Czasem krótki komentarz jest ważniejszy od sążnistych analiz. Za taki w każdym razie uważam tekst Karola Modzelewskiego z „Gazety Wyborczej” zatytułowany O parlamentarnym zamachu stanu z 7 stycznia 2017. Modzelewski wie co pisze, bo za próby „zamachu stanu” siedział wielokrotnie w więzieniu. I właśnie dlatego jego tekst zasługuje na uwagę.
Tekst jest również ważny dlatego, że przypomina o imponderabiliach, które mogą umknąć naszej uwadze, jeśli zaczniemy się emocjonować błędami i potknięciami opozycji Ryszarda Petru, a zwłaszcza Mateusza Kijowskiego. Pisał o tym już w SO Ernest Skalski więc nie ma potrzeby do tego wracać.
Jeśli pozwalam sobie przywołać dwa akapity z rzeczonego komentarza, to robię to dlatego, że i mnie — jak ich autorowi — nie jest do śmiechu. Owszem, przechodzą mnie ciarki gdy patrzę jak na moich oczach demoluje się fundamenty demokracji. Pisze Karol Modzelewski przypominając granice w jakich może się poruszać zwycięski obóz partyjny w parlamentarnej demokracji:
Jednak zwycięstwo wyborcze nie upoważnia zwycięskiej partii do samowoli ani do zmiany konstytucyjnego ustroju państwa. Polska jest demokracją parlamentarną. Wykluczenie opozycji z obrad i głosowań Sejmu łamie podstawową regułę demokracji parlamentarnej i faktycznie oznacza obalenie demokratycznego ustroju.
A w zakończeniu swego krótkiego komentarza Modzelewski przypomina nam nasze prawa i obowiązki:
Demokracja jest silna poparciem obywateli. Może upaść, gdy zabraknie ich zgody co do podstawowych reguł demokracji. W ostatnich wyborach doszło do głosu rozczarowanie znacznej części obywateli niedostatkiem równości i braterstwa w wolnej Polsce. Nie oznacza to jednak, że rozczarowani obywatele porzucili ideał wolności. Od postaw obywateli, a więc od siły oporu społecznego, zależeć będą losy polskiej demokracji, a także to, czy obecny kryzys parlamentarny zaowocuje utworzeniem kadłubowego Sejmu jako alibi dla dyktatury.
To jest ważne, bo potwierdza zasadność ulicznych protestów, jakie od grudnia 2015 roku wyznaczają rytm polskiej demokracji. Ich wagi nie mogą podważyć – ani przekreślić – błędy i potknięcia liderów opozycji; bo nie liderzy są najważniejsi, ale racje, jakie stoją za protestami. Pełzający zamach na podstawy demokracji i rozmontowywanie jej zdobyczy musi nas jeszcze bardziej mobilizować. Dotychczasowe doświadczenie wskazuje, że obecna władza boi się masowych protestów. Trzeba zrobić wszystko by ten strach jej nie opuszczał.
Jarosław Kaczyński żywi się konfliktem, ale jak ognia boi się zjednoczonej i obywatelskiej opozycji. Nie można pozwolić by przestał się jej bać. Źródłem jego satysfakcji jest umiejętność skłócania ideowych przeciwników. Trzeba zrobić wszystko by tej satysfakcji go pozbawić.
Najlepszym sposobem na zakłócenie spokoju prezesa PiS-u jest wytrwałe i konsekwentne wykazywanie błędów jego rządzącego obozu. Na szczęście jest ich coraz więcej, więc i zjednoczona opozycja ma ułatwione zadanie. Niestety jak na razie z tych ułatwień nie korzysta – tylko się gubi w szukaniu własnego przywódcy. A może warto skupić się na celach, a nie na osobach, które mają je osiągać?
Stanisław Obirek



Fundamenty demokracji…
To tekst napisany 6 lat wstecz.
http://www.proto.pl/felietony/fundamenty-demokracji
Z wypowiedzi szeregowych posłów PO i .N wynika, że są gotowi stanowić wspólny front, że te trzy tygodnie z okładem spędzone w nieogrzewanym i niedostatecznie oświetlonym gmachu Sejmu dość mocno ich zbliżyły. Bo przecież trudno, żeby było inaczej. Problem stwarzają obaj przywódcy, którzy mało, że opuścili swoje załogi w ważnym momencie, to jeszcze nawzajem kopią się po kostkach.
KOD mimo kłopotów trzyma się mocno. Szeregi manifestujących wprawdzie się przerzedziły (może to jednak tylko kwestia mrozu?), ale wśród tych, co przychodzą ogień nie przygasa.
