Andrzej Lewandowski: Niedźwiedź obudzony

2012-06-17. ECHA WYDARZEŃ: Było w felietonie – byle do piątku; czyli do meczu z Grekami, 1:1. Potem było – byle do wtorku; czyli do meczu z Rosjanami, też 1:1. Teraz jest byle do wieczora; do meczu z Czechami – o wyjście z grupy… Znaczy – już nie jest – BYŁO. Bo piłkarze przegrali (sobie i nam0:1. Czyli – zostali wyeliminowaniJak Rosjanie, niby murowani faworyci grupy, ale to już ich – nie nasze – zmartwienie. My swojego mamy dosyć, kilka głów powinno poboleć. Nie tylko ze środowiska futbolowego. Także z tych kręgów, które tak balon nadęły i takie przewagi współrodakom wywróżyły, że wspólnie boleśnie spadliśmy na głowy.

 W przegrywanym meczu z Czechami komentator TVP tak długo i tak dzielnie bronił kapliczki optymizmu, iż nie spostrzegł, że triumfowały – lepsza taktyka rywali i siła jej stosowania. Piłkarzy nie krytykuję. Zrobili tyle, ile mogli. Ile potrafili, i jak byli przygotowani. Może za rok stać ich będzie na więcej. Może.

 W EURO nie ma już naszych piłkarzy, ale wciąż jesteśmy, jako współorganizatorzy, kibice i… nabywcy biletów oraz gościnni gospodarz e. Wytrwajmy w tym dobrym nastroju! Nie kryję – podoba mi się ten ogólnonarodowy orgazm. Przesady w nim nie brakuje, ale ton ogólny jest dobrze słyszalny. Żyje się, jak portfele i pracodawcy oraz rząd pozwalają, ale jest w nas zgodne manifestowanie pragnienia normalności. Duży, światowy sport ma w tym swoje wartościowe miejsce… Ta dawka adrenaliny pięknie właśnie procentuje. Przyjdzie czas rachunków za wydane pieniądze oraz pochodnych od tego analiz, od za łatwego wmawiania nam optymizmu, ale teraz jest tzw. żargonowo – spontan… Jednak jakaś nowa jakość.

 Nie zamartwiam się też marginesem. Wstyd mi i głupio – jak większości rodaków za awanturników, ale i tu szukam czegoś pozytywnego. Przynajmniej lepiej wiemy, że jest wciąż problem, i to niebagatelny. Jednak trudny do złapania za rogi…

Na koniec będę ciut złośliwy. Komentator TVP do końca przywoływał siły nadprzyrodzone. Ale pewne Ważne Zebranie zrobiło sobie wolne, gdy był czas zanęcania fortuny. Przed meczem z Rosją było przedstawienie trochę rodem z freblówki, jak mawiała moja Babunia. A przed meczem z Czechami – nic. Nawet tego: „stary niedźwiedź mocno śpi – my go nie zbudzimy, bo się go boimy; gdy się zbudzi – będzie zły…” I jednak – go zbudziliśmy. Był zły… I zupełnie nie obeszła go  powszechna pewność, że musi przegrać.

Andrzej Lewandowski

Print Friendly, PDF & Email

Jedna odpowiedź

  1. Roman Strokosz 2012-06-17
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com