Marian Marzyński: Ida z walizką

marzynski 32014-06-22.  Po tryumfalnym pochodzie przez nowojorskie kinomaństwo (recenzent New York Times napisał, że ten dramat położył go na łopatki, po skończeniu filmu, chciał go jeszcze raz zobaczyć), film Pawła Pawlikowskiego “Ida” – trafił pod moja strzechę, do naszego  “art-deco” kina  “Coolidge Corner  Theatre”.
Tuz przed zamówieniem biletów przeczytałem, co napisał miejscowy recenzent: wspaniale dwie aktorki, cudowna, czarno-biała fotografia, ale scenariusz bez sensu, powtarza stare klisze, zarówno antysemickie jak i antychrześcijańskie.
Z takimi emocjami ja i Grażyna, stuprocentowa Polka, która – mimo że jej rodzice mieszkali w czasie wojny tuż pod murem radomskiego getta, o  Żydach i ich zagładzie rozmawiała po raz pierwszy ze mną,  gdy miała 26 lat.
Obejrzeliśmy film: w czasach PRL, matka-przełożona  mówi nowicjuszce, ze za nim złoży przysięgę, powinna poznać jej jedyną żyjącą rodzinę – ciotkę, która korespondowała z klasztorem, ale nigdy nie chciała swojej siostrzenicy odwiedzić, siostrzyczki pomagają Idzie pakować walizkę, kilka kadrów później ciotka nastawia wodę na herbatę i tak do siostrzenicy:  jesteś Żydówką, rodziców zabito na wsi gdzie mieli dom, ciebie oddali do proboszcza, ja uciekłam do komunistów, zostałam czerwonym prokuratorem, kilka osób posłałam na śmierć za to, że byli przeciwko Polsce Ludowej, na prośbę Idy, obie wsiadają do antycznej “Warszawy”, w tej podróży ciota rewolucji pije i puszcza się, a młoda zakonnica przyciąga wzrok pewnego saksofonisty, z którym później pójdzie do łóżka, na razie jednak polski chłop, zabójca rodziców Idy, w zamian za obietnicę nieupominania się o chałupę rodziców, w której teraz mieszka – odkopuje z dołu pod lasem dwie czaszki  i wręcza je córce i siostrze jej matki. Przepraszam, tych,  którzy na film się wybierają, ale nie mógłbym pisać o filmie bez ujawnienia jego treści.
Wychodząc z kina porównujemy  z Grażyną nasze wrażenia. Ona:  znów polski film, w którym zdarza się coś,  co nie mogłoby się zdarzyć, skąd ciotka wie, kto zabił rodziców, jak jej tam nie było? Jak można odkopać tak szybko grób, gdy dzieje sie to wszystko w zimie, a ziemia jest zamarznięta? Ciotka wyszła przez okno w taki sposób, jakby mieszkała na parterze, a okazało się, ze popełniła samobójstwo, po smierci ciotki Ida śpi tam z saksofonistą, jak on się tam znalazł? Zostawia go w łóżku, bierze walizkę i wraca do klasztoru, a co z mieszkaniem?
BYK  szuka dziury w całym, a prawda jest taka, ze film wydal się jej sztuczny i nie pozostawił po sobie wrażenia.  Ciekawe, czy tak jak ona, odbierają go młodzi Polacy, którzy nie przeżyli powojennej Polski – oni,  bo nie było ich na świecie, ona, – bo żyła pod kloszem opiekuńczych polskich rodziców?  Ale otaczający nas w kinie Amerykanie, prawdopodobnie większość o korzeniach żydowskich, uwierzyła filmowi, czuło się to w powietrzu, “bajkowość” filmowej opowieści im nie przeszkadzała, a nieznajomość realiów – pomagała zaabsorbować ten moralitet o zabijaniu i cierpieniach tych, co przeżyli, takie słyszałem komentarze widzów zmęczonych zgiełkiem i dosłownością  amerykańskiego kina:  zobacz jak oszczędnie, w niewielu słowach  – można coś opowiedzieć.
A ja?  Uznałem “Idę” za film dobrze operujący językiem wizualnym, o dobrze skonstruowanym scenariuszu i czarno-białych zdjęciach, które same w sobie były bajkowe, dylematy powojennego życia polskiego  z jego komunistycznym żydowskim “tabu”, los żydowskiej dziewczynki, tak podobny do mojego własnego, to wszystko trzymało mnie w napięciu, Wajdy “Popiół i diament”, choć politycznie manipulowany, dobrze oddawał  tę atmosferę. Pawłowi Pasikowskiemu te retrospekcje do  późniejszych czasów PRL-u., udają się lepiej, bo tak powinno być: wojna zamazuje się w pamięci, PRL ma ciągle ostre kontury.
Do jednego tylko mam zastrzeżenia: dlaczego walizka, którą Ida nosi przez wiele kadrów tego filmu, nie mogła być wypełniona przynajmniej kilkoma cegłami?  W wielu filmach fabularnych napięcie pęka na chwilę, gdy aktorzy noszą puste walizki. W moich dokumentach, w walizkach jest to, co potrzebne w podróży.
Marian Marzyński
Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com