Natan Gurfinkiel: dubeltowa lustracja kubusia puchatka16 min czytania

()

natan 22014-12-04.

początek wstępu

Studiowanie krajowych mediów wprawia mnie w nieustanne osłupienie, choć z racji dość  zaawansowanego stadium młodości nie przystoi już mi się dziwić.

wstęp

Gdy wiele lat temu wylądowałem po raz pierwszy na kopenhaskim  lotnisku Kastrup, ani mi w głowie zaświtało, że po zainstalowaniu się w kapitalizmie,  wstępniaki z Trybuny Ludu wydadzą mi się szczytem kultury, umiaru i elegancji. Nie musiało upłynąć dużo czasu, bym nabrał przekonania, że żaden Zachód nie istnieje i istnieć nawet nie może. Tak podpowiadała mi Intuicja – niezawodna nauczycielka Sławnej Przeszłości, związanej nierozerwalnym sojuszem z Intensywną Teraźniejszością, płynnie przechodzącą we  Wspaniałą Przyszłość.
On mamił nas przeróżnymi oczojebkami na wystawach sklepowych, od których doznawaliśmy zawrotu głowy, tracąc resztki rozumku w pustakach, ale tak naprawdę, to   tylko udawał przed nami samego siebie…

przeszłowstęp  na 24 fajerki

Gdy dwadzieścia pięć lat temu dwaj Bliźniaczopobni Bracia zrobili kilka kroków w należytym  kierunku, to znaczy przesunęli się z miejsca gdzie stało ZOMO w całkiem inne miejsce nieopodal, Cały Narut tak się z tego ucieszył, że natychmiast  obalił Obżydliwą Komunę (proszę mi tu nie wypominać  ortografii, bo nakładę po ryju!). a z tej radochy, że to zrobił, urządził dodatkowo obalanko  gorzały w ilości 3/4 l na statystyczny Narodowy Polski Łeb.

Zamroczenie trwało dość długo, a potem kac okrutny, zgaga, otumanienie – tak wielkie, że jak to już mistrz Gałczyński przewidująco  napisał w słynnym dramacie „Zielgęś” – naród rozpaczliwie wołał:
Ustroju, (kapitalistycznego), Ustroju!, a podły Ustrój narodowi ani rusz nie odpowiadał. I to do tego stopnia, że z tej bezsilnej złości Narut jął głosować na Niewłaściwe Partie. Zamieszanie było tak wielkie, że wielu ludzi ogarnął lęk. Bali się, że korzystając z Niezależnych Samorządnych Wolnych Wyborów, wskażą na Obżydliwą (nadal proszę o niepoprawianie – grzecznie póki co) Komunę, a ta wróci i przebaczy.
Zatrudniała mnie naonczas „Gazetapospolita”(potem już nawet  za bardzo, jak na mój gust),  której posyłałem rozmaite kawałki ze Skandynawii. Chciałem wzmocnić nieco mięśnie sercowe mych czytelników i powlewać im nieco otuchy do skołowaconych pustaków, opisałem więc jak wygląda zaawansowany kapitalyz na tzw., Zachodzie –  uff, koniec wstępu…

Dzisiejsze pokolenie duńskich dwudziestolatków zostało w dzieciństwie przemaglowane przez marksistowsko-leninowski eksperyment pedagogiczny. Jak się teraz okazało, masowe pranie mózgu było całkowicie nieskuteczne. Dania od dziesięcioleci nie miała tak apolitycznej młodzieży jak dzisiejsza.

Towarzysz dziecko

W jednym z kopenhaskich żłobków nie wolno było opowiadać dzieciom bajek. Personel pedagogiczny uznał, że bajki mają szkodliwy wydźwięk. Upiększają bowiem rzeczywistość i przeszkadzają najmłodszym dzieciom zdać sobie sprawę z prawdziwej natury kapitalistycznego społeczeństwa. Zamiast więc opowiadać bajki, wychowawczynie i wychowawcy zawozili dzieci autobusem do stoczni B&W, by maluchy poprzez bezpośredni kontakt z klasą robotniczą mogły wznieść się na wyższy szczebel świadomości klasowej.

