Andrzej Lubowski Kobieta i mężczyzna

marriage-fingers-hooked2014-09-29.

Gdy pani premier Ewa Kopacz w odpowiedzi na pytanie o stosunek do konfliktu na Ukrainie zabrnęła w zakamarki kobiecej duszy i wrażliwości, porównując ją z napędzaną testosteronem duszą mężczyzny, przypomniała mi się historyjka o Michale i Beacie, która wyglądała z grubsza tak:

Gościowi o imieniu Michał bardzo podobała się Beata. Pewnego dnia zaprosił ją do kina. Zgodziła się. Kilka dni później zaproponował kolację. I znów było fajnie. Zaczęli się regularnie spotykać, i zanim się obejrzeli, stali się parą.

Pewnego wieczora, jechali samochodem, kiedy Beata bez specjalnej intencji, ot tak, powiedziała: czy wiesz, że nasza pierwsze randka miała miejsce dokładnie sześć miesięcy temu?

W samochodzie zapanowała cisza. Beacie wydawało się, że trwa wiecznie. Poczuła ciężar tej ciszy i pomyślała, że może były to niezręczne słowa. Może Michał czuje się osaczony tym związkiem, może uważa, że ona popycha go do kroków, na jakie nie jest gotowy.

A Michał pomyślał: O rany, sześć miesięcy.

A Beata pomyślała: Też nie jestem pewna, czy to jest to, czy takiego właśnie związku pragnę. Czasem myślę, że chciałabym mieć nieco więcej miejsca dla samej siebie. Odrobinę więcej czasu na refleksję. Na zastanowienie się, w jakim kierunku zmierza ten związek. Czy jesteśmy na ścieżce ku małżeństwu? Ku dzieciom?  Wspólnemu życiu. Czy ja go aby naprawdę znam?

A Michał myślał: to znaczy że,  zaraz, zaraz…

To był luty, kiedy się z nią umówiłem, czyli tuż po tym, jak odebrałem samochód od dilera, a to znaczy – co pokazuje licznik? Cholera, czas na zmianę oleju!

A Beata pomyślała: Jest zdenerwowany. Widzę to po jego twarzy. Może ja to wszystko źle interpretuję. Może on potrzebuje czegoś więcej. Więcej intymności, więcej zaangażowania emocjonalnego z mojej strony. Może on poczuł – zanim ja to sobie uświadomiłam – że mną targają jakieś rozterki. Założę się, że tak właśnie jest. I dlatego tak niechętnie mówi o swych uczuciach. Obawia się, że zostanie odrzucony.

A Michał myśli: Będę musiał jeszcze raz przyjrzeć się skrzyni biegów. Guzik mnie obchodzi, co te barany mówią. Trójka nie wchodzi tak jak powinna. Niech nie zwalają wszystkiego na temperaturę I chłód. Jaki do diabła chłód? 24 stopni ciepła, a trójka wchodzi z takim hukiem, jak w ciężarówce na śmiecie. A przecież dopiero co zapłaciłem półtora patyka.

A Beata myśli: Nic dziwnego, że jest zestresowany. Ja na jego miejscu czułabym się podobnie. To moja wina, że narażam go na te tortury. Ale nic na to nie poradzę. Po prostu nie jestem pewna.

A Michał myśli: pewnie powiedzą, że dali gwarancję na trzy miesiące. Założe się, że złodzieje to właśnie powiedzą.

A Beata myśli: Zapewne jestem zbyt wielką idealistką, czekającą na księcia na białym koniu, podczas, gdy osoba koło mnie to dobry chłopak, z którym lubię być, któremu na mnie zależy. I na którym mnie zależy. I którego narażam na ból tylko z powodu moich egoistycznych romantycznych fantazji licealistki.

A Michał myśli: Gwarancja? Ja im pokażę gwarancję. Mogą ją sobie w … wepchnąć!

“Michał” – mówi na głos Beata.

“Co?” – odpowiada wyrwany ze swych myśli Michał.

“Proszę, nie męcz się” – powiada, a w jej oczach pokazują się łzy. “Może nigdy nie powinnam… O Boże, czuję się tak…” I wybucha płaczem.

“Co?” mówi Michał.

“Jestem taką idiotką,” Beata szlocha. ”Wiem, że nie ma księcia. Przecież dobrze o tym wiem. Nie ma księcia I nie ma konia.”

“Nie ma konia?” pyta Michał.

“Myślisz pewno, że jestem kretynką, tak?”

”Nie!” odpowiada Michał, zadowolony, że znalazł poprawną odpowiedź.

”Nie wiem… Naprawdę nie wiem. Potrzebuję trochę czasu” powiada Beata.

(Zapada 15 sekund ciszy. Michał myśli tak szybko, jak jest w stanie. Wreszcie znajduje odpowiedź, która wydaje się mu na miejscu.)

“Tak”  – mówi.

(Beata, głęboko poruszona, dotyka czule jego dłoni)

“O, Michale, czy naprawdę tak czujesz?” powiada.

“Jak?” pyta Michał.

”O czasie,” mówi wzdychając Beata.

”O,” mówi Michał. ”Tak.”

(Beata odwraca ku niemu swą twarz, patrzy mu głęboko w oczy, co wywołuje  w nim niepokój o to, co powie, szczególnie jeśli będzie to dotyczyć konia. Wreszcie Beata mówi:)

”Dziękuję Ci, Michale”.

”Dzięki,” odpowiada Michał.

Potem odwozi ją do domu. Beata kładzie się do łóżka, I szlocha do rana. On tymczasem wraca do siebie, otwiera paczkę chipsów, włącza telewizor I ogląda w napięciu powtórkę ćwierćfinału turnieju tenisowego z udziałem dwóch Argentyńczyków, o których nigdy nie słyszał. Coś mu podszepuje, że silnik jego samochodu nawala, ale nie ma pojęcia, co to jest, więc po cholerę zawracać sobie tym głowę. (podobnie wygląda jego stosunek do kwestii światowego głodu)

Następnego dnia Beata zadzwoni do swej najbliższej przyjaciółki, a może dwóch, I przez sześć godzin bez przerwy będą omawiać relacje Michał-Beata. Bedą analizować każde słowo wypowiedziane poprzedniego wieczoru, każdy niuans, każde zawieszenie głosu.

Tymczasem Michał, grając pewnego dnia w tenisa ze swoim przyjacielem, który zna także Beatę, tuż przed kolejnym serwem zapyta: “Heniu, czy Beata miała kiedyś konia?

*

Wyłączną intencją tej anegdotki jest próba dodania szczypty humoru do naszego napuszonego, nabzdyczonego, i ociekającego żółcią i agresją tzw. dyskursu publicznego. Margaret Thatcher, Indira Gandhi, Golda Meir, czy Angela Merkel to przykłady silnych liderek. Wielkimi korporacjami, takimi jak General Motors czy Pepsi, kierują dziś kobiety. Wiele wskazuje na to, że za niespełna dwa i pół roku dwa najważniejsza stanowiska w USA – prezydenta i szefa banku centralnego – będą zajmować kobiety: Hillary Clinton i Janet Yellen. Pani premier Kopacz życzę samych sukcesów.

Andrzej Lubowski

 

 

Print Friendly, PDF & Email

9 komentarzy

  1. Stary outsider 2014-09-29
  2. Obirek 2014-09-29
  3. andrzej Pokonos 2014-09-30
  4. PK 2014-09-30
  5. A.Goryński 2014-09-30
  6. Hazelhard 2014-09-30
  7. Magog 2014-09-30
  8. narciarz 2014-10-01
  9. jmp eip 2014-10-04
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com