Stefan Małecki-Tepicht: Babcia na katafalk – co się wydarzyło 24 maja 2015 roku?4 min czytania

()

tango2015-05-27.

24 maja 2015 roku naród polski postanowił obejść 51 rocznicę Tanga Sławomira Mrożka.  Sztuka Sławomira Mrożka jest sztuką genialną. Otóż wychowywany, jakbyśmy to dzisiaj nazwali przez postmodernistycznych rodziców Stomila i Eleonorę ich syn Artur postanowił wszystko zmienić. Chce on zmienić i od nowa wychować swoich rodziców i stworzyć nową porządną rodzinę. Kiepsko mu to wyszło, a jedyne co mu wyszło dobrze, to wypromowanie lokaja Edzia. Edzio przychodzi  i robi porządek. Prezydent elekt jako żywo przypomina mi Artura z Tanga z jasno określonym „kręgosłupem moralnym w porządku narodowo-katolickim”.

Czekam tylko na to, kto się ujawni w roli Edzia?  Bo jak wiemy ze sztuki – to nie Artur wprowadza prawo i sprawiedliwość, ład i porządek, to Edzio właśnie rządzi stadem. Prawo i sprawiedliwość Edziowi jest zupełnie obojętne, ale ład i porządek to już tak – bo posłuch musi być. Jak na razie Artur wybił się na prezydenta elekta mając za wsparcie Edzia, który ze sceny estradowej wołał do nas „ja was wszystkich całą zgraję pozabijam i pokraję”.   To jesienią się dowiemy kto wystąpi w roli Edzia. Jak wiemy co najmniej od 25 lat, Prezydent Rzeczpospolitej Polski obiecać może „wszystko wszystkim” ale niewiele z tego może zrealizować. Artur będzie celebrował przysłowiowy żyrandol, a to Edzio będzie tym, kto rządzi.

Jak powiadali klasycy Irena Kwiatkowska i Jerzy Dobrowolski „czasami to sobie żartujemy, ale czasami mówimy poważnie”.  W ubiegłym roku obchodziliśmy 25 lat polskiej wolności. 25 lat to dużo – to czas jednego pokolenia.    W 2001 roku na polskiej scenie politycznej powołane zostały do życia dwie partie Platforma Obywatelska i Prawo i Sprawiedliwość – partie,  reprezentujące dwa zupełnie odmienne nurty postaw politycznych, społecznych i narodowych również. Co najmniej od 10 lat pojawiło się odczucie, że demokracja została zabetonowana  przez owe dwie przeciwne sobie partie polityczne. Twórcy obu ugrupowań partyjnych historycznie wywodzili się ze wspólnego nurtu walki z reżimem komunistycznym.

Zarówno z jednej strony Michnik i jego przyjaciele z 1968 roku, z drugiej zaś  Kaczyński, Macierewicz i inni, mają podobne życiorysy – czas „walki z komuną”.  Więcej – są to ludzie z tego samego pokolenia, urodzeni w drugiej połowie lat 40. Dochodzą dzisiaj wieku 65-70 lat. Nie bez przyczyny wspomniałem datę 1968 roku. 47 lat temu, 24 lata po zdobyciu władzy przez komunistów w 1944 roku wybuchł marzec ’68. Był to bunt pokolenia dzieci Peerelu – pokolenia 20-25 latków.

To na spałowanych plecach „pokolenia Marca” ówcześni Edziowie – których doskonale wyczuł nie tylko Sławomir Mrożek, ale i Mieczysław Moczar – dorwali się do władzy i w sumie tak trwali do 1989 roku.  Ówczesny przedmarcowy aparat władzy „Wiesława” Gomułki opierał się wówczas na 60-65-latkach. To za plecami członków Biura Politycznego KC PZPR – za sprawą Mieczysława Moczara – przebierali nogami młodzi gniewni Edziowe, owi 40-latkowie, Olszowski, Kociołek i Kępa, Babiuch i Szydlak i liczni ówcześni koryfeusze polskiej nauki „volksdocenci”. Ale trzeba było wyrzucić z Polski 15 tysięcy polskich Żydów, trzeba było krwawego buntu robotników Wybrzeża w 1970 roku, żeby towarzysz Gierek osadził owych licznych Edziów twardo w siodle. Marzec ’68 skończył się w Grudniu ‘70. W kolejnym Grudniu ’81 generał Jaruzelski, już nie po Tangu, a po swoistym Dance macabre, zmienił kolejny garnitur Edziów.

Edziowie dobrze się moszczą w układach jednej partii. Partii, która trzymała konfitury. W 1989 roku gdy już nie było konfitur, to i nie było chętnych do zmiany, trzeba było zmienić cały spektakl.

W prawie demokratycznych wyborach 4 czerwca 1989 roku naród wybrał wolność. Po 25 latach wolności właśnie wyrosło nowe pokolenie. Zabetonowana scena polityczna, co nie jest żadną szczególnie polską przypadłością, różne demokratyczne kraje znają do od co najmniej 150 lat, sprawiła, że to nowe pokolenie nie może się „wcisnąć” w lukę miedzy te dwie partie. Od początku wolności doświadczaliśmy takich prób wypłynięcia na powierzchnię różnych bytów „antysystemowych”; Tyminski, Lepper, Palikot, a dzisiaj Kukiz.

Czego chcą partie „antysystemowe” – to jest proste, chcą być „systemowe”. Chcą umościć się w „systemie” i też mieć swoje konfitury, a za szczerym poparciem licznych Edziów narzuć swoje „prawo i sprawiedliwość”, narzucić jedynie słuszne poglądy. Ma być ład i porządek – i posłuch musi być. A Edzia trzeba lubić.

Stefan Małecki-Tepicht

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

3 komentarze

  1. Mr E 27.05.2015
  2. bisnetus 28.05.2015
  3. slawek 28.05.2015