Przypuszczam, że gdyby posłowie tych dwóch partii wraz z przywódcami wystąpili wspólnie z oświadczeniem, że łączą swoje wysiłki w obronie demokracji i wzywają wszystkich tych, którym droga jest demokracja i państwo prawa, porwaliby za sobą tysiące ludzi. I nieważne stałyby się wyjazdy Petru czy Schetyny, ani faktury Kijowskiego I wtedy żaden Brudziński, żaden Sellin, Sasin,ani Karczewski nie poważyliby się na drwiny z marności opozycji. A przywódcy SLD zobaczyliby, że ze swoim kunktatorstwem jako przyszły koalicjant są już nikomu niepotrzebni. Już chyba to widzą. Chyba, że wystarczyłoby im refleksu, żeby przejść na właściwą stronę barykady.
Nie wiem jak, ale trzeba PiS-owi odebrać władzę, bo degrengolada państwa za sprawą kieszonkowego satrapy i jego szajki nabiera niebezpiecznego przyspieszenia
W Polsce właśnie kończy się demokracja. Nadchodzi ON. Scenariusz zaprowadzenia władzy dyktatorskiej został przez NIEGO napisany jakiś czas temu, skoro ON zawczasu zapowiadał wydarzenia polityczne na grudzień. Scenariusz był oparty na stwierdzeniu w Konstytucji, ze „co najmniej” pewna liczba posłów musi być obecna na sali. Konstytucja nie przewiduje, ze reszta posłów możne być nieobecna nie z własnej woli. Reszta to szczegóły. To, że jakiś poseł powiedział „kochany”, to była tylko wygodna sposobność. W podobny sposób Hitler wykorzystał pożar Reichstagu. Pożar nie był planowany, ale skoro się zdarzył, to uruchomił przygotowane scenariusze. Kaczyński, będąc wiernym uczniem ideologa nazizmu Carla Schmitta, zaplanował podobny scenariusz. Obecna sytuacja jest o tyle korzystniejsza, ze szkoda byłoby budynku. A jaki z tego wszystkiego wniosek? Nie obędzie się bez aresztowań, co już zostało zapowiedziane. Jakoś tych posłów trzeba wyeliminować, nieprawdaż? Hitler posyłał do obozu. W Polsce obozów jeszcze nie ma. Trzeba będzie przerobić tych posłów na kryminalistów, co im automatycznie odbierze mandaty. Nie trzeba wyeliminować wszystkich. Wystarczy pewną liczbę, żeby osiągnąć większość konstytucyjną. Potem będzie takie interesujące pytanie, czy można tym kryminalistom pozwolić chadzać luzem na rozmaite wiece, które niewątpliwie będą organizowane. Ja bym nie pozwolił, ale jakby to technicznie zaaranżować? To się pewnie okaże za kilka miesięcy. Wtedy wejdziemy w kolejną interesującą fazę konfliktu. Akurat będzie lepsza, wiosenna pogoda. Dobry czas na maszerowanie. A także dobry czas, żeby w humanitarnych warunkach przetrzymywać kilka tysięcy ludzi na stadionach. To może być niezłe rozwiązanie w warunkach chwilowego braku obozów.
Jakie są nastroje wśród ludzi? Czy można mówić o w miarę rozpowszechnionym zrozumieniu niebezpieczeństwa? Jaka jest spodziewana siła oporu wobec kadłubowego sejmu?
wystarczyłoby nie tworzyć kadłubowego sejmu
Jeśli powstanie kadłubowy Sejm, to następnym krokiem powinno być powstanie. Bardzo powątpiewam, czy do tego dojdzie. Widocznie Polakom przestało zależeć. Bo co to jest wolność, psze pana? Ważne jest, żeby w sklepie było tanie piwo.
nazwałbym takie zdanie tanią demagogią, demokracja ma swoją wartość; kadłubowy parlament to zdaje się określenie wywodzące się z historii Anglii i czasów Cromwella, który ograniczył ilość członków parlamentu do jemu posłusznych; istnieje wiele różnych form nacisku i oporu przed nie demokratycznym postępowaniem władzy, taką drogą szedł właśnie KOD odnosząc się np. do organizacji międzynarodowych w kwestiach spornych, także w ten sposób budując świadomość i bazę społeczną do następnych wyborów parlamentarnych, przy czym jako ruch społeczny ma także możliwość oddziaływania na istniejące partie polityczne i potencjał wykreowania nowej partii, demokracja ma swoją wartość a traktowanie wyborców PiS jako bezrozumnej hałastry napotyka na trudność poprzednio przegranych wyborów parlamentarnych.
@Autor: Pisze Pan „Na szczęście jest ich coraz więcej, więc i zjednoczona opozycja ma ułatwione zadanie. Niestety jak na razie z tych ułatwień nie korzysta – tylko się gubi w szukaniu własnego przywódcy.”
