Rena Kownacka: Samowolna pamięć

image2014-09-17.

Samowolna pamięć wybiera co chce i wyciąga ze swoich schowków na światło dzienne teraźniejszości epizody z naszego życia czasem bez żadnych na pozór powodów i skojarzeń. I wtedy dziwimy się: dlaczego właśnie to, i właśnie dziś?

Przed oczami jak w filmie Tarkowskiego powstaje obraz słonecznego dnia lata 1982 roku. Umierająca wieś Michałowo, 40 kilometrów od Moskwy, a wydaje się 1040 km, bo nie ma tam dróg przez mokry las. Z jednej strony ten nieprzejezdny las, z drugiej woda i niebo.

Z Moskwy do tej wsi można dotrzeć tylko wodą, transportem rzecznym, „rakietą” i tramwajem rzecznym przez kanały i kaskadę wodozbiorów, takich sztucznych jezior. Inaczej można by było dojechać samochodem do przeciwnego brzegu jeziora i tam zostawić auto. Wyjść pod górkę wyjść na brzeg i głośno zawołać: “Baba Ola, baba Ola!” – a potem czekać, dopóki nie wyjdzie na przeciwległy brzeg staruszka, wepchnie łódź do wody i zacznie wiosłować, popłynie po nas. To jej praca, płacimy rubla za osobę. W drodze powrotnej to już jeden z nas młodych wiosłuje – i za pół godziny lądujemy na brzegu z torbami, butlami gazu do piecyków i wszelakimi rzeczami niezbędnymi do pracy i życia w izolacji od cywilizacji.

Tu nie ma  sklepu, żadnych urzędów ani przychodni, ani milicji, tu nie ma nawet… władzy radzieckiej.

I tu przez wielu lat spędzaliśmy miesiące letnie, wynajmując stare chałupki, pracując w kontakcie z przyrodą – tłumacze literatury, artystka grafik, bardowie i, jak z opowiadań Czechowa wzięci naukowcy, profesorowie w białych panamach.

Na brzegu pod stuletnim dębem od rana przy drewnianym taborecie z czerwoną teczką na kolanach pracowała Ksenia, wybitna tłumaczka z języka polskiego, Tu powstały wspaniałe przekłady literatury polskiej na rosyjski, od klasyki do autorów współczesnych. Trochę dalej na plaży stoi na głowie albo siedzi w pozycji lotosu nauczycielka jogi.

Attachment-1Tu bowiem mieszkali ludzie gotowi cieszyć się lasem, polem i jeziorem bez podstawowych wygód na co dzień, dziwna moskiewska inteligencja naukowa i twórcza, dla której pierwotne piękno tej ziemi było stokroć cenniejsze od komfortu kurortów.

Trawy, niezapomniane trawy Michałowa, w dobre lata z opadami wyrastały powyżej kolan. Wtedy gdzieś ktoś przypominał sobie o tym polu i nagle rano pojawiali się “przyszelcy”, dla nas – kosmici  – traktory z kosiarkami, i ścinali nasze trawy. Pozostałe zakurzone ściernisko kluło i kaleczyło stopy, ale to było nieuniknioną częścią letniego życia.

Cieszyliśmy się tą trawą. Chcesz iść na skróty przez pole, trzeba przebijać się jak w dżungli, trawy chwytają za nogi, jakby nie chcą cię puścić, szepczą: “Zatrzymaj się, zapamiętaj, na drugim skraju świata będziesz na gorącej wilgotnej poduszce śnić o tych trawach.”

Idziemy przez pole, obok mnie kobieta w białej sukni z koronkami, wystrojona jak do świątecznej mszy. W rękach olbrzymi bukiet kwiatów polnych. Uśmiechnięta, szczęśliwa.

To Lilia, mila Lilia, kochana i podziwiana przez nas, jej przyjaciół, artystka (najnowsze zdjęcie artystki u góry po prawej; zdjęcie po lewej – bohaterka artykułu i autorka przed laty).

Urządziliśmy wernisaż prac Lilii w czystym polu, na tle lasu i jeziora. Na postawionych w trawach sztalugach umieszczono grawiury i litografie z bajecznego świata, w którym chowała radości i rany serca i życia, w ilustracjach do Szczurołapa, Guliwera, powieści Dostojewskiego, rysunkach michałowskich pejzaży, traw…

I ten las, woda i niebo w jej akwareli.

