Grzegorz Kofla: Dlaczego Niemcy mają puchar świata, a my aferę taśmową?

kloze2014-07-15.

W roku 1927 w bawarskich szkołach zniesiono zakaz gry w piłkę nożną. Ta „prymitywna, brutalna i bezbożna gra dla angielskiego plebsu“ długo nie mogła dorobić się miana godnej  niemieckiej młodzieży, której ciało z definicji formować powinna żelazna gimnastyka rodem z Prus. W roku 2014 u stóp Chrystusa górującego nad Maracaną Niemcy sięgnęli po swój czwarty tytuł mistrzów świata w futbolu. Żelazne ciała i dyscyplina rodem z Prus, tchnięte również w Mesuta Özila, Mirosława Klose czy Jeroma Boatenga, połączone z odrobiną bawarskiej i obcokrajowej finezji obdarzyły 23-ech, jeśli chodzi o czysto piłkarski talent przeciętniaków, owocem nieśmiertelności w piłkarskim raju. Niczym na islamskich terrorystów, poświęcających swe życie za wiarę, w raju czekały na niemieckich gladiatorów, chętnie wyłapywane przez męskich kamerzystów, piękne kobiety- partnerki piłkarzy oraz ogromnie dumne serca niemieckich rodaków.

Równie jak mało sensowne wydaje się „poświęcenie“ terrorystów, mało prawdopodobne jest dziewictwo wybranek dzielnych piłkarzy. Jednak nie o dziewiczą nagrodę w raju tu chodzi, ale o samą drogę do raju. Sposób na islamskiego terrorystę ze względu na swój zbyt eksplozywny charakter, w naszych kręgach kulturowych raczej by się nie przyjął, choć Schweinsteiger po meczu mógł co nieco przypominać gościa po kontakcie z miną. Zresztą rajskie islamskie dziewice podobno bardzo się skarżą, że chłopaki przychodzą do nich w takim stanie, że i tak nic z nich nie mają… Niemiecki droga do nieba wcale nie jest aż tak skomplikowana. Z lekkim uśmiechem na twarzy czyta się opinie wszelakiej maści „ekspertów“, że Niemcy wyrzekli się niemieckości itp.,itd.. Cóż za słodka bzdura

Ale nie o tym dziś, bo zbyt mało czasu, a czas to pieniądz jak pierwszy zauważył Benjamin Franklin. Niemieckim zwyczajem zajmę się tylko tym co dla nas istotne. Chciałem skoncentrować się na polskim akcencie niemieckiego sukcesu.  Mirosław Klose, który w Polsce zapewne nie wychyliłby się poza orbitę Szombierek Bytom, jest ikoną niemieckiej piłki od prawie dwudziestu lat. On sam uważa siebie za Niemca i dlatego też oczywiście nim jest, jednak reszta osiadłych, nie przypływowych Niemców, widzi w nim co najmniej pół Polaka, na nasze szczęście…

Nikt w historii świata nie zrobił tyle dobrego dla wizerunku Polaka w Niemczech co Mirosław Klose.

Elokwentny chłopak z Opola, który przebił się z nizin emigracyjnej szarości na olimp światowego futbolu jest niekwestionowanym autorytetem i ikoną niemieckiej reprezentacji. A ponieważ kojarzony jest z Polską, co funkcjonuje  w oceanie kibicowskiej wyobraźni na tej samej zasadzie co murzyn – banan, Klose – Polak –  Polak też potrafi, jest naszą wzorcową wizytówką u przeciętnego Niemca. Żadne wielomilionowe programy rządowe na rzecz poprawienia wizerunku Polski nie są w stanie zdziałać tyle co jeden piłkarz. Bo on nie dociera tylko do elit czy wybranych grup, ale pracuje u podstaw, w milionach serc i umysłów tam gdzie pączkują i przybierają na sile stereotypy. Choć sam Klose prawdopodobnie ma ten intrygujący skutek uboczny swojej kariery w głębokim poważaniu, należy mu się nasza ogromna wdzięczność. Jest bowiem polskim darmowym agentem od wizerunku w niemieckiej na wskroś przesiąkniętej antypolskimi stereotypami rzeczywistości, ułatwiającym życie polskim emigrantom…