Szanowny Panie profesorze. Gdzie w Polsce mamy zjednoczoną Opozycję? Czy dzisiejsze pyskówki między liderami PO i NOwoczesnej to zjednoczona opozycja? Czy Razem jest razem z jakimkolwiek innym ugrupowaniem? Czy PSL dołączył do innych partii opozycji? Czy zjednoczona lewica (bez Razem) działa ramię w ramię z resztą? Czy jest w Polsce jakikolwiek polityk, który jest w stanie swoim autorytetem i pozycją firmować to, co powinno być polską opozycją? Czy KOD jest w stanie działać jako spoiwo tego całego bałaganu?
Czy na jakiekolwiek z tych pytań mamy pozytywną odpowiedź?
I ostatnie pytanie. Czy obecna opozycj dorosła do tego aby zjednoczyć się ponad podziałami….? Ja tam widzę samych oportunistów, z których każdy załatwia tylko swoje sprawy mając całą sytuację wymagającą natychmiastowej reakcji gdzieś.
Zatem, jeśli opozycja jest niezdolna do działania, co się dzieje z sądami i prokuraturą? Czy nie mają dosyć danych aby postawić posła K przed sądem w celu ocalenia polskiej demokracji?
„opozycja jest niezdolna do działania”
Były jakieś przyczyny tego, ze Adolf H. jednak objął władzę. Teraz jest podobnie. Najlepszy polski polityk ostatniej dekady, czyli Donald T., puścił potwora luzem. A mógł go zastopować. To czego Pan się spodziewa of figur mniejszego formatu?
.
„postawić posła K przed sądem w celu ocalenia polskiej demokracji?”
Obawiam się, ze najpierw jednak aresztowania. Tzw. społeczeństwo musi dostać to, co lubi najbardziej, czyli martyrologię. A potem zobaczymy.
Jeśli idzie o KOD, to kodziarze odgrywają pewne archetypiczne role. Jesienią przy poprzednim pobycie w PRLu rozmawiałem z nimi w Alejach Ujazdowskich pod ich namiotami. Oni już wtedy zachowywali się jak podziemie. Odgrywali role z pierwszego festiwalu Solidarności. Ulotki, znaczki, itp. To są ludzie całkowicie spoza systemu. Oni nie wiedza, co się dzieje w kuluarach władzy, bo nigdy sami tam nie byli. Człowiek spoza systemu pozostaje poza systemem i nawet nie próbuje dostać się do środka. A tak niestety jest, ze system można zmienić tylko od środka. Dopiero co napisał o tym Timothy Garton Ash. Jestem pewien, ze to jego stwierdzenie jest kompletnie niepojęte dla kodziarzy i w ogóle dla społeczeństwa. Polacy tak mają, ze stoją na ulicy i głośno krzyczą. Uważają, ze od tego się zmieni władza. A władza ma na to skuteczny sposób: zamyka okna. Krzyki są bardzo słabo słyszalne przez szyby.
.
Po to, żeby wygrać z władzą, trzeba ja uderzyć tam, gdzie najbardziej boli, a nie tam, gdzie jest najłatwiej. Minal rok. Było sporo czasu żeby sformułować strategie i je realizować. Byl czas, żeby się zastanowić, gdzie jest miękkie podbrzusze gangu Kaczelnika i kopać go właśnie tam. KOD tego nie zrobił. KOD robi to, co jest najłatwiejsze do wymyślenia dla kombatantów pierwszej Solidarności. A czasy się zmieniły. To, co było miękkim podbrzuszem komuny w roku 1980, wcale niekoniecznie jest miękkim podbrzuszem gangu Kaczelnika. I dlatego KOD jest zadziwiająco nieskuteczny.
KOD jest nieskuteczny, bo Polacy – w swojej wyborczej masie – wybrali to, co jest przeciwieństwem wartości, których broni KOD. Komitet nie pociągnie ich za sobą ideałami trójpodziału władzy czy tolerancji, bo tęsknota do mocnej władzy, która błyskawicznie zrobi porządek z … (tu można wpisać cokolwiek) jest silniejsza. Niechęć do ideałów, nazwijmy je oświeceniowymi, znużenie demokracją liberalną są widoczne w wielu krajach Europy, co nas oczywiście nie usprawiedliwia. Europa pewnie sobie z tymi antywolnościowymi czy faszystowskimi, zwał jak zwał, tendencjami poradzi. Jeśli chodzi o Polskę – straciłem nadzieję. Słabość opozycji jest słabością społeczeństwa.
@ Narciarz
„To, co było miękkim podbrzuszem komuny w roku 1980, wcale niekoniecznie jest miękkim podbrzuszem gangu Kaczelnika. I dlatego KOD jest zadziwiająco nieskuteczny.”
Nic dodać nic ująć..
Nam łatwiej pisać, w polityce jest trudniej. Chcę wierzyć, że to sława Petru z dzisiejszego wywiadu w Rzepie” wiarygodne, z zwłaszcza to stwierdzenie: „W ważnych sprawach opozycja zawsze się dogada”.
Panowie Narciarz’2 i Magog,
Gdzie jest to miękkie podbrzusze PIS?
GDZIE !?