Jerzy Łukaszewski: Majtki pana Boga

kap2014-08-16.

Miałem w życiorysie taki okres, kiedy co najmniej raz w roku musiałem pojawiać się w Białymstoku, by oddać głos na któregoś z kandydatów do nagrody przyznawanej przez wydawane tam pismo. Ponieważ uważałem, że odległość między moim miastem, a Białymstokiem jest zbyt duża, aby pokonywać ją tylko w jednym celu, starałem się mieć zawsze jakiś dodatkowy.

W ten sposób trafiłem do Kruszynian, jednej z wsi zamieszkanych przez polskich Tatarów, znanej z XVIII wiecznego drewnianego meczetu, o którym ostatnio było głośno z powodu jego zbezczeszczenia przez pseudo patriotów, których zamulone nienawiścią mózgi nie pojmowały, że niszczą pamiątkę po jednym z najświetniejszych okresów historii tak ukochanej przez nich ponoć Ojczyzny.

To co uderzało od samego początku, to niezwykła życzliwość mieszkańców wsi wobec przyjezdnych. Przyjechałem niezapowiedziany, obcy, wiedziony prywatną ciekawością, nie miałem tam żadnej misji do spełnienia, a jednak w mniej, niż pół godziny odnaleziono człowieka opiekującego się meczetem, a ten bez żadnych wyjaśnień zgodził się mnie do niego wpuścić i opowiedzieć historię swoich przodków. Dowiedziałem się, dlaczego polscy Tatarzy noszą polskie nazwiska, a tatarskie imiona i wiele, wiele innych ciekawostek. Jedną z nich było dość szczególne wyjaśnienie roli tzw. babińca, czyli pomieszczenia zajmowanego przez kobiety w czasie  nabożeństw. Usytuowany z tyłu meczetu, skonstruowany był tak, że kobiety mogły jedynie przez szybkę obserwować to co się dzieje na pokrytych dywanem schodkach z zawieszonym nad nimi kilimem zdobionym haftem będącym cytatem z Koranu.

Pan Popławski, mój życzliwy przewodnik, nie bawił się w wyjaśnianie giaurowi zawiłości islamu i wynikającego zeń statusu społecznego kobiet, lecz załatwił rzecz żartem tłumacząc, iż gdyby wpuścić kobiety do pomieszczenia z przodu, to w czasie wybijania tradycyjnych pokłonów klęczący za kobietami mężczyźni niekoniecznie kierowaliby swe myśli ku Allahowi. Z całym przekonaniem przyznałem mu rację.

Aczkolwiek dziś ten żart z pewnością zostałby uznany za seksistowski,  zapamiętałem go, bo on najlepiej charakteryzuje stosunek polskich sunnitów do swoich tradycji, zwyczajów i źródeł kulturowych. Nie zbłądzę, gdy powiem, że są w tym wszystkim zakochani, znajomości własnej historii mógłby im pozazdrościć każdy nasz bucowaty „patriota”, odnoszą się do swoich korzeni z ogromnym szacunkiem, a jednocześnie – jak to było w opisanym przypadku – potrafią zdobyć się na żart, nie widząc w nim niczego „obrażającego uczucia religijne” kogokolwiek od współwyznawców począwszy.

Jak to możliwe? Po latach doszedłem do wniosku, że jest to możliwe tylko w przypadku, gdy przeciętny wyznawca jakiejkolwiek religii jest na tyle dobrze zorientowany w jej zasadach, na tyle dobrze rozumie jej reguły, że wie jak daleko może się posunąć bez narażania się na zarzut obrazy uczuć czy czegokolwiek innego. Pośród rządzących jego życiem religijnym reguł czuje się swobodnie i wie gdzie leży granica, poza którą się nie posunie. To wszystko sprawia, że jest przyjaźniejszy światu i bliźnim i tak też przez nich odbierany.

Przypomniałem sobie tamtą wizytę nie tylko ze względu na barbarzyński wyczyn naszych patriotów, ale także na ciekawy filmik, który ostatnio stał się przebojem Internetu.

Młoda panienka poucza koleżanki, jak powinna się ubierać młoda katoliczka. Początkowo myślałem, że to jakiś żart.

