Zacznijmy od sprawy lżejszej wagi, sylwestrowej eskapady Ryszarda Petru.
Kogo, poza panią Petru, będzie to obchodziło za dwa trzy miesiące? Już po kilku dniach skandal nie był zbyt bulwersujący. Wizerunkowo, owszem, obciąża, ale nie była to ucieczka z Reduty Ordona, w momencie gdy wdzierały się na nią wojska Paskiewicza. O wiele gorszą rzeczą, którą zrobił szef Nowoczesnej była nieudana próba dogadywania się z PiS, bez udziału Platformy, z którą się okupuje Sejm w tej samej sprawie.
Kijowski. Wczoraj, w czwartek, moja reakcja: tragicznie! Dzisiaj: fatalnie. I wydaje mi się, że tak samo będę myślał za dwa-trzy miesiące. Ale to dziś mi się tak wydaje…
W tej sprawie trzeba odróżnić delikt od skutków. Czasem jeden nieostrożny ruch powoduje straszną w skutkach lawinę. Mateusz Kijowski nikogo nie zabił, nie pobił. Niczego nie zawłaszczył, nie ukradł. Pobrał umiarkowaną sumę — nie 90 tysięcy: spółka to także koszty — którą ruch powinien mu był jakoś zapewnić, żeby mógł funkcjonować. Ale istotna jest przede wszystkim żenująca materia, jakiej sprawa dotyczy. Pieniądze.
Gdyby pan Mateusz wpadł w szał i pobił któregoś ze swych oponentów, czy choćby zwymyślał „słowami powszechnie uważanymi za obraźliwe”, mógłby liczyć na zrozumienie, przeprosiwszy i otrzymawszy przebaczenie. Zapanowałaby miła atmosfera, na zasadzie „kochajmy się!” i wszyscy byliby dobrego zdania o sobie. Taką mamy poszlachecką obyczajowość.
Gdyby to było w Ameryce, to Kijowski mógłby na samym wstępie powiedzieć: ”OK, chłopcy. Będę to robił, ale sami rozumiecie…”. Chyba by nawet nie musiał tego mówić, bo tam wszyscy są przyzwyczajeni do tworzenia komitetów i wiedzą, że jak jest cel, to muszą być środki. „Czy poparłeś to swymi pieniędzmi?” — to podstawowe pytanie. U nas to jednak krępujące. Więc zapewne MK wpadł na pomysł, że jeszcze zrobi coś pożytecznego dla KOD i zarobi już za coś innego niż leadership. Parę osób musiało o tym wiedzieć, bo pieniędzy nie podawano sobie pod stołem; faktury, przelewy, księgowość. Ale było to pewnie krępująca materia i dla nich, więc po co nagłaśniać?
Powtarzamy sobie prawdy o transparentności w życiu publicznym, a o „żonie Cezara” mówią ludzie nie mający pojęcia, o co to z nią chodziło. Ale jak co do czego, to nie udaje się odróżnić tego co prywatne od tego co publiczne. „Cesarzowi co cesarskie” też się powtarza bez zrozumienia.
Tak więc postępowanie, które w warstwie materialnej można by uznać za nieporozumienie z cechami konfliktu interesów o niewielkim wymiarze, staje się autentycznym szokiem. Nie tylko dlatego, że materia jest dla nas jakaś wstydliwa.
Powtarzamy sobie, my — opozycja, że tamci, PiS, sekta smoleńska, prawdziwi Polacy, kierują się emocjami. My zaś podchodzimy racjonalnie do rzeczywistości. To prawda, ale daleko nie cała. U nas też kipi, choć może nie aż tak bardzo. Każdym kieruje i racja i emocja. W rożnych proporcjach i różnie w różnych okolicznościach.
Charakter podstawowego konfliktu w Polsce podgrzewa atmosferę, „a jeszcze palacz węgiel w nią sypie”. Stąd podświadome próby skaryfikacji RUCHU, co siłą rzeczy, ogarnia jakoś lidera, choć się do tego nie chcemy przyznawać. A tu lider, akurat, nie ma cech wodzowskich. Nie ma też doświadczenia ni nawyków postępowania w działalności publicznej. Nie szykował się do niej, nie terminował w niej. Jeden rutynowy ruch informatyka — dyskutanta postawił go na czele masowego ruchu, uczynił zeń postać kultową, najważniejszą dla opozycyjnego społeczeństwa i najgroźniejszym przeciwnikiem dla władzy.
