Piotr Kuczyński: Geopolityka jedynym zagrożeniem?

piotr kuczynski2014-08-20.

Ostatnio interesujące na rynkach było to, że zanikła dodatnia korelacja między tym, co dzieje się na Wall Street i tym, co działo się na giełdach europejskich. Lipiec dla amerykańskich inwestorów był pierwszym miesiącem korekcyjnym po pięciu miesiącach zwyżki, podczas których indeksy S&P 500 i DJIA systematycznie biły kolejne rekordy wszech czasów. Był jednak korekcyjny tylko i wyłącznie dlatego, że indeksy straciły po dwa procent w ostatnim dniu lipca.

Podczas całego lipca Wall Street zachowywała się o wiele lepiej niż giełdy europejskie, które drugi miesiąc z rzędu przechodziły korektę. Niestety, akcje polskie zachowywały się w okresie ostatnich kilku miesięcy jeszcze gorzej niż francuskie i niemieckie mimo tego, że w liczone w procentach spadki były mniejsze. Po prostu nasze indeksy spadały z niższego poziomu. Niemiecki korygował się ze szczytu wszech czasów – to tak jakby WIG20 spadał z 3.900 pkt. Do rekordu wszech czasów WIG20 miał jeszcze 60 procent.

Rynek amerykański zachowywał się tak dobrze, że w kwartalnym, przeprowadzanym przez agencję Bloomberg, sondażu większość profesjonalnych inwestorów uznało, że Wall Street znalazło się na skraju bańki spekulacyjnej lub że już w niej jest. Czy to jest poważne ostrzeżenie? Niekoniecznie, bo jeśli olbrzymia większość inwestorów ma jakieś zdanie na temat rynku to kontrariańskie podejście każe zakładać, że rynek zachowa się zupełnie inaczej. W tym sondażu mówimy jednak nie o „olbrzymiej większości”, a jedynie o 51 proc. badanych, co może zapowiadać jedynie korektę.

Dlaczego zanikła dodatnia korelacja między Wall Street i giełdami europejskimi? Najpewniej dlatego, że znacznie pogorszyła się sytuacja geopolityczna na styku Rosja – Ukraina – UE – USA. Elektoraty i media w lipcu, po zestrzeleniu malezyjskiego samolotu, mocno nacisnęły na polityków, którzy zmuszeni zostali do wdrożenia sankcji w stosunku do Rosji. Sankcje były sektorowe, ale nakierowane na zaszkodzenie finansom Rosji i jej siłom zbrojnym (w bardzo długim okresie). To zdecydowanie mocniej szkodzić będzie gospodarce europejskiej niż amerykańskiej.

Komisja Europejska oceniła, że sankcje nieznacznie (o 0,3 proc. w tym roku i 0,4 proc. w przyszłym) zmniejszą PKB strefy euro, ale za to obniżą o 1,5 procent PKB Rosji w tym i o 4,8 proc. w przyszłym roku. Założeniem było to, że Rosja nie odpowie asymetrycznymi sankcjami i to, że sytuacja nie wymknie się z rąk. Bardzo to były optymistyczne, według mnie mało realne, założenia.

Uważam, że sankcje z pewnością utwardzą stanowisko Rosji, a retorsje zaszkodzą wielu, wybranym krajom UE. Te już ogłoszone uderzają w eksportowy sektor żywnościowy UE, USA i Kanady. Poza tym pogarszają nastroje, a to może być gorsze niż same sankcje. Wzrost niepewności powoduje, że biznes dwa razy się zastanowi zanim wyda swoje zyski na inwestycje. Wpływu tego czynnika na globalną koniunkturę nie da się obliczyć. Ostatnio Bundesbank ostrzegł, że pogorszenie sytuacji geopolitycznej zaszkodzi wzrostowi gospodarki niemieckiej.

Nawiasem mówiąc wszyscy twierdzą, że sankcje rosyjskie powinny być odwołane, bo niezgodne są z zasadami Światowej Organizacji Handlu (WTO). Z pewnością tak jest, ale czy w takim razie sankcje UE i USA są z zasadami WTO zgodne? Potrzebna by była opinia znającego materię prawnika, ale wydaje się, że nie są (tak mówił na przykład Stanisław Ciosek), z czego wynika, że wszyscy lekceważą porozumienia, które podpisali, dzięki czemu jako członkowie WTO korzystają z rozlicznych przywilejów.

Polska na sankcjach i kontr-sankcjach ucierpi najbardziej. Polski eksport do Rosji to około dwóch procent polskiego PKB. W sytuacji, w której dane makroekonomiczne sygnalizują, że polska gospodarka weszła w drugim kwartale w nieoczekiwany okres spowolnienia, rosyjskie retorsje (o ile będą się poszerzały na inne poza żywnościowymi sektory gospodarki) mogą wprowadzić gospodarkę w fazę bliską stagnacji. Podobnie działać będzie pogorszenie nastrojów biznesu w Niemczech i w samej Polsce. Biznes w sytuacjach zagrożenia geopolitycznego niechętnie sięga do kieszeni i inwestuje.

