2013-07-30. Bartłomieja Sienkiewicza, ministra spraw wewnętrznych, którego rozsądek, maniery i dobry język budzą zainteresowanie i sympatię, Justyna Pochanke pytała wczoraj o wiele: o papieża Franciszka i zmiany w Kościele, o kampanię polityczną Jarosława Gowina, o chorobowe dla policji, i o to, dlaczego zatrudnił w resorcie 21- latka. Odpowiadał ciekawie i przekonywująco.
Na koniec zeszło na naukę, oświatę i innowacje, tematy zasługujące na głębszą i chyba osobną refleksję.Dziennikarka miała do ministra i rządu pretensje, że w ciągu sześciu lat żadna polska uczelnia nie awansowała z czwartej setki – gdzie dziś lokują się nasze najbardziej znane uniwersytety – znacznie wyżej. Pytany przypominał, że takie awanse wymagają więcej czasu, ale ani on, ani jego interlokutorka nie wspomnieli, że kondycja uczelni i stan innowacji są dziś w znacznie mniejszym niż kiedyś stopniu zależne od rządu, i że liczą się nie tylko mechanizmy finansowania, ale także wzorce kulturowe, zachowania społeczne i ich oceny.
Brak zainteresowania przedsiębiorstw pracami uczelni i instytutów bierze się po części z tego, że większość z nich skupia się na dniu dzisiejszym, zaniedbując przyszłość. Polskie uczelnie nie promują przedsiębiorczości – odejście od „czystej” nauki do „brudnego” biznesu traktuje się zwykle jak zdradę ideałów. Dziewczynie bardziej imponuje stażysta z Coca-Coli niż chłopak, który majstruje w garażu.
Może bohaterem następnego serialu telewizyjnego uczynić młodego człowieka znad Wisły, któremu się powiodło? A do studia telewizyjnego, także TVN24, zapraszać tych, którzy błysnęli w międzynarodowej konkurencji, spytać dlaczego im się udało i czego im trzeba, aby pójść dalej. Mniej się uganiać za kolejną aferą i wieścić kolejną klęskę, odrobinę rzadziej babrać się w skandalu, a odrobinę częściej pokazywać ludzi sukcesu. Media mogą zrobić dla naszych innowacji więcej, niż szef policji.


Tytuł artykułu świetnie oddaje działalność TVN – oni stale szukają winnego (podobnie jak i inne media), a rozmowy z zaproszonymi gośćmi często przypominają przesłuchanie.
Wczoraj w TVN24 pokazano (jak zwykle, wiele razy) zdarzenie: gdzieś w Polsce zepsuł się autokar wiozący dzieci z kolonii, a następny, który wezwano, przyjechał dopiero po 5 godzinach. Ponieważ było gorąco, kilkoro dzieci zasłabło. Ot, zdarzenie, ale media starają się z każdego zdarzenia zrobić wydarzenie.
Zaskoczył mnie komentarz: Za narażenie dzieci na niebezpieczeństwo opiekunom grozi kara do 5 lat więzienia.
Zbiegło się to z informacją o wypuszczeniu z aresztu hiszpańskiego maszynisty pociągu, który przez swoją lekkomyślność spowodował katastrofę, w której zginęło prawie 80 osób. Grozi mu do 4 lat więzienia.
Przy tak restrykcyjnym prawie, które mamy i przy stałym podbechtywaniu ludzi, aby żądać jeszcze surowszych kar, na pewno nie wystarczy nam więzień.
„Tytuł artykułu świetnie oddaje działalność TVN – oni stale szukają winnego (podobnie jak i inne media), a rozmowy z zaproszonymi gośćmi często przypominają przesłuchanie.”
Bo tego oczekuje widz, słuchacz… bo to daje oglądalność, „słuchalność”…
TV / inne media oczywiście też :-(/ nie kształtuje wrażliwości, ciekawości widza, tylko odpowiada na jego oczekiwania.
tr
Autor chyba nie bardzo wie co mówi pisząc o braku zainteresowania przedsiębiorstw pracami uczelni. Można powiedzieć, że jest dokładnie odwrotnie, a skostniały system przyznawania dotacji i grantów służy temu doskonale.
