PIRS: Ukraina

polska_ukraina014-09-30.

W TVN 24 w „Innym punkcie widzenia” wystąpił dr hab. Jan Malicki, dyrektor Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego. Mówił o tym co się dzieje na Ukrainie i o tym co może dziać się dalej. Trzeźwy i ponury obraz, zgodny w dużej mierze z ocenami niektórych politologów (podobne poglądy wyraził niedawno amerykański politolog Alexander Motyl, publikowała je Gazeta Wyborcza).

W skrócie: Moskwa jest dobrze przygotowana i dobrze rozumie Europę, natomiast Europa nie rozumie Moskwy. Trzeba się pogodzić z utratą części wschodniej Ukrainy, a to w gruncie rzeczy może być korzystne dla reszty kraju, ułatwić mu rozwój i reformy. Nikt nie ma odwagi tego głośno powiedzieć, biorąc pod uwagę że za niepodległość Ukrainy zginęli ludzie na Majdanie i na wojnie z Rosją i „separatystami”. Część wschodnia, gdzie mieszka wielu Rosjan i ludność rosyjskojęzyczna, jest pod silnym wpływem propagandy Moskwy.

Moskwa wyeliminowała Polskę – obrońcę interesów Ukrainy – z gry, uczyniła to we współpracy z Unią. Objawem słabości Ukrainy jest m.in. to, że kraj ten na życzenie Moskwy, a więc innego kraju, odkłada w czasie swoje związki gospodarcze z Unią. Zachód od razu powiedział, że w konflikcie na Ukrainie nie użyje wojska.  Do niedawna w Niemczech głośno wykluczano jakiekolwiek sankcje wobec Rosji. Teraz nastąpiła zmiana stanowiska, ale wciąż nie wiadomo jak daleko posunie się Moskwa i Zachód nie jest na to dobrze przygotowany.

Na pytanie, czy Putin zatrzyma się po oddzieleniu Donbasu i części wschodniej Ukrainy, dr Malicki twierdzi że się nie zatrzyma. Początkowo Putin myślał o całej Ukrainie, ale ma kilkanaście scenariuszy działań. Europa nie potrafi się wczuć w rozumowanie Moskwy.

Gorzkie, smutne uwagi.

Pamiętam, że kiedy przystępowaliśmy do NATO i do Unii, byliśmy pełni najlepszych myśli. Wkraczaliśmy do związku krajów zamożnych, bezpiecznych, wyznających „wartości Zachodu”. Wielu z nas miało nadzieję, że Zachód pomoże wdrożyć te wartości u nas i nie dopuści do wynaturzeń. Okazało się, że Unia nie ma dużego wpływu na kraje członkowskie, że jest dość luźnym związkiem państw połączonych interesem gospodarczym. W niektórych krajach (Węgry) dochodzi do przemiany w rządy autorytarne, wiele krajów Unii jest zdecydowanie przeciwnych jakimkolwiek sankcjom wobec Rosji. Ukraina jest dla większości krajów znacznie mniej ważna od Rosji. USA mają z Rosją interesy globalne.

Polityka to gra interesów. Indywidualne interesy państw mogą się okazać silniejsze od interesu wspólnego, nawet jeśli w przyszłości doprowadzi to do większych strat.

NATO dopiero teraz buduje jakieś scenariusze na wypadek rozszerzenia działań Rosji na kraje członkowskie, które kiedyś znajdowały się w strefie wpływów Związku Radzieckiego, a potem – wbrew obietnicom Zachodu – przystąpiły do NATO.

Przypomina się sytuacja po rozpadzie Jugosławii. Jak patrzeliśmy na te odległe konflikty? Zakończyła je lotnicza interwencja USA – za zgodą i zachętą sąsiadów dawnej Jugosławii. Ale nie było wśród nich Rosji, która chętnie włączyłaby się w ten konflikt po stronie Serbii..

