Krzysztof Mroziewicz: Złowieszcze przymiotniki. Wielka Rosja, Mały Putin

putin2014-09-01.

Kłamstwo jest dla polityka czymś naturalnym a w polityce imperialnej – czymś niezbędnym. Nie wiadomo, kto prowadzi wojnę „domową” na Ukrainie, w każdym razie nie Putin. Jego giermek, Siergiej Ławrow, nie widzi w upokarzaniu jeńców przed trybuną niczego zdrożnego. Minister obrony Rosji, Siergiej Szojgu, może naruszać przestrzeń powietrzną innego kraju jak chce. Odpędzenie go stamtąd  szef „dyplomacji” rosyjskiej uznaje za łamanie prawa międzynarodowego i grozi konsekwencjami.

Gdyby laureat Nobla, Barack Obama – na skutek żądań Putina – nie wycofał się z decyzji o zainstalowaniu tarczy antyrakietowej w Polsce, nie doszłoby do zestrzelenia malezyjskiego samolotu pasażerskiego przez Rosjan. Putin wybrał ministrowi Szojgu trasy nad Polską, a nuż Polaczki walną go w powietrzu.

Gdyby w Rosji Gorbaczowa a potem Jelcyna zdążono  wypróbować  system demokratyczny, który w perspektywie poprawiłby poziom życia zwykłych obywateli, Putin musiałby odejść po dwu kadencjach a tymczasem urzęduje trzecią i szykuje się do czwartej, która oby upłynęła mu nie na gruzach i nie przed trybunałem w Norymberdze.  On tak daleko nie patrzy. Porównuje wojska ukraińskie do hitlerowców blokujących Leningrad. Tupetu mógłby mu pozazdrościć dr Goebbels. Straszy Europę zimą i brakiem energii. Liczy, że zmarznięta i rozwścieczona Europa wyjdzie na ulice i że Unia zawali się a on będzie cedził gaz  po uważaniu. Wolałby rzecz jasna, żeby nie Polak został prezydentem Europy, ale poradzi sobie i z nim.

Jako pułkownik KGB prowadzi wojnę metodami mafii za pomocą technik operacyjnych. Wojska, jak przystało na kagiebesznika nienawidzi, zresztą rosyjscy wojskowi nie wygrali w XX wieku samodzielnie ani jednej wojny. Dostali baty od Finów, od Polaków od Chińczyków  i od Afganów. Nie radzą sobie w Czeczenii. Jak byłoby na Ukrainie?

Na razie zraził Ukraińców do Rosjan. Obraził Chochłów,   zranił ich śmiertelnie. Będzie musiał prowadzić wojnę hybrydową – sił spoecnazu i najemników do rozboju w  miastach mu wystarczy, ale czym walczyć z partyzantami na wsi i w lesie?

Plany awantury na Ukrainie – a ogólnie w całej przestrzeni post-sowieckiej – przygotowywane były w czasach, kiedy Macierewicz likwidował wywiad wojskowy w Polsce. Mogliśmy być lepiej przygotowani. Nikt nie widział, jak Janukowycz rozbraja ukraińską armię i sprzedaje sprzęt rakietowy z własnych arsenałów do Indii?

Dziś premier Arsenij Jaceniuk domaga się od świata konkretnych działań.  Na czele rządu stoi od czasu Majdanu. Twarde jego słowa: nie pozwolimy, nie oddamy, ukarzemy,  od pół roku czekają na ciało, którym mogłyby się stać. Nie sposób uwierzyć, aby trzy czwarte pięćdziesięciomilionowego narodu nie potrafiło obronić terytorium, jeśli uważa je za własny dom. A uważa – bo dokąd pójdą?

Po co Putinowi Ukraina? Będzie okupować? Ma na to środki? Nie lepiej ułożyć się z dobrze prosperującym państwem europejskim, a teraz jest to już nieuchronne, niż znowu po kryjomu grzebać trumny, jak w czasie Afganistanu?

Nie sposób uwierzyć, że Rosjanie muszą tolerować takich Putinów i Ławrowów, jak gdyby nie chcieli lepiej żyć, bez biedy i upokorzeń. Boją się? Wojna jest straszniejsza niż bunt przeciwko niej.

Wojny w Europie wygrać nie można. Można ja tylko wywołać.

Kraje kiedyś agresywne – Szwecja, Holandia, Belgia, Hiszpania, Portugalia, Włochy, Francja, Anglia, Niemcy, Austria, Turcja, Polska i Litwa na Wschodzie Jagiellonów dzięki cywilizacji i demokracji żyją godnie a mimo to dostatnio. Czas na Rosję.

Krzysztof Mroziewicz

Print Friendly, PDF & Email

12 komentarzy

  1. cheronea 2014-09-01
  2. andrzej Pokonos 2014-09-01
  3. wiesiek59 2014-09-01
  4. AP. 2014-09-01
  5. narciarz2 2014-09-02
  6. narciarz2 2014-09-02
  7. Marian. 2014-09-02
    • pawel 2014-09-02
  8. slawek 2014-09-02
  9. W.Bujak 2014-09-02
  10. wiesiek59 2014-09-02
  11. Georges53 2014-09-04
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com