Zacznijmy od sprawy lżejszej wagi, sylwestrowej eskapady Ryszarda Petru.
Kogo, poza panią Petru, będzie to obchodziło za dwa trzy miesiące? Już po kilku dniach skandal nie był zbyt bulwersujący. Wizerunkowo, owszem, obciąża, ale nie była to ucieczka z Reduty Ordona, w momencie gdy wdzierały się na nią wojska Paskiewicza. O wiele gorszą rzeczą, którą zrobił szef Nowoczesnej była nieudana próba dogadywania się z PiS, bez udziału Platformy, z którą się okupuje Sejm w tej samej sprawie.
Kijowski. Wczoraj, w czwartek, moja reakcja: tragicznie! Dzisiaj: fatalnie. I wydaje mi się, że tak samo będę myślał za dwa-trzy miesiące. Ale to dziś mi się tak wydaje…
W tej sprawie trzeba odróżnić delikt od skutków. Czasem jeden nieostrożny ruch powoduje straszną w skutkach lawinę. Mateusz Kijowski nikogo nie zabił, nie pobił. Niczego nie zawłaszczył, nie ukradł. Pobrał umiarkowaną sumę — nie 90 tysięcy: spółka to także koszty — którą ruch powinien mu był jakoś zapewnić, żeby mógł funkcjonować. Ale istotna jest przede wszystkim żenująca materia, jakiej sprawa dotyczy. Pieniądze.
Gdyby pan Mateusz wpadł w szał i pobił któregoś ze swych oponentów, czy choćby zwymyślał „słowami powszechnie uważanymi za obraźliwe”, mógłby liczyć na zrozumienie, przeprosiwszy i otrzymawszy przebaczenie. Zapanowałaby miła atmosfera, na zasadzie „kochajmy się!” i wszyscy byliby dobrego zdania o sobie. Taką mamy poszlachecką obyczajowość.
Gdyby to było w Ameryce, to Kijowski mógłby na samym wstępie powiedzieć: ”OK, chłopcy. Będę to robił, ale sami rozumiecie…”. Chyba by nawet nie musiał tego mówić, bo tam wszyscy są przyzwyczajeni do tworzenia komitetów i wiedzą, że jak jest cel, to muszą być środki. „Czy poparłeś to swymi pieniędzmi?” — to podstawowe pytanie. U nas to jednak krępujące. Więc zapewne MK wpadł na pomysł, że jeszcze zrobi coś pożytecznego dla KOD i zarobi już za coś innego niż leadership. Parę osób musiało o tym wiedzieć, bo pieniędzy nie podawano sobie pod stołem; faktury, przelewy, księgowość. Ale było to pewnie krępująca materia i dla nich, więc po co nagłaśniać?
Powtarzamy sobie prawdy o transparentności w życiu publicznym, a o „żonie Cezara” mówią ludzie nie mający pojęcia, o co to z nią chodziło. Ale jak co do czego, to nie udaje się odróżnić tego co prywatne od tego co publiczne. „Cesarzowi co cesarskie” też się powtarza bez zrozumienia.
Tak więc postępowanie, które w warstwie materialnej można by uznać za nieporozumienie z cechami konfliktu interesów o niewielkim wymiarze, staje się autentycznym szokiem. Nie tylko dlatego, że materia jest dla nas jakaś wstydliwa.
Powtarzamy sobie, my — opozycja, że tamci, PiS, sekta smoleńska, prawdziwi Polacy, kierują się emocjami. My zaś podchodzimy racjonalnie do rzeczywistości. To prawda, ale daleko nie cała. U nas też kipi, choć może nie aż tak bardzo. Każdym kieruje i racja i emocja. W rożnych proporcjach i różnie w różnych okolicznościach.
Charakter podstawowego konfliktu w Polsce podgrzewa atmosferę, „a jeszcze palacz węgiel w nią sypie”. Stąd podświadome próby skaryfikacji RUCHU, co siłą rzeczy, ogarnia jakoś lidera, choć się do tego nie chcemy przyznawać. A tu lider, akurat, nie ma cech wodzowskich. Nie ma też doświadczenia ni nawyków postępowania w działalności publicznej. Nie szykował się do niej, nie terminował w niej. Jeden rutynowy ruch informatyka — dyskutanta postawił go na czele masowego ruchu, uczynił zeń postać kultową, najważniejszą dla opozycyjnego społeczeństwa i najgroźniejszym przeciwnikiem dla władzy.
W sprawie swojego wynagrodzenia popełnił fatalny błąd. Reaguje nań nieumiejętnie. Jest wypracowana technika damage control, której nie zastosował. A zmierzyć się teraz musi z przeciwnościami, w śród których działania władzy są najmniejszym problemem. Raczej mu pomagają.
Petru zaszkodził swojej drużynie, lecz ona — zapewne wściekła nań — stoi za nim murem. Ci ludzie wiedzą, że razem walczą o wspólny nadrzędny cel. W szatni możemy sobie nakłaść po pyskach, lecz na boisku gramy na tego, który prowadzi atak na bramkę. We władzach KOD natomiast mamy tych, którzy wiedzą lepiej. Może naprawdę wiedzą lepiej. Może naprawdę bardziej się nadają na lidera ruchu. Ale mieli pecha. Może akurat nie przeczytali w Studi Opinii artykułu Krzysztofa Łozińskiego, który wpadł na pomysł zrobienia czegoś takiego. A może nawet przeczytali, lecz im nie przyszło do głowy, żeby coś z tym zrobić. A Mateuszowi przyszło. I nagle powstał ogromny ruch, bo widać akurat trafił na kolosalne społeczne zapotrzebowanie. Spiritus flat ubi vult.
Ruch ten ma nie tylko członków i zwolenników. Ma też wyznawców. Może nie aż tak gorliwych w wierze jak ci z PiS, którzy nie widzą belki w oku swojego guru. Można, okazuje się, być wyznawcą demokratycznym, wymagającym. Taki advocatus diaboli, który nie traktuje swego zadania pro forma. Stąd atak histerii na forach. Pani Paulinie Młynarskiej się nie dziwuję. A Władysław Frasyniuk zaskoczył mnie. Jego krytyka była surowa i rzeczowa, ale to plucie w oczy mógłby sobie darować. Nie przystaje do jego postaci i chyba zda sobie z tego sprawę.
Emocje mają to do siebie, że albo się w ludziach zapiekają, albo gasną po jakimś czasie, ustępując refleksji. Tak czy inaczej — za dwa miesiące suma emocji będzie mniejsza i przyda się spokojniejsza refleksja. KOD to nie Kijowski, ale wciąż największa wartość społeczeństwa obywateli. Nie trafiłem na głosy, żeby zeń zrezygnować, choć niewątpliwe ruch ponosi znaczną stratę wizerunkową. A dla opozycji wizerunek jest sprawą podstawową.
Mateusz Kijowski poniósł — czy zadał sobie — wielką szkodę wizerunkową. Nie jest to jednak czyn przekreślający wszystko. Za te dwa miesiące można będzie w miarę spokojnie zważyć, czy kalkuluje się dać ruchowi i jemu szansę. Przy czym nie wolno popełnić błędu z zeszłorocznych wyborów. Nie podoba się nam — odrzucamy!
Trzeba będzie się zastanowić co w zamian.
Waga ma dwie szale, nie jedną.
Ernest Skalski



No tak, nie bardzo wiadomo, co w zamian. Może doświadczenie popełnionego błędu wizerunkowego nauczy Mateusza Kijowskiego pokory i pozwoli podjąć rzeczową rozmowę z innymi leaderami KOD-u? Gwiazdorstwo nikomu nie służy, a już najmniej przywódcy opozycji. Jeśli wyciągnie z błędu naukę to za dwa trzy miesiące wzmocni cały ruch. Oby tak się stało.
