Andrzej Lewandowski: Sól i pieprz

6452785-hiszpania-chile-900-5572014-06-19.

ECHA WYDARZEŃ: Nie jestem na topie! Z mundiali – tego w Brazylii oraz tego u nas,  wolę pierwszy. Futbolowy. Mimo że do wielu zjawisk w piłkarskim świecie mam zastrzeżenia, a wielki pieniądz, jakim się TAM obraca uważam za zbyt wielki – jak na jakość tego teatru… I stosunków w nim panujących.  Z tym, że, co niesie nam obraz z Brazylii jest – wedle mnie – powiewem ożywczym, bo jednak sprawia stawianie emocji, piękna sportu, napięcia rywalizacji przed kasą. Której analizowanie tak kochają media, a wraz z nimi ( często – za nimi) kibice…

Dobre jest to finałowe (przedfinałowe)  granie, a zapowiada się, że będzie jeszcze lepsze. Styl mi odpowiada: twardo, piekielnie atletycznie, otwarcie do ostatniego gwizdka. Nie – jak bywało – po pierwsze w zgodzie z zasadą, że najważniejsze by gola nie stracić,dziś – by samemu pokonać bramkę przeciwnika. Nie murowaniem, lecz obroną, która ma tworzyć podstawę do atakowania. Dlatego tyle goli, a one – wiadomo – są solą i pieprzem widowisk.

Nawet tacy Niemcy, „historycznie” sławni na boisku m.in. z tego, że świetność ich grania zazwyczaj harmonizowała się z oszczędnością w wydatkowaniu energii nie kontentują się zdobyciem kompletu punktów w zwycięstwie nad mocną przecież Portugalią, lecz wykazują apetyt na gole. Nie 1:0, a 4:0!.

Tak dzieje się wielu meczach – próby do końcowego gwizdka. Nawet gdy sił już się staje, skurcze łapią – ochota i ambicja wciąż pchają… Sama myśl o premii  i intratnym kontrakcie w tej fazie wyczerpania raczej sił nie przydaje.

Czyż nie tak wyglądali np. wspaniali Australijczycy w końcówce meczu z Holandią 2:3? A przecież wiadomo, kogo rachuby faworyzowały. Holendrów . Jakże świetnych już w debiucie… 5:1 – przypomnę, „napoczęli” w ten sposób obrońców mistrzostwa, Hiszpanów…

Właśnie, Hiszpanie. Wielkie nazwiska, tradycja; także świeże opinie o klasie. Przecież dopiero co, w finale europejskiej Ligi Mistrzów grały dwie drużyny hiszpańskie! Kształtowanie aspiracji reprezentacyjnych odbywało się więc na zasadzie aktualiów, nie – jak u nas – na podstawie wspomnień o „Orłach Górskiego”, potem jeszcze może Piechniczka, gdy pan Boniek gole strzelał…Wprawdzie historia wciąż ( i słusznie)  niesie, to brak kontynuacji złości. Koniec dygresji! Wracam do hiszpańskiego  rozdziału…

I co – napoczęli Hiszpanów Holendrzy. szansę awansu odebrali Chilijczycy (2:0). Największa dotychczas sensacja mistrzostw. I pytanie – wielcy są zbyt zmęczeni? Długimi karierami? Ciężkim sezonem? Jedno się połączyło z drugim? Apetyt osłabł, bo przecież wciąż wiedzą wszystko o mistrzowskiej piłce…? Nie do mnie pytania. Ja widzę, że coś się stało, w tym „coś” znajduję siłę rywali, którzy nie przejęli się, że grają z obrońcami, leczy raczej tym podniecili… A zmęczonych sezonem ( osobiście od dawna uważam, że rozwój komercji m.in. „każe „ piłkarzom za często stawać do boju – czas na wypoczynek, kurację, trening coraz mniej), ale… Nie tylko Hiszpanów to obejmuje. Holenderski as swej drużyny Robben jest w identycznej sytuacji, a gra, jak „świeżak”. Garść statystyk po meczu Australia – Holandia (2:3). Na ich czele Arjen Robben, który zdobył jedną bramkę, a cztery z jego strzałów trafiły w światło bramki…

„Brazylijska” Brazylia, czyli drużyna nadzwyczajnie faworyzowana. Bo wspaniała tradycja, bo gospodarzowi nawet ściany sprzyjają. Może tak, ale może – nie… Meksyk bezbramkowym remisem pokazał, że gospodarz oraz faworyt nie musi być zwycięzcą…

 „Słucham” brazylijskiej orkiestry znakomicie wykształconej, grającej technicznie bezbłędnie, ale jak będzie, jeśli przyszło by zagrać z Niemcami. Włochami, Holendrami…? Siła oraz intensywność  ataku rywali może pokonać opór gry w obronie. Dotychczas nie widziałem Brazylijczyków w roli świetnego boksera walącego z kontry… 

 Może – pierwsze koty za płoty, ale wyznam, że bardziej mi przypadli do gustu „europejscy Brazylijczycy” ( jak trafnie opisał Gmoch), czyli Chorwaci. Brazylijczyków mieli przeciw, sędziego też, a walczyli jak lwy… Potem 4: 0 nad Kamerunem tę wojowniczość podkreśliło!

Jeszcze, na zdanie, powrót do Brazylijczyków. Ściślej – do świetnego meczu Brazylia-Meksyk. Ciekawe, zero bramek, a emocje niebywałe. M.in. za sprawą bramkarzy… Wspominam, bo przecież mamy się za ojczyznę najlepszych bramkarzy. Ale gdy w myślach porównuję wrażenia, to mi się jakby wydawało, ze u nas obowiązuje skala „polsko-europejska”, ciut inna od tamtej…

 Gramy, ściślej – grają, dalej. Jeszcze długo… Dopiero eliminacje.  Z solą i pieprzem. Nieźle przyprawione. Pooglądamy i  znów ponarzekamy, że to tak dziś daleko od możliwości naszej reprezentacji.

Andrzej Lewandowski

Print Friendly, PDF & Email

4 komentarze

  1. Jerzy Łukaszewski 2014-06-19
  2. Jerzy Łukaszewski 2014-06-19
  3. kuba 2014-06-19
  4. kuba 2014-06-20
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com