Być może będzie to mój ostatni tekst na SO, ale dla zachowania resztek zdrowia psychicznego muszę go napisać. To co się ostatnio tu wyrabia przechodzi granice wszystkiego, co można kojarzyć z rozsądkiem.
Wygrana w pierwszej turze Andrzeja Dudy spowodowała taki kociokwik, jakiego dawno nie widziałem. Dziwne, bo tym razem wyszydzane przez zazwyczaj nas media zachowują się dużo spokojniej, niż ta ostoja dziennikarskiego kunsztu, rzetelności i wiedzy popartej doświadczeniem.
Przykrą niespodzianką były artykuły Autorów, których z dawien dawna przywykłem szanować i podziwiać, doceniać ich dorobek i uważać za własnych mentorów.
Bywa. Wszystko się kiedyś kończy.
Cały ten zgiełk zaczyna przypominać stary dowcip o zebraniach partyjnych, na których marksiści przekonywali marksistów do marksizmu.
Ile jeszcze pojawi się tekstów o tym, że pan Duda jest be? A przede wszystkim – po co?
Czytam uważnie wszystkie pojawiające się tu artykuły i jakoś nie zauważyłem zwolenników tej plastikowej lalki prezesa. Do kogo są więc te teksty adresowane? Przekonywać, że trzeba głosować na Komorowskiego? Moim zdaniem nas tu bywających nie trzeba, bo przy wszystkich zastrzeżeniach innego wyboru nie mamy. Jego przeciwników? Nie warto. Oni tego nie przeczytają.
Rozumiem – jeden tekst omawiający sprawę (vide p. Krzysztof Łoziński). A po co kolejne? Już wielokrotnie tłumaczyłem, że w ten sposób niechcący można osiągnąć efekt odwrotny – to się przejada.
W każdym razie sensu w tym nie ma żadnego.
Na dodatek śmiem twierdzić, że pan Duda jako prezydent to jedyna gwarancja zablokowania PiS-owi drogi do władzy jesienią. Kilka miesięcy tarmoszenia się z tą wydmuszką i ludzie będą mieli dość prezesa, Dudy i wszystkiego co się z nimi kojarzy.
Oczywiście – za wszystko jest cena, ale prezydentura jest stosunkowo niewielką zważywszy prerogatywy. Cena zapłacona jesienią w przeciwnym przypadku będzie dużo wyższa.
Sorry, Winnetou, biznes is biznes, nie ma nic za darmo.
Pan Dudycz był łaskaw napisać ciekawy artykuł, z którego zaczerpnąłem na własny użytek określenie „syndrom Nowaka Jeziorańskiego”. Człowiek mądry, szlachetny, godny szacunku i podziwu – nie zawsze jest w stanie zauważyć, że jego czas mija, że świat wokół się zmienia, a on już nie nadąża za jego pojmowaniem.
Bardzo serdecznie przepraszam Mistrzów, nie chcę nikogo urazić, ale ten syndrom bardzo się ostatnio rozprzestrzenia.
„Ja uważam tak i tak, a jak ktoś myśli inaczej, to jest faszystą i sługą Putina” – wybaczcie, ale to właśnie objaw choroby. Najłagodniej rzecz ujmując.
I wcale mi z tym nie do śmiechu, choć zwykle lubię się śmiać i z siebie i z innych.
Kilkakrotnie usiłowałem zwrócić uwagę na nową falę w naszym życiu publicznym, nowe pokolenie, które uzyskało prawa wyborcze, pokolenie o innym niż nasze doświadczeniu, innych aspiracjach i dążeniach, innym oglądzie rzeczywistości, do którego MA PRAWO!
No i okazało się, że… nie ma, bo pan X lub pan Y mu tego prawa odmawiają. Ot, tak zwyczajnie, bo oni wiedzą lepiej. Zero uzasadnienia. Nie, bo nie.
I nie dociera do nikogo, że to pokolenie ocenia rzeczywistość ze swojego punktu widzenia bardzo różniącego się od naszego, tkwiącego w głębokim PRL-u niezależnie od strony, po której wtedy staliśmy.
Czy ktoś, kto w tamtych czasach miał na tyle odwagi, by przeciwstawiać się absurdom komuny, walczyć o wolność słowa i przekonań, a dziś odmawia tego nowym pokoleniom, nie przeczy własnemu życiorysowi? Walczył o to wszystko wyłącznie dla siebie? No na to wychodzi. Czytając niektóre teksty pisane tonem nie znoszącym sprzeciwu, pełne inwektyw pod adresem inaczej myślących przecieram oczy ze zdumienia. Déjà vu? Gomułka ożył?
Paweł Kukiz najpewniej sam nie spodziewał się, że aż takie wrażenie zrobi na najświatlejszych umysłach, że spowoduje taką panikę i trzęsienie portek (Gałczyński).
Co się stało? No wiadomo co – faszysta Kukiz pracujący dla Putina chce zniszczyć Polskę. To takie proste, prawda?
Czytając to nie wierzyłem własnym oczom. Ja rozumiem, że ktoś może nie kumać czaczy i nie czaić bazy, być nieoblatanym w języku młodego pokolenia, ale z góry zastrzegać się, że NIE CHCE NIC WIEDZIEĆ to jakaś aberracja!
Naprawdę nie trzeba wiele wysiłku – 10 minut przy komputerze, by dowiedzieć się, że JOW-y nie są i nigdy nie były jedynym postulatem Kukiza i co tak naprawdę znaczy hasło „Rozp*** to wszystko!”.
A jak się komuś szukać nie chce ma sprawę ułatwioną – artykuł p. Jana Cipiura „Lekcja z sukcesu Pawła Kukiza” wprawdzie bardzo oszczędnie, ale trafnie oddaje nastroje młodego pokolenia i wyjaśnia, co mu leży na sercu, żołądku i gdzie tam jeszcze.
Ten artykuł powinno się przykleić na stałe na SO i nie usuwać z pierwszej strony przynajmniej przez rok. Mówię serio. Lepszego dotąd nikt nie napisał.