Miałem okazję obserwować z bliska tę bez mała chińską rewolucję kulturalną przeszczepioną na skandynawski grunt. Moja dorosła dziś córka uczęszczała w latach 70. do przedszkola. Pewnego dnia, po przyjściu do domu,  dziecko zaczęło intensywnie przyglądać się mojej twarzy.

„Powiedz mi, czy byłeś dawniej małpą? — zapytała. — Jesteś nawet podobny do małpy”. „Nie — powiedziałem — nigdy nie byłem małpą”. „To znaczy, że babcia nią była — stwierdziła autorytatywnie. — Bo ludzie pochodzą od małp”. „Skąd o tym wiesz? ” — zapytałem. „Tak nam powiedziano w przedszkolu”.

Po kilku dniach poszedłem z córką na spacer. Kiedy znaleźliśmy się obok Kościoła Marmurowego, jednej z największych kopenhaskich świątyń, dziecko nawiązało do rozmowy na temat teorii ewolucji. „Wiesz, to nie była prawda, co ci mówiłam. Ludzie wcale nie pochodzą od małp. Lise (kierowniczka przedszkola) wszystko nam dokładnie wytłumaczyła. Ludzie, rośliny, zwierzęta, domy — wszystko to zostało stworzone przez jednego pana, który mieszka bardzo wysoko i jest najmądrzejszy ze wszystkich. Zapomniałam tylko, jak ten pan się nazywa”.

Agitacja w przedszkolu

Relacje mojej córki były żywym świadectwem wewnętrznych walk w przedszkolu. Przedszkole im. Królowej Karoliny Amalii było jedną z najstarszych komunalnych placówek dziecięcych kopenhaskiego śródmieścia. Starało się ono dochowywać wierności swej stuletniej tradycji. Jednak nawet to renomowane przedszkole nie mogło uchronić się całkowicie przed działalnością hunbejwinów z opanowanego przez komunistów i radykalną lewicę Ogólnoduńskiego Związku Pedagogów Dziecięcych (BUPL) .

Apolityczna kierowniczka przedszkola, osoba w „wieku rozsądku” i wychowawca starej daty, starała się w sposób oględny skorygować ideologiczną agitację swego personelu. Ale jej wysiłki były sabotowane przez zdrowy rewolucyjny narybek pedagogiczny. Skutki tego sabotażu stały się widoczne już po kilku dniach. O ile pierwsze dwie opowieści, te na temat ewolucji gatunków i inspiracji duchowej, wydały mi się nawet zabawne, o tyle następna wzbudziła me obawy o przyszły rozwój córki. „To, co ci powiedziałam o tym panu, w ogóle nie jest prawdą”. Tego pana wcale nie ma tam na górze, a ci, którzy wierzą, że jest, są rekcyjni”. „Co to znaczy: rekcyjni? ” — zapytałem. „Powinieneś wiedzieć, bo wszystko na świecie dzieli się na rekcyjne i postępowe. Rekcyjne to znaczy złe, a postępowe jest dobre. Jest dużo dorosłych, co albo popierają rekcję, bo to jest dla nich wygodne, albo jej ulegają, bo nie są świadomieni. Dzieci muszą być postępowe i gażować się w walce z rekcją”.

Zaangażowani, ale niedouczeni

Do dziś nie wiem, czy owo „gażowanie się w walce z rekcją” wynikało z dziecięcego borykania się mojej córki z wymową wyrazów obcych, czy raczej było skutkiem niedouczenia zajętych przygotowywaniem rewolucji pedagogów. Pewne fakty z teraźniejszości przemawiałyby za tym ostatnim. Jak wykazały niedawno przeprowadzone badania, co czwarty absolwent duńskiej szkoły dziesięcioklasowej ma poważne trudności z czytaniem. Mają je również licealiści i studenci wyższych uczelni.

