27.05.2026
Czas jakiś temu na kanale Kultura mogłem obejrzeć film Andrzeja Wajdy „Człowiek z marmuru” – znakomity film odtwarzający lata bezpośrednio po zakończeniu Wielkiej Wojny lat 1939 – 1945. Podaję te daty pamiętając, że są to nasze daty, to nasza wojna zaczęła się we wrześniu 39 a zakończyła w maju 45. Inne kraje, inne narody mają inne, swoje daty.
Film „Człowiek z marmuru” opowiada o latach odbudowy, odbudowy wszystkiego, jako że Polska wyszła z tej wojny jako kraj zrujnowany, kraj w nowych granicach bez Wilna i Lwowa, ale za to z Wrocławiem, Szczecinem i Gdańskiem. Film jest opowieścią o ludziach, którzy stanęli do pracy, tej najprostszej polegającej najpierw na odgruzowaniu, a potem odbudowaniu wszystkiego. To były lata nowego porządku, nowego ustroju jaki łączy się z Polską Rzeczpospolitą Ludową, gdzie robotnicy i chłopi byli, tak głosiła PRL-owska propaganda, jedynymi gospodarzami, a kierowniczą rolę odgrywała Polska Zjednoczona Partia Robotnicza powstała po wchłonięciu Polskiej Partii Socjalistycznej przez nowopowstałą Polską Partię Robotniczą.
Tyle tła społeczno – politycznego. A teraz do filmu.
Głównym bohaterem jest Mateusz Birkut, młody człowiek, który jak tysiące innych staje do pracy przy odbudowie jako murarz. Murarze to byli prawdziwi bohaterowie tamtych czasów, powstawały o nich piosenki. Film opowiada o tym, jak taki młody murarz staje do wyścigu pracy i bije kolejne rekordy ilości ułożonych cegieł w czasie jednej dniówki. Oczywiście, towarzyszy temu wielka praca polityczna polegająca na tym, by przekonać całe społeczeństwo do tej prawdy. Że w PRL to ludzie pracy są najważniejsi, że to oni są prawdziwą Polską. Ta piękna opowieść komplikuje się, gdy koledzy Mateusza Birkuta podają mu bardzo gorącą cegłę jaką najpierw umieścili w ognisku – cegła parzy dłonie Birkuta i tak kończy się jego rola przodownika pracy i rekordzisty w ilości ułożonych cegieł w czasie jednej zmiany.
Zaczyna się nowy rozdział w życiu naszego bohatera. Staje się działaczem społecznym i zabiera głos w sprawach warunków życia ludzi pracy, pomaga mu w tym jego znane nazwisko wielkiego przodownika w układaniu cegieł. Film pokazuje, jak zmienia się polityczna rzeczywistość wokół tego bohatera pracy socjalistycznej, symboliczną sceną jest ta, w której wielki portret Matusza Birkuta jest zdejmowany i zastąpiony nowym przodownikiem.
Dalsze losy Birkuta, to wejście na pozycję krytyka sytemu politycznego, krytyka tak silnego, że spotyka się to z represjami ze strony władz. Film porusza też różne osobiste wątki jego życia, ślubu którego wprawdzie nie było i dlatego jego syn nosił nazwisko matki skoro nazwiska ojca nie mógł.
Syn Mateusza Birkuta, Maciek Tomczyk jest tą postacią, która w końcówce filmu „Człowiek z marmuru” tworzy nową narrację, nową opowieść o Polsce lat 60 i 70, a co ważniejsze przenosi nas z placu budowy i murarki do stoczni, gdzie buduje się nowoczesne statki. Genialny pomysł Andrzeja Wajdy pozwolił na przypomnienie strajku sierpniowego w Stoczni Gdańskiej, pozwolił na wkomponowanie w jedną ze scen filmu Lecha Wałęsy i Anny Walentynowicz, pozwolił na ujęcia wprost z Sali BHP, gdzie toczyły się obrady międzyzakładowego komitetu strajkowego i gdzie Lech Wałęsa tym wielkim długopisem podpisał porozumienie pomiędzy strajkującym a rządem w osobie wicepremiera Jagielskiego.
Takie jest tło polityczne następnego po „Człowieku z marmuru” filmu Andrzeja Wajdy a mianowicie „Człowieka z żelaza”.