Może dlatego, że Autor jest mniej zachwycony własną doskonałością, niż inni, a bardziej zwraca uwagę na fakty. Fakty, których zagadać się nie da. A nie da się zagadać 8 lat nieróbstwa, które skutkują występującymi dziś absurdami porównywalnymi z tymi, jakie znamy z PRL-u.
Kto próbuje zapoznać się z życiem młodych (choć nie tylko) w Polsce? Który polityk? Żaden. Przykłady przytoczone przez p. Cipiura można uzupełniać od ręki, każdy zna coś takiego. Kto z naszych obrońców wolności zajął się np. sprawą „bankowych tytułów egzekucyjnych”, które w sposób ewidentny łamią Konstytucję i ustawy, gdzie mowa jest o prawie obywatela do obrony? Nikt. I to prawo przez lata było łamane, a żadnemu z naszych „kombatantów” nawet nie przyszło do głowy się w tej sprawie odezwać. Znamienne.
Po sprawie komornika z ciągnikiem mamy kolejne, nawet w tych dniach. I co? Minister odezwał się choć słowem?
Nie. A Wy się dziwicie, że ci młodzi krzyczą „rozp*** to wszystko!”. A co mają krzyczeć? Czy w ogóle nie krzyczeć, potulnie poddawać się idiotyzmom wykreowanym przez naszych, za przeproszeniem, prawodawców i cieszyć się, ze mają ciepłą wodę w kranie? Ciepła woda fajna rzecz, też ją lubię, ale ona nie jest ani początkiem, ani końcem, ani istotą ludzkiego bytowania. Owszem, to symbol pewnego absolutnie niezbędnego minimum, ale dlaczego każecie innym poprzestawać na minimum?
Mała dygresja.
Znam grupkę młodych ludzi, tuż po maturze, którzy postanowili „wziąć sprawy we własne ręce”. Chcieli otworzyć sklep z pieczywem, ciastkami itp. Zarejestrowali działalność. Od tego momentu nalicza się im US, składki zdrowotne i podatek. A jeszcze nie zaczęli pracować i zarabiać. Wynajęli lokal, ale nie mogą rozpocząć działalności zanim nie zatwierdzi go Sanepid. Za lokal muszą płacić JUŻ, a Sanepid nie umie określić terminu, w którym ich nawiedzi! Może za miesiąc… może.
Przyjaciółka jest tłumaczem przysięgłym. Wystawia faktury, które są realizowane, albo i nie. Ale ona w momencie wystawienia musi płacić podatek od sum, których… nie otrzymała i nie wiadomo czy na pewno otrzyma.
To jest chore. A na dodatek – jest do uleczenia jednym rozporządzeniem właściwego ministra. Tylko, że minister ma to… no tam, gdzie właśnie ci młodzi chcą go kopnąć. Dziwicie im się? Ja nie.
Sądzicie, że oni się z tym pogodzą bojąc się, by jakiś szacowny kombatant nie nazwał ich faszystami i sługami Putina? Moi drodzy – oni mają jego zdanie tam, gdzie powyżej. Przykre? A ich sytuacja jaka jest? Mają pochylić główki w pokorze i dożywotnio dziękować panom kombatantom za to, że nie ma komuny? A co za różnica? Skoro nie mogą rozwinąć skrzydeł, bo jakiś debil skutecznie im to blokuje.
Pan Komorowski (oby mu pan Bóg we wnukach wynagrodził) opowiada w kampanii o programach dla młodych, o wielkich zamierzeniach, perspektywach itd.
A takie zwykłe sprawy jak powyżej leżą sobie odłogiem i będą leżeć dalej.
Lewica zakichana martwi się o to, żeby panie mogły się nazywać polityczkami, bo to przecież najważniejszy problem dla Polski i w imię tej naglącej potrzeby żąda pokłonów od pana Komorowskiego. Co to ma być? Kabaret?
No, ale ona jest „postępowa”, a ci młodzi zacofani, bo oni chcieliby tylko pracować i żyć.
Środowisko, które wspiera i na razie będzie wspierać Kukiza to nie tylko alkoholicy i narkomani, jak był to łaskaw określić jeden z szacownych Autorów.
Tak się składa, że kilku znam. M.in. przedsiębiorcy womitujący na sam widok ministra finansów, któremu nie życzę znalezienia się w zasięgu ich rąk po zmroku, działacze samorządowi, dwóch lekarzy. Na oko żaden nie wygląda na narkomana ani alkoholika (choć nie przysięgnę, że się nie tajniaczą).
To ludzie, którzy chcieliby, by Polską rządziły zasady, jednakie dla wszystkich i niezmienne niezależnie od aktualnej władzy politycznej. Niesamowite, nie? Faszystowskie jak wszyscy diabli!
Czy Kukiz ich poprowadzi? Na krótką metę tak, na dłuższy dystans nie da rady, także z przyczyn charakterologicznych, choć ludzie się zmieniają i nie wykluczam niespodzianki. Zaskoczył mnie zdolnością do uczenia się Wałęsa, może zaskoczyć i Kukiz.
Tylko, że to nie ma najmniejszego znaczenia.
Sęk w tym, że hasło „Rozp*** to wszystko!” będzie aktualne tak długo, aż jakiś święty Antoni (bo w polityków już nie wierzę) zajmie się rozwiązywaniem prostych i oczywistych spraw zatruwających codzienne życie ludziom.
Nie nadaję się na doradcę, ale gdyby mnie zapytano o radę, to powiedziałbym, że ten ruch, jaki na naszych oczach powstaje, jak kania dżdżu potrzebuje takich mistrzów jak Wy, drodzy Autorzy. Nie takich, którzy mu będą ubliżać i wytykać wino wypite pod chmurką, ale takich, którzy życzliwie sprowadzą nieco na ziemię podpowiadając jednocześnie, jak osiągnąć cele, o których oni mówią.