O umiejętnościach w zakresie ortografii nie trzeba nawet wspominać. Wystarczy wczytać się w reklamy rozlepiane w kopenhaskich autobusach. Jedna z nich, zachwalająca kursy dokształcające, głosiła, że kurs wyposaża absolwentów w większy zakres komptęcji. Elewacje kopenhaskich domów były do niedawna upstrzone hasłami. Moda na graffiti jest w odwrocie, ale dotychczas można zauważyć ślady walki na slogany. Któregoś dnia dostrzegłem wymalowane farbą pytanie: Dlaczego wszystkie kobiety po czterdziestce są „lespijkami”? „Może i są — głosiła dopisana kredą odpowiedź — ale piszą ortograficznie”.

Pedagogiczne katechizmy

Historia skandynawskiej pedagogiki dziecięcej w owych latach byłaby nader pouczająca, nikt jednak nie podjął wysiłku jej usystematyzowania i opisania. Jedną z niewielu fragmentarycznych prób jest artykuł b. pedagoga, a obecnie dziennikarza, szefa działu informacyjnego Rady Nordyckiej Ole Lindboe, zamieszczony w dodatku książkowym tygodnika „Weekendavisen”. Z opisu wynika, że moja córka nigdy nie znalazła się w oku cyklonu.

Oto w jednej z placówek dziecięcych w samym sercu Kopenhagi, w żłobku „Røde Ko” („Czerwona Krowa”) , jesienią 1973 roku odbywała się burzliwa dyskusja na temat ustalenia priorytetów wychowawczych. Pedagodzy wespół z rodzicami odbyli wiele zebrań w celu opracowania regulaminu żłobka. Po wielu wysiłkach dzieło było gotowe. W preambule dokumentu można było przeczytać: „Zadaniem placówki winno być podnoszenie poziomu świadomości klasowej dzieci i wykształcenie w nich umiejętności agitowania przeciwko ustalonym w burżuazyjnym społeczeństwie normom podziału funkcji między mężczyzną a kobietą”. Zdanie, jak pisze Ole Lindboe, znalazło się w tekście regulaminu, ponieważ wśród rodziców przeważały wojujące „czerwone pończochy” (ówczesna duńska nazwa feministek — przyp. aut. ).

Kiedy moja córka zaczęła uczęszczać do szkoły, nauczyciele odrzucali na zebraniach propozycje zgłaszane przez rodziców z motywacją, że są one reakcyjne, bo pozostają w sprzeczności z naukami pedagogicznymi Makarenki. „Poemat pedagogiczny” Makarenki był biblią ówczesnej duńskiej pedagogiki, wydawaną w dużych nakładach i kupowaną w ogromnej ilości egzemplarzy przez biblioteki publiczne.

Wszystkiemu winni automobiliści

Takich katechizmów pedagogicznych było więcej,  niektóre  znacznie wyprzedzały w radykalizmie swój sowiecki pierwowzór. Jedną z najbardziej rozpowszechnionych książek o wychowaniu dzieci była „Czerwona książeczka o maluchach” napisana przez szwedzką autorkę Francis Vestin i często wydawana w duńskim przekładzie. Myślą przewodnią „czerwonej książeczki” było wychowywanie nowego człowieka. Ważną rolę w procesie wychowawczym odgrywało zwalczanie automobilizmu, ponieważ samochód jest kapitalistycznym wynalazkiem. „Dziecko miejskie należy szkolić w zwalczaniu automobilizmu: Wyjdź na jezdnię, gdy tylko przejście będzie wolne. Idź powoli. Masz chodzić powoli, żeby inni zdążyli wejść na jezdnię, nim zdołasz przejść na drugą stronę ulicy. .. Dzieci są skuteczną partyzantką anty samochodową, bo kierowcy boją się przejechać małego chłopca lub dziewczynkę lub rozjechać wózek dziecięcy. .. Weź pędzel z czerwoną farbą i smaruj po samochodach, które usiłują cię wyminąć na pasach. Dzieci z powodu swego wzrostu najlepiej nadają się do tej roboty”. W podobny sposób należy uczyć dzieci odnoszenia się do policji. „Nie mów nigdy źle o człowieku odzianym w mundur policyjny, mów o mundurze. Mów podobnie, jak mówi się o pijaku: to smutne, że musi się upijać”.

