Marian Marzyński: Ferguson, Missouri

marzynski 32014-08-22.

W świecie, w którym konflikty międzyludzkie coraz częściej załatwia się strzałami, po Afganistanie, Iraku, Libii, Egipcie, Syrii, Gazie i Ukrainie, śmiertelny strzał białego policjanta oddany w głowę 18-letniego czarnego chłopaka wydaje się marginalny.  A jednak to, co zdarzyło się w Ferguson, Missouri, sięga daleko poza amerykańskie kroniki policyjne, będąc ostrzeżeniem, ze nawet w społeczeństwie szczycącym się prawami równości i sprawiedliwości, człowiek klanowy – wciąż straszy.

Murzyni amerykańscy maja za sobą tragiczną historię niewolnictwa i lynchu, ale również  imponujący ruch na rzecz praw człowieka, który przebudził  Amerykę, otwierając  jej oczy na wychodowany u siebie – w zgiełku budowania nowego wspaniałego świata  dla marzących o wolności Europejczyków – rasizm.

Według białego szefa policji w Ferguson, 27-letni biały patrolman nie wiedział, że czarnoskóry 18-letni Michael Brown przed ich konfrontacją ukradł z półek miejscowego sklepu garść cigarillos (pokazała to później sklepowa kamera bezpieczeństwa); zauważył tylko, że pewny siebie potężnie zbudowany chłopak zamiast chodnikiem szedł środkiem ulicy, trzymając w ręku cigarillos.  Wychodząc mu na przeciw policjant nie spodziewał się, że Michael zatoruje mu drogę i uderzy go w twarz; cztery strzały policjanta oddane były w prawą rękę intruza, dwa śmiertelne w głowę.

Ferguson, w którym 70% ludności jest czarna,   a 90% sil policyjnych złożonych jest z białych, od tamtego czasu nie śpi.  Sprowadzona przez gubernatora Missouri gwardia narodowa armatkami wodnymi i gazami łzawiącymi przywołuje Murzynów i popierających ich przybywających z całego kraju aktywistów do porządku, większość sklepów jest obrabowana przez demonstrantów, kierujący akcją policyjną czarny kapitan z St. Louis, maszerując z nimi w jednym szeregu – prosi o spokój i oddanie sprawy w ręce sędziów.

Po niedawnym procesie białego vigilante z Florydy, który zastrzelił nieuzbrojonego czarnego “napastnika” (nie było świadków) i został uniewinniony, czarnoskóra Ameryka znów spodziewa się wyroku powołującego się na prawo do “obrony własnej”, ale tym razem nie może się z tym pogodzić.

Żadne prawo nie ustali granic “zagrożenia zżycia” przez nieuzbrojonego napastnika i tego, co powinni zrobić policjanci, żeby go unieruchomić. Tylko czarne oczy wypatrzą  białą agresję, która nie wybucha nagle bo ma za sobą stulecia białego rasizmu.

Tak, jak dla zdesperowanych Palestyńczyków, okrążonych izraelskim murem – rakiety wystrzelane z Gazy nie są aktem agresji, a tylko rozpaczliwą obroną, czarni demonstranci z Ferguson, Missouri, też próbują odwrócić związek przyczynowo- skutkowy.  W obu przypadkach jest to głos wołających na puszczy.

Marian Marzyński

Print Friendly, PDF & Email

Jedna odpowiedź

  1. Magog 2014-08-23
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com