Okazało się jednak, że nie. Panienka mówi całkiem serio. Koncert bełkotu, jaki mamy okazję obejrzeć i wysłuchać, wart jest tych 5 minut, które trwa. Taka szansa może się nie powtórzyć!

Pomijając „dekoldy dwa palcy poniżej obojczyka” szokujące jest powoływanie się w tym idiotycznym przedstawieniu z całą powagą na autorytet świętych i uczonych Kościoła.

Na dobrą sprawę zagrzmieć powinien nasz prawowierny episkopat, gdyż takie nadużywanie imion świętych zakrawa na profanację biorąc rzecz od strony czysto religijnej.

Obawiam się jednak, że jeśli doczekam się jakiejś reakcji, to będzie ona raczej obroną „skromnego dziewczęcia” przed agresywnymi atakami osobników do mnie podobnych, którzy uważają, że jeśli widok majtek obraża pana Boga, to najprostszym wyjściem jest po prostu je zdjąć, zamiast kombinować z długością spódniczki itd. Podobnie z „dekoldami” obrażającymi pana Boga. Na jego miejscu w niektórych przypadkach też czułbym się obrażony, że zasłania się moje, jakże doskonałe dzieło, przy pomocy partactwa jakiegoś krawca.

Zestawienie tych dwóch przypadków jest o tyle ciekawe, że zarówno w jednym i drugim mamy do czynienia z osobami jak najbardziej religijnymi. Okazuje się, że osoba głęboko wierząca niekoniecznie zachowuje się w taki sam sposób, a poszukiwanie mechanizmu rządzącego pojawianiem się tych różnic może wiele powiedzieć o ludziach w ogóle.

Stan świadomości religijnej przeciętnego polskiego katolika mamy okazję czasem obserwować przy okazji różnych głośnych sporów „na tle” czy też tej szczególnej polityczno religijnej mieszanki, przy pomocy której usiłuje się wymusić na władzach państwowych kolejne ustępstwa.

Zwykle przy takich okazjach pada zarzut usiłowania zmienienia Polski w państwo wyznaniowe. Szczerze mówiąc, mam co do tego nieco wątpliwości.

Jeśli ludzie deklarujący przynależność do jakiejś religii chcą wymusić ustępstwa na jej rzecz łamiąc jednocześnie większość przykazań będących jej rdzeniem, to o jakim „wyznaniu” mówimy?

Czy jeżeli wiedza przeciętnego katolika na temat zasad jego własnej wiary jest żenująco niska, co bez trudu można stwierdzić, powinniśmy traktować jego aktywność na polu społeczno politycznym jako dążność do stworzenia państwa wyznaniowego? Czy może jest to po prostu sposób na omijanie demokratycznych reguł przez motłoch nie potrafiący się wśród nich poruszać i do nich dostosować?  Byłby to ciekawy przypadek fundamentalizmu bez fundamentów.

Ostatnio „Newsweek” zamieścił arcyciekawy artykuł na temat dość specyficznych przypadków religijności na polskiej wsi.

Komuś komu nie przyszło żyć wśród społeczności liczącej 400 – 500 osób, widujących się co najmniej raz dziennie, powiązanych siecią współzależności od pokoleń, może się wydawać, że rozwiązania takich konfliktów są proste. Nie są.

Z własnego doświadczenia znam przypadek, gdy pani sołtys chciała przesunąć kapliczkę stojącą przy drodze, ponieważ droga miała zostać dwukrotnie poszerzona na wniosek samych mieszkańców. Wywołało to tak burzliwe protesty, że planów zaniechano, a na panią sołtys lecą do dziś gromy, że droga koło sklepu jest za wąska. Na dodatek wiem skądinąd , że kobieta ma szanse na kolejną kadencję, bo… po co coś zmieniać? Monty Python? Rzeczywistość.

Ani w znanym mi przypadku, ani w tych opisywanych przez „Newsweek” nikt nie zamierzał niszczyć „świętości”. I każdy spotkał się z protestem. Wbrew prawu, wbrew elementarnej logice, wbrew poczuciu sprawiedliwości, na którą tradycyjnie polska wieś jest wyczulona gdy chodzi o własność „grontu”.