Przykro czytać po raz setny opnie, że rząd za nic nie odpowiada
@opatgdynia
Najwyraźniej umknęło Panu/Pani sedno mojej wypowiedzi, natomiast przypisano jej treści nigdy nie wypowiedziane, co, niestety, awansowało do popularnego zabiegu. „Przykro czytać po raz setny opnie, że rząd za nic nie odpowiada>” A gdzie to mianowicie taką opinię szanowny Pan/Pani znalazła w moim tekściku? Napisałem, że mniej niż kiedyś zależy od rządu w sferze innowacji i nauki, co wydawałoby się oczywistościa, skoro roi się od przesiębiorstw prywatnych, a i uczelni sporo dziś niepublicznych. Teza którą stawiam jest prosta jak drut – może nieprawdziwa, ale prosta- na innowacje i kondycję uczelni nie be wpływu pozostaje kontekst społeczny, tym postawy i ich oceny. Ponieważ niebagatelną, w moim odczuciu, rolę w ich kształtowaniu odgrywają media, to wolałbym w nich znaleźć odrobinę więcej przykładów sukcesu, a nie wyłącznie propagandyę klęski oraz wiwisekcjię przekrętów i afer. I tylko tyle. I po co z grubej rury, że nie wiem, o czym piszę? Dla własnego lepszego samopoczucia?
Ludzie, litości…
Dajcie sobie ze szkołami i uczelniami spokój, albo pomyślcie, zanim coś napiszecie! Chcecie koniecznie iść śladami Wyborczej, która wpółodpowiada za krach szkolnictwa?
@Lub.
Widzi Pan w Polsce choć jedną prywatną UCZELNIĘ?
Ja widzę jedynie szkoły i szkółki pomaturalne. Państwowych też wiele nie ma.
@Lubowski: to jest bardzo parterowe, pochopne domniemanie, że „kontekst społeczny” może być przyczyną czegoś. W moim przekonaniu jest on nie przyczyną, a produktem końcowym wielu nieszczęsnych faktorów, m.in. medialnej hodowli Superprzeciętniaka, z którym się każdy Statystyczny bez ryzyka może „pozytywnie” i bez żenady identyfikować. Który to idol nie musi się na niczym znać, bo byłby nudny i mało komunikatywny, straciłby czerstwy polski wygląd. Gdy dokładnie rozwałkuje Pan ten „kontekst..”, to on się rozsypie. Tam nic tak przyczynowo wartościowego, jak jest do innowacji rzeczywiście potrzebne, nie ma.
Wydmuszka.
Trzebaby być wprzódy tam, gdzie wykształcono pojęcie kultury innowacyjnej, by o tym tak śmiało pisać.
Każdy naród inne ma o tym wyobrażenie, biorące się ze skarbu pojęć uczciwej kultury języka i trafnych synonimów tych pojęć. Zabagniona kultura nawyków mataczych nie tworzy warunków do kreacji innowacji.
Taki kij samobij.
Na pewno nie „kontekst społeczny”.
Nie wiem, doprawdy, skąd to uparte przypisywanie autorom tez przez nich nie formułowanych. Nie napisałem, że kontekst społeczny jest PRZYCZYNĄ, tak jak skład gleby nie jest przyczyną tego, że zboże rośnie. Ale kontekst społeczny ma wpływ na to jak się na przykład postrzega sukces i jaki sukces.
Autor wie, co pisze bo pisanie bierze z tzw. rzeczywistości. Jej zaklinanie niczego nie zmieni, ale promowanie pozytywnych wzorców to i owszem. Nie znam się na biznesie, ale obserwuje bacznie media. Nie dostrzegam żadnych prób promocji tych, którzy się wybili, a już starożytni wiedzieli, że exempla trahunt. A tych jako żywo mało w mediach, więc i motywacji do nauki mało.
No to jak autor śledzi bacznie media to powinien wiedzieć w jaki sposób są przyznawane pieniądze na badania (temat poruszany wiele razy)i co w tej kwestii zależy od RZĄDU RP.
W tej chwili jest tak, że biznes narzeka na uczelnie, a uczelnie na biznes
p.s.
są też pozytywne przykłady np Deep Ocean Technology z Gdyni, ale to raczej prywatna inicjatywa, a nie rozwiązanie systemowe
A ja myślę, że panowie macie rację. Wszyscy. Kiedy się obserwuje konkretne przypadki to widać, że nie da się ich zaliczyć do jednej kategorii i znaleźć jednego winnego.
@opatgdynia, byłbym wdzięczny za rozwinięcie myśli, bo czytając tekst nie bardzo rozumiem, jak rząd może „zmusić” firmę do zainteresowania się wynalazkiem? Ostatnio była kilka przypadków takiego braku zainteresowania, na czym skorzystał ktoś inny.
