Franciszek Rachtan: Na marginesie dyskusji o książce „Po południu” Roberta Krasowskiego

2012-06-09. Robert Krasowski w swojej książce „Po południu” spróbował w sposób syntetyczny opisać pierwsze lata polskiej demokracji. Z zainteresowania tą publikacją, z liczby recenzji i komentarzy można wnioskować, że jest to potrzebne. Mimo upływu lat tamte wydarzenia wciąż budzą silne emocje. Czy jednak Krasowskiemu udało się to, co nieskromnie zapowiada? Czy staje on „w chłodnej roli historyka”? Wszak tytuł serii, której „Po południu” ma być tylko pierwszym tomem, brzmi „Historia polityczna III RP”.

Odpowiedź brzmi: nie. Już w przedmowie Krasowski pisze, że nie ma sensu „by udawał akademickiego historyka, którym nie jest”. Czytelnik nie znajdzie tu „rozważań metodologicznych”, „odniesień do innych prac” czy „przypisów wskazujących źródła informacji”. Prawda, że budzi to nieufność? „Po południu” jest jedyną w swoim rodzaju „Historią polityczną” napisaną przez niehistoryka, w roli historyka, ale nie udającego historyka. Do tego bez źródeł i metodologii. Czym więc jest ta książka? I czemu urzekła tylu czytelników?

Książka Krasowskiego jest bez wątpienia bardzo sprawnie napisana. Czyta się ją jednym tchem. Jest to jednak publicystyka, a nie historia. Już tylko niejasna rola, w jakiej ustawia się autor, i brak przejrzystości w jego przemyśleniach, zmuszają czytelnika do ostrożności. Nie da się czytać „Po południu” inaczej, niż jako opinii autora o pewnym wycinku dziejów. Nie rozumiem, czemu Krasowski próbuje udawać, że jego książka jest czymś innym niż jest. Może jest to tylko zabieg marketingowy?

Jeśli tak, to udany. Stwierdzenie, że nie jest to książka historyczna prowadzi bowiem do kolejnej konstatacji. „Po południu” nie jest także książką tak ważną, jak uznaje wielu. Nie jest ani tak groźna i zakłamująca historię, ani tak świeża, odkrywcza i demaskatorska. Owszem, próba opisania procesów, które kształtowały życie polityczne zasługuje na uwagę, czy jednak Krasowskiemu udała się ta sztuka? Czy w ogóle próbował?

Metodologia przyjęta przez Krasowskiego w zasadzie uniemożliwia podjęcie dyskusji. Autor nie informuje, kiedy mamy do czynienia z faktami, kiedy z cudzymi opiniami, a kiedy – z jego własnymi. Co jest potwierdzone, a co się Krasowskiemu tylko wydaje? Na jakiej podstawie opisuje życie wewnętrzne poszczególnych osób? Ich rozterki, motywacje czy emocje? Nie sposób się do tego odnieść. Czytając „Po południu” miałem brzydkie podejrzenie, że właśnie w celu utrudnienia krytyki autor wszystko wrzucił do jednego garnka i dokładnie zmiksował.

Skoro Krasowski patrzy chłodnym okiem historyka, musi zachować obiektywizm. W jego rozumienia polega to na napisaniu o każdym z jego bohaterów czegoś nieprzyjemnego i czegoś miłego. Jaruzelski był bierny i nie ma żadnych zasług dla III RP, ale wynika to tylko z tego, że był wojskowym zorientowanym na rozkazy przełożonych. Mazowiecki był powolny, ale doświadczony i ostrożny. Geremek – zarozumiały, ale inteligentny. Za każdym razem ten sam szablon. Próby przypisania każdemu dychotomicznych cech przybierają w „Po południu” niekiedy kuriozalne formy. Na przykład Jarosław Kaczyński jest z jednej strony infantylny, a z drugiej jest dojrzały i „rozumie wszystko”.

Zresztą podziw autora dla Kaczyńskiego jest aż nadto dostrzegalny. Przypuszczam, że może on wynikać z podobnej wizji świata i polityki. Otóż, dla Krasowskiego polityka jest cyniczną grą o władzę. To dość banalne stwierdzenie, niesie ono jednak za sobą dalsze implikacje. Walka o władzę służy jedynie walce o władzę. Polityka żywi się wyłącznie sama sobą. Istnieje tylko dla siebie. Zilustruję to moim ulubionym cytatem dotyczącym Jana Krzysztofa Bieleckiego: „Wszystko co wiązało się z zarządzaniem państwem, nawet w dużym kryzysie, przychodziło mu bardzo łatwo. Uczył się szybko, potrafił słuchać rad, nie miał kłopotów z podjęciem decyzji. Poradził więc sobie z lawiną wydarzeń zagranicznych (…), wyprowadzeniem wojsk rosyjskich z Polski, negocjowaniem redukcji polskich długów. (…) Zupełnie inaczej rzecz się miała na obszarze polityki.”

„Po południu” Roberta Krasowskiego warto przeczytać z dwóch powodów. Po pierwsze, żeby poznać opinię tego zdolnego publicysty (być może podzielaną przez pewną część społeczeństwa). Po drugie, jest to pasjonująca książka. Historyczne wydarzenia ustawia Krasowski w ciekawe, dobrze skonstruowane fabuły. Ze znanych wszystkim puzzli układa zajmujący i barwny obraz.

Jest to świetna lektura na niedzielne popołudnie.

Franciszek Rachtan

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com