Po kilku latach z dalekiego innego świata przyjechałam do Michałowa. Zmienionego, z drogą w lesie, willami noworuskich bogaczy. Już mało kto ze starych tubylców tu został. “A ci, co chętnie mnie słuchali na pierwsze schodząc się czytanie… jednych już nie ma, inni w dali“, mówił wielki poeta[i].

ratner 1W moim domku nic się nie zmieniło: wypłowiale firanki w oknach, uszyte kiedyś moimi rękami, szafa, zbita z kawałków drzewa, na niej malunki Lilii; ku mojemu zdziwieniu farba nie wyblakła. Tego nie można było zabrać ze sobą.

Za domem kończą żywot stare krzaki maliny i agrestu, też sadzone przeze mnie.

Idę do Lilii – jak kiedyś – przez pole kartoflane. Wchodzę do jej pokoju w tym samym domu, wynajmowanym od wielu lat, wręcz już dziesięcioleci. Nic się nie zmieniło, tylko notuje na stole ciało tutaj obce – notebook. Oglądam się dookoła, na ścianach przypięte grafiki, tylko nie trawy i niebo, ale obrazy proroków biblijnych i nowych męczenników, ofiar reżimu totalitarnego.

Zmieniła się Rosja.

Od jakiegoś czasu można już rysować i pisać nie oglądając się na cenzurę. Nie tak dawno człowiek wierzący mógł żyć i pracować w tym kraju albo na marginesie, albo ukrywając się, a praktykujący był uważany prawie za dysydenta. Pamiętam z lat dziecinnych: w „komunałce” dzieci malowały na Wielkanoc pisanki, wiedząc że o tym nie wolno wspominać w szkole…

W młodości Lilia była zaangażowana w malarstwo monumentalne, malowała dekoracyjne panele wystawiane w Kanadzie, Japonii i Indiach. Mało kto pamięta dziś, że w roku 1962 w sali Maneżu w Moskwie odbyła się wystawa malarstwa awangardowego, niezgodnego z wymogami realizmu socjalistycznego, ostro skrytykowana przez Nikitę Chruszczowa, co stało się początkiem wściekłej nagonki na postępowych artystów. Lilia była jedną z nich, została wtedy wyrzucona ze Związku Artystów ZSRR, co automatycznie pozbawiło ją możliwości jakiejkolwiek pracy. Po usunięciu Chruszczowa Lilii przywrócono prawa członka Związku i znów mogła zarabiać na chleb rysując ilustracje do książek. Ilustracje Lilii do powieści  Dostojewskiego „Nietoczka Niezwanowa”, nagrodzono międzynarodowym dyplomem i zakupiono przez Muzeum F. M. Dostojewskiego w St. Petersburgu.

ratner 2Dzisiaj Lilia Ratner – to dla znawców przedmiotu wybitna artystka graficzka, historyczka sztuki, która brała udział w wielu wystawach w Rosji i za granicą.

Lilia zawsze marzyła o możliwości pisania i opowiadania o sztuce. Wreszcie, za Gorbaczowa, stało się to możliwe. Po Pieriestrojce Lilia została wykładowczynią historii sztuki na Publicznym Uniwersytecie Prawosławnym (założonym przez Ojca Aleksandra Menia), m.in. prowadzi tu cykl wykładów na temat „Sztuka i Chrześcijaństwo”, jest autorką zbioru esejów „W poszukiwaniu rozumienia piękna”. Jej grawiury na tematy biblijne są ilustracjami do takich książek, jak “Historie Biblijne”, “Pięcioksiąg. Droga do Wolności” i innych.

W latach 1996 – 2004 Lilia pracowała nad graficzną serią “Prorocy” na temat Starego Testamentu. W 2000 roku większość tych prac została pokazana na międzynarodowej ekumenicznej wystawie we Francji – “Jedność w Sercu”. W 2007 roku Lilia stworzyła serię prac “Naród Biblii w Auschwitz”, dedykowaną tragedii Holokaustu.

Ostatnio Lilia Ratner pracuje nad serią grafik, poświęconych męczennikom sumienia reżimów totalitarnych – “Nowomęczennicy”. Moim zdaniem jej prace są tak cenne, że zasługują na wystawę w najlepszych muzeach świata.

A na razie chce tymi pracami podzielić się z każdym nieobojętnym wielbicielem sztuki. Oto slideshow kilku prac Lilii Ratner. W tekst włamano także grafiki artystki.

Rena Kownacka

[i] Aleksander S. Puszkin, „Eugeniusz Oniegin”, tłum. Adam Ważyk

Print Friendly, PDF & Email

3 komentarze

  1. Marian. 2014-09-18
  2. andrzej Pokonos 2014-09-19
  3. Maria Jentys-Borelowska 2014-09-19
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com