No to zaczynamy od początku. Przyjdzie tu prawdopodobnie Orban, tylko bez putinowskiej elektrowni atomowej. Miejmy nadzieję, ze zwycięski kandydat na prezydenta, tak jak inteligentnie mijał się z prawdą w swojej kampanii wyborczej, będzie tak samo inteligentnie mijał się ze swoimi obietnicami. Pełnić ma urząd o władzy na tyle ograniczonej, że nawet sztab minionego prezydenta nie mógł napsuć za wiele poza tą kampanią.
Ale wszystko przed nami, głupstwo nie przebiera, jest bardziej demokratycznie rozdawane niż mądrość i kompetencje. Teraz obie strony mogą jeszcze przegrać, rządzącej koalicji nie trzeba nawet w tym pomagać. I będziemy tęsknić za tak śmiesznym do tej pory profesorem, ale bez złudzeń, proszę – może okazać się za mądry nawet na posadę premiera technicznego. Platforma zaś nie będzie potrzebowała pomocy fachowców, żeby przegrać, jak nie potrzebowała ich, będąc u władzy.
Przykład, wcale nie poniewczasie, bo tym zawsze można się zająć, a ja nawet znam pierwszego fachowca, z którym jako jedyny polityk rozmawiał Jacek Kuroń. Wierzyłem, i nadal wierzę w to, że jeśli coś innym się udało, to i nam też może. Przykładowo: lata całe starałem się przyswoić swoim Czytelnikom, jak się organizować, jak to robili inni – poczynając od prostych robotników angielskich XVIII wieku, którzy wynaleźli ubezpieczenia wzajemne. Nasi współcześni ekonomiści nie wiedzieli, że to dopiero z nich wyrosły ubezpieczenia komercyjne, i do dziś nie umieją ich rozróżnić. Ani szkoły PRL, ani jej wyższe uczelnie tego nie uczyły, a tam prości robotnicy odkryli, że pieniądze włożone w ubezpieczenia można zatrzymać dla siebie. Przedwojenna Polska była niemal światowym centrum ubezpieczeń wzajemnych, które zatrzymywały w kraju miliardy solidnych złotych z reform Grabskiego. PRL to zniszczyła. Dzisiaj zaś byle szanowny dureń może kwestionować odzyskany dzięki reformie Balcerowicza pieniądz. Nie wie, co nawet ludzie ubodzy mogą z pieniądzem zrobić. I użala się nad nimi – filantrop na koszt skarbu państwa. Nowy prezydent już zapowiedział się jako taki. Może zapomni.
Nie widzimy powodu, by traktować wyrozumiale ruch deklarujący program rozbicia państwa, państwa, o które zabiegały całe pokolenia. My też należymy do tych pokoleń. Rozbicie państwa było programem faszystów Mussoliniego. W normalnym też kraju nikt nie „naprawia” żadnych „zgliszcz”. Państwo się reformuje, zebrawszy trochę wiedzy, niezbędnej dla programu reform.
Jeden z naszego grona studioopinii.pl, Sławomir Popowski, powiada, że uruchomił się nasz narodowy gen autodestrukcji. Może się Sławek myli? Bardzo wiele nam się w naszym państwie nie podobało, ale nadal postępuje ono krok za krokiem do przodu i jest to nasze państwo.
Nie rezygnujemy z oczekiwanych zmian, o których pisaliśmy. Nie potrzeba nam władzy i posad, jak zwolennikom Dudy, czy schowanym dzisiaj za nim Kaczyńskim i Macierewiczom. Wszelako i oni mogą nauczyć się normalnej cywilizacji, bez kłamstwa co drugie zdanie. Kukiz, dziś wrzaskliwy awanturnik, też może oduczyć się hałaśliwości demagoga. Razem z wyżej wymienionymi I oni, i on destabilizują państwo ku zadowoleniu naszych wschodnich sąsiadów.
Nowy prezydent, nawet z tym stanowiskiem, ma pełne szanse podwójnego sukcesu – nawet z tymi ograniczonymi kompetencjami prezydenta może wiele popsuć i w gospodarce polskiej, i polskiej polityce zagranicznej. Skreślić nas z mapy intelektualnej Europy. Ale Włosi po Mussolinim odbudowali jednak swoje państwo; jest, jakie jest, ale nie faszystowskie. Zachodni alianci weszli do Niemiec z programem reedukacji narodu i od lat działa w Niemczech wzorowa demokracja. Niemcy własnymi ręcami ją zdziałali. Udało się. Może i nam się uda.