Dlaczego tak się dzieje? Czy na pewno religia jest w tych przypadkach wyjaśnieniem wszystkiego? Obawiam się, że nie. Założę się o każde pieniądze, że przeciętny polski katolik jeśli chodzi o znajomość zasad własnej religii przegra w cuglach z polskim Tatarem.

A jednak tamten potrafi się pośmiać, zażartować, nasz zaś „katolik” jest śmiertelnie poważny, wręcz odpychająco ponury, gdy wkroczyć w jego towarzystwie na poletko pana Boga.  Dlaczego?

Czasem tłumaczy się to naszą „szczególną” historią, która obronę tego, co kościelne – powiązała z obroną tego, co polskie. Oczywiście można próbować temu przeczyć, przypominając miłośnikom narodowych powstań, że wszystkie one doczekały się potępienia ze strony Watykanu w oficjalnych dokumentach papieskich, można pokazywać przykłady z imienia i nazwiska duchownych donoszących władzom pruskim na Polaków śpiewających w okolicy kościoła (w kościele zabraniano) … „Boże coś Polskę”. Można, ale czy to coś da? Jeśli dziś hierarchia ochoczo posługuje się bismarckowskim hasłem „Polak – katolik”, to na jaką sensowną rozmowę można liczyć?

Czy teza, że im słabsza znajomość zasad, im mniejsza na ich temat wiedza, tym bardziej uporczywa ich obrona, jest do przyjęcia? Nie wiem, trzeba by przeprowadzić stosowne badania na ten temat, ale przyznaję, że taka odpowiedź jest kusząca.

Jest rzeczą z punktu widzenia psychologii normalną, że człowiek w życiu na ogół szuka jakichś zasad, reguł, jakiegoś porządku, który z jednej strony objaśnia mu świat na poziomie możliwym przez niego do ogarnięcia, a z drugiej pozwala wierzyć, ze światem w ogóle rządzą jakieś zasady, co na umysł większości ludzi działa kojąco.

Może stąd się bierze ten prymitywny, zwierzęcy wręcz lęk przed utratą tych złudzeń? I równie prymitywna, zwierzęca ich obrona.

Oczywiście, inaczej wygląda to na poziomie państwa, inaczej na poziomie wsi, choć czasem można mieć kłopoty z zauważeniem różnicy.

Czy jest to tylko nasza, polska specyfika, czy też może zasada obowiązująca powszechnie?

Świat pędzi naprzód ku świetlanej nowoczesności, która jest nadzieją tak wielu.

A jednocześnie problem, który opisałem pojawia się coraz częściej i z coraz to większą ostrością. I będzie się pojawiał, na to powinniśmy być przygotowani.

Jerzy Łukaszewski

Print Friendly, PDF & Email

39 komentarzy

  1. Hazelhard 2014-08-16
    • Qstan 2014-08-16
    • Aleksy 2014-08-16
  2. W.Bujak 2014-08-16
  3. Qstan 2014-08-16
  4. Qstan 2014-08-16
  5. hazelhard 2014-08-16
    • Qstan 2014-08-16
    • Aleksy 2014-08-16
      • Qstan 2014-08-17
  6. jmp eip 2014-08-16
    • Qstan 2014-08-16
  7. Hazelhard 2014-08-17
    • Aleksy 2014-08-17
      • andrzej Pokonos 2014-08-20
  8. W.Bujak 2014-08-17
  9. slawek 2014-08-17
    • Aleksy 2014-08-17
      • slawek 2014-08-18
  10. Jerzy Łukaszewski 2014-08-17
    • slawek 2014-08-18
  11. narciarz2 2014-08-18
  12. A. Gregosiewicz 2014-08-18
  13. Leszczynski 2014-08-18
  14. Leszczynski 2014-08-18
    • Aleksy 2014-08-19
  15. Jerzy Łukaszewski 2014-08-18
    • A. Gregosiewicz 2014-08-18
      • Qstan 2014-08-18
  16. Demetria 2014-08-18
    • A. Gregosiewicz 2014-08-18
  17. A.Goryński 2014-08-18
    • slawek 2014-08-19
  18. Jerzy Łukaszewski 2014-08-18
  19. A.Goryński 2014-08-19
  20. Leszczynski 2014-08-19
    • Aleksy 2014-08-19
      • Less 2014-08-24
  21. Maciej Maciejewski 2014-10-15
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com