I to może być  największy problem dla inwestujących na GPW. Największy, bo temat wyboru ZUS-OFE (dla składki 2,92 proc.) z końcem lipca został już zamknięty. W OFE zostało o wiele więcej Polaków niż tego oczekiwali skrajni pesymiści. Jeśli liczyć wszystkie rachunki to zostało ponad 15. procent, a jeśli tylko aktywne i nie liczyć tych, którzy mogli decydować o losie składek płaconych do października tego roku, to zostało z OFE blisko 18. procent dotychczasowych członków. Z tego wynika, że rocznie OFE będą otrzymywały między 2,5 a 3 mld złotych, bo zostali w OFE nieco zamożniejsi Polacy, więc składki będą wyższe od przeciętnej. Jeśli doda się do tego dywidendy to można założyć, że z powodu suwaka emerytalnego OFE w latach 2014-2015 nie będą pozbywały się akcji po to, żeby spłacić emerytów.

Kluczowy będzie rok 2016, kiedy znowu będzie można wybierać OFE czy ZUS. W interesie OFE jest, żeby w tym okresie panowała hossa, bo jeśli tak będzie, to łatwo sobie wyobrazić, że do OFE wróci kolejne 2,5 mln Polaków. Za to, jeśli po drodze rynek trafi jakiś kryzys (bardzo prawdopodobne), to Polacy, którzy teraz wybrali dla 1/7 całości swojej składki emerytalnej OFE – szybko z funduszy uciekną i to będzie koniec tego systemu.

Jest jednak jeszcze jeden czynnik – tym razem nie wystarczy być w środku stawki. Ten fundusz, który będzie miał wybijające się wyniki zachęci większość wracających w 2016 roku Polaków (pod warunkiem braku kryzysu) do przekazania właśnie jemu składek. Jest o co walczyć. Nad tym będziemy się zastanawiali za dwa lata, a to na rynkach jest wieczność. OFE muszą jednak już teraz brać to pod uwagę.

W końcu lipca, a nawet na początku sierpnia wydawało się, że to, czego oczekiwałem, czyli atak popytu na GPW, nie będzie miało miejsca. Indeksy spadały i nic nie zapowiadało zmiany sytuacji. Szkodziła oczywiście geopolityka, czyli w tym przypadku sankcje UE i USA oraz rosyjskie kontr-sankcje. Do przełomu doszło 8. sierpnia, kiedy to WIG20 co prawda spadł, ale obronił poziom 2.300 pkt. Od tego momentu indeks rósł. Wyrysował trzyświecową formację gwiazdy porannej i przełamał górne ograniczenie 2,5. miesięcznego kanału trendu spadkowego, generując sygnał kupna.  Wydaje się, że to właśnie koniec procesu wyboru OFE – ZUS pomógł obozowi byków.

Co teraz? Wydaje się, że górne ograniczenie trendu bocznego (2.300 – 2500+ pkt.) musi zostać zaatakowane i tam podjęta zostanie decyzja, czy indeks wybije się wreszcie z trzyletniego trendu bocznego. Z punktu widzenia fundamentów powinien się wybić. Polska gospodarka co prawda już traci na sytuacji geopolitycznej, ale większość czynników, które ją będą wspierały powinna zapewnić solidny wzrost gospodarczy. To zaś może przyciągnąć inwestorów zagranicznych tak, jak przyciąga ich nasz rynek obligacji.

Tak się stanie pod jednym wszakże warunkiem: że rosyjskie wojska oficjalnie nie wejdą na Ukrainę i że sytuacja nie wymknie się z rąk. Powtarzam to, co często mówię: wybuchu pierwszej wojny światowej też nikt nie chciał, a zabójstwo arcyksięcia Ferdynanda też na początku lekceważono. Nawiasem mówiąc jak słucham ludzi, którzy mówią o dozbrajaniu wojsk ukraińskich, to zastanawiam się, czy świadomie pomagają Rosji. Przecież prezydent Putin wprost marzy o takim pretekście, który dałby mu wytłumaczenie przed Rosjanami i prowadził do oficjalnej interwencji na Ukrainie.

Wystarczy jeden nieopatrzny ruch, żeby indeksy się załamały. Widać to było dokładnie w piątek 15. sierpnia, kiedy GPW nie pracowała. Wystarczyła informacja o ostrzelaniu wojskowych pojazdów Rosji na terenie Ukrainy, żeby indeksy w Europie zanurkowały tracąc 2-3 punktów procentowych od sesyjnego szczytu. To takie memento, ostrzeżenie, dla aktywnych inwestorów. Dlatego też pamiętać trzeba, ze ryzyko inwestycyjne w Europie mocno wzrosło.

W Europie, bo w USA jest ono z oczywistych powodów mniejsze, a poza USA i UE jeszcze mniejsze. Wysokie ryzyko to możliwe też osiągnięcie wysokiego zysku, ale i poniesienia dużej straty. Im dalej od Rosji i Ukrainy tym ryzyko jest mniejsze, a w Chinach, (gdzie jest techniczny sygnał kupna akcji) najmniejsze.  Zawsze warto różnicować inwestycje, ale w obecnej sytuacji geopolitycznej szczególnie trzeba o tym pamiętać.

Piotr Kuczyński

www.macronext.pl

Print Friendly, PDF & Email

Jedna odpowiedź

  1. MaSZ 2014-08-22
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com