Możliwy jest i przeciwny wariant, który sam opisałem w szkicu „Kto na to przyzwolił” – tolerancji wobec rosnącego zła, co skończyło się katastrofą ludzkości. Tu grozi jedynie katastrofa kraju średniej wielkości. Na początek – perspektywa „rozliczania” przeciwników, wymiany ludzi administracji, degradowania co ważniejszych ludzi kraju, rozkładania gospodarki rozdawnictwem pieniędzy, wszystko pokrywane frazesami o dialogu, co zapowiada powtórkę z historii, którą już braliśmy.
Nie narzekam. Byłem siedem lat i potem osiem lat bezrobotny; dzięki uprzejmości ZUS-u, który tego nie musiał, uznano mi te lata jako bezskładkowe, mam więc emeryturę, tyle, że poniżej średniej krajowej. I tak dobrze. Inni siedzieli po więzieniach, czasami lata. Kiedy mnie zapytano, czy chcę skorzystać z pozycji „pokrzywdzonego”, odpowiedziałem, że to ja z kolegami krzywdziliśmy były reżim, pokazując, jakie i jak robić można rzeczy sensowne, oraz jak to robią inni. To się okazało nie do wytrzymania.
Teraz może być tak samo. I my będziemy robić to samo. Jeśli to będzie możliwe. Ale to trzeba robić możliwym. Dzięki Internetowi.
Nikt nie musi nas czytać. Nikt nie musi nas lubić. Nikt nie musi nas cenić. Nikt nie musi też do nas pisać. Ta internetowa gazeta powstaje za darmo, dla przyjemności i satysfakcji grona autorów – z jedyną normą: przyzwoitości. I my nie mamy obowiązku nikogo lubić. Nie mamy obowiązku niczyich tekstów publikować. Publikujemy teksty nam wrogie, byle dobrze napisane, nie przekraczające granic przyzwoitości i dobrego wychowania. Choć byłoby nam miło, gdyby nasi korespondenci trochę więcej objawiali sympatii. Nie nam. Sobie wzajem.
Mamy w naszym kraju dzisiaj ludzi programowej antypatii nawet u władzy, antypatii zgoła Kaczyńskiej. Wystarczy.
Co do nas, nie lubimy internetowego chamowa. Chamowo obrzuca nas obelgami, ale tylko samo sobie wystawia świadectwo. Nie trafia ani nas, ani nasze Czytelniczki i naszych Czytelników. Samo spada jako spamy. Nikt ich nie czyta, bo szkoda czasu.
Polska wyzwoli się kiedyś z mentalności i obyczajowości dudyzmu i kukizerii (używam takiej nomenklatury, skoro pisano o „michnikowszczyźnie”). Wtedy może uda się nam przekonać kilka resortów, że warto spotykać się z fachowcami. Przynajmniej z tymi, których my znamy, a znamy paru światowej klasy. Fachowcy nie wrzeszczą po ulicach, nie biegają z banerami pełnymi plugawych wyzwisk, ale i ludzie, uważający się za inteligentów, nie wymyślają od „kombatantów” tym, których nie nudzi nudna Polska.
Ci znudzeni, a łaskawi dla wyszczekanych zawadiaków, nie muszą tracić czasu, mądrząc się na próżno. Zawsze mogą wyjechać. Doradzam Rosję. Zachodnie demokracje są znacznie nudniejsze od naszej.
Stefan Bratkowski



Ciekawe, że ludzie najczęściej wyjeżdżają tam, gdzie jest normalna demokracja, gdzie są JOW-y, gdzie każdy obywatel ma pełne bierne i prawo prawo wyborcze i czuje, że ma lub może mieć realny wpływ na swoje państwo.
Natomiast tam gdzie demokracja jest fasadowa jak w Rosji, na Białorusi, w Polsce, gdzie obywatel jest obywatelem tylko teoretycznie mając nikły wpływ na politykę i własne państwo, a cała władza jest w kręgach wąskich nomenklatur lub oligarchii, tam ludzie dziczeją, dziczeją stosunki społeczne, partie są tylko teoretyczne, państwo działa tylko teoretycznie, ludzie są bezradni, wściekli, źli, wspólnota narodowa się rozpada, gnije.
.
