Marian Marzyński: W Ameryce, na farmie

marzynski 32014-08-17.

Notatki pisane na farmie w Monee, Illinois, 16 września 1984 roku, znalezione 30 lat później.

Malujemy sypialnię, uczymy się nowej cywilizacji, brakuje nam cierpliwości. Grażyna ściera kurz z belek w suficie mokra szmata, trzymając w ręku kubełek z wodą, ja wchodzę na drabinę, uruchamiam elektroluks próbując wyciągnąć kurz z zakamarków, Grażyna mówi, żeby podłączyć do elektroluksu wąską szczotkę, bo im mniejsza szpara tym większe ciśnienie, potem trzepanie dywanów na werandzie, rodzina pracuje.

Polacy przyjeżdżają niby z wielkiej cywilizacji europejskiej, ale z małym doświadczeniem cywilizacyjnym, źle poinformowani, przeczuleni na punkcie swojego nieszczęścia, dlatego maja “fault start” w konkurencji z innymi emigrantami, bardziej zrelaksowanym, są tematem żartów, bo przyjechali z “trudnego” kraju, który się kocha I nienawidzi, wyjeżdżając z Polski trzeba mocno zatrzasnąć za sobą drzwi, a to nie daje później spokoju. Moja teoria : ”Polish joke” jest dobry dla Polaków, zamiast obrażać się, powinni się na nim uczyć. Moj film POLISH CHICAGO o nowoprzybyłych polskich emigrantach “solidarnościowych” – bedzie gotowy we wtorek, co powie Polonia w Chicago na te moje “Polish jokes”?

Rozmowa z Bartkiem. Od kogo się uczyć? Ze zbiornika wiedzy czy od konkretnych ludzi, którzy wiedzę posiedli? W moim przypadku: polonista Pawłowski, historyk Gojdz, kolega szkolny Toeplitz, polonista Lam, dziekan Kafel, reżyser Bossak, radiowiec Kamiński.

Rozmowa w rodzinie: rodzina ustala swoje standardy, ma być “przyzwoita” albo “porządna”, tak mówiła mama. na przykład Maryś jedzie do Francji i zawiadamia rodzinę w ostatniej chwili o swoim przyjeździe, to nie jest w porządku, rodzina nie powinna denerwować się “wyskokami” jej najzdolniejszych członków, tak jak szkoła publiczna powinna zniżyć poziom do najwolniejszych studentów, żeby nadążyli. Rodzina nie pomaga nam w osobistym sukcesie, oferuje tylko spokój. Rodzina może się na nas obrażać, ale nam nie wolno obrażać się na rodzinę, bo niszcząc rodzinę, niszczymy siebie, tak jak moi obrażeni na rodziny, amerykańscy studenci z Rhode Island School of Design.

Marian Marzyński

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com