A jak ciężkie jest życie emigranta, niech zaświadczą poniższe stwierdzenia wysokiego przedstawiciela władzy o przybyszach zza granicy:

„ Ci, którzy tu przyjeżdżają należą do najmniej wykształconych i najgłupszych… A ponieważ brak kultury/edukacji wychodzi na przeciw żulostwu  z łatwowiernością, szczerość obdarza brakiem zaufania…

…niemożliwością jest oduczyć ich uprzedzeń/prymitywizmu… dlaczego powinniśmy akceptować, że te… wieśniacze ofermy/niezdary zasiedlają nasze miasta?….“

Tak o… niemieckich emigrantach do Stanów Zjednoczonych pisał w 1753 roku Benjamin Franklin, a on się i na czasie i na pieniądzach znał, więc dlaczego nie na emigrantach….

Charnitzky, Jürgen, Gottlieb Mittelbergers Reise nach Pennsylvanien, S. 37–38

 Emigracyjne głowy do góry! Połowa reprezentacji Niemiec to emigranci, w młodzieżowych jeszcze więcej. System został ten sam, zmieniają się tylko aktorzy.

PS.

W tradycyjnych społecznościach, tzw. społecznościach stanowych, każdy stan reprezentował odmienną formę życia. Należało się tylko do jednego stanu, całą swoją osobą  psychicznie, prawnie, ekonomicznie, socjalnie było się albo np. chłopem, albo szlachcicem. W nowoczesnych społecznościach podział na stany został porzucony, nowoczesne społeczności składają się z różnych typów wzajemnej komunikacji, które krystalizują się w pewnych neuralgicznych punktach, np. regulowanie konfliktów — prawo, zabezpieczenie wspólnych interesów — polityka, nauczanie — edukacja, zabezpieczenie materialne — gospodarka, pojmowanie rzeczywistości —nauka. Razem z należącymi do nich instytucjami jak sądy, rządy, szkoły, giełdy itp. tworzą owe formy komunikacji częściowe systemy nowego społeczeństwa. Jednak człowiek należy do tych cząstkowych systemów już nie całkowicie, a tylko w przejściowych aspektach: jako student, wyborca, makler giełdowy, itd. Jako cały człowiek nie występuje już nigdzie, jako indywiduum został ze społeczeństwa wypędzony i jest wpuszczany tylko jako odwiedzający w różnych funkcjach. Jako całość panoszy się gdzieś na zewnątrz, w swojej psychice. Dlatego potrzebuje czegoś co nazywamy tożsamością, którą przybiera w różnorakie kostiumy, pojawiające się nierzadko we wszelakich nerwicach.  Tożsamość i społeczeństwo oddzieliły się od siebie. Dlatego każdy może być dzisiaj oryginalny, bez bezpośredniego zagrożenia dla społeczeństwa. Narodowość była dotychczas jednym z ostatnich bastionów „stałości“, niczym stan w tradycyjnych społecznościach. Dziś jesteśmy u progu upadku i tego bastionu. Tożsamość i narodowość szukają sobie różnych dróg. Tożsamość ma się tylko jedną, narodowość można zmienić. Na razie działa to jednak trochę tak jak w popularnym przysłowiu:

„Chłop może wyjść ze wsi, wieś z chłopa nigdy“ , przynajmniej w pierwszym pokoleniu. Oczywiście pod pojęciem „wsi“ nie mam na myśli żadnego konkretnego narodu, tylko ogólnie naród porzucany.

Grzegorz Kofla

Definicja społeczeństwa stanowego i nowoczesnego na podstawie D. Schwanitz Grosse Philosophen, Ideologien, Theorien. Wnioski własne.

a

Print Friendly, PDF & Email

7 komentarzy

  1. jmp eip 2014-07-15
    • przyjaciel Moniki 2014-07-15
  2. jmp eip 2014-07-16
  3. przyjaciel Moniki 2014-07-16
  4. jacek2 2014-07-16
  5. slawek 2014-07-17
  6. de mowski 2014-07-17
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com