19.02.2021

Współczesne przykłady „miękkich” dyktatorów jak Erdogan, Orban, Putin czy Kaczyński, wskazują, że w demokratycznym procesie wyborczym może wygrać bandzior, szaleniec, psychopata czy pospolity okrutnik. I wybór taki jest ważny. Człowiek, zwłaszcza kiedy jest szarpany emocjami, ulega różnym pokusom, mirażom i namiętnościom. Jego polityczne wybory nie zawsze są racjonalne.
Przykładowo, Amerykanie wybrali Trumpa na prezydenta. Myśleli, że skoro facet obiecuje, że wrócą prace w przemyśle, mówi, co pomyśli, jest swojsko pieprzny, niewyobrażalnie bogaty, ma piękną żonę i prowadzi swój show w telewizji – to chyba się nadaje. Potem jednak okazało się, że Trump jest pospolitym prostakiem, rasistą i kryminalistą. I niebezpiecznym narcyzem. Więc w ostatnich wyborach społeczeństwo się go pozbyło, chociaż amerykańska demokracja zachwiała się i uległa pewnym zniszczeniom. Amerykanie jednak posunęli się do przodu.
Polakom to się nie udało. A więc przesuwamy się w rozwoju społecznym o kilka pól do tyłu. Na razie stoimy i czekamy na kolejną szansę. Możemy tylko przyglądać się, jak pozostali aspiranci dają sobie radę z podobnymi wyzwaniami.
Demokracja nie wyklucza złego wyboru. Nie wyklucza więc również sytuacji, kiedy będą rządzić nami niewłaściwi i źli ludzie. Ale gdy społeczeństwo dokona złego wyboru, nie może tak od razu powiedzieć „przepraszam” i ten wybór unieważnić. Nie. Zły wybór, jak każda decyzja wolnego człowieka, skutkuje konsekwencjami. Społeczeństwo musi odebrać lekcję, nieraz bolesną i kosztowną, aby zmądrzeć i nie popełnić podobnej pomyłki w przyszłości. Albo tylko – aby być bardziej ostrożnym. To nauczka na następny raz. Jedni jednak uczą się szybciej, inni potrzebują więcej czasu. Polacy muszą tę samą lekcję jeszcze raz powtórzyć. I nie ma żadnych gwarancji, że to pomoże.
Aby uniknąć drugi raz tego samego błędu, społeczeństwo musi w wolny i demokratyczny sposób zmienić kurs. Niby truizm. Ale tutaj pojawia się pewna komplikacja. Szaleniec, psychopata, bandzior, mają zawsze trochę czasu oraz mocy, aby do tego nie dopuścić. Podejmują więc różne działania; odbierają społeczeństwu podstawy demokracji, aby sparaliżować obywatelską wolność, a cały proces wykoleić.
Dyktatura jest bardziej stabilna, gdy bronią jej ludzie, a nie czołgi. Współczesny dyktator buduje więc sobie poparcie społeczne. Sposób jest stary jak sama dyktatura. Na początek przekupuje społeczeństwo jego własnymi pieniędzmi i jak cesarz rozrzuca banknoty, które wcześniej lud sam mu przyniósł w zębach. Pieniądze i chleb w zamian za wolność. To zawsze działa. Jednocześnie gra dyktator na ludzkim poczuciu krzywdy i karmi suwerena fałszywą historią. I zaprasza do współpracy mało utalentowanych obywateli, luzerów i nieudaczników, którzy w otwartym demokratycznym społeczeństwie nigdy nie zrobiliby żadnej kariery.
Dokładnie tak uczynił Kaczyński.
I tym sposobem Ogórek została wybitną dziennikarką (liczona wraz z Jakimowiczem), Martyniuk znakomitym estradowcem występującym w teatrach, Przyłębska – autorytetem prawniczym, a Duda – mężem stanu.
A zatem Polacy muszą tę samą lekcję jeszcze raz powtórzyć.
Dariusz Wiśniewski

„w demokratycznym procesie wyborczym może wygrać bandzior, szaleniec, psychopata czy pospolity okrutnik”
NSDAP dostało w Ełku i Nidzicy ok 80% głosów (chyba dobrze pamiętam) w ostatnich w tamtym państwie wolnych wyborach w 1933 roku.
(Ponad 56% w całych Prusach Wschodnich, wg niemieckiej Wikipedii).
zadałbym kilka pytań:
czy demokracja wyklucza konkurencję
czy demokracja to nierówny dostęp do mediów
czy demokracja to wisząca w powietrzu manipulacja
czy te wszystkie pytanie dotyczą tylko naszego kraju
???
a to wszystko w kontekście wczorajszego wystąpienia Lewicy podnoszącego m.in. temat aborcji oraz usunięcia religii ze szkół
żadna ze stacji TVN,Polsat,TVP nie poświęciła temu nawet wzmianki w najważniejszych programach informacyjnych nadawanych między 18.30 a 20.00
nadmieniam, że nie głosowałem nigdy na kandydata Lewicy w wyborach parlamentarnych i prezydenckich (zastrzegam, że „chyba”, tyle było głosowań, mogli być jacyś wspólni kandydaci, których poparłem?)