Piotr Kuczyński: Wrześniowe niespodzianki

 piotr kuczynski2014-09-14. 

Sierpień był bardzo korzystny dla obozu byków na rynkach akcji zarówno w Europie (również w Polsce) jak i w USA. Rozpoczął się jednak wrzesień, który w USA uznawany jest za miesiąc najgorszy dla akcji, ale nie radziłbym się tym przejmować – podczas ostatnich pięciu lat cztery razy wrzesień przynosił wzrosty indeksów. Takie statystyczne zabawy, opieranie się na cykliczności, przy zmienności charakteru rynków nie mają żadnego użytecznego znaczenia inwestycyjnego.

Najwięcej wydarzeń mających wpływ na zachowanie rynków miało miejsce na początku września. Przede wszystkim potężnie zaskoczył Europejski Bank Centralny (EBC), przez co kurs EUR/USD uległ dalszej przecenie. Słabe euro pomoże gospodarce europejskiej i zaszkodzi amerykańskiej.

Popatrzmy, co zrobił EBC. Twierdzono dotychczas, że do końca 2015 roku stopy się nie zmienią, a tymczasem bank obciął główną stopę procentową z 0,15 do 0,05 proc., a stopę depozytowa obniżył z minus 0,1 do minus 0,2 proc. Została też podjęta decyzja o skupie aktywów (ABS). Obniżenie stopy głównej to tylko symbol, ale obniżenie stopy depozytowej zmusi banki do szukania miejsca na lokowanie pieniędzy i napędzi hossę na rynkach finansowych.

Jeśli ktoś nie widział po cichu prowadzonej wojny walutowej (Chiny – Japonia – USA, a teraz Euroland) to teraz musi ją zobaczyć. Za cichą zgoda drukują Japończycy obniżając wartość jena, robią to też Anglicy, Amerykanie zaczęli się z tego wycofywać, ale jeśli poczują zagrożenie to do drukowania wrócą. Tylko Rosja nie musi drukować – samo się robi. Rubel traci, ale i tak jest mocniejszy do euro niż przed aneksją Krymu.

W Polsce też rząd zapewne po cichu się cieszy ze słabszego złotego. Słabszy złoty to wyższe dochody budżetu, nieco większa inflacja (mniejsza zagrożenie deflacją) i większa konkurencyjność gospodarki. Martwią się importerzy i zadłużeni w walutach Polacy – trzymają kciuki za szwajcarski bank centralny, który grozi wprowadzeniem ujemnych stóp procentowych.  Pozostaje tylko jedno pytanie: do czego doprowadzi świat taka konkurencyjna dewaluacja walut? Ja odpowiedzi nie znam.

Oczywiście nie o przedłużenie hossy na rynkach finansowych chodziło EBC – bankowi chodziło o zniechęcenia banków komercyjnych do przechowywania gotówki w EBC i doprowadzenie do zwiększenia akcji kredytowej. Problem w tym, że chęć do brania kredytów nie zależy (a może raczej mało zależy) od dostępności kredytów, a bardziej od koniunktury gospodarczej i nastrojów, a z tym w Europie nie jest najlepiej. Jeśli będzie się pogarszała sytuacja geopolityczna to będzie jeszcze gorzej.

Szczególnie w Polsce może być gorzej. I nie chodzi tylko o rosyjskie embargo na żywność. Wszędzie jestem pytany o to, czy będzie wojna (w domyśle Polski z Rosją). Uważam, że nie będzie. Nic nam nie grozi. Jednak taka atmosfera, obrona Ukrainy jak polskiej niepodległości, tworzy atmosferę niepokoju. W takiej atmosferze konsumenci niechętnie sięgają do kieszeni, a przedsiębiorcy niechętnie inwestują. Nie da się obliczyć utraty wzrostu z tych właśnie, niemierzalnych, powodów.

Z tego też powodu kolejnym tematem września było nadal to, co działo się w geopolityce. Z pewnością na początku września informacja o podpisania porozumienia rządu Ukrainy z „separatystami” o zawieszeniu broni nie mogła bykom zaszkodzić. Dziwne było to, że w ten sposób Ukraina sankcjonowała przedstawicielstwo „separatystów” zgadzając się z tym, że to oni, a nie Rosja są właściwym podmiotem do podejmowania decyzji. Dziwne, ale korzystne dla rynków.