Bo te cele, wbrew pozorom, są celami nas wszystkich. No chyba, że nie są.
Ale jeśli nie są, jeśli naprawa Polski, uporządkowanie jej praw i zasad działania nie są Waszym celem – to przepraszam – najwyraźniej pomyliłem się co do miejsca internetowego pobytu.
Pozostaję z głębokim szacunkiem.
Jerzy Łukaszewski



Panie Jerzy, przypomnę tylko, że pisze Pan także (nie mam śmiałości napisać: przede wszystkim) dla czytelników, a nie tylko kolegów z redakcji. Szkoda byłaby, gdyby Pan zniknął z SO.
Sukces Kukiza to „pałka” wystawiona całej klasie politycznej i, miejmy nadzieję, czegoś się ona nauczy (chociaż się nie nauczy).
Upieram się, inaczej niż Pan, że ewentualny sukces Dudy wzmocni raczej szanse PiS na jesienne zwycięstwo. Do wyborów będzie on do rany przyłóż. A PiS-owi ani w głowie rozwiązywanie problemów, o których Pan napisał, a jedynie „zemsta, zemsta na wroga…”.
Ja z utęsknieniem oczekuję młodych mających w de komuchów, solidaruchów i Smoleńsk. Ale jacy są ci młodzi, których widać? Z jednej strony Joński, z drugiej kibole. I ta bezkształtna masa tzw. elektoratu Kukiza (też starego dziada). Na razie oprócz buntu nic tam nie ma. Oby coś pozytywnego się urodziło.
Autorze
Chyba prawie we wszystkim muszę się zgodzić z panem. Prawie, ponieważ pod którymś artykułem odpisałem bisnetusowi w sprawie JOW-ów i młodzieży głosującej na Kukiza, że na 10 moich znajomych siedmiu zagłosowało na Kukiza, a są to goście w wieku 35-55 lat i JOW-y mają w dalszym poważaniu.
A nasi mistrzowie… no cóż, Putin już dawno zamieszkał w ich lodówkach 😉
@spycimir mendoza
Ja w sondaże te oficjalne nawet nie wierzę. Więc tym bardziej w Pana prywatną ankietę nie uwierzę. A o JOW-ach to ludzi mają prawo niewiele wiedzieć, bo te sprawy stanowią jedno z największych tabu naszych „elit”, a jak już muszą się na temat wypowiedzieć to sypią lawinowo bzdetami i bredniami jak funkcjonalni analfabeci. Tutaj to się nawet już dowiedziałem, że JOW-y to jest faszyzm. Więc pewnie i USA, WB, Francja, Niemcy, Japonia, Kanada z Grupy G-7 to są zapadłe dyktatury faszystowskie.
.
I gadaj tutaj poważnie z kibolstwem. Ten cały system bazuje na dezinformacji i niewiedzy i rzuca wszystkie siły by Polscy się nie dowiedzieli na czym polega demokracja i systemy wyborcze.
@ bisnetus
Nie potrzebujemy juz ichnich sondazy. Mamy swoje. Mozna smialo zalozyc, ze glosujacy maja dostep do internetu. Tylko rozpowszechnic.
http://mapapreferencji.interia.pl/index/mapa/uq/155206e987d7688498b69fdb2f6e2047
@W. Bujak
Uprzejmie proszę o niepodawanie linków do byle badziewia z netu. Tym bardziej nie prosić o propagowanie takiego syfu, bo sutenerem nie jestem.
Bronislaw Komorowski mial wszystkie karty w rece, aby zapewnic sobie reelekcje. Prezydent Polski niewiele moze zrobic, ale duzo moze uniemozliwic. To jest taki hamulec bezpieczenstwa systemu. Lech Kaczynski gdy probowal to robic, oskarzony byl o partyjniactwo. Bronislaw Komorowski z PO, wolny byl od takich podejrzen. Mogl byc bardzo wymagajacym Prezydentem wobec rzadzacej koalicji. Bylo to w jego Prezydenta RP interesie, pracowalo na jego poparcie w wyborach na druga kadencje. Nie zrobil tego gdy mu bylo to potrzebne, to zrobi teraz? W drugiej i ostatniej kadencji. W naszym systemie wazniejszy dla sprawnego rzadzenia jest dobry prezydent, niz opozycja. POPSL zadna opozycja nie prostowala, zwlaszcza ze nie mamy spolecznych, niezaleznych mediow. Podobno ludzie ucza sie na bledach. Czego nauczyla autora pierwsza kadencja Bronislawa Komorowskiego?
@Jerzy: spokój i długie ruchy. Lubię sie z Panem spierać i byłoby mi szkoda stracić dobre pióro – raczej dobrą klawiaturę 🙂 w SO. Wybory dopiero się zaczynają, prezydenckie nie są najważniejsze, trzymam kciuki za PBK a jak będzie zobaczymy za półtora tygodnia. Nasza klasa polityczna przyspała ostatnie lata, bo jedni zwalają na drugich i wszyscy usprawiedliwieni!
Ten układ trzeba zmienić. Na razie po samo-unicestwieniu lewicy cała nadzieja, że Kukiz będzie zaczynem może nie totalnych zmian, ale choćby przejrzenia na oczy przez polityków PO. A gdyby wszedł w koalicję z PO, może Kaczyński będzie musiał przejść na emeryturę. Ale o tym będziemy dyskutować w najbliższych miesiącach. Nikt nie jest nieomylny, nie ma co zatem łamać kopii, gdy nawet liderom SO czasem się coś wymsknie nie tak. Na ich obronę można dodać skomplikowaną sytuację polityczną wokół polskich granic i kompletne bezholowie w polskiej polityce. To nie napawa do spokojnej dyskusji i może spowodować parę nieuczesanych wypowiedzi nawet z poważnych ust i piór.
@ andrzej Pokonos
Jezeli pan liczy ze PO wyciagnie swoje asy z rekawa w jesiennych wyborach, bedzie pan rozczarowany. Oni nie maja dlugiej lawki, jak to pan kiedys pisal.
