Janina Paradowska: Wszyscy zostaniemy agentami Putina

paradowska2014-08-29.

Sejm skierował do Komisji Ustawodawczej wniosek o powołanie komisji śledczej ds. zbadania procesu likwidacji WSI. Pozornie wydawać by się mogło, że wreszcie, po siedmiu latach, proces likwidacji wojskowej służby specjalnej znajdzie jakieś rozliczenie, a Antoni Macierewicz poniesie odpowiedzialność za swoją destrukcyjną (nie pierwszą przecież) działalność. Są to jednak wyłącznie pozory.

Scenariusz najbardziej prawdopodobny jest taki, że wniosek na miesiące utknie w sejmowej komisji, której przewodniczy Wojciech Szarama z PiS. A im bliżej końca kadencji Sejmu, tym czasu na powołanie i rozpoczęcie prac komisji mniej. Sejm dokonał więc gestu symbolicznego, który najprawdopodobniej nie będzie miał ciągu dalszego. Zresztą nawet gdyby miał, obrady i tak w większości musiałyby być tajne, a nie ma nic gorszego niż przecieki płynące z różnych stron i prowadzona przy ich pomocy polityczna gra. Nic więc dziwnego, że premier Tusk długo opierał się powołaniu takiej komisji, a jeszcze i obecnie minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz uważa jej powstanie za niepotrzebne wywoływania zamieszania wokół ważnej, zwłaszcza w kontekście wydarzeń na Ukrainie, służby. Jest więc jej powstaniu przeciwny.

Tymczasem paradoksalnie sprawa likwidacji WSI – i to od samego początku, od podjęcia decyzji aż po likwidację – nadaje się na zbadanie przez komisję śledczą. Jak żadna z dotychczas rozpatrywanych. W tym przypadku instytucje państwa wyraźnie sobie nie poradziły. Wystarczy przypomnieć choćby zawiłe tłumaczenia prokuratury, że Antoni Macierewicz nie był funkcjonariuszem publicznym, uniki sądów w tej sprawie i skierowanie wreszcie rozstrzygnięcia tej kwestii do Sądu Najwyższego. Zapadały oczywiście wyroki na korzyść skarżących proces likwidacji na drodze cywilnej, państwo płaciło odszkodowania, minister obrony narodowej przepraszał. Macierewicz nie przepraszał i nie płacił.

Ustawa o likwidacji WSI została tak skonstruowana, że Macierewicz mógł wszystko, za nic nie ponosząc odpowiedzialności. Czy było to świadome, czy przypadkowe? Raczej przypadkowe, po prostu jeszcze jedno legislacyjne niechlujstwo, jakich pełno w naszym procesie stanowienia prawa. W rezultacie wyszło, jak wyszło: szkód pełno, a odpowiedzialnych nie ma.

I równie paradoksalnie – powoływanie tej komisji sensu nie ma. Nie tylko z powodu zastrzeżeń, jakie formułuje minister Sienkiewicz, czy fatalnych doświadczeń wszystkich sejmowych komisji śledczych, z których żadna – podkreślam – żadna nie zakończyła się sukcesem.

Wśród komentatorów i części polityków panuje przekonanie, że wyciągniecie teraz na pierwszy plan Macierewicza utrudni sytuację PiS, że Macierewicz tej partii szkodzi. A więc warto przedwyborczo zagrać tą kartą. Otóż nie jestem pewna. Macierewicz ma wielką grupę zwolenników i wielką przeciwników. Zdeklarowanych, emocjonalnie akceptujących go czy równie emocjonalnie odrzucających. Obnażenie fatalnego procesu likwidacji WSI, pokazanie pomiatania ludźmi, upokarzania ich w trakcie weryfikacji mającej charakter sądu kapturowego – nikogo do niczego nie przekona. Zresztą o likwidacji WSI praktycznie wszystko już wiemy, ten proces opisano i opowiedziano po wielekroć, nie tylko w kuriozalnym raporcie, który prezydent Lech Kaczyński skierował do rozpowszechniania. Platforma też przygotowała spore opracowanie obnażające błędy tego procesu, mającego przecież charakter głównie ideologiczny, gdzie dobro państwa, polska racja stanu podporządkowana została urojeniom i majakom. Tam też jest wielka porcja wiedzy.

Dość zresztą powiedzieć, że dziesiątki zawiadomień o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, jakie Macierewicz i jego likwidatorzy – amatorzy skierowali do prokuratury, skończyło się umorzeniami. Nikt nie został skazany, nie postawiono zarzutów. Likwidatorzy przegrywali na całej linii. Są uzasadnienia umorzeń spraw będące aktem oskarżenia Macierewicza. Może więc bardziej niż sejmowe potyczki przydałaby się porządna, sumująca naszą wiedzę Biała Księga? Pod warunkiem, że jej autorami nie byliby politycy.

A Macierewicz? I tak pozostanie bezkarny, jeśli prokuratura i sądy nadal będą wykonywać uniki. Samo sejmowe głosowanie propozycji PiS o odrzucenie wniosku o powołanie komisji śledczej było ciekawe – nie ze względu na z góry znany wynik, ale temperaturę, jaka zapanowała w PiS.

Posłowie Mariusz A. Kamiński, zwłaszcza zaś Zbigniew Girzyński, przeszli samych siebie, oskarżając każdego, kto opowiadał się za przesłaniem wniosku do dalszych prac, że jest zbrojnym ramieniem Rosji i agentem Putina. W ten sposób w Sejmie RP znalazło się 277 agentów Putina, który zdaniem posła Girzyńskiego rechotał w tym momencie z zadowolenia, że oto jest już tak, jak za Katarzyny II. Zobaczyliśmy więc po raz kolejny prawdziwą twarz PiS. Tę przyjemną twarz partii idącej do władzy, kiedy to wszyscy nieakceptujący Macierewicza i jego urojeń zostaniemy agentami Putina. Może dla tych obrazków i tych kilkunastu zdań warto było przeprowadzić to głosowanie?

Janina Paradowska

Blog Autorki w portalu Polityka.pl

Print Friendly, PDF & Email

4 komentarze

  1. W.Bujak 2014-08-29
  2. J.S. 2014-08-29
  3. Qstan 2014-08-29
    • Qstan 2014-08-31
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com