W. T. : Co z tą Rosją?

rosja_czolo_12014-07-31.

Przeciętny obywatel zachodniej Europy, jeżeli słyszy o Rosji, to zazwyczaj jest to przefiltrowane przez pryzmat interesów ekonomicznych. W robieniu interesów z Rosją nie ma nic złego, w końcu robią to lub robili wszyscy. Kłopot zaczyna się, gdy ten pożądany, wschodni partner zrobi ruch, który jest sprzeczny z poprawnością polityczną, złamie niepisane lub opisane zasady współpracy między państwami. Wtedy do dzieła przystępuje chór „pożytecznych idiotów”.

Chór obejmujący polityków, prezesów wielkich korporacji, dziennikarzy, publicystów i analityków. Z większą lub mniejszą dozą prawdopodobieństwa przedstawia współczesną Rosję jako kraj niezwykle skomplikowany i o wyjątkowej mentalności, kulturze oraz społeczeństwie. Jeżeli nawet kolejna wojna, aneksja, konflikt jest faktem, to jest to usprawiedliwione, bo Rosja (jak każde mocarstwo) ma prawo do swojej „strefy bezpieczeństwa”. W złym stylu jest zapytać wtedy, co to wszystko znaczy w XXI wieku?

Siła argumentów czy argument siły?

Rosyjska polityka jawi się jako niezwykłe skrzyżowanie myśli i postaw Machiavellego i Talleyranda. To polityka o niezwykłej sprawności, intelektualnej głębi, wyjątkowej zdolności przewidywania… Kto chce niech w to wierzy, prawda, (jak zwykle) jest banalna: wszystko to wyłącznie brutalna i naga siła. Rosja w szeroko rozumianych stosunkach politycznych stosuje mieszaninę nacisków: politycznych, gospodarczych, militarnych i propagandowych. Jeżeli presja nie zapewnia pożądanego skutku, to następnym etapem jest jawna agresja.

Obecny prezydent Rosji został opisany w niezliczonych artykułach, analizach i biografiach. Wiadomo jakie przyświecają mu cele, jakie metody w stosunkach międzynarodowych uznaje za dopuszczalne, do czego jest zdolny w polityce wewnętrznej, jak w określonych sytuacjach reaguje i jak wygląda jego mowa ciała. Wszystkie cele jakie zamierza osiągnąć prezydent Putin, zostały przez niego opisane wcześniej. Jest oczywiste, że obecny władca Kremla nie identyfikuje się z komunizmem, miłośnik siły i potencjału nie będzie przecież popierał zbankrutowanej ideologii. Poniżej przytaczam kilka cytatów z wypowiedzi prezydenta Putina:

  • „Stalin był tyranem, wielu nazywa go zbrodniarzem. Ale przecież nie był nazistą”.
  • „Rozpad ZSRR był nie tylko największą katastrofą geopolityczną XX wieku, ale również prawdziwym dramatem dla Rosjan”.
  • „Można mnie uznać za udany produkt patriotycznego wychowania człowieka radzieckiego”.
  • „Ukraina jest sztucznym państwem powstałym z terytoriów Polski, Czechosłowacji, Rumunii i Rosji, a Krym został przekazany Ukrainie decyzją Biura Politycznego KPZR”.
  • „17 mln obywateli Ukrainy to Rosjanie, Ukraina otrzymała olbrzymią połać rosyjskiego terytorium. Jeśli teraz dodamy do tych problemów kwestię członkostwa w NATO, egzystencja tego państwa może być zagrożona”.

Spacerek przez Polskę

Ostatnio media w Polsce epatowały opinię publiczną stwierdzeniem pewnego generała, byłego wiceministra obrony, który stwierdził, iż armia rosyjska pokonałaby polską w 3 dni ! Zawodowi wojskowi wszędzie są tacy sami, zawsze są gotowi do poprzedniej wojny, a poziom wydatków na obronę uznają za niewystarczający. Tak naprawdę to stwierdzenie o 3 dniach jest bezsensowne i świadczy o zupełnym braku refleksji oraz wiedzy naszych mediów, które takie bon moty z lubością kolportują. Rosjanie pokonają nas w 3 dni, jakie to nośne!