Reakcyjny „Kubuś Puchatek”

Innym wziętym autorem był Stig Broström, który napisał dzieło „Kapitalistyczna i marksistowska pedagogika”. Pouczał on wychowawców skandynawskich dzieci: „Nasze społeczeństwo, system kapitalistyczny zamierza poprzez publiczne wychowanie i nauczanie tak kształtować przyszłe pokolenie, by mogło bez trudności zostać wchłonięte przez system”. Autor zalecał przeciwdziałanie temu poprzez zaostrzanie walki klasowej i podnoszenie poziomu świadomości klasy robotniczej, w czym ma również pomóc wychowanie dzieci. „Świadomość społeczną należy wyrabiać już w bardzo wczesnym wieku, jeżeli dziecko ma wyrosnąć na dobrego członka kolektywu. Należy również bardzo wcześnie zacząć rozwijać umiejętności dziecka w dziedzinie krytyki i samokrytyki. Na personelu pedagogicznym żłobków spoczywa szczególna odpowiedzialność za zaszczepienie dzieciom doświadczeń socjalistycznych”.

Obowiązującym wzorem dla członków BUPL była koszarowa pedagogika radziecka i NRD- owska, pedagogów nękał więc jeden podstawowy problem. Dzieci były częściowo pod wpływem rodziców. Dlatego trzeba było przekonać matki i ojców, że należy rozwijać u dzieci właściwą świadomość klasową. Drugi problem stanowiła spontaniczna i niekontrolowana, buntownicza wręcz w odczuciu pedagogów, chęć zabawy. Grupa socjalistycznych językoznawców, zgrupowanych wokół czasopisma „Bixen”, przyszła więc w sukurs pedagogom. Wprowadzono do obiegu dwa terminy na oznaczenie harców dziecięcych: wyobraźnia i fantazjowanie.

Fantazjowanie polegało na wybujałej wyobraźni, która nie mieściła się w społecznie uwarunkowanej rzeczywistości otaczającej dziecko. Wyobraźnia, w przeciwieństwie do indywidualistycznego i pełnego egoizmu fantazjowania, była nacechowaną solidarnością formą uzewnętrzniania się mającą na celu wzmocnienie więzi społecznych i więzów ludzkiej wspólnoty.

Dużą rolę w kształtowaniu wyobraźni odgrywały książki dla dzieci. Dlatego niektóre z nich były zwalczane. Przykładem reakcyjnej literatury dziecięcej był „Kubuś Puchatek”. Wzór postępowego i godnego polecenia piśmiennictwa dla najmłodszych stanowiło dzieło Svena Wermströma pod wielce wymownym tytułem „Towarzysz Jezus”.

W owych latach udzielano też dzieciom lekcji poglądowych. Wychowankowie żłobków i przedszkoli byli wożeni nie tylko do zakładów przemysłowych, gdzie mieli nawiązać żywy kontakt z przodującą klasą społeczeństwa. Grupa pedagogów z robotniczej dzielnicy Vesterbro w Kopenhadze lansowała wycieczki do bogatych północnych dzielnic podmiejskich. Dzieci wożono do willowej  Gentofte, by mogły na własne oczy zobaczyć całą obmierzłość kapitalizmu.