To długi film, film wielowątkowy, w którym sprawy pracy w stoczni, pragnienie upamiętnienia ojca, który zginął w grudniu 70 roku pod gdyńską Stocznią schodzą na drugi, a nawet trzeci plan. Najważniejsze są wątki osobiste, rodzącej się miłości Maćka Tomczyka i tej dziennikarki, która chciała dokończyć film o Birkucie opowiadając o jego synu Maćku Tomczyku.
Jeżeli film „Człowiek z marmuru” był opowieścią o tamtych czasach i ludziach którzy w nich byli ważni, to film „Człowiek z żelaza” jest filmem o sprawach zachodzących w relacjach człowiek – człowiek, Maciek – Agnieszka.
To wielka zmiana. Jeżeli w filmie „Człowiek z marmuru” sprawy polityczne stanowią 80% fabuły, to w filmie „Człowiek z żelaza” zaledwie 20%. I co ważne – ta polityczność dotyczy środowiska dziennikarzy i filmowców. A to jest wielka zmiana.
Piszę o tym z taką pasją, bo tak się stało, że zarówno w przypadku „Człowieka z marmuru” jak i „Człowieka z żelaza” miałem jakiś udział, pisałem o tym już wcześniej na łamach SO. Andrzej Wajda zaprosił mnie do Warszawy, gdzie w jego domu przez ponad dwie godziny, przy butelce wina, opowiadałem mu o warunkach pracy stoczniowych robotników. A zaprosił mnie jako konsultanta tego filmu wiedząc jaką wcześniej stoczyłem batalię o przyznanie nagrody wielkich zakładów pracy filmowi „Człowiek z marmuru”.
Nie ma już z nami Andrzeja Wajdy, mamy teraz jego rok w kulturze. Stawiam więc pytanie – co takiego stało się, że jego „Człowiek z marmuru” wyrażał prawdę czasu tamtych lat, a ten drugi, jeszcze ważniejszy, był tylko opowieścią o Maćku i Agnieszce ?
Czy mamy jakieś hipotezy ?

Zbigniew Szczypiński
Polski socjolog i polityk. Założyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.

Jeszcze taka puenta do tego co wyżej. Wczoraj, na kanale Kino Polska mogłem obejrzeć raz jeszcze trzecią część filmów Andrzeja Wajdy poświęconych ludziom a to z marmuru, a to z żelaza, pokazany został „Człowiek z nadziei ” taka opowieść o Lechu Wałęsie, jego życiu i roli jaką odegrał w zmianie systemu politycznego w Polsce. Od prostego robotnika przez szefa komitetu strajkowego w Stoczni, przewodniczącego MKS a potem szefa NSZZ Solidarność do rozgrywającego w trakcie obrad Okrągłego Stołu i laureata pokojowej Nagrody Nobla, prezydenta Polski i kogoś, kto przemawiając w amerykańskim Kongresie porywa amerykańskich polityków.
Lech Wałęsa stał się jednym z dwóch, obok papieża Jana Pawła II najbardziej znanych Polaków na świecie i nadal, mimo lat, zajmuje ważne miejsce na politycznej scenie.
Niestety film Andrzeja Wajdy nie próbuje nawet wytłumaczyć tego fenomenu jakim była kariera takiego człowieka na takie miejsce w historii,
A szkoda, bo to dopiero jest wielkie zadanie…
Niestety! Moim zdaniem kolejne filmy Wajdy z serii „Człowiek z …” artystycznie są coraz gorsze. Pierwszy (z marmuru) jest przejmującą opowieścią o tragicznym losie człowieka przemielonego przez historię. Drugi (z żelaza) jest tylko agitką, choć na rzecz szlachetnej idei. Zaś trzeci to laurka i nie zmienia tego fakt, że wystawiona postaci godnej upamiętnienia.
Nie jestem krytykiem literackim czy filmowym, ale wydaje mi się, że aby dzieło artystyczne przejęło widza lub czytelnika musi ono przedstawić sytuację w sensie klasycznym tragiczną, czyli zawierającą w sobie konflikt i konieczność wyboru między ważnymi wartościami. Na nasze (widzów) nieszczęście nawet tak wielki reżyser jak A. Wajda zapomniał o tym kręcąc kolejne filmy o człowieku z …. W rezultacie w kolejnych filmach mamy szlachetne idee i zamiary, ale postacie są jednowymiarowe a w takim Człowieku z żelaza najciekawszą okazuje się postać reżimowego dziennikarza, grana przez M. Opanię.
Janusz J.