Już widzę, jak na wschodniej Syberii załadowano właśnie na platformy kolejowe pułk czołgów T-72 i jedzie on nocą (bo w dzień ci okropni amerykanie wszystko widzą) w kierunku Polski. W wagonach siedzą rosyjscy żołnierze z poboru, śpiewają patriotyczne pieśni, a w przerwach są indoktrynowani przez oficerów, że co prawda amerykańskie Abramsy trafiały irackie T-72 z 5 km, ale to wyłącznie przypadek. Inne warunki panowały w Iraku a „laski i piaski” Podlasia to zupełnie co innego. W Europie jest obecnie tylko 30 Abramsów, a z USA nie zdążą przerzucić, o polskich Leopardach nie ma co mówić, bo będzie ich tylko 200, a w PT91 Twardy w złych warunkach atmosferycznych siada elektronika. Trzeba założyć, że będziemy atakować w deszczu. To że polskie czołgi będą okopane, to lepiej, bo szybciej ich dopadniemy. Kolejna słabość przeciwnika to armia zawodowa, oni myślą tylko o pieniądzach i nie będą nadstawiać głowy, zresztą ćwiczą tylko na symulatorach, a my byliśmy w zeszłym roku na poligonie. Trochę problemu będzie z rozpoznaniem powietrznym, bo naszych samolotów jest mało, ale i tak zarzucimy ich czapkami. Szkoda, że w T-72 są problemy ze stabilizacją armaty i nie da się zastosować nowoczesnej amunicji, również automat ładowniczy mógłby pracować szybciej, ale będziemy mieli taką przewagę liczebną, że to bez problemu nadrobimy. Żołnierzom zabrano telefony, bo wszyscy podsłuchują, a ten atak ma być zaskoczeniem. Każdy z nich chętnie odda swe życie na polach pod Warszawą, rodziny na pewno się ucieszą, jak poślą to paskudne NATO do grobu, a przyznany pośmiertnie medal też ma swoją wartość. Szczególną radość wyrazi prezydent Białorusi, w końcu jego kraj będzie miał okazję uczestniczyć w pokonaniu tej wielogłowej hydry (NATO), a jak ucieszą się Białorusini, przecież aby zrobić tanie zakupy w polskich hipermarketach nie będą musieli przekraczać granicy, po prostu będą u siebie. Tylko Ukraińcy zajęci właśnie organizacją 800 tysięcznej armii, która ma rozwiązać problem rebelii na wschodzie, pewnie nie dołączą, a szkoda. Zresztą Krym ma swoją wartość. Jak ktoś lubi teatr groteski to proszę bardzo.

No dobrze: armia rosyjska pokona nas w 3 dni, a z jakiego kierunku pójdzie to uderzenie, ze wschodu czy też północy? Zaznaczam, że to wyłącznie zabawa intelektualna i czyste science-fiction.

Taki atak to wojna na pełną skalę, żadna tam zabawa w “separatystów” na Ukrainie. Zakładając, że obsadzimy załogami 70% posiadanych czołgów daje to 700 wozów, nie licząc jednostek wsparcia. Skromnie licząc siły atakujące powinny wystawić co najmniej 2 razy tyle czołgów. Proponuję policzyć ile to trzeba pociągów, aby przerzucić 1500 rosyjskich czołgów, do tego dochodzą pojazdy amunicyjne, wozy techniczne, cysterny, itp., zwracam uwagę, że mówimy tu wyłącznie o brygadach pancernych, a gdzie reszta?

Aby przygotować atak na Polskę z wąskiego korytarza białoruskiego lub też po zajęciu Litwy białorusko-litewskiego trzeba zgromadzić dziesiątki tysięcy ton środków technicznych amunicji, paliwa, itp. Na skoncentrowanie sił trzeba kilku miesięcy. Wszystko wskazuje na to, że siły agresora nie będą miały przewagi powietrznej, widać to już po reakcjach na kryzys ukraiński. Polska będzie mogła skoncentrować wszystkie siły na przewidywanym kierunku ataku pod osłoną parasola powietrznego, czołgi , wozy bojowe będą okopane i zamaskowane. Przełamanie takiej obrony jest oczywiście możliwe, ale niezwykle kosztowne (Leopardy nie ustępują parametrami amerykańskim Abramsom) i wymaga 3-4 krotnej przewagi na głównym kierunku uderzenia. Atak z kierunku Kaliningradu możemy wykluczyć, to enklawa otoczona z trzech stron, jakiekolwiek próby koncentracji wojsk na tak odsłoniętym terenie to zaproszenie do prewencyjnego uderzenia. Zanim Rosja uderzy na wschodnią Polskę musi zakończyć (w ten lub inny sposób) konflikt na Ukrainie, nie można bowiem rozpocząć ofensywy z „wiszącą” w powietrzu lewą flanką.