W sprawie swojego wynagrodzenia popełnił fatalny błąd. Reaguje nań nieumiejętnie. Jest wypracowana technika damage control, której nie zastosował. A zmierzyć się teraz musi z przeciwnościami, w śród których działania władzy są najmniejszym problemem. Raczej mu pomagają.
Petru zaszkodził swojej drużynie, lecz ona — zapewne wściekła nań — stoi za nim murem. Ci ludzie wiedzą, że razem walczą o wspólny nadrzędny cel. W szatni możemy sobie nakłaść po pyskach, lecz na boisku gramy na tego, który prowadzi atak na bramkę. We władzach KOD natomiast mamy tych, którzy wiedzą lepiej. Może naprawdę wiedzą lepiej. Może naprawdę bardziej się nadają na lidera ruchu. Ale mieli pecha. Może akurat nie przeczytali w Studi Opinii artykułu Krzysztofa Łozińskiego, który wpadł na pomysł zrobienia czegoś takiego. A może nawet przeczytali, lecz im nie przyszło do głowy, żeby coś z tym zrobić. A Mateuszowi przyszło. I nagle powstał ogromny ruch, bo widać akurat trafił na kolosalne społeczne zapotrzebowanie. Spiritus flat ubi vult.
Ruch ten ma nie tylko członków i zwolenników. Ma też wyznawców. Może nie aż tak gorliwych w wierze jak ci z PiS, którzy nie widzą belki w oku swojego guru. Można, okazuje się, być wyznawcą demokratycznym, wymagającym. Taki advocatus diaboli, który nie traktuje swego zadania pro forma. Stąd atak histerii na forach. Pani Paulinie Młynarskiej się nie dziwuję. A Władysław Frasyniuk zaskoczył mnie. Jego krytyka była surowa i rzeczowa, ale to plucie w oczy mógłby sobie darować. Nie przystaje do jego postaci i chyba zda sobie z tego sprawę.
Emocje mają to do siebie, że albo się w ludziach zapiekają, albo gasną po jakimś czasie, ustępując refleksji. Tak czy inaczej — za dwa miesiące suma emocji będzie mniejsza i przyda się spokojniejsza refleksja. KOD to nie Kijowski, ale wciąż największa wartość społeczeństwa obywateli. Nie trafiłem na głosy, żeby zeń zrezygnować, choć niewątpliwe ruch ponosi znaczną stratę wizerunkową. A dla opozycji wizerunek jest sprawą podstawową.
Mateusz Kijowski poniósł — czy zadał sobie — wielką szkodę wizerunkową. Nie jest to jednak czyn przekreślający wszystko. Za te dwa miesiące można będzie w miarę spokojnie zważyć, czy kalkuluje się dać ruchowi i jemu szansę. Przy czym nie wolno popełnić błędu z zeszłorocznych wyborów. Nie podoba się nam — odrzucamy!
Trzeba będzie się zastanowić co w zamian.
Waga ma dwie szale, nie jedną.
Ernest Skalski



No tak, nie bardzo wiadomo, co w zamian. Może doświadczenie popełnionego błędu wizerunkowego nauczy Mateusza Kijowskiego pokory i pozwoli podjąć rzeczową rozmowę z innymi leaderami KOD-u? Gwiazdorstwo nikomu nie służy, a już najmniej przywódcy opozycji. Jeśli wyciągnie z błędu naukę to za dwa trzy miesiące wzmocni cały ruch. Oby tak się stało.