Wie Pan co to jest mainstream, większość, zdrowy rozsądek? To reprezentuje sobą PO. Jej problemem nie jest „krótka ławka”. Problemem jest brak nadzoru czyli pozytywnej presji ze strony opozycji. A PO nie ma w Polsce opozycji…
Nie mogę uwierzyć, że taki tekst ukazał się na SO.
Dziękuję autorowi. Może to co poniektórym z tutejszego „kółka wzajemnej adoracji” otworzy trochę oczy.
Red. Miś powinien ten artykuł oprawić sobie i powiesić nad łóżkiem.
Jak widać, można się różnić kulturalnie. A tak na marginesie, p. Jerzy jest też przeciw dudusiowi, a to najważniejsze w tym momencie. Co do reszty – pożyjemy, zobaczymy. Ale założę się, że za rok kukizowcy będą czymś w rodzaju Samoobrony…
@BM
Myślę, że już teraz są kimś (czymś) takim. I dodatkowo kibolstwem.
Zwracam uwage, ze ja w swoim komentarzu pod artykułem Redaktora Bratkowskiego wypowiadałem sie krytycznie o premierze Tusku. Komentarz jeszcze wisi na witrynie. Gdzie indziej wypowiadałem sie korzystnie na temat Generała. Do tego stopnia, ze SO nie przyjeło mojego proponowanego artykułu na ten temat. (Jedynego, jak do tej pory, i tak trzymac.) Wiec prosze mnie nie zaliczac do styropianowych dinozaurow. Jezeli juz, to ja jestem dinozaurem na układach scalonych.
.
Jednakze dla rownowagi ja bym nie winił ani PO ani prezydenta Komorowskiego za rozne kuriozalne objawy, o ktorych czytam. Ja bym raczej winił brak wychowania obywatelskiego w szkołach. Czy moze wrecz wychowanie antyobywatelskie, jakie starsze pokolenie zafundowało młodszemu. „Takie beda Rzeczpospolite, jakie bedzie młodziezy chowanie.” Starsze pokolenie odklepało te formułke w szkołach, po czym sprowadziło młodszemu na kark katechetow. Tutaj akurat całe starsze pokolenie wykazało sie niezwykłą solidarnoscią. Od Tadeusza Mazowieckiego do Marka Jurka. Czy cotygodniowe lekcje biskupocentryzmu nie mają znaczenia? Dlaczego w tym czasie nie naucza sie zasad funkcjonowania panstwa, zasad praworządnosci, i podobnych tematow? Moze byłoby mniej Smolenska w głowach i na ulicach. Moze wyborcy by lepiej rozumieli, po co sie wybiera prezydenta I dlaczego prezydent powinien byc powazny i odpowiedzialny.
Kććwa, tak!
Pełna zgoda i solidarność z Autorem. Zdumiewające jest jak wiele emocji wzbudza straszenie Kaczorem i Antońim z bródką, a jak mało uwagi przyciąga oczywista degrengolada organizacyjna państwa. Sugeruję eksperyment myślowy: jaka mogłaby być reakcja w UK lub Niemczech, gdyby wyszła na jaw podsłuchana rozmowa pomiędzy wicepremierem rządu (lub osobą o podobnym stanowisku) i szefem jednej z kluczowych służb specjalnych, w której oboje rozmówcy dochodzą do wniosku że rząd miał przez 7 lat w głębokim zadzie górnictwo (lub inny kluczowy przemysł), będąc zajęty obsadzaniem kolesi, którzy uruchamiają podejrzane transakcje wartości setek milionów… Zgaduję, że byłby niebywały skandal, uruchomione śledztwo w stylu włoskiej afery Czyste Ręce, a wszystkie media, włączając państwową TV codziennie informowały o postępach.
Kukiz bywa chamski i prostacki, ale wiele jego twierdzeń jest bardzo trafnych, w tym to o podzieleniu społeczeństwa na wrogie plemiona na wzór Hutu i Tutsi. Korzystając z innego jego porównania: polska polityka przypomina kłótnie z grożbami śmierci o kolor samochodu, nie zwracając uwagi, że ma on zardzewiały silnik i tapicerkę zeżartą przez szczury.
Kukiz to nie Samoobrona, to znacznie głębsze zjawisko, sądzę, że wynik jesiennych wyborów wielu zdziwi, a nowy Sejm uchwali wprawdzie nie JOWy, lecz ordynację mieszana. Gnicie polskiej polityki i jej sojusz z mediami, które zamiast kontrolować rządzących stały się propagandowymi tubami jest skrajnie niebezpieczny. Stąd ja trzymam kciuki za Kukiza, nie dlatego, że we wszystkim ma racje, ale dlatego, że może uruchomić zdrowy bunt, który daje szansę na wyrwanie się z tej spirali zgnilizny. Kolejne lata rządów PO to gwarancja katastrofy, zaś zwycięstwo PISu to jedynie zmiana warty przez ludzi o podobnym sposobie myślenia i organizacyjnej niekompetencji.
Panie red. Łukaszewski.
Do tej pory pisał Pan ciekawe, oryginalne teksty, które z przyjemnością się czytało. Starał się Pan nikogo nie obrażać, co nie jest częste na tych łamach. Duża wiedza historyczna, ładny język, logika wypowiedzi, niebanalne zainteresowania, sensowna argumentacja, niepoddawanie się modnym „trendom” itd. itp., można by chwalić i chwalić.
Skąd to nagłe użądlenie Kukizem?
Tym razem intuicja (nos polityczny) Pana zawodzi. Niech Pan jednak przemyśli ponownie swoje odczucia mając na uwadze, że red. Skalski i Bratkowski w swoich przestrogach wiedzą, co mówią.
Last and least: jeśli Pan przestanie tu pisać, będę miał kłopot ze znalezieniem uzasadnienia dla odwiedzania tej witryny. Myślę, że nie tylko ja.
*
PS
dot. „Małej dygresji”.