Jest naprawdę mało prawdopodobne, aby Łukaszenka pozwolił na wykorzystanie swego kraju jako bazy do ataku na Polskę, jego reakcja na konflikt rosyjsko-ukraiński jest jednoznaczna. Białoruskie społeczeństwo jest naprawdę specyficzne, obecny prezydent wpisał się idealnie w oczekiwania i potrzeby mieszkańców tego kraju. Obecny władca w Mińsku zapewnia porządek, wypłaca na czas pensje i emerytury, jest to dla Białorusinów dostateczna legitymacja do rządzenia. Utrzymanie się u władzy przez 20 lat świadczy o sporej zręczności. Możemy być pewni, że Łukaszenka zna na pamięć słowa Putina wyartykułowane w „Orędziu o stanie państwa”, ….”Choć rozdzielenie rosyjskiego i białoruskiego narodu na dwa państwa było swego czasu nie tylko bezpodstawne, ale także szkodliwe i zgubne, powinniśmy działać, biorąc pod uwagę obecne realia”. Naprawdę mało tu miejsca na domysły.

Historia dzieje się na naszych oczach

W czasie zaprzysiężenia prezydenta Ukrainy, obecny w Kijowie Łukaszenka udzielił wywiadu prasie, opowiedział się za dialogiem między Kijowem a Moskwą oraz poparł jedność terytorialną Ukrainy, która powinna być unitarnym państwem i takim będzie – oświadczył pytany czy uważa zaanektowany przez Rosję Krym za terytorium ukraińskie. Oświadczenie pod publiczkę, bez praktycznego znaczenia ? Nic podobnego, to jasny i czytelny dla wszystkich sygnał co Mińsk myśli o awanturze na Ukrainie. Białoruś właśnie odmówiła wraz z Kazachstanem podniesienia ceł na ukraińskie produkty żywnościowe, mimo nacisków Moskwy. Prezydent Białorusi zamierza bowiem wyciągnąć z tego konfliktu, w który uwikłała się Rosja, maksimum korzyści i nie stoi bynajmniej na straconej pozycji. Pomysł, że może zaakceptować, wykorzystanie swego kraju jako bazy do ataku na Polskę (wiedząc co się stało z infrastrukturą Serbii w czasie konfliktu o Kosowo) jest całkowicie absurdalny.Nasi s ąsiedzi z Białorusi regularnie atakują Polskę w swoich samochodach, szczególnie w weekendy, zdobywają wtedy rozliczne przyczółki w galeriach handlowych i hipermarketach.

W 1974 Juliusz Mieroszewski na łamach „Kultury” sformułował wraz z Jerzym Giedroyciem koncepcję, która mówi, iż suwerenność Ukrainy, Litwy i Białorusi (ULB) jest czynnikiem sprzyjającym niepodległości Rzeczypospolitej (dla porządku dodam, że było to rozwinięcie wcześniejszej myśli J. Piłsudskiego).Właśnie na naszych oczach realizuje się ta doktryna, może w zaskakujący sposób, jakoś tak bez fanfar i grzmotów. Gdy z ust obecnego premiera Rosji słyszymy, …„Białoruś to natrętna mucha, która siedzi na rosyjskim kotlecie”, nikt temu nie zaprzeczy. Jednak pomiędzy siedzeniem na kotlecie a podążaniu w pierwszym eszelonie na wojnę z Polska i NATO jest zasadnicza różnica. Już widzę jak nasi rodzimi dyżurni „patrioci” (co to wszystko wiedzą najlepiej) załamują ręce, to miała być suwerenna, demokratyczna Białoruś, a tu ani suwerenna, ani demokratyczna i jeszcze na tym „kotlecie” – zgroza. Ewentualna, inspirowana z Moskwy próba wymiany obecnego prezydenta Białorusi, może być pierwszym sygnałem o realizacji groźnego scenariusza napisanego na Kremlu.