W tej całej historii najbardziej mnie wzruszyło tsunami troski o szeregowych członków i sympatyków KOD które płynie z nieprawdopodobna siła od wszystkich etatowych moralistów i nauczycieli w prawdziwej wierze, z różnych narodowosocjalistycznych portali i brukowców. Z głeboka troską martwią sie o te bajońskie sumy, które zamiast na tace, KOD owcy naiwnie wrzucili do puszek. Do tej pory luminarze PIS szczerze gardzili trzecim sortem ubeków, komunistów i złodziei, chociaz kilkuset osobowa garstka tych adrajców i zaprzańców, wlaściwie ich tylko śmieszyła. Obecnie okazuje się ,że te dziesiątki i setki tysiecy naiwnych, ale właściwie zagubionych Polaków , okradzione na ” porażające i niebywałe” sumy przez zdradzieckiego przywódcę, urastają do zagrożenia dla budzetu narodowego na rok 2017 i następne lata . Ale jednoczesnie pełni miłosierdza narodowi socjaliści gotowi sa przygarnąc prawdziwych , chociaz zabłakanych patriotów, pod warunkiem że skażą Mateusza Kijowskiego na męki piekielne, potem zaś spalą na stosie i w końcu zagłosują na PIS i jego Prezesa..
KOD, zanim podejmie jakiekolwiek dalsze kroki, musi sobie zadać pytania:
– być realną opozycją, czy być chłopcem do bicia?
– złapać króliczka czy gonić go, bo fajnie jest być opozycjonistą?
I wtedy, jeśli uznacie, że chcecie jednak być realną opozycją, a być może potem i władzą czy swoistym tworem patrzącym władzy na ręce, krótko mówiąc chcecie tego króliczka złapać, to musicie wyjść ze swojego bąbelka i zrozumieć, jakim przemianom oraz dlaczego ulega świat na przestrzeni ostatnich lat. I _dlaczego nie ma powrotu do status quo ante_.
A pis robi swoje…
I zrobił tu kawał dla nich dobrej roboty. 🙁
Bo PiS to w tej dziedzinie fachowcy z dużym doświadczeniem, a opozycja? Amatorzy bez doświadczenia.
„Powtarzamy sobie, my — opozycja, że tamci, PiS, sekta smoleńska, prawdziwi Polacy, kierują się emocjami.”
Chyba tylko bardzo naiwni opozycjoniści to powtarzają. Ci z nas, którzy czytają gazety, chyba rozumieją motywacje dobrozmiencow: konfitury. Przykłady są dobrze znane. Na przykład SKOKI to była gigantyczna kradzież z ktorej dobrozmiency sfinansowali swoje imperium propagandowe. Warto przypomnieć, ze s.p. Prezydent posłał swojego urzędnika, a obecnie prezydenta, żeby zablokował kontrole finansowa nad SKOKAmi. Co, tak dla jaj zablokował? Innym przykładem jest przemysł smoleński. Gazeta Polska, która przed Smoleńskiem szykowała sie do bankructwa, zrobiła kokosy na sprzedaży bredni. A ci wszyscy wsadzeni do spółek skarbu państwa za ogromne pieniądze? A Kościół, który popiera i wysysa dobra zmianę? Trzeźwo patrząc, wśród dobrozmiencow dominuje jedna emocja: chciwość.
.
„My zaś podchodzimy racjonalnie do rzeczywistości.”
Gdybyśmy podchodzili racjonalnie, to byśmy dawno temu widzieli tragiczny stan polskiego społeczeństwa i potrafilibyśmy coś z tym zrobić. Nie wpuścilibyśmy Kościoła do szkol i do każdej mysiej dziury. Raport Gęgaczy powstałby dziesięć lat temu. Itd, itp.
Nie spodobała mi się reakcja członków Zarządu KOD. „Nadszarpnięte zaufanie”, „nie wiemy jak to było bo nie zajmowaliśmy się wydawaniem pieniędzy”. W takim przypadku należało powiedzieć: „Nie znamy szczegółów ale jesteśmy przekonani że tu nie ma żadnego przekrętu. Wierzymy Mateuszowi i czekamy na pełne wyjaśnienie sprawy”.
Teraz w mediach cały serial na temat tego że „swój” informatyk wykonał pracę dla KOD i jego firma wzięła za to oficjalnie pieniądze. A szum jest taki jakby się okazało że popełniono przekręt porównywalny, a nawet większy niż w machlojkach finansowych PiS-u.
KOD jest trochę nieporadny i popełnił mnóstwo błędów, o których napisał pan Szczypiński. To już tyle czasu minęło a wciąż nie zorganizowano się jak należy. Tu już dawno powinny być demokratycznie wybrane władze i setki tysięcy członków. I ktoś kto zadba o odpowiednią reakcję na oczernianie i napaści.
Polskim ideałem pozytywnego opozycyjnego bohatera jest sweterkowiec (zwany także etosowcem), czyli osobnik w cerowanym sweterku, który do życia potrzebuje paczki papierosów fundowanych mu przez teściową. Idealny opozycjonista nie pobiera wynagrodzenia, jest chudy, dużo pali, i umiera młodo z niedożywienia. Po jego śmierci Rodacy stawiają mu pomnik.
.
Opozycjonista, który chciałby się zdrowo odżywiać i mieć w banku jakieś oszczędności, to nie opozycjonista, tylko aferzysta. Ten punkt widzenia został przyjęty przez władze, prasę, społeczeństwo, oraz samych opozycjonistów. Opozycjonista przyłapany na robieniu czegoś naturalnego, jak pobieranie wynagrodzenia albo wyjazd z koleżanką żony na wakacje, poczuwa się do gęstych tłumaczeń przed tymi wszystkimi, którzy pobierają o wiele większe wynagrodzenia albo co niedziela chodzą po mszy do burdelu. My Polacy uznajemy to za naturalne, ze ktoś inny ma być święty i umrzeć dla sprawy, podczas gdy my sami postępujemy bogobojnie.
To trzeba było dać Kijowskiemu normalny etat, skoro poświęcił tej roli cały swój czas. Oh, wait. Przy normalnym etacie przyszedłby komornik i zajął 50-60% wynagrodzenia na rzecz długu alimentacyjnego, który wisi na Kijowskim. Czy to dlatego pojawiły się wątpliwej wiarygodności faktury na s-kę, której większościowym udziałowcem jest jego żona?
Krótko mówiąc nadal nie wiesz (lub wypierasz), dlaczego PiS doszedł do władzy. I dlatego będziesz gonił króliczka oraz dostarczał amunicji Kaczyńskiemu. A może gonienie króliczka jest fajne, taka tęsknota za sławą etosowców?
Mleko się rozlało. Trudno i nie rozlanie mleka zatruwa moje myśli, bo to w końcu tylko mleko. Mnie smuci najbardziej to co posiadacz mleka z tym faktem dalej robi, jak to sprząta. A sprząta fatalnie, najgorzej z możliwych scenariuszy, bo wskazuje kto z jego konkurentów mu to mleko rozlał. W sieci coraz więcej tego typu materiałów – realizują krok po kroku to co zagrali AUTORZY tego spektaklu – działania na rozbicie KODU, niech się teraz w tej akcji wyborczej wzajemnie pozagryzają!
Mam problem, poważny problem. Zacznę o0d prostego pytania – czy dałbym pieniądze na KOD wiedząc, że część z nich trafi do firmy Kijowskiego? Odpowiedź: Tak.