Komu państwo? Ja ciągle mówię, że państwo powinno należeć do ogółu polskich obywateli, którzy w sposób swobodny mogą wybierać swoich obywateli.
.
Ale dzisiaj państwo polskie do obywateli nie należy. Obywatele słyszą, że mają się wynosić z własnego kraju, albo słusznie się słuchać rządzących karteli i wybierać tylko tych, których kartele do wyboru wyznaczą. Z takiej „demokracji” się ludzie wypisują zamieniając się w tłumy kiboli albo zgorzkniałych emigrantów zamykających się we własnych światkach albo szukający szczęścia w krajach głównie z JOW-ami.
.
I tak długo jak się w Polsce nie wprowadzi normalnej demokracji, dla obywateli i dla ludzi a nie dla karteli nomenklatur partyjnych tak długo Polska będzie wciągana w mentalną czarną dziurę, a wspólnota będzie się sypała i dziczała.
.
Zwykły chłop rozumie takie procesy w 5 minut. Ciekawe kiedy zrozumieją to w Polsce intelektualiści.
Dziękuję, Stefanie. We własnym imieniu. Choć mam wrażenie, że nie jestem jedyna.
Po pierwsze, jezeli znacie tych fachowcow, dlaczego nie propagujecie ich na swojej stronie. Prosze o jeden przykad pracy takiego fachowca, ktorego SO przedstawilo czytelnikom. Dajcie mi go poznac, a ja bede kierowal sie jego wskazaniami, i popieral rozwiazania przez niego polecane. Po drugie – kim jest pan Andrzej Duda. Dzisiaj jest nikim. Pokonal w wyborach pana Bronislawa Komorowskiego jak ten Dawid, co jest dobrym znakiem na przyszlosc. Pan Bratkowski wie juz jednak wszystko na jego temat. A moze wiecej zyczliwosci i pohamowania w osadach. Sa dwie kategorie ludzi. Jedni sa w stanie zmienic swiat. Drudzy przewidziec w jakim kierunku zmierza. Pozostali lepiej jakby powstrzymali sie od mowienia zbyt duzo.
P.S. Jestem szarym czytelnikiem SO. Czytanie tej strony dostarcza mi wiele przyjemnosci, ale mialem nadzieje ze tez uczy wiele. Faszyzm to wszystko w panstwie, nic przeciwko panstwu, niz bez panstwa. I Mussolini, ktory zniszczyl panstwo. Jezeli moja tempota nie pozwala mi tego zrozumiec, prosze o wybaczenie.
Życzliwość okazujemy zazwyczaj człowiekowi, który wzbudza w nas pozytywne odczucia. Trudno żywić takie uczucia w stosunku do wykształconego człowieka, który najpierw wmawia Polakom, że kraj jest w ruinie, a potem obiecuje wszystko wszystkim, byle tylko wygrać wybory. Gdzie tu odpowiedzialność za słowa? Gdzie przyzwoitość w stosunku do prostych ludzi, którzy nie znają się na ekonomii i gospodarce, a widząc przed sobą elokwentnego człowieka po prostu mu wierzą. Nikt nie twierdzi, że w Polsce jest idealnie. Każdy rosądnie myślący człowiek zdaje sobie sprawę jak wiele jest jeszcze do zrobienia i poprawienia. Czego uczymy młodych ludzi tolerując kłamstwo?
Mnie niespełnienie obietnic wyborczych pana Dudy nie rozczaruje, bo mam pełną świadomość, co jest możliwe, a na co musimy jeszcze jako społeczeństwo poczekać. Życzliwość okażę nowemu prezydentowi jak czynem nie słowem, udowodni, że jest godny urzędu, na którym reprezentuje Polaków niezależnie od wyznania, światopoglądu, przynależności partyjnej.
A tak nota bene… dziś dowiedziałam się właśnie od pana Macieja Mieziana: „Andrzej Duda wygrał z postkomunistą Bronisławem Komorowskim” – doprawdy wstydu nie ma
@ Bujak. O tempot(r)a, o mores!
@ bisnetus
Wybór prezydenta jest w JOW, pełna demokracja, dwa podejścia. Lepiej już nie można. JOW działają u Brytyjczyków po angielsku, a w Polsce będą działać po polsku.
Wszystko zależy od ludzi, a nie od systemu wyborczego.