Mentalny klucz

Latem 2003 roku spotkałem się ze swoim kolegą, który właśnie wrócił z podróży służbowej do Moskwy. Człowiek w wieku około 35 lat, wcześniej ukończył w stolicy Rosji studia techniczne. Dla porządku muszę wspomnieć, że moim zdaniem trącił lekką odmianą rusofilstwa. Na moje pytanie, co nowego słychać w Rosji, opowiedział następującą historię. W Moskwie idzie nowe, wreszcie będzie porządek. Zabrali się wreszcie za tych, którzy w czasach Jelcyna przechwycili „całe kwartały (ulic, sklepy, bloki mieszalne, itp.)”. Wzywani są teraz do lokalnego oddziału służby bezpieczeństwa, gdzie urzędnik (niezbyt wysokiego szczebla) przedstawia im dokładne dane dotyczące majątku, (np. o wysokości środków zgromadzonych na zagranicznych kontach). Po tym wstępie otrzymują propozycję nie do odrzucenia: „wszystkie nieruchomości przepiszą na taką i taką firmę, posiadane środki finansowe mają obowiązek wpłacić na podane konto, z wyłączeniem 1 mln USD oraz po zakończeniu tej transakcji wyjechać z kraju”. Na koniec tej rozmowy słyszą „i ciesz się, że nie zabieramy Ci wszystkiego – bo moglibyśmy”. Naprawdę mój kolega tego nie wymyślił, to się w Moskwie działo naprawdę. Ponieważ byłem do zmian w Rosji nastawiony dość sceptycznie, nie zrobiło to na mnie większego wrażenia. Wsiadłem do samochodu i jadąc do domu pomyślałem, że jak ulał pasuje to do hasła rewolucji październikowej, „grab zagrabione”.

W opublikowanym przez Ernesta Skalskiego na łamach „Studia Opinii” analitycznym artykule (Ernest Skalski: Mandat Putina, dodam, iż trudno nie zgodzić się z tezami w nim zawartymi), na wstępie podane są wyniki badania rosyjskiej opinii publicznej. Cytuję: Zabór Krymu popiera w Rosji prawie 90 procent pytanych przez wiarygodny Instytut Lewady. 48 procent badanych chce, aby Rosja była wielkim mocarstwem, którego boją się inne kraje. 47 procent chce żyć w kraju z wysokim poziomem życia”.

Taka zgodność opinii w sprawie agresji możliwa jest tylko na cmentarzu i to po opuszczeniu go przez żałobników. Bynajmniej nie kwestionuję tych danych, ale są one miarodajne jedynie w momencie ich sporządzania i przy tak postawionym pytaniu.

W Rosji jest na pewno dość znaczny odsetek obywateli gotowych na wyrzeczenia w imię wielkoruskiej dumy. Pozostali będą popierali politykę władz jedynie do momentu, aż nie trzeba będzie za to zapłacić. Inaczej mówiąc, chętnie weźmiemy Krym, ale bez kosztów. Czas „Wielkiej wojny ojczyźnianej” już minął.

Wszystkie ekonomiczne skutki obecnego konfliktu na Ukrainie uderzą bezpośrednio w najuboższe warstwy rosyjskiego społeczeństwa. Z czasem obniżenie poziomu życia dotknie warstwy zamożniejszej, to jeszcze nie podkopie władzy prezydenta Putina, ale naruszy równowagę sił. Pretendenci do władzy ustawią się w blokach startowych, aby zająć dobrą pozycję w tym wyścigu. Nie cieszmy się jednak przedwcześnie, ewentualny następca może wygrać po naprawdę morderczych zawodach.

W.T.

Nazwisko i inne dane Autora znane redakcji

Print Friendly, PDF & Email

35 komentarzy

  1. Jaruta 2014-07-31
    • andrzej Pokonos 2014-07-31
      • zgred 2014-08-01
      • Aleksy 2014-08-01
        • andrzej Pokonos 2014-08-02
  2. AP 2014-07-31
  3. slawek 2014-07-31
  4. andrzej Pokonos 2014-07-31
  5. de mowski 2014-07-31
  6. AP 2014-07-31
    • andrzej Pokonos 2014-08-01
  7. Wrubel 2014-07-31
  8. slawek 2014-07-31
    • Wrubel 2014-08-02
      • slawek 2014-08-03
    • de mowski 2014-08-02
      • slawek 2014-08-03
  9. Magog 2014-08-01
    • slawek 2014-08-02
  10. W.Bujak 2014-08-01
    • andrzej Pokonos 2014-08-02
  11. andrzej Pokonos 2014-08-02
  12. Magog 2014-08-02
  13. slawek 2014-08-03
  14. andrzej Pokonos 2014-08-05
  15. zgred 2014-08-06
  16. slawek 2014-08-06
  17. andrzej Pokonos 2014-08-07
    • slawek 2014-08-07
  18. andrzej Pokonos 2014-08-07
    • slawek 2014-08-07
  19. andrzej Pokonos 2014-08-07
  20. slawek 2014-08-07
  21. Less 2014-08-08
  22. slawek 2014-08-08
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com