Skandal: KOD nie ogłosił przetargu na wykonanie usług internetowych. Odpowiedź. Nie miał żadnego obowiązku.
KOD miał większe zaufanie do firmy Kijowskiego niż do innych. Odpowiedź – zdumiewające.
Pytania: Czy nie mogli tych usług wykonać nieodpłatnie wolontariusze? – Odpowiedź: nie wiem.
Czy Kijowski zdawał sobie sprawę, że wlazł na pole minowe? Odpowiedź: Najwyraźniej nie i pewnie mógłby dawać uczciwsze wyjaśnienia, ale jak człowiekowi głupio to często pogarsza sytuację.
Czy gramy znaczonymi kartami rozdanymi przez przeciwnika? Odpowiedź: takie mam wrażenie.
Czy sprawa wymaga porządnego wyjaśnienia? Odpowiedź: Z całą pewnością.
Czy musimy wydawać sądy przed wyjaśnieniem. Odpowiedź: Tak, to nasza narodowa tradycja wspólna z kolegami z PiS.
Czy cała sprawa jest polską wersją dyskusji o sposobach kierowania i zarządzania? Niech sobie każdy odpowiada na to pytanie sam.
Wszystko to Pan pięknie ujął. Biedny Mateusz nie zdawał sobie sprawy, jak może być jego działanie postrzegane przez otoczenie. Średnio rozgarnięty człowiek dostrzegł by oczywisty konflikt interesów. Nie mam zamiaru milczeć dla dziwnie pojętego dobra czy obawy, iż działam na rękę PiS.
Od szeregu miesięcy w artykułach i dyskusjach na SO pojawiają się różne oceny działalności Mateusza Kijowskiego jako „lidera” KOD. Gdyby to były tylko reakcje frustratów, zazdrośników czy nienawistnych przedstawicieli dobrej zmiany można byłoby wzruszyć ramionami. Tymczasem były to i są nadal rzeczowe analizy sposobów i skutków działania tego pana. Do mnie szczególnie silnie przemawiają argumenty ludzi, którzy założyli KOD wspólnie z MK, a którzy odeszli nie zgadzając się z linią programową (a raczej brakiem programu) oraz niedemokratycznymi zachowaniami MK, działaniami niezgodnymi ze statutem oraz kompletnym lekceważeniem organów kolegialnych KOD – Zarządu Głównego i Komisji Rewizyjnej. Zwieńczeniem tych opinii było „OŚWIADCZENIE GRUPY ZAŁOŻYCIELI STOWARZYSZENIA KOMITET OBRONY DEMOKRACJI” opublikowane 19 listopada 2016 r. w rocznice powstania inicjatywy.
*
W dyskusji pod oświadczeniem zestawiłem główne grzechy i błędy MK, które przypominam aby nie odsyłać Państwa do tamtego wpisu:
„– założenie KOD w listopadzie 2015 i zorganizowanie pierwszych dużych manifestacji,
– deklaracja programowa KOD nie odsuwania PiS od władzy potwierdzona w artykułach pani M.Kijowskiej i J. Marciniaka na SO w styczniu 2016 r. – czegoś bardziej kuriozalnego wcześniej nie czytałem,
– usuwanie wszystkich działaczy KOD, którzy nie zgadzali się ze swoiście pojętą „poprawnością programową” M.Kijowskiego od początku działalności ruchu,
– doprowadzenie do odejścia wielu wartościowych ludzi z władz KOD,
– odroczenie przyjmowania członków KOD do czasu zarejestrowania stowarzyszenia KOD w sądzie, co było pierwszym, poważnym osłabieniem entuzjazmu setek tysięcy ludzi,
– po rejestracji sądowej wymyślenie mechanizmu rekomendacji 2 działaczy KOD dla uzyskania członkostwa, w związku z czym tysiące ludzi nie dostały się do KOD – to jak dotąd zastosowanie systemu podobnego do PZPR – zupełnie niedemokratycznej i błędnej formuły, nad którą wybrani ludzie w zarządzie głównym KOD pracowali z miesiąc – poprzednie ich pomysły były jeszcze bardziej nie do przyjęcia, niedemokratyczne,
– skutkiem tego systemu rekomendacji było przyjęcie do KOD w ciągu kilku miesięcy zaledwie kilkuset członków – zamiast organizacji masowej powstała kadłubowa, kadrowa struktura samych działaczy,
– we rezultacie przeprowadzono kadłubowe wybory bez dyskusji programowej – kolejne kuriozum,
– unieważnienie kadłubowych wyborów po rzekomej interwencji prawników KOD,
– rozpoczęcie przyjmowania członków „bez ograniczeń rekomendacji”,
– apele M. Kijowskiego o aktywność i masowe przyjmowanie do ruchu,
– spadek aktywności KOD po wakacjach 2016 r.
– coraz bardziej niefortunne wypowiedzi M. Kijowskiego wskazujące, że jego myślenie życzeniowe mija się z dążeniami członków KOD do odsunięcia PiS od władzy.”
* * *
Sytuacja z ujawnionymi fakturami za pracę dopełnia właściwie obrazu. To nie jest wypadek przy pracy nieskazitelnego przywódcy. To konsekwencja całokształtu jego zachowania. Moim zdaniem najlepiej dla KOD byłoby aby M.Kijowski został honorowym przewodniczącym ruchu a nowy zarząd KOD, demokratycznie wybrany w macowych wyborach wyłonił lidera lub liderów ruchu. Ważniejszy jednak jest program, którego powstanie pan M.K. uporczywie blokował, a którego od wielu miesięcy KODowi dramatycznie brakuje.
Straty osobiste pana MK są jego osobista sprawą. Straty KODu jako idei oraz ruchu społecznego dotyczą nas wszystkich.
@SLAWEK
Mam nieśmiałą sugestię:
Gdyby Pan swój komentarz podzielił na trzy części, jak wskazują gwiazdki, miałbym mniej kłopotu z zaznaczeniem, z czym zgadzam się w całości, a z czym nieco mniej.
Został podzielony. Część środkowa jest cytatem z listopada i trudno to teraz dzielić na części.
Szanowny Panie Sławku, w jaki sposób ma się, pana zdaniem, odbyć odsuwanie PIS od władzy, które pan postuluje, a którego p. Kijowski ma nie chcieć?
@ ERNEST SKALSKI
Szanowny Panie Redaktorze – w przytoczonym fragmencie nie chodzi o odsuwanie PiS od władzy, ale o to, że w styczniu 2016 r. M,Kijowski, oraz jego żona i jeden z członków zarządu KOD z góry zadeklarowali, że nie jest celem KOD odsuwanie PiS. Taka deklaracja zdemobilizowała wielu wcześniejszych zwolenników KOD i spowodowała, że PiS przestał KOD poważnie traktować. Podobny błąd popełnił Barack Obama w konflikcie Rosji z Ukraina deklarując, że Amerykanie nie zamierzają użyć w tym konflikcie broni. Czym innym są działania a czym innym niepotrzebne rozbrajanie się takimi błędnymi deklaracjami. MK tą deklaracją i wieloma wspomnianymi rozwiązaniami osłabił skuteczność działań KOD co najmniej na rok.
*
Jeżeli chodzi o sposób odsunięcia PiS od władzy już w dyskusji pod omawianym „OŚWIADCZENIEM GRUPY ZAŁOŻYCIELI…. ” z dnia 19.11.2016 r. pisałem o referendum społecznym proponowanym w styczniu 2016 na łamach SO przez Pana Sadowskiego. Innego sposobu pokojowego na razie nie widać.