W tej całej historii najbardziej mnie wzruszyło tsunami troski o szeregowych członków i sympatyków KOD które płynie z nieprawdopodobna siła od wszystkich etatowych moralistów i nauczycieli w prawdziwej wierze, z różnych narodowosocjalistycznych portali i brukowców. Z głeboka troską martwią sie o te bajońskie sumy, które zamiast na tace, KOD owcy naiwnie wrzucili do puszek. Do tej pory luminarze PIS szczerze gardzili trzecim sortem ubeków, komunistów i złodziei, chociaz kilkuset osobowa garstka tych adrajców i zaprzańców, wlaściwie ich tylko śmieszyła. Obecnie okazuje się ,że te dziesiątki i setki tysiecy naiwnych, ale właściwie zagubionych Polaków , okradzione na ” porażające i niebywałe” sumy przez zdradzieckiego przywódcę, urastają do zagrożenia dla budzetu narodowego na rok 2017 i następne lata . Ale jednoczesnie pełni miłosierdza narodowi socjaliści gotowi sa przygarnąc prawdziwych , chociaz zabłakanych patriotów, pod warunkiem że skażą Mateusza Kijowskiego na męki piekielne, potem zaś spalą na stosie i w końcu zagłosują na PIS i jego Prezesa..
KOD, zanim podejmie jakiekolwiek dalsze kroki, musi sobie zadać pytania:
– być realną opozycją, czy być chłopcem do bicia?
– złapać króliczka czy gonić go, bo fajnie jest być opozycjonistą?
I wtedy, jeśli uznacie, że chcecie jednak być realną opozycją, a być może potem i władzą czy swoistym tworem patrzącym władzy na ręce, krótko mówiąc chcecie tego króliczka złapać, to musicie wyjść ze swojego bąbelka i zrozumieć, jakim przemianom oraz dlaczego ulega świat na przestrzeni ostatnich lat. I _dlaczego nie ma powrotu do status quo ante_.
A pis robi swoje…
I zrobił tu kawał dla nich dobrej roboty. 🙁
Bo PiS to w tej dziedzinie fachowcy z dużym doświadczeniem, a opozycja? Amatorzy bez doświadczenia.
„Powtarzamy sobie, my — opozycja, że tamci, PiS, sekta smoleńska, prawdziwi Polacy, kierują się emocjami.”
Chyba tylko bardzo naiwni opozycjoniści to powtarzają. Ci z nas, którzy czytają gazety, chyba rozumieją motywacje dobrozmiencow: konfitury. Przykłady są dobrze znane. Na przykład SKOKI to była gigantyczna kradzież z ktorej dobrozmiency sfinansowali swoje imperium propagandowe. Warto przypomnieć, ze s.p. Prezydent posłał swojego urzędnika, a obecnie prezydenta, żeby zablokował kontrole finansowa nad SKOKAmi. Co, tak dla jaj zablokował? Innym przykładem jest przemysł smoleński. Gazeta Polska, która przed Smoleńskiem szykowała sie do bankructwa, zrobiła kokosy na sprzedaży bredni. A ci wszyscy wsadzeni do spółek skarbu państwa za ogromne pieniądze? A Kościół, który popiera i wysysa dobra zmianę? Trzeźwo patrząc, wśród dobrozmiencow dominuje jedna emocja: chciwość.
.
„My zaś podchodzimy racjonalnie do rzeczywistości.”
Gdybyśmy podchodzili racjonalnie, to byśmy dawno temu widzieli tragiczny stan polskiego społeczeństwa i potrafilibyśmy coś z tym zrobić. Nie wpuścilibyśmy Kościoła do szkol i do każdej mysiej dziury. Raport Gęgaczy powstałby dziesięć lat temu. Itd, itp.
Nie spodobała mi się reakcja członków Zarządu KOD. „Nadszarpnięte zaufanie”, „nie wiemy jak to było bo nie zajmowaliśmy się wydawaniem pieniędzy”. W takim przypadku należało powiedzieć: „Nie znamy szczegółów ale jesteśmy przekonani że tu nie ma żadnego przekrętu. Wierzymy Mateuszowi i czekamy na pełne wyjaśnienie sprawy”.
Teraz w mediach cały serial na temat tego że „swój” informatyk wykonał pracę dla KOD i jego firma wzięła za to oficjalnie pieniądze. A szum jest taki jakby się okazało że popełniono przekręt porównywalny, a nawet większy niż w machlojkach finansowych PiS-u.