Pańskie żale nt. kłopotów młodych z założeniem małej firmy są dowodem na to, że nieco oderwał się Pan od rzeczywistości gospodarczej, jaką mamy od ładnych 25 lat. Po pierwsze nie tylko młodzi i nie tylko u nas mieli i mają takie problemy. Po drugie, nie jest tak, że każdy może być dobrym przedsiębiorcą, szczególnie bez doświadczenia (stażu) i bez kasy na starcie (z czym nie jest tak źle, naprawdę zainteresowani wiedzą). Po trzecie nie jest problemem założyć firmę, problemem jest ją utrzymać. Powszechne użalanie się na skomplikowane przepisy, kłody pod nogi ze strony państwa, bariery dla przedsiębiorczości itp. itd. w dużej mierze wynikają z wielkich (najczęściej niczym nie uzasadnionych) ambicji młodych pretendentów do miana przedsiębiorcy, ich obrzydliwej roszczeniowości, niewielkiego wkładu własnych sił i często z braku dobrego pomysłu oraz przygotowania.
Mało jest młodych ludzi, którzy są w stanie odłożyć na bok imprezowanie, wesołe i lekkie życie, przyzwyczajenia z nadopiekuńczego domu rodzinnego, zakasać rękawy i pracować wiele lat w pocie czoła od świtu do nocy (nawet i fizycznie) bez gwarancji sukcesu, przy czym dla wielu z nich sukces jest tylko wtedy, gdy pod rezydencją z basenem stoją dwa nowe modele lśniących merców, śliczniutkie cabrio dla żony, a z nadmiarem wolnego czasu nie wiadomo co robić.
A teoria o braku możliwości „rozwijania skrzydeł, bo jakiś debil skutecznie to blokuje” jest mi doskonale znana i najczęściej jest przykrywką dla posiadania przez wyznawców tej tezy dwóch lewych rąk.
W Niemczech jest i było całe mnóstwo przedsiębiorców, którzy lata całe pracowali i pracują w piątek, świątek i w niedzielę. Lata całe bez urlopu!
Czy w Polsce też tak jest?
„piątek, świątek i w niedzielę. Lata całe bez urlopu!”
Mógłbym tak powiedzieć o znanych mi drobnych przedsiębiorcach z wśród rodziny i i znajomych. W Polsce.
Branże: 2 niewielkie firmy elektoroinstalacyjne, właściciel małej kancelarii prawnej, handel, kilku lekarzy i dentystów (jeśli prywatna praktyka lekarska to przedsiębiorstwo) – w przypadku znajomych medyków: poziom życia OK, ale okupiony naprawdę ciężką pracą, drobne firmy IT.
I to jest normalne. A nie w wieku 20 lat chcieć kupić mieszkanie i skarżyć się prezydentowi, że z pierwszej pensji 2000 się nie da.
Panie Jerzy, tekst naładowany emocją aż strach, spoko..
Wszystko racja, ale nic to nie da. I co z tego że Pana wspieram słowem? Przecież tu nic się nie zmieni.. Pan to wie, ja, inni też wiedzą ale .. no właśnie.
Była sobie pewnego razu taka lewicowa stronka co zwała sie Alternatywa. Któż tam nie zaglądał? Fajni ludzie ze świata, ciekawe linki, i dyskusje. Minęło kilka lat i strona zmieniła się w staw wypełniony tłustymi karpiami. Zawsze te same dostojne karpie obwieszczające swoje mądrości, dyskutujące między sobą na znane sobie tematy i wymieniające stale identyczne poglądy.
Czasem wpadał do stawu szczupak i zmącił muł na dnie ale szybko odpływał bo wyłupiaste ślepka karpi wyrażały niesmak i dezaprobatę. Staw Alternatywy zarósł i powstała łąka, co sprytniejsi zmienili miejsce pobytu. Trwało to ponad pięć lat..
SO to taki zarastający staw wypełniony dostojnymi karpiami, młode gdzieś odpływają.. a dostojne karpie nie znoszę kiedy mętna woda do której się przyzwyczaiły staje się bardziej mętna. Ruszać się nie chce w poszukiwaniu żarcia bo to co jest wystarczy i aby było trochę tlenu.
Pozdrawiam, obrastający tłuszczem i glonami Wasz maleńki karpik, o ksywie…
Magog
Bardzo ładna i trafna metafora. Ja już kiedyś to określałem skansenizacją i zamykaniem się w coraz bardziej zamkniętym rezerwacie poglądów i idei, co zresztą jest zjawiskiem dosyć typowym i powszechnym w świecie internetu. Ale ta metafora ze stawem jest dużo ładniejsza.
Proszę o przeczytanie na portalu gazeta.pl artykułu pt. Kukiz – idealny produkt systemu. Agresywny, populistyczny, sentymentalny. A reszta „się zobaczy”.
Bardzo trafne podsumowanie cookies’mu.
Cytuję: „Na dodatek śmiem twierdzić, że pan Duda jako prezydent to jedyna gwarancja zablokowania PiS-owi drogi do władzy jesienią. Kilka miesięcy tarmoszenia się z tą wydmuszką i ludzie będą mieli dość prezesa, Dudy i wszystkiego co się z nimi kojarzy.”
.
A ja myślę, że prezes się do wyborów przyczai, Duda, jeśli zostanie prezydentem będzie dzień i noc płakał, że nic nie może, bo mu rząd przeszkadza, a ludziom się PiS nawet spodoba i wybiorą Kaczyńskiego na premiera. Jeśli Duda teraz zostanie wybrany, fala, na której płynie PiS będzie się tylko wznosić.
Rysunek ze złotą rybką pasuje do tematu. Ludzie zażyczyli sobie zmiany i ją dostaną. A potem już tylko będzie połamane koryto…
Przyjaciółce proszę doradzić, żeby przeszła na taki system rozliczania, który zapobiegnie konieczności płacenia podatku za należności, które do niej nie wpłynęły. Kiedyś istotnie takiej możliwości nie było, ale od lat już jest.
