Piotr Kuczyński: Wrzesień nie był groźny… dla GPW

piotr kuczynski 2014-10-07.

Początek września był bardzo korzystny dla obozu byków na rynkach akcji zarówno w Europie jak i w USA oraz w Polsce. Środek miesiąca też był niezły, ale druga jego połowa zaczęła potwierdzać złą sławę tego miesiąca. Przypomnijmy, że wrzesień w USA uznawany jest za miesiąc najgorszy dla akcji, mimo że podczas ostatnich pięciu lat cztery razy ten właśnie miesiąc przynosił wzrosty indeksów.

Tym razem zakończenie miesiąca zakończyło się spadkiem podobnym do tego, który widzieliśmy w lipcu. Mało tego – co prawda kwartał zakończył się mikroskopijnym wzrostem indeksu S&P 500, ale był to wzrost najmniejszy od czwartego kwartału 2012 roku (wtedy indeks zakończył kwartał spadkiem).

W końcówce miesiąca zarówno indeks S&P 500 jak i NASDAQ przełamały swoje średnie 50. sesyjne i utworzyły formację podwójnego szczytu. To były sygnały sprzedaży. Już na kolejnej sesji zobaczyliśmy całkowitą zmianę nastrojów. Indeksy S&P 500 i NASDAQ wróciły nad średnią 50. sesyjną, a formacja podwójnego szczytu na NASDAQ została anulowana. Obowiązywała nadal zasada: kupuj każdą przecenę.

To przed rozpoczęciem w październiku (8. października) sezonu raportów kwartalnych amerykańskich spółek dobrze rokowało obozowi byków. Jednak początek października wylał na głowę byków wiadro zimnej wody (i nie był to popularny łańcuszek typu „splash”). Na Wall Street bardzo często początek miesiąca jest „byczy”, bo fundusze angażują świeże pieniądze. Tym bardziej można to powiedzieć o kwartale.

Tymczasem indeksy 1. października mocno spadły, a S&P 500 przełamał znowu średnią 50. sesyjną dając sygnał do rozpoczęcia korekty. Przełamał też dolne ograniczenie kanału dwuletniego trendu wzrostowego. Potwierdził również formację podwójnego szczytu – też sygnał początku korekty. Zakładam, że będzie to korekta w postaci trendu bocznego lub spadku nie większego niż 10 procent. Co bardziej istotne przecena miała miejsce (w tym dniu) z niebyt istotnych powodów.

Uważam, że dla amerykańskich byków najgorszy był silny dolar, czekanie na ruchy Fed oraz, a może przede wszystkim, układ techniczny na wykresach indeksów. Rynek pod byle pretekstem chciał zrealizować część zysków. Mówiło się o Hong Kongu i Ukrainie, ale uważam, że były to tak naprawdę preteksty służące do uzasadnienie realizacji zysków.

Pro-demokratyczne protesty w Hong Kongu, gdzie interweniowała policja doprowadziły do przeceny indeksu w Hong Kongu (Hang Seng), ale na kontynencie Shanghai Composite wzrósł potwierdzając siłę rynku chińskiego. Uważam, że Chiny kontynentalne tą rebelią nie są zagrożone. Dlatego też studencka rewolta w Hong Kongu nie jest zagrożeniem dla obozu byków na rynkach finansowych.

Nieco gorzej wyglądała sytuacja na Ukrainie. Tam najwyraźniej idzie ku oficjalnemu zerwaniu zawieszenia broni. Poza tym z Europy dochodziły głosy o rosnącym prawdopodobieństwie nałożenia kolejnych sankcji na Rosję. Przypominam, że Rosja na ostatnią turę sankcji nie odpowiedziała czekając na koniec września, kiedy to EU miała zadecydować, czy zrezygnuje z części sankcji. Nie zrezygnowała. Sytuacja może się rzeczywiście pogorszyć, bo zwrotne sankcje rosyjskie zaszkodziłyby słabej gospodarce europejskiej.