Dziś, po dwudziestu latach, teorie pedagogiczne ówczesnych wychowawców przedszkoli stały się reliktem przeszłości. Ówczesne przedszkolaki są dwudziestokilkuletnimi ludźmi. Z wyjątkiem niewielkiej grupki „autonomistów” – skrajnych anarchistów będących bardziej elementem folkloru miejskiego niż zjawiskiem politycznym – mało kto ma zainteresowania polityczne. „Fantazjowanie” wzięło górę nad „wyobraźnią”. Absolwenci ówczesnych przedszkoli są całkowicie pochłonięci urządzaniem się. Nikt z nich nie walczy z automobilizmem jako zjawiskiem burżuazyjnym. W walkach, jakie toczą, chodzi o zdobywanie coraz lepszych samochodów.

(Rzeczpospolita,1995,08.07)

posłówko 2014 – skuteczność indoktrynacji

Moja córka Naomi, dziś antropolog i koordynator inicjatyw obywatelskich  w urzędzie gminnym jednej z kopenhaskich dzielnic była, wraz kolegami i koleżankami z klasy nieocenionym źródłem obserwacji. Sparaliżowani ideologicznym postępem nauczyciele próbowali zaszczepiać swym wychowankom słuszne idee. Dziecko me przynosiło ze najnowsze dowcipy szkolne, dające pojęcie o podatności na wychowywanie w duchu  i solidarności z uciśnionymi ludami Trzeciego Świata…Oto na lekcji duńskiego w pierwszej klasie nauczyciel odpytuje uczniów:

– Lars, jak się pisze „dom”?

– dyyy..a – nie o! em?

– brawo!

– Lise, jak byś napisała wyraz „woda”

– ww.. ou. d’, aaa…

– znakomicie, jesteś bardzo zdolna

– Søren, masz napisać słowo  „las”. Jak to zrobisz?

– Napiszę najpierw ly, potem a i na samym końcu ssy…

– No, świetnie,  wspaniała klasa. Jestem z was dumny…

Wodzi wzrokiem po dzieciach i nagle wykrzykuje:

– Achchmedd! Jak się pisze „dyskrymiancja rasowa”?!

 

W latach dorastania mojej mojej córki „rødstrømperme” (czerwone pończochy) chodziły bez staników, bo był on symbolem zniewolenia. uwolnione z tych więzów opresji, kobiety opalały się topless w parkach miejskich i na plażach.  prowadziły też intensywną agitację na rzecz związków lesbijskich. Było to bardzo na topie i zgodne z duchem postępu, bo mężczyźni  z natury byli reakcyjni, a kobiety szły z duchem czasu. Nie to, żeby żyły całkiem jak bohaterki „Seksmisji”, ale kobieta, chcąca nadążać za wartkim nurtem postępu utrzymywała kontakty z mężczyznami  bądź to dla celów prokreacyjnych, bądź wyznaczając im rolę  wibratora, który to  przyrząd nie dawał jeszcze w owych czasach  dzisiejszego komfortu użycia. Prawdziwe szczęście w trwałym związku mogła zapewnić tylko inna dziewczyna, więc czołowym hasłem feministek było zawołanie „lev lesbisk” („żyj jako lesbijka”). dotyczyło ono jednak tylko trwałych związków. Wymóg wierności obowiązywał jedynie w obrębie dziewczęcej społeczności i nie rozciągał się na efemeryczne kontakty z mężczyznami. W owych czasach nie było jeszcze internetu ani smartfonów, więc rolȩ czatu pełniły puby.W piątkowe i sobotnie wieczory na tzw. trasie śmierci (jak nazywano dzielnicę pubów kopenhaskiego śródmieścia) ustawiały się kolejki. Niekiedy stało się długo, bo dziewczyny z sypialnianych osiedli na dalekich przedmieściach wyprawiały się tłumnie na trasę, ze szczoteczką do zębów i paczką prezerwatyw w torebce. Flirt ograniczał się do kilku prostych  zdań, wśród których najczęściej  powtarzało się zapytanie: u mnie, czy u ciebie?