Istoty rozżalenia nie komentuję, choć mnie bardzo zdziwiła. Jedno tylko uwaga: chyba nie ma obowiązku pisania pod jeden strychulec? Nawet gdy się jest bardzo starym, ma się długa brodę, sklerozę i postępujący zanik wyczucia społecznego?
Dla uściślenia: chodzi o zasady memoriałową i kasową, które sformułowała Ustawa o rachunkowości z 29 września 1994 r. w art. 6 ust. 1. Sporo było czasu, żeby wspomniana przyjaciółka mogła się z tym zapoznać.
Moja zona i ja zalozylismy firme. Co prawda w USA. Ja pracuje swiatek i piatek, takze po nocach, choc moja mlodosc jest drugiej swiezosci. Ciagle sie konsultujemy z doradcami i prawnikami. W Polsce tez trzeba tak robic. Wiedziec, a nie narzekac.
.
Jako dowod, ze naprawde robie to co napisalem, podaje moj URL: http://www.skutek.com. Zapraszam na te strone.
Wierzę, że temat ciekawy; nie znam się. Za to znam się na tworzeniu i redakcji stron internetowych. Twoja nie jest dobra.
Jeszcze jedno dodam. Akurat w wypadku wyborów nie prowadziliśmy absolutnie żadnej „polityki redakcyjnej”. Co kto chciał napisać – napisał i wszystko zostało opublikowane. Jeśli znakomita większość z nas uznała p. Kukiza za dziwne nieporozumienie, to widać ta większość tak uważa. Oczywiście, można o tej większości źle pomyśleć; nie ma obowiązku wielbienia nikogo. Ale jeszcze jedno: jeśli w sprawie p. K. istnieją różnice zdań, to one są absolutnie nieistotne; przyjdzie pora to zjawisko analizować. Dziś jest ważne tylko jedno: żeby wygrał Komorowski.
Siedzę tu i czekam na tę debatę. Czuję się tak, jak bym to ja tam stawała do tej „rozmowy”. Czuję się jak przed egzaminem. Strach jak dziesiątki lat temu przed egzaminami. Bo o coś chodzi. Boję się, że ludzie wybiorą Dudę i Polska w ten sposób zejdzie na ścieżkę izolacji w Europie.
Spokojnie i bez emocji przeczytałam wszystkie komentarze i nasuwa mi się natrętne pytanie. Ile Pań/Panów komentatorów znajduje się w Polsce i tu żyje? Bardzo łatwo krytykować „tłuste karpie” gdy posiada się biznes i inne miejsce na Ziemi niż Polska. Mentorzy ostrzegający czy też tylko zwracający uwagę na groźny stan rzeczy są TU w Polsce i mają jasny obraz rzeczywistości. Z USA, Niemiec, Holandii czy gdzie tam łatwo pisać i dawać rady. Trzeba tu być, tu oddychać, tu ŻYĆ. Był taki dzień gdy chciałam wszystko rzucić i wyjechać gdzie oczy poniosą, ale tu jest moja OJCZYZNA i zrozumie mnie każdy, nawet wyborca pana Kukiza czy Dudy. Szanowny Panie Łukaszewski, rozumiem Pana emocje i przyjmuję je do akceptującej wiadomości. Larum grają! Ja jestem przekonana, że nie ma mniejszego zła, zło jest zawsze złem. Dla mnie wybór jest jasny. Ten prysznic był potrzebny. Jeśli rządzący go nie odczują i powiedzą, ze to tylko pada deszcz to znaczy tylko jedno, nie zasługują bym na jesieni obdarzyła ich powtórnym zaufaniem.
Korzystając z okazji chcę jeszcze raz gorąco podziękować Panu Redaktorowi Misiowi, dzięki Niemu mogę tu pisać.
Pozdrawiam wszystkich 🙂
„Łatwo jest mówić o Polsce, trudniej dla niej pracować…” niech te słowa z porażającej katowni niemieckiej przy Al. Szucha będą zawsze oczywiste.
@BM, widzę, że muszę nieco wyjaśnić, bo czytając komentarze mam wrażenie, że opublikowałeś jakiś inny tekst, nie mój 🙂
Po pierwsze, nie chodziło mi o jakąkolwiek politykę redakcyjną, do której nie mam zastrzeżeń.
Prawda, że to namolne namawianie „marksistów do marksizmu” uznaję za bezcelowe, jeśli nie szkodliwe, ale to tylko mój prywatny pogląd. Lubię chałwę, ale po trzecim kilogramie bym pewnie … no sam wiesz.
W tekście nie chodziło mi o taki czy inny wybór, a o używaną argumentację i to ze strony ludzi, których analizy polityczne podziwiałem przez lata. Nagłe zawężenie, nazwijmy to – horyzontu politycznego do Putina i faszystów jest śmieszne w warstwie tekstowej, a smutne w warstwie intencji. Oznacza bowiem, że niczym nie różnimy się od PiS. Zachowania plemienne siedzą w ludziach tak głęboko, że nie sposób już ich odwrócić, a to oznacza, że rozum został sierotą. Nie nasz – wyzwać go, opluć, i narobić mu na grób! – to słuszne i zbawienne.
Ile razy krytykowaliśmy prezesa i akolitów za taką postawę?
Nie chce mi się liczyć, ale już wiele razy tłumaczyłem, że nie chodzi o Kukiza, który jest showmanem, może i sfrustrowanym, kimś kto na polityka mało się nadaje i zostanie pożarty przez własnych stronników w dającej się przewidzieć przyszłości (podzielam zdanie p. Jacka Parola w tym względzie).
No i czytam @jmp eip „…skąd to nagłe użądlenie Kukizem?”
Nie Kukizem. Uważam tylko, że skoro 21% społeczeństwa głosuje na kogoś takiego, to warto może by się zastanowić poważnie dlaczego.