Również na początku miesiąca ambasadorowie krajów UE przyjęli nowy pakiet antyrosyjskich sankcji. Przez pewien czas ich nie ogłaszano, bo kilka państw sprzeciwiało się ich użyciu. Jednak w końcu, w piątek 12. września, Unia Europejska je wdrożyła. Podobne posunięcie zadeklarowały Stany Zjednoczone.

Ja nie bardzo rozumiem przesłanki stojące za takim działaniem. Owszem, zawieszenie broni na Ukrainie jest jak słyszymy niedoskonałe, ale ludzie nie giną, a prezydent Poroszenko twierdzi, że 70 procent sił rosyjskich zostało wycofane z Ukrainy. Jeśli to nie jest pożądana deeskalacja to co nią jest? Rozumiem stosowanie polityki kija i marchewki, ale nie rozumiem, dlaczego jest tylko polityka kija. Wiadomo, że Rosja na to odpowie i to nie koniecznie tylko kontr-sankcjami i będzie miała dla swoich obywateli uzasadnienie. Kreml może powiedzieć, że skoro trwające zawieszenie broni na Ukrainie nie zatrzymuje sankcji to dlaczego ma się ograniczać? Pod byle pretekstem znowu może uderzyć militarnie, co doprowadzi znowu do nakręcania spirali sankcji.

Nie da się przewidzieć rozwoju sytuacji na Ukrainie, bo niezwykle mocno wątpię w to, żeby Rosja z wpływów na tym terenie zrezygnowała. Nadal będzie (w różny sposób) destabilizowała sytuację licząc na to, że społeczeństwo ukraińskie nie wytrzyma ograniczeń i się zbuntuje. I tak rzeczywiście w dłuższym terminie będzie, o ile UE i USA nie wezmą Ukrainy na utrzymanie. Tak czy inaczej nadal będzie to dla giełd europejskich poważny czynnik ryzyka. Naprawdę nie ma znaczenia to, że od początku tego kryzysu każda sprzedaż akcji z powodów geopolitycznych była błędem. Jeśli sytuacja ulegnie poważnemu zaostrzeniu to uderzenie w gospodarkę europejska może hossę zakończyć.

Sporo może zależeć też od tego, jakim wynikiem skończy się 18. września referendum niepodległościowe w Szkocji (tekst pisany tydzień wcześniej). W sondażach niewielką przewagę mają raz zwolennicy, a innym razem przeciwnicy oddzielania się od Wielkiej Brytanii, ale ja myślę, że Szkotom w ostatniej chwili drgną ręce i wystraszą się skutków odłączenia od Zjednoczonego Królestwa.

Dla Polski w sierpniu ważne było to, że odbył się szczyt Unii Europejskiej, podczas którego Donald Tusk został wybrany przewodniczącym Rady Europejskiej (nieoficjalny prezydent UE). To olbrzymi osobisty sukces tego polityka – można tylko pogratulować. Należy jednak zwalczać mit zgodnie z którym ten wybór w czymkolwiek pomoże Polsce. Nie pomoże tak jak wybór van Rompuya nie pomógł Belgii, a wybór Barroso nie pomógł Portugalii. Donald Tusk nie będzie mógł zresztą pomagać w widoczny sposób Polsce. I nie będzie chciał, bo jego kadencja to tylko 2,5 roku, a będzie chciał być wybrany na drugą…

Czy ta polityczna zawierucha może zaszkodzić rynkom? Jest obawa o bałagan w Platformie Obywatelskiej, co teoretycznie mogłoby się inwestorom nie podobać. Jednak zawirowania polityczne jedynie w minimalny sposób mogą (o ile w ogóle mogą) gospodarce i obozowi byków zaszkodzić. W dłuższym terminie decyzja Donalda Tuska jest dla rynków całkowicie neutralna.

Podsumowując można powiedzieć, że WIG20 jest na najlepszej drodze do wybicia z obowiązującego w tym roku kanału trendu bocznego. W zasadzie już ustanowił szczyt z tego roku, ale zawrócił, więc potwierdzenia wybicia nie ma. Mocne wybicie z tego kanału dałoby średnioterminowy sygnał kupna. Potwierdzeniem byłoby przełamanie 2.630 pkt, których indeks nie jest w stanie przebić od 3 lat. Wtedy można by mówić nawet o wzroście WIG20 o kolejne 20 procent. Powtarzam jednak: bardzo dużo zależy od tego, co będzie się działo w geopolityce.

Piotr Kuczyński

www.macronext.pl

Print Friendly, PDF & Email

Jedna odpowiedź

  1. MaSZ 2014-09-15
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com