Powtarza Pan bezkrytycznie slogany bez treści, bez argumentów, bez przykładów. Czy ta teza ma znaczyć, że Polacy są podludźmi dużo gorszymi od Brytyjczyków? Moje doświadczenia są zupełnie inne. Moim zdaniem nie jesteśmy ani trochę gorsi intelektualnie, kulturalnie i mentalnie od Amerykanów, Niemców i Brytyjczyków. Ja nie mam żadnych kompleksów. Ale państwo mamy sowieckie, które nasze zdolności niszczy. Więc te państwo na modelu postcarskim i postsowieckim musimy zmienić, by stać się narodem ludzi wolnych a nie niewolników.
@bisnetus.
„Ale państwo mamy sowieckie, które nasze zdolności niszczy. Więc te państwo na modelu postcarskim i postsowieckim musimy zmienić, by stać się narodem ludzi wolnych a nie niewolników.”
O czym Pan pisze? Kto to jest to „państwo”, które chce Pan niszczyć? Bo niszczyć jest łatwo, a budować trudno.
–
Ja też nie piszę, że Polacy są od kogokolwiek gorsi, tylko jeżeli chodzi o rządzenie i demokrację, to mają bardzo małą wiedzę i doświadczenie. Mają dużo romantyzmu a mało pragmatyzmu. Do tego aby zdobyć wiedzę i doświadczenie trzeba pokoleń. Senat jest wybierany w JOW i nikt nie próbuje nawet analizować co i jakie zmiany z powodu systemu wyborczego nastąpiły.
Dla mnie kraj postsowiecki to taki, w którym obywatel jest niczym, w którym obywatel nie ma wpływu na własne państwo. W którym obywatel jest wsadzony w kaftan bezpieczeństwa, bo jest … i tutaj lista … głupi, niedoświadczony, niedoszkolony, romantyczny, nieodpowiedzialny …
Pan myli skutki z przyczynami. Jak pan ludzi nie wpuści do wody to nigdy nie nauczą się oni pływać. Nawet w 100 pokoleń. Jak Pan nie wprowadzi normalnej demokracji i wsadzi obywateli w kaftan bezpieczeństwa stawiając nad nim strażnika i namiestnika to nigdy nie zobaczy Pan normalnego obywatela z bagażem wiedzy i doświadczeń. Może Pan czekać i 1000 pokoleń.
.
A państwo bez obywateli lub z obywatelami w kaftanie bezpieczeństwa obala i sypie się samo, co akurat w Polsce widać jak na dłoni. To w tym waszym państwie bez obywateli największymi mężami stanu i autorytetami są Kaczyński, Brudziński i Macierewicz. Nie potraficie wylansować lepszych i ich wynosicie do władzy. Widocznie nie macie w tych swoich „mądrych, doświadczonych i niezwykle wykształconych elitach” lepszych.
.
Więc skoro uważacie, że macie monopol na lasowanie elit, to głosujcie sobie na te elity sami. Ja się z takiej „demokracji” i „państwa” wypisuję. Podobnie jak miliony innych polskich „obywateli”.
@bisnetus
A kto obywatela trzyma w kaftanie bezpieczeństwa? Kto obywatelowi broni czegokolwiek? Kto zabrania obwatelowi mieć własne, słuszne poglądy, je głosic i działać?
Tylko obywatelowi się nie chce, obywatel czeka, że ktoś to za niego zrobi, że pojawi się ktoś i spełni wszystkie oczekiwania. Narzekać łatwo, działać trudniej.
–
Oto Kukiz wypłynął, dostał 20%! A czemu nie 100%? Przecież może konkurować z Kaczyńskim, Macierewiczem i Brudzińskim. Trzeba pójść w Polskę, zbudować struktury, poszukać tych co chcą „rozwalić państwo” i zacząć budować nowe. To samo się nie zrobi. Niech obywatele porzucą te swoje „kaftany bezpieczeństwa” i zadziałają!
–
Dzisiaj internet jest potęgą! Co rozwalamy? Co budujemy?
Jaki postulat, oprócz narzekania, chce Pan tu propagować?
–
Senat jest wybrany w JOW. Obywatele zdjęli kaftany bezpieczeństwa i zadziałali. Domyślam się, że działa idealnie. Tak samo władze na najniższych szczeblach. To w końcu już połowa roboty.
Co zdanie to produkuje pan brednie. To państwo trzyma w kaftanie bezpieczeństwa.
Anglik, człowiek, potrzebuje 10 podpisów poparcia i 500 funtów kaucji b