Tymczasem my szukamy szybkich i łatwych rozwiązań, charakterystycznych dla języka plemiennego. Ot, frustraci, alkoholicy, narkomani, nieudacznicy, lenie o postawach roszczeniowych. Mniej więcej taki katalog.
Media w czasie kampanii pokazywały nam co „smaczniejsze” kąski, jak tego młodzieńca, który nie ma jeszcze Jaguara, a już ma 20 lat i nagle dorośli ludzie, którzy zgodnie na tych łamach krytykowali media za ich zafałszowany obraz rzeczywistości uznali, że zobaczyli samą prawdę i tylko prawdę. A przecież zobaczyli tylko ten pozostały człon powiedzenia ks. Tischnera. I na tej podstawie lecą oceny tych 21% Zgroza!
Może powtórzę jeszcze raz: Kukiz obrazi się na kolegów i sobie pójdzie. Prędzej czy później. A problem zostanie.
https://ruchjow.pl/#/
To nie Kukiz stworzył ten ruch, on tylko skanalizował kilka takich inicjatyw, które DZIŚ go poparły. Kiedy przestaną go popierać, będą dalej. I o to głównie mi chodziło.
Ruch wspierany przez samorządowców i to często takich, z którymi politycy się liczą (szczególnie w okresie wyborczym, bo poza nim nie liczą się z nikim). Wystarczy przegląd. To nie są chłoptasie spod budki z piwem, jak to szanowni komentatorzy CHCIELIBY widzieć, ale prezydenci miast, działacze samorządowi, ci wszyscy którym patologie naszego życia już nadojadły i są przeszkodą dla dalszego rozwoju. Oczywiście – za każdym okrętem ciągnie się jakieś g*** i woła „- Płyniemy!”, ale to margines. Tymczasem my uważamy je za reprezentatywne dla całości.
I najważniejsze. Może mało wyraziście, ale pisałem, że od tak szanowanych i doświadczonych Autorów oczekiwałbym, że raczej przyjdą z pomocą temu ruchowi, bo na razie on się kłębi i miesza. I co ważne – słucha każdego kto chce z nim rozmawiać, nie ubliżając, nie wyzywając od faszystów.
I są już tacy, którzy usiłują z tego korzystać. Zaczyna kręcić się w pobliżu Łukasz Warzecha, a nawet … nie uwierzysz – Stan Tymiński! Serio.
A sprawa nie jest do śmiechu, bo czy nam się to podoba czy nie, to oni są przyszłością tego kraju, na którym ponoć tak bardzo nam zależy, a nie my. Jeśli więc tak nam zależy na naszym kraju, to może by pomóc tym ludziom swoim doświadczeniem, zamiast od startu ich skreślać i poprzestawać na ubliżaniu. Oni potrzebują mądrych rad JAK osiągnąć swe cele, a jak na razie nie zauważyłem w nich niczego nagannego. Z JOWami można się zgadzać bądź nie, ale warto o nich rozmawiać serio i to najlepiej właśnie z tymi, którzy pod ich hasłem prą do przodu.
Bardziej od Putina i faszystów naszemu krajowi zagraża wojna plemienna, która ma się dobrze i sprawia, jak widzę, wielką radość co poniektórym. JUŻ mamy taką sytuację, że z częścią społeczeństwa rozmawiać się nie da.
Potrzebny jest jakiś Putin? Jacyś faszyści? Sami się pogrzebiemy.
Jesteś mądrzejszy – postępuj jak mądrzejszy – prosta zasada.
Co do p. Komorowskiego to wybór jest prosty. Wolę faceta, który prześpi kolejne 5 lat od człowieka, który będzie wsadzał szprychy w koła DLA ZASADY, nie dla jakiegoś szczytnego celu.
Ale te 5 lat trzeba mądrze wykorzystać. A nie uważam za zbyt mądre tworzyć sobie kolejnych wrogów kiedy nie potrafimy sobie poradzić z tymi, których już mamy. I to nie jest zadanie p. Komorowskiego, ale nasze. Twoje, moje, naszych miłych komentatorów i in.
A co do przyszłości, czy ten ruch będzie nową Samoobroną? Może mu to grozić jak obsiądą go Tymińskie, ale wierzę, ze nie.
O butelkę „Soberano” bym się założył 🙂
Kolejny Pana tekst, który przeczytałam jednym tchem. Niczego więcej nie trzeba dodawać.
Wszystkiego dobrego życzę Panu i mam nadzieję już niedługo przeczytać kolejny felieton wbijający w fotel :-), a w poniedziałek…trzeba będzie brać się do żmudnej, wytrwałej pracy. Cierpliwość i wytrwałość zawsze przynosi dobre rezultaty jak ten kamień drążony przez kroplę.
Dobrej nocy 🙂
Panie red. Łukaszewski.
Skoro wspomniał Pan Tymińskiego, to proszę sobie również przypomnieć, że w wyborach prezydenckich w 1990 r. miał 23,10% (3 797 605) głosów w pierwszej turze i 25,75% (3 683 098) w drugiej turze. Kobiety podawały mu niemowlęta do pobłogosławienia, a starzy faceci całowali po rękach. I co się z nimi wszystkimi stało, jak Pan myśli?
PS
A jaka jest Pana decyzja ws. dalszego tu pisania?
@jmp eip, po pierwsze – nie jestem redaktorem. Jestem tu gościem, jak inni.
Nie chodziło mi o to, że to ja chcę przestać pisać, lecz o to, że nie jestem pewny czy będę jeszcze dobrze widziany w miejscu, do gospodarzy którego mam aż takie zastrzeżenia, szczerze przyznam – przykre dla mnie samego, jak zawsze w przypadku, gdy człowiek sam przed sobą nie chce się przyznać, że się pomylił w ocenie.
A tak po prawdzie – ciężko się pisze, kiedy nikt nie czyta, a tylko wyłapuje „rybki”.