Bardzo interesująco wyglądała we wrześniu sytuacja na rynku walutowym. Przypominam, że na początku miesiąca pozytywnie zaskoczył rynki Europejski Bank Centralny (EBC) obniżając stopy procentowe praktycznie do zera, jeszcze bardziej zwiększając ujemną stopę depozytową i zapowiadając skup aktywów (druk euro). Z drugiej strony amerykański Fed poszedł w innym kierunku. Stopy pozostały bez zmian, skup aktywów ograniczony został o kolejne 10 mld USD do 15 mld/miesiąc (skup zakończy się w październiku). Fed opublikował też swoje prognozy makroekonomiczne, a Janet Yellen, szefowa Fed wystąpiła na konferencji prasowej. Tam też nie było żadnego zaskoczenia.

Jak więc widać Fed powoli kończy z ultra-łagodną polityka monetarną, a ECB chcą pomóc gospodarce i zwiększyć inflację (jest blisko zeru, co grozi deflacją). To prowadzi do cichej wojny walutowej między Eurolandem i USA. Nic dziwnego, że kurs EUR/USD uległ we wrześniu potężnej przecenie (im ostrzejsza polityka monetarna tym lepiej dla waluty). To zaś przeceniło surowce, bo korelacja między dolarem i cenami surowców jest ujemna – im silniejszy dolar tym tańsze surowce.

Globalne umocnienie dolara przełożyło się też na zachowanie polskiego rynku walutowego. Zazwyczaj, jeśli spada kurs EUR/USD to złoty traci zarówno do dolara jak i do euro. Tym razem stracił we wrześniu do dolara (trend jest bardzo silny), ale zyskał do euro. Osłabienie do dolara pozwoli nam szybciej wyjść z deflacji, bo surowce energetyczne kupujemy płacąc dolarami. Nie będzie to jednak duży wpływ, bo silny dolar przeceniał surowce (a wojna ekonomiczne z Rosją ten proces przyśpieszała).

Polski rynek akcji miał fantastyczny początek miesiąca (pomagało zdecydowanie uspokojenie sytuacji geopolitycznej), ale potem, pod wpływem innych giełd sytuacja zaczęła się komplikować. Rynek wszedł w korektę, ale cały miesiąc WIG20 zakończył zwyżką. WIG20 nadal walczył z poziomem 2.500 pkt. Nie ten poziom jest jednak najważniejszy. Najważniejsze jest wybicie indeksu z trzyletniego trendu bocznego. Przypominam, że potwierdzeniem byłoby przełamanie 2.630 pkt. Wtedy możliwy były wzrost nawet do 3.200 pkt.

I na koniec w kontekście gospodarki – wydarzeniem nie były zamierzenia nowego rządu. Widać było zresztą, że expose premier Kopacz nie wpłynęło na szeroki rynek akcji i na złotego. Pomogło jedynie cenom akcji JSW i Bogdanki (zapowiedzi o reformie sektora węglowego tak podziałały). Nie było w tym expose niczego, co mogłoby wstrząsnąć słuchaczami. Było trochę politycznych apeli, które spodobają się wyborcom (we wstępie), ale już sięganie poza rok 2015, kiedy to nie wiadomo, kto będzie rządził wyglądało dość dziwnie. Większość zapowiedzi na 2015 rok opierała się zresztą na trwających pracach legislacyjnych i nie wymagał nowych pieniędzy.

Tak naprawdę to zadziwiały zapowiedzi odnośnie górnictwa, bo były niespójne wewnętrznie. Nie da się zreformować górnictwa doprowadzając do jego rentowności unikając protestów górników (co jest niepożądane w roku wyborczym), A jeśli to się nie uda to nie da się zapewnić taniego węgla rodzinom. Szczególnie, jeśli zablokuje się import z Rosji. Poza tym zablokowanie importu z Rosji sprowokowałoby rosyjską odpowiedź, co zaszkodziłoby polskiej gospodarce.

Wracając na rynki powiem, że nasza giełda jest na tle innych giełd bardzo niedowartościowana. Jeśli nie pojawią się jakieś bardzo niekorzystne, a nieoczekiwane wydarzenia to indeksy powinny przed końcem roku rosnąć. Fundamentaliści powiedzą, że polska gospodarka jest na mieliźnie, więc fundamentów pod zwyżki nie ma, ale ja uważam, że rok 2015 (z powodu większego wykorzystanie środków unijnych) będzie dużo lepszy. A giełda przecież ma dyskontować przyszłość.

Piotr Kuczyński

www.macronext.pl

Print Friendly, PDF & Email

Jedna odpowiedź

  1. Less 2014-10-08
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com