Marian Marzyński: Poślizg w radiu

marzynski 32014-07-28.

Ewa Wanat musiała wstać o 5, żeby przyjść do RADIA DLA CIEBIE, przeczytać gazety i o 7 rano zasiąść przed mikrofonem PORANKA.

Ponad 50 lat temu ja też tu pracowałem,  z domku fińskiego na Jazdowie  wychodziłem o 8:45 wieczorem, zbiegałem w dół Agrykolą, żeby o 21:00 powiedzieć do mikrofonu:

Nadajemy wiadomości z kraju i ze świata, przed mikrofonem Marian Marzyński…

Bylem jednym z młodych “gniewnych”, którzy od starych przedwojennych radiowców różnili się szybkością mówienia: weteran Tadeusz Bocheński mówił tak: “tu pol-skie-ra-dio….na-da-je-my wia-do-mosci dzien-nika-radio-wego”. Łączyło nas jednak to, że w studiu siedział cenzor wyposażony w możliwość wycięcia czegoś politycznie niewłaściwego nawet z programu, o którym słuchacze byli przekonani, że leci na żywo, tymczasem pierwsze 20 minut godzinnego dziennika radiowego, który prowadziłem, nagrane było kilka godzin wcześniej i zatwierdzone przez cenzora; o 21: 00 odtwarzano te 20 minut, a ja w tym czasie nagrywałem wiadomości bieżące, które na antenie pojawiały się z bezpiecznym 20-minutowym, cenzorskim “poślizgiem”.

Ewa Wanat, która stworzyła TOK, a teraz jest dyrektorem programowym RADIA DLA CIEBIE, ma tyle lat, ile w 1956 miały dwukrotnie starsze ode mnie szefowe, które więcej miały z socjalizmem wspólnego niż z radiem, dlatego nazywaliśmy je “ciotkami rewolucji”; jedna z nich, Zofia Wojtowicz, zanim nadawałem wiadomości z kraju i ze świata, przygarnęła mnie do “Warszawskiej fali”, gdzie w wieku lat 19 zrobiłem mój pierwszy reportaż radiowy: bezpośrednią transmisję z konkursu… kanarków w sklepie ze zwierzętami domowymi na Nowym Świecie 48.  W państwowym radiu, pomagającym budować socjalizm, była to mała prowokacja, ciotki i wujkowie rewolucji nie widzieli w śpiewie kanarka związku z zadaniami partii na najbliższe lata.

Potem były większe prowokacje: moja podróż skuterem “Lambretta” ( zachodnim; skąd miał na to pieniądze?) z mikrofonem na Plac Narutowicza, gdzie milicja pałowała studentów po zamknięciu “Po prostu”, skąd próbowałem, bez skutku, trafić na antenę z wiadomością, że użyto gazów łzawiących.  Po powrocie na Myśliwiecką, tak powiedział  naczelny redaktor do swojej sekretarki: proszę dać redaktorowi Marzyńskiemu aspirynę, zapomniał w jakim żyje kraju.

59 lat później, Ewa Wanat zaprasza mnie do mikrofonu w programie PORANEK.  Wróciłem przedwczoraj z Jerozolimy, gdzie przez tydzień, pod niebem pełnym rakiet Hamasu, kręciłem dokument o przyszłości państwa palestyńskiego.

O radiu się nie  pisze, radia się słucha,  wobec tego otwórzcie podcast:

http://www.rdc.pl/informacje/marzynski-dla-mnie-izrael-to-panstwo-faszystowskie-posluchaj/#

Marian Marzyński

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com