Przeczytał pan „Tymiński” i zareagował jak (proszę się nie gniewać) jak pies Pawłowa. Ale co o Tymińskim piszę tego już pan nie doczytał. No i błąd w porównaniu. Tymińskiego popierali ludzie pozbawieni nagle PRLu, a Kukiza młode pokolenie wyrosłe i wychowane w świecie innych pojęć. To ważne, tego się porównać nie da.
Ale wystarczy nazwisko Tymiński, by dalej już nie czytać. No to po co w ogóle pisać?
Podpowiem panu kolejne nazwisko: Andrzej Jagiełło. Też węszy, czy aby się nie załapie. To całkiem normalne zjawisko.
I powiem panu coś jeszcze: jeśli się załapie to odpowiedzialnością za to obarczę właśnie tych bojowników o wolność i demokrację (pod warunkiem, że jest nasza), którzy na starcie popełniają głupstwo nie doceniając tego co się na naszych oczach rodzi. A z ich udziałem to mogłoby być bardziej cywilizowane i skuteczne.
Nie wiem ile razy mam tłumaczyć żeby dotarło: nie patrzcie na Kukiza, ale na młode pokolenie. I zamiast wrzasku „a za moich czasów…” spróbujcie je „doszlifować” politycznie. Wszystkim, w tym Polsce, wyjdzie to na zdrowie.
Jakoś nikomu nie przeszkadza tu produkcja Jońskich, a Kukiz tak. Wolałbym nie wyciągać z tego faktu zbyt daleko idących wniosków, bo byłyby zbyt gorzkie.
Panie JErzy,
koło południa pisałem komentarz, ale uznałem, że przesadziłem i jednak nie opublikowałem… „Roz… to wszystko” – ten program zaczął być realizowany w Słupsku, mam wrażenie. W oczach wyborców partyjne sitwy obsiadły stanowiska i się tuczyły na miejskiej kasie. Przyszedł Biedroń i rozp… to wszystko. I myślę, że wyborcy Kukiza takiego właśnie efektu oczekiwali. Nie JOWów, czy jakiekolwiek hasła by wziął Kukiz na sztandary. Raczej kogoś, kto pozwoli mieć nadzieję, że „smoleński klincz” nie będzie Polską rządził. Kogoś, kto wprowadzi do polityki autentyczne problemy do rozwiązania. Prezydent ma małe uprawnienia konstytucyjne, ale proszę zobaczyć, jak wiele zdziałał przegrany kandydat na prezydenta. Zmienił narrację. Zamiast o Tupolewach i pomnikach „poległych w smoleńsku” (Radom) wszyscy zaczęli mówić o JOWach, o referendach itp.
Kukiz, jak Pan pisze, się zużyje, pokłóci itp. Życzyłbym sobie i Polsce, żeby ktoś pokroju Biedronia przejął pałeczkę i zorganizował tę rzeszę niezadowolonych.
.
A w tej chwili najistotniejsze wydaje się, żeby nie zrażać tych ludzi do siebie, nie wpychać ich w ręce PiSu.
.
Panie Jerzy podpisuje się i pod artykułem i pod późniejszym Pana komentarzem obiema rękami (chociaż żona mówi, że obie lewe…)
@Mr E Bóg zapłać za dobre słowo 🙂
Co do Biedronia ma pan absolutną rację. Dokładnie o to chodzi.
Od siebie dodam, że prezydent mojego miasta wybrany po raz czwarty i osiągający stałe poparcie mieszkańców w granicach 80% też wspiera te inicjatywy. A kogo ma wspierać? Platformę, która nie wahała się kablować do UE, jak ostatni kapuś i powodować perturbacje w miejskich inwestycjach? Na dodatek kłamiąc jak najęta, byle tylko zaszkodzić miastu, na rządy w którym nie ma bidulka wpływu. Nasz prezydent dawno wyeliminował jakikolwiek wpływ partii politycznych w mieście, a wg badań prof. Czapińskiego jest to miasto, którego mieszkańcy są najbardziej ze wszystkich Polaków zadowoleni ze swojego miejsca zamieszkania. To jest bez związku?
No ma związek, ale jak dotąd nikt z naszych wielkich analityków nie chce go zauważyć.
O mojej stronie internetowej:
Twoja nie jest dobra.
Wiem. To jest jedna z lekcji do odrobienia. Dziekuje za stwierdzenie tego faktu. Bede wdzieczny za bardziej szczegolowe komentarze. Moze nie tutaj, bo co to kogo obchodzi. Moze poprzez e-mail podany na stronie. Z gory dziekuje.
j.Luk pisze:
2015/05/21 o 21:48
Ma Pan rację – takie problemy istnieją i nie tylko takie a głosujący na Kukiza (nie tylko młodzi) chcą je rozwiązywać. Zgoda co do samorządowców – oni na własnej skórze trenują „ciepłą wodę”. Ma Pan rację także kiedy Pan namawia wybitnych publicystów na SO aby swoje umiejętności próbowali użyczyć naszym następcom. Myślę, że „Oni” są gotowi tak działać, bowiem całe ich życie zawodowe potwierdza „imperatyw dobrej woli”. Różnice polegają na akcentach. Ich doświadczenie wskazuje, że zwycięstwo Dudy będzie implikować wygrana PiS w jesiennych wyborach a to spowoduje skutki, których wszyscy chcielibyśmy uniknąć. „Oni” spodziewają się, że zwycięstwo PiS spowoduje, że przez kolejne 4-5 lat będziemy zmagali się z problemami urojonymi, które cofną nas w zjednoczonej Europie o wiele lat wstecz. I w tym sensie priorytety „Onych” podzielam w pełni. Z kolei Pan wskazuje na równie ważną okoliczność. Jeśli nada będziemy tolerować żenujące nieróbstwo PO, pozbawionego wszelkiego przywództwa, skończymy być może jeszcze gorzej – młodzi mogą rozp…..ć cały system. Moim zdaniem nie ma się co licytować kto ma rację. Obydwa kierunki są co najmniej równoważne. Możemy co najwyżej spierać się o kolejność. Ta ostatnia z kolei zależy od naszych doświadczeń i obaw.