Andrzej Markowski-Wedelstett

JAUrodziłem się w zamierzchłych czasach. Mimo nocy okupacyjnej-hitlerowskiej służba zdrowia, w ramach ówczesnej kasy chorych, działała wtedy lepiej niż za obecnej niepodległości. Pokładano we mnie pełne nadziei oczekiwania. Wyedukowałem się więc w zawodzie, w jakim nigdy nie pracowałem, choć bardzo chciałem. Ale zawsze robiłem tylko to, co robić lubiłem. Dlatego – uważam – spotkałem się w życiu ze szczęściem. I może stąd moja ironia i złośliwość w postrzeganiu w pędzie gubiących komórki mózgowe szczurów, mających na oczach nasadki końskich okularów. Co znaczy, że sam muszę być wielce grzeszny…

 

 

 

Dotychczas…

 

[print_gllr id=114347 display=short]

 

 

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com