Od czasu, gdy Kijowski ogłosił, że nie mierzy w odsunięcie PiS od władzy (a szło o zatrzymanie procesu demontażu państwa i powrót na ścieżkę demokracji) minęło kilka miesięcy. A mówił tak, żeby nie być oskarżanym, że opozycja nie uznaje wyniku wyborów z 25 października. I tak jest, to inna sprawa. Dziś już trudno mieć wątpliwości, że jedyną drogą do obrony demokracji jest odsunięcie PiS od władzy. Kijowski też to dziś rozumie. Ale rozumie też, że z dnia na dzień tego się nie zrobi.
Kilka zdań na temat obrony Nowoczesnej. Propozycja, żeby Senat zgłosił poprawki do ustawy budżetowej, została złożona PO. PO, niestety, stwierdziło, że ustawa budżetowa jest uchwalona nieprawnie i nie można do takiej ustawy zgłaszać poprawek. Święta racja, tylko jeżeli Senat nie zgłosi poprawek, to będziemy mieli nieprawny budżet, co, np., może zablokować dopływ funduszy unijnych i inne perturbacje. Dlatego lepiej, żeby PiS przystał na propozycję .N, bo jest to jedyna możliwość, aby ustawa budżetowa mogła uchodzić za prawną. Jeżeli nie przystanie, będziemy mieli niezły pasztet, a, niestety, stanowisko PO jest samobójcze i dla Polski, i dla niej samej.
Na pewno wie pan, że propozycja została złożona Platformie? Z tego co wiem, to nie taka była kolejność – Petru nie uzgadniał tego stanowiska ze Schetyną, a zrobił tę propozycję Senatowi poza plecami PO. Rozumiem, że to zabójcze dla Polski, ale może by Petru zaczął grać fair.
Propozycja została złożona według Posłów .N. Jeżeli PO twierdzi inaczej, to albo PO, albo .N mija się z prawdą. Nie jesteśmy w stanie tego zweryfikować. Natomiast co do meritum, to mam prośbę o wyjaśnienie, czy lepiej, żeby Senat zgłosił poprawki, czy żeby nie składał?
Ucieszyłem się, gdy poseł Szczerba ogłosił na wiecu przed Sejmem, żeby nie używać już nazw partii, bo powstaje zjednoczona opozycja. Niestety, to, czego chcą młodzi w tej partii, obce jest starym wygom i – niestety – .Nowoczesnej
Przepraszam, że się wtrącam do polemiki, ale zdaje się wszyscy popełniamy ten sam błąd. Rządzi PiS i to w jego interesie jest uchwalenie legalnej ustawy budżetowej na 2017 rok. PiS idzie w zaparte a opozycja, w tym wypadku .N, prosi PiS aby ten raczył zalegalizować budżet. Czy Państwo nie odbieracie tego jako dysonansu? Czy naprawdę to kłopot opozycji ? A może trzeba zachować powagę i nie wyręczać PiS ?
Czy jesteś zwolennikiem postawy „Im będzie gorzej w Polsce, tym szybciej PiS odejdzie”? Ja nie. I cieszę się, że .N też nie.
Jeśli Twoje złożenie jest prawdziwe, szczególnie odnośnie tych niesprecyzowanych „innych perturbacji”, a zakładam, że to przemyślałeś, to po co był ten cały cyrk w sejmie z okupacją sali plenarnej? Nagle budżet stał się legalny? Nagle kworum było? Czy to po prostu kolejna kombinacja naszej pseudoopozycji, która zobaczyła, że ją ograli i że pula jest już wzięta? Teraz kombinuje jak się z twarzą wycofać i tyle.
Twoja teza jest prawdziwa, ale ma swoją cenę. Przemyślałeś jaką? Bo obawiam się, że dużo większą, niż „inne perturbacje”.
Zupełnie nie chodzi o „Im będzie gorzej w Polsce, tym szybciej PiS odejdzie”. JK narobił bałaganu i nie chce się cofnąć o milimetr. Zamiast tego próbuje skłócić opozycję wykorzystując naiwność .N. To prosty mechanizm kooptacji, który ma wciągnąć amatorów z .N w brudną grę. Schetyna jest zbyt doświadczonym graczem aby dać się na to nabrać. Rezultat jest taki, że .N ma ustąpić, kompletnie ignorując własny protest i wspólny front z PO, po to aby JK mógł swobodnie podzielić opozycję!. Środki unijne i tak zostaną zablokowane bo KE nie ma innego, atomowego narzędzia wymuszenia praworządności w Polsce. Naiwność Petru i tych młodych dam jest rozbrajająca. Mam nadzieję, że jednak się połapią w tej sztuczce.
Off topic.
Dlaczego posługując się przeglądarką Opera pod adresem: https://studioopinii.pl ukazuje się pusty ekran z napisami:
It works!
This is the default web page for this server.
The web server software is running but no content has been added, yet.
*
Trzeba szukać przez googla i wejść w dział: „Najnowsze” i wtedy portal działa, ale też nie niezbyt dobrze.
Po naciśnięciu w przycisk Start mamy również to co wyżej.
*
Posługując się Internet Explorerem nie ma problemów.
Przed tygodniem – w Operze – też wszystko było OK.
Coś admin spaprał.
U mnie wczoraj tak się robiło. Po wyczyszczeniu ciasteczek wróciło do normy.
U mnie też tak wczoraj było na firefox i udało się naprawić przez wejście inną przeglądarką.
kiedy kraj mu zmieniali
kupił iphona i laptopa
chciał czytać i mówić
to ponieśli go świętokrzyską.
taki kraj
@PK : respekt, respekt! Poezja! nie wiem skąd te minusy, może dlatego, że za długa na te japońskie huiaku, czy jakoś tak. Publiczność wybredna u nas.
„Czy poparłeś to swymi pieniędzmi?”
To, że u nas nie wolno MK (ani żadnemu społecznikowi) o to zapytać (ani poprosić) jest źródłem większości problemów. Społecznicy muszą „kombinować”, albo „ukrywać” przychody. Paradoksalnie zachowanie MK jest dla mnie dowodem jego uczciwości. Pieniądze można w takim chaosie wyprowadzić na tysiąc sposobów. Gdyby MK był nieuczciwym cwaniakiem umiałby to zrobić tak, że nikt by się nie zorientował.
Wydaje mi się, że Frasyniuk wykorzystał incydent z MK, żeby skrytykować Petru. Podzielił „aferę MK” przez dwa. Petru i MK.
„Politycy zapominają, że osoba publiczna rezygnuje z części swoich wolności. To jest osoba, która ma świadomość, że każde jej zachowanie podlega ocenie publicznej. Mają prawo do romansów, mają prawo do wszystkiego, do czego ma każdy obywatel w Polsce. Tylko z tą świadomością, że jak są osobami publicznymi, to podlegają większej kontroli i mamy prawo ich pytać, dlaczego zachowali się tak, a nie inaczej.”
To Petru jest politykiem, ma środki, jest finansowo zabezpieczony i robi to, co robi kiedy ludzie marzną pod Sejmem.
MK obrywa, bo mu się należy za kolejną wpadkę ( ale ta wpadka pozwala Frasyniukowi skarcić zarząd).
Frasyniuk przerysowuje i mówi: oni postąpili źle, teraz się usprawiedliwiają, a powinni się pokajać. Dlatego należy ich ukarać (napluć), ale nie należy się od nikogo odcinać (wyrzucać). F daje nam przyzwolenie na gniew i naprowadza na właściwy kurs.
Mówi:
„Komitet Obrony Demokracji przetrwa, bo KOD to nie Kijowski czy Frasyniuk, tylko obywatele, którzy wyszli na ulicę w proteście przeciwko brakowi szacunku dla państwa prawa. W takich organizacjach nie ma pustki, więc pojawi się kolejny lider.
Red: KOD teraz powinien odciąć się od Mateusza Kijowskiego?
F: KOD nie jest organizacją, która się powinna odcinać. Powinniśmy poczekać, aż w sposób transparentny powiedzą nam, co się wydarzyło.”
Czyli:
Jak będzie trzeba „pojawi się kolejny lider”, ale „powinniśmy poczekać”.
Kim jest lider – na zdjęciu
Wejście na SO przez adres: https://studioopinii.pl nie działa w nowej Operze (wersja 42).
Działa w starej Operze (wersja 9), tej zintegrowanej z pocztą i na pewno w IE.
*
Usuwanie ciasteczek (w trakcie) nie pomaga.
Zresetowanie i ponowne uruchomienie Opery też oczywiście nie pomaga.
Przypominam, że nowa Opera automatycznie identyfikowana jest w sieci jako Mozilla/Chrome/Safari. Stara Opera identyfikowana była jako Opera lub Presto.
Mnie to też irytuje, ale działa tak: przeglądarka wcale nie łączy się z Internetem, lecz pobiera dane ze swojej pamięci podręcznej (tzw. cache), w której zapisuje wizytowane strony. Dlatego żeby mieć aktualny obraz witryny trzeba (nie zawsze, ale mniejsza o szczegóły) opróżnić cache ręcznie. Robi się to na ogół przez jednoczesne naciśnięcie klawiszy Ctrl i F3. Można także wejść do opcji przeglądarki i odszukać polecenie „wyczyść pamięć podręczną„. Kłopot w tym, że to wcale nie jest oczywista potrzeba… To irytujące rozwiązanie pochodzi z czasów, gdy nie mieliśmy szybkiego Internetu; wówczas znacznie szybciej było pobrać stary obraz z cache i potem ewentualnie go „naprawiać”, niż łączyć się bezpośrednio z Siecią. No ale dziś mamy łącza co najmniej 10 Mbs czy nawet 100 Mbs (ja sam mam 260 Mbs) i to jest bez sensu. Ale jest – jak jest.
Dziękuję za naprowadzenie na właściwy trop. Pomogło wyczyszczenie historii przeglądania.
Trochę to dziwne, bo jak wspomniałem jeszcze tydzień temu SO prawidłowo wyświetlało się od strony startowej, a teraz raptem przestało. W starej wersji Opery nigdy nie było takich problemów.
Zob. odpowiedz dla PIRS-a. Witryna „legła” na kilka godzin z powodu gwałtownego wzrostu czytelnictwa jednego artykułu (i błędu w samej witrynie, tj. w jej szablonie – zakupionym! – który przed takim faktem nie zebezpieczał)
Jak pokazuje obecny bałagan z wynagrodzeniem Mateusza Kijowskiego, w organizacji społecznej należy oddzielić funkcję działacza (organizatora) od fachowca, czyli eksperta. Mateusz Kijowski pełnił podwójną rolę: działacza społecznego oraz fachowca od informatyki. Pierwszemu nie należało się wynagrodzenie (w ówczesnej sytuacji), zaś drugiemu jak najbardziej. Problem powstał nie z powodu konfliktu interesów, bo żadnego konfliktu nie było. Problem powstał z powodu nieostrego myślenia. Nie ma w Polsce nawyku jasnego stawiania spraw. Nie ma nawyku działania zgodnie z regułami. W bardziej dojrzałych społeczeństwach reguły albo już są, albo się je tworzy, jeśli jest taka potrzeba. (Po angielsku „bylaw: a rule made by a company or society to control the actions of its members”.) Reguły się ustala, spisuje,ogłasza, a potem przestrzega. Brak reguł powoduje sytuacje takie, jak obecna. Obecnie widać, ze przynajmniej niektórzy działacze powinni być na etatach. Potrzeba także zatrudniać fachowców i płacić im wynagrodzenie: informatyków, prawników, specjalistów od marketingu i wizerunku. Fachowcy mogą być na etatach (całych albo częściowych), albo można wynająć firmy. Ważne jest, żeby reguły wynajmowania i płacenia zostały ustalone, spisane, ogłoszone, i przestrzegane. Przestrzeganie reguł powinno być pilnowane przez wewnętrzne komisje kontrolne. Należy także wynająć zewnętrznych audytorów, aby co pewien czas przeprowadzali audyt. Jeśli tego wszystkiego nie ma, to każda kolejna niejasność będzie okazją do kolejnej rozróby. Podsumowując: KOD i każda inna organizacja społeczna powinna się wystrzegać mętnej wody. Jeśli woda jest mętna, to prędzej czy później dojdzie do podobnej sytuacji. Jak widać, niejasne reguły oraz bałagan mogą być wygodne na krotką metę, ale na dłuższą metę się po prostu nie opłacają. Parafrazując słowa profesora Bartoszewskiego: warto być uporządkowanym.
KOD w terenie i regionach ma się dobrze . Większość członków i popierających KOD nie miała nigdy kontaktu z MK lub członkami ZG i do tego nie dążyła. MK jest „naturszczykiem politycznym” i świetnie się nadaje na Najwyższe Honorowe Stanowisko Przewodniczącego KOD. Proporcje przewinień MK do wagi zmian w Polsce zbliżających ustrój do faszyzmu jest niewspółmierny
Miałem ten sam problem, nawet myślałem że ktoś atakuje serwera. CHROME zmienił teraz stronę Historia. Okazuje się, że po wyczyszczeniu Historii przeglądania wszystko wraca do normy. Coś widać spieprzyli, bo kiedyś można było nie czyścić Historii tygodniami. Dlaczego akurat uwzięło się na SO? Myślę że to Putin.
@NARCIARZ
Nowa wersja pozytywnego bohatera okazuje się być agentem, którego przejrzał Kaczyński i Piotrowicz i – jeśli umarł – zostanie wykopany z grobu, a jeśli żyje to czeka go proces.
pozwolę sobie zauważyć, że ilość czasu jaki poświęcacie analizie przypadku zwraca uwagę na zasadność waszej analizy, to może być więcej niż Putin, to może być Nazarbajew.
Jestem zwykłym członkiem KOD, może nic z wielkiej polityki nie rozumiem ale wiem jedno, jeżeli KOD ma przetrwać musi być inny niż partie polityczne. To jest siłą stowarzyszenia. Jeżeli lider w swym działaniu niczym nie różni się od pozostałych „wodzów” typu Petru. Kaczyński czy Schetyna to można już zwijać sztandary. Co mnie najbardziej wkurza to porównywanie – a nasz Mateusz to wziął tylko 90 tys patrzcie ile zarobiła Szydło, SKOKi czy inni krętacze. Mamy być inną jakością a nie upodabniać do innych polityków. Pan Mateusz powinien mieć normalną pensję i proszę mi nie wmawiać, że byłabym tym faktem oburzona. Myślę też, że zanim Pan Kijowski wziął się za wielką politykę powinien najpierw spłacić zobowiązania wobec własnych dzieci. Jeżeli na lodzie zostawia się własne potomstwo, wystawia się sobie brzydkie świadectwo nie budzi zaufania i jest obciążeniem dla organizacji, która ma stać na straży przestrzegania prawa i wysokich standardów postępowania w życiu publicznym. Gdyby Pan Mateusz miał w sercu więcej umiłowania ojczyzny a mniej parcia na „szkło” dla dobra KOD odsunął by się w cień.
Generalnie się zgadzam z Panią, ale mam inne zdanie nt. „parcia na szkło”. To wygląda inaczej.
Jak pisze Krzysztof Łoziński:
” Szanowni państwo, my mamy do załatwienia najważniejsze sprawy dla Polski i dla nas. W mediach musimy występować, bo jest to nam potrzebne, ale wodę sodową radzę spuścić, do kibla.”
Media lubią mieć jedną, wyrazistą twarz i MK spełnia te warunki. Media nie chcą rozmawiać z bezbarwnym anonimem (Jest niestety za mało agresywny, i kiedy druga strona się rozgrzewa, on się wycofuje i to jest jego duża wada.)
Dlatego zawsze w mediach widzimy te same osoby. RAZEM na początku deklarowało, że u nich tak nie będzie, że każdy będzie twarzą i Razem nie „rosło”. Dopiero występ Zandberga w debacie uświadomił im jak to działa i zrezygnowali z ideału „razem w TV”.
Inna sprawa to: „woda sodowa”. „Niektórym zaczyna uderzać do głowy. Cud się stał, bo byłem/byłam w telewizji, bo napisały o mnie gazety… No to co? Ja byłem w telewizji setki razy i ciągle spotykałem się z reakcjami sąsiadów: „widziałem pana w telewizji”. I wiecie co odpowiadałem: „no to co?”. [KŁ] Nie wiem jak jest z MK – przykry obowiązek czy „woda sodowa”.
Choć bezustannie bronię MK, to nie znaczy, że go usprawiedliwiam. Lider (wśród wielu zadań) pełni też rolę „mulety” jak na zdjęciu wyżej – ma drażnić i odwracać uwagę przeciwnika, brać na siebie ciosy. Tu MK sprawdza się dobrze, ten kto zajmie jego miejsce, będzie przechodził to, co MK teraz. Wezmą się za niego i znajdą coś na niego, bo na każdego coś się znajdzie, jak nie alimenty, to dziadek w Wermachcie, albo pomówienie. Czasem lepiej być „niewidzialnym”, wtedy więcej można zrobić, mniej stracić.
My mamy naturszczyka, więc i związane z tym problemy. Jednak, jak to trafnie ujął Pan Ernest Skalski, to on pierwszy wykonał ruch, on założył grupę i działamy na jego podwórku. Grupa na FB to własność. A my, jego „elektorat”.
Jak rozwiązać obecny problem? Właśnie problemy z alimentami są argumentem dla stowarzyszenia KOD. Są istotnym „felerem”, ale kiedy ruch zakładał naturszczyk można było przymknąć oko.
Lider stowarzyszenia POWINIEN BYĆ NIESKAZITELNY.
Zarząd powinien był postawić MK (i każdemu kandydatowi) warunek nieskazitelności: możesz kandydować w wyborach na przewodniczącego jeżeli wyczyścisz kartę „alimenty”.
Aby dać mu szansę, mógłby zażądać:
1. albo sam rozwiązujesz ten problem (do wyborów),
2. albo przyjmujesz wsparcie członków KOD (kogoś kto potrafi i ma środki na rozwiązanie problemu) – KOD pomaga Ci rozwiązać Twój problem, ale Ty musisz się podporządkować wymaganiom (procedury, terminy, zobowiązania, spłata) takiego rozwiązania (tu potrzebny jest dobry prawnik i pieniądze – można się zrzucić).
Wtedy decyzja należałaby do Mateusza. Mógłby wycofać się z twarzą, bez poczucia, że zostaje „okradziony”, gdyby nie chciał przyjąć pomocy KODu, a nie był w stanie rozwiązać problemu we własnym zakresie.
Mógłby skorzystać z pomocy (ale na spisanych i egzekwowanych warunkach) i kandydować.
Co o tym myślicie?
zdumiewająca dyskusja, przedmiotem zainteresowania staje się w niej już nie sposób uzyskania środków (istotnie powinien być rozpisany przetarg na usługi informatyczne, argument MK dotyczący spontaniczności postępowania nie jest usprawiedliwiający lecz przy odrobinie dobrej woli mógłby być uznany za zrozumiały) lecz na jakie prywatne cele MK wydaje prywatne pieniądze ! Powyżej zapisałem sarkastycznie „taki kraj” – jedna z, w takim kontekście słusznych, interpretacji tego określenia brzmi: WŚCIBSTWO . Jakiś szacunek do zachowania prywatności ?
Kiedy byłem zatrudniony w Polskiej Akademii Nauk zdumiewało mnie, że zaświadczenia ubezpieczeniowe pracowników zawierajace informacje o wynagrodzeniach są tam domeną publiczną: pracownicy administracji proponowali przypadkowym pracownikom roznoszenie takich dokumentów po gabinetach. Kiedy zwracałem uwagę patrzono się na mnie co najmniej dziwnie. Ukryte cele.. otóż takie postępowanie narusza moje poczucie prywatności, i kropka. A wy sobie dyskutujecie w necie cudze zobowiązania alimentacyjne.. rozważcie następnie dlaczego się rozwiódł, nie ożenił ? jeździ na motorze.. to pewnie wyrywa dziewczyny, a może wyrywa chłopaków, a może od razu idźcie zapytać w parafii czy można na typa głosować, uff.
Prawie się z panem zgadzam. Prawie.
W zasadzie to wszystko mało mnie obchodzi, ale coś panu powiem. Gdybyśmy pracowali w jednej firmie, to guzik by mnie obchodziło ile pan zarabia, na co pan wydaje i z kim oraz ile ma pan dzieci. Bo to byłoby, jak pan słusznie nazwał – wścibstwo.
Co innego jednak, jeśli osoba publiczna (a skąd Wam się ten „naturszczyk” wziął? Google Wam nie działają?), która staje się twarzą walki z łamaczami prawa sama nie wykonuje wyroków sądu (a tym są zasądzone alimenty) i mając możliwości oszukuje własne dzieci.
To nie jest już prywatna sprawa, drogi panie. To jest okłamywanie tysięcy ludzi, którzy mu zawierzyli. Ktoś kto sam łamie prawo, a przynajmniej „sprytnie je obchodzi” nie przeszkadza panu w walce z innymi, którzy to robią?
Co do mnie to pan M.K. Powinien mieć dużą, oficjalna pensję tak, by gdy nawet komornik zajmie mu 50% (raptem przez kilka miesięcy) to zostanie mu tyle, by utrzymał siebie i co tam jeszcze chce. Nie miałbym żadnych oporów by się do tego dorzucić. Na zasadzie – ty nam pomagasz to i my ci pomożemy. Jasne, proste, bez niedomówień. Przy takiej ilości popierających KOD to są w sumie drobne pieniądze, niewarte dyskusji.
Dzisiejszy komunikat Komisji rewizyjnej KOD, który mówi, że sprawa wyjaśni się za 6 tygodni tylko pogarsza sprawę. Za 6 tygodni to będzie po KODzie.
odniosłem się tego co usłyszałem w rozmowie Kijowskiego w „Kropce nad i” z Olejnik i do powyższego komentarza, nie mam pojęcia o takich szczegółach, osobna rzecz, że by mnie pewnie nie zainteresowały.
To dziwne, bo media pełne są tych „szczegółów” od ponad roku.
I rzeczywiście nie są istotne dopóki się siedzi w fotelu, ale w momencie wyjścia na ulicę stają się bardzo ważne, nie sądzi pan? Dla wielu nie jest bez znaczenia kto ich prowadzi. Bo to może determinować kierunek marszu.
@ J.LUK
w takim razie komentujemy różne sprawy
Całkowicie się z Panem zgadzam. I jeszcze to „6 tygodni” i „niezwłocznie”. Jakiś absurd, nie dostrzegają, że tu jest sprzeczność i nie widzą, że słowo „niezwłocznie” jest już spalone (widzimy jaką ma moc >”żądamy publikacji wyroku TK – niezwłocznie”).
Otrzymaliśmy komunikat „okopujemy się”.
Nie znam wielkości sum zbiórek KS KOD (a propos – członkami KS KOD są…członkowie ZG KOD), nie są one ani małe ani duże = pozwalają na działanie w widomym zakresie. Z pozyskanych funduszy opłacamy mnóstwo zakupów t zw. I potrzeby
ale zaniedbujemy wydatki na profesjonalną obsługę dzialalności – prawników, PR, sekretariaty, wynagrodzenia ZG t.d. Polacy potrafią osiągać znaczące sukcesy w przedsięwziéciach gospodarczych na kazdym poziomie – przeniesienie tych doswiadczwn na dzialanie polityczne nie jest niemozliwe.
Zasady są po to, żeby się zabezpieczyć przed pomówieniami. Od początku istnienia KODu było wiadomo, ze jego przeznaczeniem jest walka z neo-esbeckim totalitarnym konglomeratem. Wiadomo było od początku, ze bronią drugiej strony jest hak, pomówienie, manipulacja, przekręt, i przeciek. W tej sytuacji należało się zabezpieczyć. Porównanie samo się ciśnie na klawisze: Jeśli się nie zabezpieczysz, to potem musisz brać antybiotyki. No i teraz mamy sytuacje, ze pan Mateusz się nie zabezpieczył, złapał choróbsko, i nie wiadomo, ile tych antybiotyków będzie musiał brać, żeby się wyleczyć. A ja bardzo przepraszam, ale zasady BHP były znane od początku. Po to je wymyślono. Przejrzysta dokumentacja, przejrzyste zasady, nic pod stołem, każde słowo ma być prawdziwe. Takie zasady chronią przed błędami w programowaniu, i takie same zasady chronią przed pomówieniami w życiu. Jeśli ktoś się bierze za walkę z neo-esbecją, to powinien tak się zachowywać, jakby w każdym pokoju była kamera i mikrofon. Tyle to wiedział każdy opozycjonista w PRLu. Jest dziwne, ze pan Mateusz o tym zapomniał. To gorzej niż zbrodnia. To był błąd.
Gdyby gazety wychodziły tylko wtedy kiedy mają coś istotnego do powiedzenia (dawna propozycja prof. Wiktora Osiatyńskiego), a telewizje emitowały programy informacyjne gdzie poruszają tylko sprawy istotne, to nie byłoby żadnej afery Kijowskiego. Media rzucają się na każdą sprawę robiąc z niej sensację jakby się świat kończył.
I jeszcze gdyby nie zapraszano polityków do studia, co najwyżej przytaczano ich ważniejsze, istotne wypowiedzi plus komentarze fachowców… Jaki świat byłby piękny a my zdrowsi.
W tym wielogłosie warto zwrócić uwagę na opinię jednego z komentatorów na stronach fb KOD. Wskazał on mianowicie na aspekt karno-skarbowy sprawy. Firma MK i jego żony fakturowała fikcyjne prace, które wykonywali wolontariusze. To sprawia, że aparat skarbowy ma szanse dochodzenia roszczeń, wraz z odsetkami i karami wynikającymi z bardzo restrykcyjnych przepisów. Biorąc pod uwagę naturę władzy (nie tylko tej) i mając takie narzędzie wpływu stosowne służby uzyskają przemożny wpływ na MK. Dalsze pozostawanie MK na czele KOD wiąże się z ryzykiem, graniczącym z pewnością, że służby specjalne będą sterowały jego liderem. Brak doświadczenia i próby amatorskiego cwaniactwa kończą się często takimi sytuacjami bez wyjścia.
oj tam oj tam..
Dyskusja na SO traci animusz.. pomogę..
Wirtualna Polska i wywiad z Włodzimierzem Radwanieckim z KOD
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1329,title,Dzialacz-KOD-u-zdradza-kulisy-pracy-Kijowskiego-Zabral-zone-na-wycieczke-do-USA,wid,18665673,wiadomosc.html?&ticaid=118679
Za nieboszczki PRL było podobnie z aferkami, tylko nie było Internetu a tym samym grono wiedzących było wąziutkie.
Ale wywalczyliśmy demokrację więc nie pojmuję w czym problem?
Że nie wypada kalać gniazda? Pełna zgoda, ale jak to objaśnić ciemnemu ludowi?
Może projektowana cenzura pisirkowa ma sens?
@PK
Niby tak, ale nie.
Frasyniuk: „Politycy zapominają, że osoba publiczna rezygnuje z części swoich wolności. „http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/wladyslaw-frasyniuk-komentuje-afere-wokol-faktur-mateusza-kijowskiego/hf2fm54
Alimenty to nie jest błaha sprawa. Powinna być do tej pory rozwiązana lub zreferowana tak, by każdy wiedział, że w tym nie ma winy (zaniechania) MK. W każdej innej sytuacji będzie tak jak z e-mailami Hillary Clinton, z ich powodu przegramy.
Broniłam MK, ale ile czasu mogę czekać na „wyczyszczenie konta”, albo przekonujące wyjaśnienia.
MK jest osobą publiczną, reprezentuje KOD i od jego wiarygodności zależy skuteczność Ruchu. Wielu ludzi angażuje w KOD swój czas, energię, pieniądze i wizerunek. Mateusz MUSI dorosnąć.
Gdybym to ja miała podobny „defekt”, nigdy nie zakładałbym grupy na FB. Po przeczytaniu tekstu KŁ też miałam zamiar „założyć KOD”, ale oceniłam swoje szanse. MK ocenił własne na inaczej. Musimy pamiętać, że to nie jego osoba nas połączyła, ale tekst Krzysztofa Łozińskiego korespondujący z naszymi odczuciami. Idealizm MK i refleks skutkowały powstaniem grupy. MK skanalizował nasze nastroje. Niestety MK nie potrafi zagrać tak jak tego wymaga rola, w której się sam obsadził. Sparafrazuję Leszka Millera „Prawdziwego lidera poznaje się po tym jak kończy, a nie jak zaczyna” 😉
OK, MK tak ma, że najpierw działa, potem myśli. Jednak jeśli mogę mu to wybaczyć na wielu polach (amator) to nie na polu „alimenty”, bo to inny kaliber odpowiedzialności. To odpowiedzialność za życie innych ludzi. Nie wystarcza mi, że się stara, i że wiem, że sąd zasądził alimenty kiedy Mateusz miał dobrze płatną pracę. Jest dużym chłopcem i powinien był znaleźć rozwiązanie, lub otwarcie powiedzieć wszystkim sortom, dlaczego sytuacja jest nierozwiązywalna.
Cierpliwie czekałam na rozwój wypadków (broniąc MK). Przyjęłam założenie, że być może MK nie chce mówić źle o swojej byłej żonie, lub przyznawać się do swoich słabości czy porażek (to prawo każdego z nas). Rozważałam różne wersje: „Ona złapała MK na ciążę, bo on z TYCH Kijowskich, ale MK nie robił kariery, robił dzieci, miał motor, taki hipis, i ona zrezygnowała puszczając MK z torbami i alimentami” – znam takie sytuacje (ale dlaczego mam stawać przeciwko matce jego dzieci, nie mając żadnych ku temu przesłanek?). Może było inaczej, np. tak, że „była sobie para, luzacy, nie zabezpieczali się, przy 4. dziecku żona zaczęła wymagać, a mąż to Piotruś Pan. ” Co jest bliższe prawdy?
Jestem z KODem od początku, agitowałam na jego rzecz, a potem musiałam świecić oczami przed znajomymi, przed córką i tłumaczyć, że czasem rodzina to drugorzędna sprawa (czułam się jak krętaczka), kiedy Ojczyzna wzywa. Bo to nie był jeszcze ten czas, jeszcze nie to wezwanie. Mimo to broniłam MK, bo „Jest Sprawa”.
Alimenty MK sprawiły, że odpuściłam agitację. Każdy sam musi dojrzeć do działania, nie mogę brać na siebie cudzych grzechów i wkręcać w etycznie niepewne sytuacje innych ludzi. Robię to, co uważam za właściwe, to, co podpowiada Krzysztof Łoziński.
Niewyjaśnione alimenty to poważny balast KODu. I uważam, że właśnie to (a nie faktury) są dobrym pretekstem, by raz na zawsze rozwiązać problem z Mateuszem. Jeśli rację ma Sławek, zaproponowane przeze mnie rozwiązanie pozwoli wszystkim stronom wyjść z tego elegancko. Jeśli MK jest niewinny (a jedynie niedoskonały, jak my wszyscy), może (musi) poddać się audytowi. Jeśli chce chronić prywatność bliskich, może to zrobić poprzez kogoś kto będzie go reprezentował, kto uwiarygodni jego sytuację. Jeśli się na to nie zgodzi, to znaczy, że się wycofuje.
I tu pojawia się problem KODu i Sprawy. Co będzie lepsze? Czy MK jako lider (figurant), i gabinet cieni, którzy dopilnują procedur? Czy inny lider? Nie widzę nikogo, kto mógłby przejąć „wyznawców” MK.
Obawiam się, że wraz z odejściem MK „owce się rozpierzchną”. MK to opcja pacyfistyczna. Inny lider to ryzyko radykalizacji. Proporcje członków grup SKOD i KOD PP (66 403 do 861) pokazują, że ludzie chcą pokoju. Radykałowie źle oceniają swoje szanse, mimo to „dokręcają śrubę”. W najlepszym wypadku skończy się tak jak z głodówką Miszka, w najgorszym wojna domową.
W tej sytuacji bezpieczniejszy dla KODu wariant to MK. I tak jak podpowiada Frasyniuk > Jak będzie trzeba „pojawi się kolejny lider”, ale „powinniśmy poczekać”.
Nie ma dobrego wyjścia. Trzeba czekać, „robić swoje”, „być przyzwoitym” i słuchać Krzysztofa Łozińskiego i Władysława Frasyniuka.
Tu (dla przypomnienia) wszystko co na SO mówi Krzysztof Łoziński: http://notyw.blogspot.com/p/w-punkt.html
Warto sobie przypomnieć.
jest pani o wiele bardziej wprowadzona w temat niż ja, KOD to jednak ruch społeczny i trudno sobie wyobrazić aby miał ponieść z takich względów szkodę
Nie jestem zorientowana, spekuluję informacjami.
Uważam jednak, że to właśnie ruch społeczny jest narażony w takich sytuacjach na straty. Jesteśmy tam dla sprawy (a nie dla korzyści) i każda etyczna wątpliwość osłabia naszą determinację (pojawiają się obawy, czy ktoś nami nie manipuluje, nas nie wykorzystuje).
Członkowie partii nie mają takiego problemu. Inwestują swoje zasoby w partię dla władzy (pod dowolnym pretekstem) i wynikających z niej korzyści. Manipulacja jest ich narzędziem. Lider partii (np. Petru) wystawił partię na ciosy, jego koledzy mogą się na niego wkurzać (popełnił błąd taktyczny), ale będą grali na niego nadal, bo zainwestowali w przyszłe zyski.
Tymczasem lider ruchu staje się niewiarygodny, traci zaufanie swoich zwolenników (postąpił nieetycznie lub dopuścił do sytuacji, w której można mu postawić taki zarzut, i „sam się wystawił”),
Dobrze to ujmuje Narciarz:
„Jeśli ktoś się bierze za walkę z neo-esbecją, to powinien tak się zachowywać, jakby w każdym pokoju była kamera i mikrofon. Tyle to wiedział każdy opozycjonista w PRLu. Jest dziwne, ze pan Mateusz o tym zapomniał.”
@PAT
Zdaje się, że wszystkie nasze rozważania na temat MK czy kto inny nie mają żadnego znaczenia. Każdy dzień, każda godzina przynosi zmianę sytuacji. Od czwartku do dzisiaj coraz bardziej „sytuacja jest dynamiczna”. Najpierw MK próbował swoim oświadczeniem ubezwłasnowolnić Zarząd Główny i Komisję KOD apelując o zaniechanie ich statutowych obowiązków przeciwstawiając ich Radzie Regionów, oraz układając przyspieszony scenariusz wyborczy wewnątrz KOD pod siebie. Później MK podjął bezpardonową walkę z Zarządem Głównym KOD oraz Komisją Rewizyjną i Radą Regionów, zwracając się ponad ich głowami do swoich wyznawców KOD. Z kolei ZG i Rada Regionów aby uspokoić sytuację zwróciły się do MK aby na czas wyjaśnienia sprawy powstrzymał się od wydawania oświadczeń. Z tego co czytałem dzisiaj w południe kilka regionów (pięć) poparło MK a reszta na razie się nie wypowiedziała. Wygląda na to, że w najbliższych dniach będziemy świadkami gorszących scen w których obydwie strony (bo MK ustawił się przeciw ZG, Komisji Rewizyjnej i Radzie Regionów) będą działać zgodnie z własna pragmatyką. Najgorszy z możliwych scenariuszy wewnętrznego rozbicia KOD spełnia się na naszych oczach. MK był „pokojowo” nastawiony wyłącznie wobec PiS – wobec swoich kolegów z ZG KOD, KR, Rady Regionów nie ma żadnych pokojowych zamiarów. Mamy do czynienia z gościem, który mając usta pełne frazesów „uwłaszczył” się i przyspawał do KOD. Jestem pełen jak najgorszych obaw, niestety. To powiedzenie Millera o szefie, którego poznajemy po tym jak kończy znajduje finał na naszych oczach.
@BM
Ale jak to się dzieje, że w tylu komputerach naraz zapchała się pamięć podręczna?
U mnie kilka dni temu była informacja o tym, że SO jest niedostępny, ale „naprawiło” się samo.
Bo wszystkie działają tak samo. Przez kilka godzin witryna rzeczywiście „leżała”. W tym czasie pobraliście obrazki „leżącej”, więc to one zostały w cache. Jeśli ktoś w tym czasie nie zaglądał do nas, to nawet nic nie zauważył.
No właśnie. Witryna nie działała przez jakiś czas i od momentu usunięcia awarii nie można było na nią wejść od strony startowej.
To wszystko wyjaśnia.
Dzięki.
„Zapchanych” jest więcej, jednak skoro J.LUK podpowiedział rozwiązanie, nie podnosiliśmy alarmu. W moim przypadku jakieś pół roku temu zapchał się EDGE, teraz u mnie i u kolegi CHROM.
Podsumowując dotychczasową dyskusję o komputerach i KODzie. Mój komputer najpierw się za-pchał, potem się od-pchał. Może i tak będzie z KODem. Teraz się za-pchał, potem się od-pchnie.
PAT – W całości podzielam poglądy. Zapłacenie alimentów i podanie tego do publicznej wiadomości powinno być pierwszym krokiem Pana Mateusza Kijowskiego do oczyszczenia swojego nazwiska.