Kiedy Mick Jagger zapowiedział swój przyjazd do Kopenhagi rozpętała się poważna dyskusja  wokół listu do redakcji „Politiken” – jednego z trzech wielkich ogólnokrajowych dzienników, Jakaś dziewczyna napisała, że chciałaby z  nim… – tu padło słowo, którego w żaden sposób nie wypada napisać w polskiej gazecie, a  w Danii od dawna już nie jest zastępowane eufemizmami, ani  się go nie wykropkowuje. Któryś z czytelników wytknął jej błąd gramatyczny i sytuacyjny: ty nie możesz Micka  Jaggera,  możesz najwyżej  z Mickiem Jaggerem. Rozjuszone feministki starły nieszczęsnego pisacza listu na miazgę – ona świadomie tak napisała, bo należy do pokolenia wyzwolonych kobiet i ma prawo wybierać z kim chce iść do łóżka, zamiast czekać aż ją łaskawie poderwie jakiś znudzony macho, ale coś takiego nie mieści się w twoim ptasim męskim móżdżku…

Taki był sty życial w dziecięcych latach mojej córki. Gdy wkroczyła w wiek licealny, wiodącym trendem stały się monogamiczne związki i gustowny przyodziewek zamiast fabrycznie produkowanych łachmanów.  W parkach nie wypadało już się obnażać i córki feministek patrzyły z niesmakiem na własne matki, dla których czas sięzatrzymał i które nadal walczyły z symbolem ucisku kobiety, choć ich biusty coraz rozpaczliwiej  potrzebowały wsparcia. Matki były za bardzo rozpolitykowane, by nadążać za ewolucją obyczajów. W pokoleniu córek (i synów) przesadne interesowanie się polityką było uważane za buractwo…

Kiedy więc bardziej z dziennikarskiego nawyku, niż rzeczywistej ciekawości studiuję polskie media, przeżywam intensywne déjà vu. Reakcyjny Kubuś Puchatek z lewackiego obłędu schronił się było pod skrzydła szczerych polskich antykomunistów i przyzwoitych katolików, ale zmieniają się tylko motywacje, fanatyzm pozostaje. W Tuszynie dzieci nie będą miały placu swego ukochanego  Kubusia Puchatka, bo jedna z miejskich radnych oburzyła się, że paraduje on z gołą dupą (przepraszam – PUPĄ!), a ponadto trudno określić definitywnie jego płeć, więc jest bombą z bakcylami wszetecznej ideologii dżender. Dobrze,  że bufetowa wygrała ostatnio bitwę warszawską, jest więc nadzieja, że ulica Kubusia Puchatka nie zostanie przemianowana na Kota Alika. Optymizm szerzy się we mnie jak pożar na prerii, choć publicyści mejnstrimowych mediów strasznie się martwią, że PiS-owi przyrosło, bo młodzi masowo porzucają nudną Plajtformę, więc Prezes  może wygrać za rok.  Piszą na ten temat błyskotliwe analizy. Ta wiara w stabilność upodobań młodych wyborców jest wzruszająca. Wprowadzili oni już do sejmu Palikota, a potem Korwin-Mikkego do Europarlamentu…

WHO’s next!

natan gurfinkiel

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

13 komentarzy

  1. otoosh 04.12.2014
    • A. Goryński 05.12.2014
  2. W.Bujak 04.12.2014
  3. Jaruta 04.12.2014
  4. PIRS 04.12.2014
    • andrzej Pokonos 06.12.2014
  5. natan gurfinkiel 05.12.2014
  6. Andrzej Koraszewski 05.12.2014
  7. Less 05.12.2014
  8. A.K-B 05.12.2014
    • A. Goryński 06.12.2014
  9. otoosh 05.12.2014
  10. andrzej Pokonos 06.12.2014