KOD jest trochę nieporadny i popełnił mnóstwo błędów, o których napisał pan Szczypiński. To już tyle czasu minęło a wciąż nie zorganizowano się jak należy. Tu już dawno powinny być demokratycznie wybrane władze i setki tysięcy członków. I ktoś kto zadba o odpowiednią reakcję na oczernianie i napaści.
Polskim ideałem pozytywnego opozycyjnego bohatera jest sweterkowiec (zwany także etosowcem), czyli osobnik w cerowanym sweterku, który do życia potrzebuje paczki papierosów fundowanych mu przez teściową. Idealny opozycjonista nie pobiera wynagrodzenia, jest chudy, dużo pali, i umiera młodo z niedożywienia. Po jego śmierci Rodacy stawiają mu pomnik.
.
Opozycjonista, który chciałby się zdrowo odżywiać i mieć w banku jakieś oszczędności, to nie opozycjonista, tylko aferzysta. Ten punkt widzenia został przyjęty przez władze, prasę, społeczeństwo, oraz samych opozycjonistów. Opozycjonista przyłapany na robieniu czegoś naturalnego, jak pobieranie wynagrodzenia albo wyjazd z koleżanką żony na wakacje, poczuwa się do gęstych tłumaczeń przed tymi wszystkimi, którzy pobierają o wiele większe wynagrodzenia albo co niedziela chodzą po mszy do burdelu. My Polacy uznajemy to za naturalne, ze ktoś inny ma być święty i umrzeć dla sprawy, podczas gdy my sami postępujemy bogobojnie.
To trzeba było dać Kijowskiemu normalny etat, skoro poświęcił tej roli cały swój czas. Oh, wait. Przy normalnym etacie przyszedłby komornik i zajął 50-60% wynagrodzenia na rzecz długu alimentacyjnego, który wisi na Kijowskim. Czy to dlatego pojawiły się wątpliwej wiarygodności faktury na s-kę, której większościowym udziałowcem jest jego żona?
Krótko mówiąc nadal nie wiesz (lub wypierasz), dlaczego PiS doszedł do władzy. I dlatego będziesz gonił króliczka oraz dostarczał amunicji Kaczyńskiemu. A może gonienie króliczka jest fajne, taka tęsknota za sławą etosowców?
Mleko się rozlało. Trudno i nie rozlanie mleka zatruwa moje myśli, bo to w końcu tylko mleko. Mnie smuci najbardziej to co posiadacz mleka z tym faktem dalej robi, jak to sprząta. A sprząta fatalnie, najgorzej z możliwych scenariuszy, bo wskazuje kto z jego konkurentów mu to mleko rozlał. W sieci coraz więcej tego typu materiałów – realizują krok po kroku to co zagrali AUTORZY tego spektaklu – działania na rozbicie KODU, niech się teraz w tej akcji wyborczej wzajemnie pozagryzają!
Mam problem, poważny problem. Zacznę o0d prostego pytania – czy dałbym pieniądze na KOD wiedząc, że część z nich trafi do firmy Kijowskiego? Odpowiedź: Tak.
Skandal: KOD nie ogłosił przetargu na wykonanie usług internetowych. Odpowiedź. Nie miał żadnego obowiązku.
KOD miał większe zaufanie do firmy Kijowskiego niż do innych. Odpowiedź – zdumiewające.
Pytania: Czy nie mogli tych usług wykonać nieodpłatnie wolontariusze? – Odpowiedź: nie wiem.
Czy Kijowski zdawał sobie sprawę, że wlazł na pole minowe? Odpowiedź: Najwyraźniej nie i pewnie mógłby dawać uczciwsze wyjaśnienia, ale jak człowiekowi głupio to często pogarsza sytuację.
Czy gramy znaczonymi kartami rozdanymi przez przeciwnika? Odpowiedź: takie mam wrażenie.
Czy sprawa wymaga porządnego wyjaśnienia? Odpowiedź: Z całą pewnością.
Czy musimy wydawać sądy przed wyjaśnieniem. Odpowiedź: