
2012-11-29. No, i proszę stało się. Właśnie kończyłem tekst dla SO, nawiązujący do niedawnego komentarza Tomasza Lisa, w którym fundamentalne, acz retoryczne pytanie, „Panowie czy macie jaja?”, kierowane do braci Karnowskich, Lisickiego, Wildsteina, Zaremby i towarzyszy „niepokornych” – zamierzałem postawić właścicielowi „Rzepy” i tygodnika „Uważam Rze”, kiedy zapadła decyzja: Paweł Lisicki i koledzy – na bruk.
Tomasz Lis pisał:
„Od ponad dwóch tygodni podwładni pana Grzegorza Hajdarowicza, właściciela „Rzeczpospolitej” testowali swego przełożonego. Podwładni pana Hajdarowicza chcą brać pieniądze od pana Hajdarowicza, ale jednocześnie rżną dziewice orleańskie i rycerzy wolnego słowa. Zgarniają gotówkę Hajdarowicza do niepokornego portfela i gardłują, że Hajdarowicz to menda. Od kogoś takiego bierzecie pieniądze, panowie niepokorni? Toż wy mydłki jesteście, a nie niepokorni…”
Wyszło więc, że to Hajdarowicz był szybszy, albo bardziej „z jajami”.
Szczerze mówiąc, ani mnie to ziębi, ani grzeje. Mógłbym nawet powiedzieć, „nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka”. W końcu – że znów zacytuję Lisa – „W ostatnich kilku tygodniach dziennikarze „Uważam Rze” rzucili rękawicę wydawcy pisma”. Więcej, „oni rzucili mu tą rękawicą w twarz. Naczelny tygodnika, Paweł Lisicki powiedział publicznie, że Hajdarowicz wplątał „Rzeczpospolitą” w walkę polityczną”. I jest to najcięższy zarzut, jaki można postawić wydawcy. Tyle, że taki sam – jak pisze Lis – można postawić również Lisickiemu, który „w polityczną walkę wplątał „Rzeczpospolitą” sześć lat temu… czyniąc z poważanego dziennika de facto organ PiS-u”.
Teraz pewnie rozlegną się oskarżenia o zamach na wolność prasy itp. Ale to będzie czystej wody demagogia.
Po pierwsze – ci sami, tak dzisiaj gardłujący „niepokorni”, nie mieli najmniejszych skrupułów, gdy pod parasolem IV RP, w 2006 r przejmowali media, w których Skarb Państwa miał udziały i dokonywali w nich politycznych i ideowych czystek.
Po drugie – nikt nie ma zamiaru odbierać im swobody wypowiedzi – choćby największych bzdur czy bredni – i jeśli nie odpowiada im polityka redakcyjna nowego właściciela „Rzeczpospolitej” i „Uważam Rze”, to przecież nic nie stoi na przeszkodzie, aby przenieśli się do bliższych im ideowo „Gazety Polskiej” czy „Naszego Dziennika”.
Można nawet założyć, że z ich udziałem media te rozkwitną niczym kwiat lotosu. A jeśli i to im nie odpowiada, to przecież mogą wydawać własną gazetę, lub choćby portal internetowy, tak jak myśmy założyli swoje Studio Opinii, gdy w 2006 r dzisiejsi „niepokorni” wyrzucali nas na bruk. (I bardzo dobrze, bo dzięki temu mogliśmy zachować twarz, a nie firmować własnym nazwiskiem największych idiotyzmów pisowskiej IV RP).
Po trzecie, wreszcie – krytykując publicznie swojego pryncypała, w istocie domagali się uznania ich wyłącznego prawa do samodzielnego decydowania o linii politycznej i ideowej gazety, a od właściciela oczekiwali tylko jednego: że będzie to wszystko finansował, wykładał własne pieniądze, a jednocześnie ponosił pełną oraz wyłączną odpowiedzialność za ewentualne straty – słowem płacił za ich wyskoki, jak ten z trotylem. Można by więc powiedzieć: Panowie, takie żądania mogły być zrozumiałe w czasach RSW Prasy, gdy wyłącznym dysponentem mediów było państwo, a nawet jeszcze zupełnie niedawno, gdy jego rola została ograniczona do pozycji mniejszościowego udziałowca. Ale nie teraz, gdy prywatny właściciel jest jeden i ma prawo zrobić ze swoimi pieniędzmi i tytułem, co chce, nawet wyrzucić je w błoto lub zamknąć gazetę, bo takie jest jego fundamentalne prawo własności…
Nie martwi mnie też przyszłość i kasa wyrzuconych na bruk „niepokornych” z „Uważam Rze” oraz tych – a jest to czołówka publicystów prawicowego mainstreamu IV RP – którzy na znak solidarności ze zwalnianymi, sami postanowili demonstracyjnie odejść. Pewnie uda im się znaleźć pracę w nowym dwutygodniku „W sieci”, założonym przez braci Karnowskich, albo spróbują założyć własne pismo… Czy i jak długo ono przetrwa, nie wiadomo. To zależy od hojności prawicowych inwestorów, głównie SKOK-ów, choć pewnie trudniej będzie im forsować sprzedaż po cenie niższej od innych tygodników. Bo na reklamodawców nie bardzo lubiących podobnie „wyraziste ideowo” media (poza wspomnianymi SKOK-ami) raczej liczyć nie mogą. Ale to już ich problem…
Bardziej mnie martwi to, co zrobi teraz Hajdarowicz. Jego błąd polega na tym, że zbyt długo stał w rozkroku, wierząc, że może wydawać lewicujący „Przekrój”, a jednocześnie radykalnie-prawicową „Rzepę” i jeszcze bardziej prawicowo-radykalny tygodnik z błędem w tytule. No i dostał po łapach. Jeśli stały za tym, jakieś racje biznesowe, to okazały się całkowicie błędne. „Przekrój” właściwie dogorywa, a jego flagowy okręt – „Rzeczpospolita” – zaczyna zbliżać się do podobnego finału.
Podobno – a były takie sygnały – w ostatnich tygodniach próbował sprzedać „Uważam Rze”, ale albo wycofał się z tego, albo nie znalazł chętnych na swoją ofertę. Powołanie Pana Pińskiego na stanowisko zwolnione po Lisickim świadczy jednak, że Hajdarowicz zamierza utrzymać tytuł i jego dotychczasowych czytelników, co wydaje się karkołomnym przedsięwzięciem. Choćby dlatego, że podróbka nigdy nie będzie tak dobra, jak oryginał. Bo czy ktoś będzie bardziej wyrazisty w zajadłym i chorobliwym atakowaniu „michnikowszczyzny” od Ziemkiewicza, albo w wypisywaniu bzdur o polsko-niemieckiej defiladzie zwycięstwa w sowieckiej Moskwie od Zychowicza… Wolne żarty.
„Uważam Rze” żywiące się fobiami i kompleksami narodowo-katolickiego targetu powinno w ciszy dokonać żywota. I tak pewnie się stanie. Szkoda natomiast straconego czasu i energii, którą Hajdarowicz powinien poświęcić teraz głównie „Rzeczpospolitej”. Tam jest jeszcze więcej do zrobienia niż w „Uważam Rze”. Gdy IV RP zwalniała Gaudena – ostatniego naczelnego, który kontynuował to, co stworzył Dariusz Fikus – sprzedaż „Rzepy” wynosiła ok 180 tys. egz. Za Lisickiego jej sprzedaż zmalała do ok 113 tys., a za Wróblewskiego – do 75 tys. Grozi więc, że flagowy okręt Hajdarowicza zatonie, zanim jego właściciel zdąży go spłacić.
Sławomir Popowski


Zgadzam sie z kazdym slowem, Slawku.
Niechaj sobie Uwazam Rze spada, wraz z cala oblesna endecka ziemkiewiczowszczyzna.
Wierze natomist gleboko, ze w Polsce jest miejsce i zapotrzebwanie na cywilizowany dziennik konserwatywno-liberalny, cos na podobienstwo Daily Telegrapha. I chce tez wierzyc, ze Bartek Weglarczyk bedzie umial pociagnac Rzepe w tym kierunku ( o p.o.naczelnym, Panu Taladze wiem zbyt malo). Mnie sie taki dziennik marzy nie od dzis i sadzilem naiwnie jak dzis widze, ze kiedy Hajdarowiz wywalil wreszcie Lisickiego, nowy naczelny, Wroblewski bedzie moze chcial uczynic z Rzepy przyzwoita gazete. Tak sie nie stalo. Moze jest to ostatni dzwonek aby sprobowac raz jeszcze. Nie stanie sie to overnight i gazeta bedzie musiala przez jakis czas wyrabiac sobie nowa marke. Ale wierze, ze jest to mozliwe. Bede trzymal kciuki za powodzenie teamu Talaga-Weglarczyk. Jak sie pozbeda ze swych lamow wszystkich tych, ktorzy ciagna za soba trumne z cuchnacym truchlem Dmowskiego, to moze powstanie w Polsce pierwszy powazny dzennik konserwatywny i nie bedzie go hadko wziac do reki.
Jeszcze jeden taki tekst p. Sława i też nie będę po nim płakał!
Niech zatonie. Zostawimy w pamięci „Rzeczpospolitą” Fikusa i Łukasiewicza.
Ja tęsknię za Rzeczpospolitą” Fikusa i Łukasiewicza. Tak czekaliśmy całą rodziną na weekendowe wydanie z „łososiowymi” stronami…..
@Wejszyc: demolka zawsze jest najłatwiejsza. Kiedyś Rzepa była świetna. Tak jak Przekrój za Eliego, tak ona za Fikusa. To wybitne indywidualności tworzą coś dobrego. A ostatnio była tam sfora psów, którzy chcieli zdemolować III RP. Nie było tam twórczego lidera, który wziąłby tą sforę na krótką smycz. Teraz ta wspaniała niegdyś gazeta rozłazi się w szfach. Nic nie wiem o nowym duecie do czego jest zdolny w kierowaniu Rzepą. Czas pokaże. Życzę Rzepie twórczego naczelnego.
Cóż, pan Hajdarowicz kupując te dwa tytuły miał chyba świadomość, z kim zaczyna zabawę. Miał wybór: bawić się w tym towarzystwie, licząc na lojalność, lub zmienić skład redakcji. Nie miał świadomości, że ten skład będzie ogonem, który będziesz chciał sterować psem? Za głupotę płaci. Swoimi pieniędzmi (choć podobno pożyczonymi), ale i tytułem z tradycjami na rynku.
Jeszcze jedno: podkreślany jest sukces „rynkowy” tygodnika o dziwacznym tytule (im głupiej, tym lepiej). Sukces był nakładowy, bo pismo zaczęto wydawać nie po cenie kosztów, ale po cenie dumpingowej wobec konkurencji, w ogromnym nakładzie. Za pieniądze jeszcze ze spółki z udziałem Skarbu Państwa (państwa opluwanego i przez tygodnik, i przez de facto finansującą go gazetę).
Na koniec jeszcze napomknę o ludziach nazywanych „prawicą” i „konserwatystami”. Świat nie zna takich konserwatystów, którzy chcą podpalać świat.
@Anna K-K:
Nie wiem, czy Pani ma rację.
Hajdarowicz jest ze środowiska KPN-u. Ile mu do dzisiaj zostało w głowie dawnych przekonań Moczulskiego i Słomki, nie wiem.
Nie rozumiem, w czym nie mam racji. Czy w ocenie zdolności intelektualnej pana Hajdarowicza?
A na imię mam Alina, bo zdaje się do mnie uwaga.
Przemądre, pardon, przemądrzałe!