W polskiej myśli politycznej pokutują romantyczne idee i kult ofiar ponoszonych w „słusznej sprawie”, nawet jeśli skutki tych ofiar okazywały się złe dla kraju. Najlepiej wyraża to opinia czczonego w Polsce Jerzego Giedroycia, który po ogłoszeniu stanu wojennego szykował apel wzywający do zbrojnego oporu w kraju. W swojej książce Krzysztof Kozłowski wspomina ówczesną rozmowę z Giedroyciem:

Mówię: – Panie redaktorze, do takich działań trzeba mieć strukturę, broń, być przygotowanym, a z tego, co słyszę, to zostaliśmy znokautowani. Zbrojny opór to w dzisiejszej sytuacji rodzaj zbiorowego samobójstwa…

– Na to Jerzy Giedroyc głosem stanowczym, znamionującym zdenerwowanie, jął mi tłumaczyć: – Pan nic nie rozumie! Poderwanie do walki nie da efektów militarnych, to oczywiste, ale musi polać się krew, bo bez krwi nie będzie symbolu, nie będzie mitu do przekazania następnym pokoleniom. Bez krwi zapadniemy w dziurę, tak jak po 1863 r.

Wielka wiara w symbole i pogarda dla życia ludzi

Zachęta do wykorzystywania trudnej sytuacji ludzi, aby skłonić ich do walki z przeważającymi siłami najeźdźcy, w której nie mają szans, to stały element polityki wielkich mocarstw. Zachęcano swego czasu Tybetańczyków, aby buntowali się i walczyli o niepodległość. Problem w tym, że NIKT Tybetańczykom nie pomoże, tak jak nikt nie pomógł Węgrom ponad 50 lat temu. Wtedy Wolna Europa i podobne stacje zachęcały Węgrów do zbrojnego oporu i łudziły pomocą Zachodu. Potem przyznały się do błędu. Dalaj Lamie z trudem udało się przeforsować drogę bez walki. Chiny się zmieniają i to szybko i dobrze by było gdyby ktoś z Tybetańczyków dożył do tych lepszych czasów. Gdyby Chińczycy dali się w to wplątać, to wtedy musieliby odpuścić na jakimś innym polu, co dałoby korzyści np. takim krajom jak Ameryka.

Przypomnę wypowiedzi szefa agencji Stratfor, George’a Friedmana, które zawarł w swojej książce „Następna dekada”.

[W ciągu następnej dekady USA] będą mogły Polskę zdradzić tylko raz, i to dla jakichś poważnych korzyści. Przecież utrzymanie silnego klina wbitego między Niemcy a Rosję to jeden z żywotnych interesów Ameryki.

– Stany Zjednoczone poczyniły Gruzji pewne obietnice, których nie dotrzymają. […] dzięki tej zdradzie Ameryka łatwiej wywiąże się z innych zobowiązań. Gruzja ma dla niej niewielkie znaczenie, ale jest niezwykle ważna dla Rosji. Rosjanie będą gotowi dużo dla niej zapłacić.

Lepiej nie być elementem gry mocarstw.

Rosja wyraźnie sprzeciwiała się wstąpieniu do NATO krajów, które kiedyś były częścią ZSRR bądź w strefie jego wpływów. Zgodziła się na zjednoczenie Niemiec, pod warunkiem że wojska NATO nie zbliżą się do jej granic. Zlekceważono to. Ostro zareagowała w Gruzji, teraz zareagowała na przewrót na Ukrainie. Dobrze by było gdyby w konflikcie między Ukrainą i Rosją nikt już więcej nie ginął. Kiedyś może cały kontynent będzie jedną Unią, ale niech te zmiany nie odbywają się kosztem życia ludzi.

Co pewien czas mówi się o resecie w polityce zagranicznej, zakończeniu konfliktów i ustanowienie nowego punktu startowego. Chciałoby się, aby możliwe było cofnięcie się w czasie, zanim popełniono błędy prowadzące do konfliktu. Udałoby się uchronić wiele ludzkich istnień, które tak lekko zalicza się do kosztów przemian.

PIRS

 

Print Friendly, PDF & Email

10 komentarzy

  1. AP. 2014-09-30
  2. Magog 2014-09-30
  3. andrzej Pokonos 2014-10-01
  4. W.Bujak 2014-10-01
  5. narciarz 2014-10-02
    • PIRS 2014-10-02
  6. Less 2014-10-07
  7. PIRS 2014-10-07
  8. Kazik_qx 2014-10-07
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com