Wydaje mi się, że wszyscy cierpimy jeszcze na „myślenie krótkookresowe”.
Gratuluje dobrego tekstu autorowi. Od siebie dodam, ze nie ma co liczyc na publicystow,(a raczej bublicystow) bo oni zawsze beda zerowac na katastrofach, ofiarach, mordach i nieszczesciach. Lepiej aby media innego typu zaczely tworzyc pozytywne wzorce. Moze to byc film fabularny albo telewizyjny lub serial. Tematow udanych jest sporo. I przyciagnelyby najmlodsze pokolenie: chodzi o udane starty w roznych konkursach naszych programistow i konstruktorow. Trzeba tylko dobrego autora aby to dobrze sprzedac.
@andrzej pokonos
To wszystko załatwiłaby dobra telewizja publiczna. PO, mimo obietnic, nie zamierza nic w tej sprawie zrobić. Obrzydliwi krętacze.
@Pirs: Telewizja publiczna bardziej kojarzy mi sie z teatrem telewizji czy dobra publicystyka niz z filmem rozrywkowym. Dobre kino potrzebuje dobrych funduszy. Prawda, ze TVP i ten jej koszmar-budynek powinny zostac przerobione na prawdziwa telewizje publiczna. Ale prawdziwa zyje z datkow… Czy Polacy zechca finansowac cos takiego? Prawdziwa tv publiczna jest mala i bardzo elitarna. Jak to zrobic z molochem na Woronicza? Wcale sie nie dziwie, ze PO nie zabrala sie jescze i za to. Czesto odnosze wrazenie, ze aby nie zniechecic wyborcow, PO woli siedziec i udawac ze wszystko gra, a tak nie jest. A czas po temu najwyzszy. Zalozmy ze Pisie dorwa sie do wladzy. Wtedy powieje groza z Woronicza i kazdego regionalnego oddzialu.
„… Brak zainteresowania przedsiębiorstw pracami uczelni i instytutów bierze się po części z tego, że większość z nich skupia się na dniu dzisiejszym, zaniedbując przyszłość. Polskie uczelnie nie promują przedsiębiorczości – odejście od „czystej” nauki do „brudnego” biznesu traktuje się zwykle jak zdradę ideałów.”
.
Czy to jest dobra diagnoza?
Gdzieś około maja-czerwca tego roku przemknął mi ciekawy wywiad w sprawie produkcji w Polsce azotku galu, chyba z dr Robertem Dwilińskim. O ile mnie pamięć nie zawodzi, to z tego wywiadu można było było wyczytać zupełnie inny obraz rzeczywistości na styku badacz-przemysł:
a. nie było większych problemów z funduszami na badania i doprowadzenie do fazy przedprodukcyjnej;
b. przemysł jest umiarkowanie zainteresowany – ale wynalazcy boją się, że współpraca skończy się na wyrolowaniu ich, niezależnie czy przemysł będzie polski, amerykański, czy jakikolwiek inny;
c. pieniądze na rozwinięcie produkcji trzeba szukać w bankach – a banki nie chcą kredytować, bo nie są w stanie ocenić ryzyka.
@Marek Twardowski
ad pkt.b – Steve Jobs wyrolowal Wozniaka. Co sie z tego urodzilo wie caly swiat. Jeden zbudowal ciekawa rzecz a drugi potrafil ja sprzedac. Jezeli wynalazca boi sie wyrolowania to niech wlozy ten swoj wynalazek pod poduszke i tym sposobem bedzie zawsze jego.
ad pkt.c Banki nie beda oceniac produktu. Do tego potrzebni sa inwestorzy – finansisci, ale ci sa zajeci OFE.
Latwiej jest wyczyscic konta emerytom niz zajac sie inwestowaniem w nowe produkty.
Te uwagi są nawet nieodległe zbytnio od prawdy, ale jest ich o wiele za mało; przysłowiową książkę można napisać, tylko, że tego nikt nie będzie chciał czytać, i temu nie uwierzy (nie mając najlepszych elitarnych punktów odniesienia, które nie istnieją w Polsce), choćby to podanie dokładnych diagnoz i przemyślanych rozwiązań było obiektywnie najsłuszniejsze.
Czy to forum nadaje się na to?
Tej wiedzy się w MG boją jak ognia i mogę to udowodnić.