@ Jesień – zaciśnij pośladki i płacz sieroto…
Interes Najjaśniejszej Rzeczpospolitej wymaga, aby „Rzeczpospolita” jaka jest od 6 lat – zdechłą. W interesie Najjaśniejszej Rzeczpospolitej jest powstanie i istnienie takich dzienników, jak The Guardian, The Daily Telegraph, może La Reppublica, może Le Figaro, i kręgów intelektualnych i inteligenckich wokół nich. Polska inteligencja nie czyta prasy codziennej, bo nie ma co czytać. Gazeta Wyborcza w formacie i w formie publikacji nastawionych na lower middle class i na czytelnika młodszego i otwartego na formowanie zewnętrzne przez formatorów liberalnych i lewicujących to za mało szczególnie, gdy intelet Michnika, nie wystawianmy na próbę i nie konfrontowany wyzwaniami, swe pietno na Gazecie Wyborczej wywiera coraz mniejsze. Ale to wszystko marzenia ściętej głowy, póki nie nastąpi całkowite przemeblowanie państwa i społeczeństwa czyli 'Koniec Świata’.
Zgadzam się z każdym słowem, uff jak miło:-))
Ptaszki wyfrunęły z klatki, z pozoru dumnie, bo dobrowolnie, a moim zdaniem uprzedziły tylko kolejny ruch właściciela, którego cierpliwość tak bezczelnie testowały i pewnie ćwierkały o głupiej naiwności Hajdarowicza. Taką dumę i solidarność, to Panowie Ziemkiewicze, o kant potłuc bo nieszczera i nieprawdziwa.
Całe to faszyzujące towarzystwo już dawno powinno szukać pracy gdzie indziej. A ja pomimo wszystko darzyłem keidyś p. Ziemkiewicza dziwną sympatią i nigdy nie mogłem uwierzyć w to, że inteligentny człowiek może wypisywać podobne banialuki,i co więcej nakłaniać innych do wiary w nie wykonując zawód dziennikarza.
Ziemkiewicz pisał dobre opowiadania SF. Lepiej czuł się w fikcji, jak w realu. To mu zostało. W tym całym ambarasie „Przekroju” szkoda.
Dziś(2012.11.30) rano w Polskim Radio Pr I słynny Bronek W.gardłował świętym oburzeniem,porównując tą sytuację do spraw dziejących się Białorusi i Korei północnej. Tylko nie zwrócił na jedno uwagi, że mówił to w PR a nie na antenie Radia Wolna Europa.
Ale poza tym prawdą jest, że p. Hajdarowicz to KPN z końca lat 80.Tylko co to oznacza w dzisiejszych czasach? ( ciekawe, że kręgi wtedy jeszcze młodzieży KPN mają potrzebę martyrologii swoich harców i sprawnie ją budują ).
Nie wiem czemu Hajdarowicz uwierzył, iz grupka zakompleksionych nieudaczników może tworzyć dobry zespół dziennikarski. Drugim zadziwiającym pomysłem było adresownaie gazety do elektoratu, którego wiekszość niczego nie czyta. czyżby nie znał dośwaidczenia „Wprost”, które przekształcane przez Janeckiego w pisowski organ, im bardziej PiS-owiało, tym mniejszy miało sprzedany nakład. To torochę tak, jakby ktoś zakładał sklep mięsny dla wegetarian i dziwił sie, że mu nie idzie.
Podzielam brak żalu nad tym tytułem. Tym bardziej, że nigdy go nawet palcem nie ruszyłem. Wystarczyła mi informacja o składzie redakcyjnym w momencie powstawania pisma.
.
Natomiast Rzepie przez dawny sentyment dobrze życzę, to znaczy życzę odzyskania dawnej świetności i klasy. Chociaż będzie to pewnie trudne.
Trzeba przyznać, że dość zabawny jest punkt 2. Właściwie to dlaczego, Państwo sami nie odeszliście w 2006r. tylko czekaliście na wyrzucenie?
Niech sczezną!
Nie czytałam ani „Rzepy”, ani tego głupiego „Rze”. Nie brałam do ręki.Nie lubię dotykać
brudnych rzeczy.Brzydzę się.