Jerzy Łukaszewski: Kobieta i życie8 min czytania

()

goddessTekst dedykowany p. Hannie Chmielewskiej

2015-06-21.

Jeśli tytuł kojarzy się z popularnym niegdyś tygodnikiem zdobywanym drogą skorumpowania sprzedawcy w kiosku „Ruchu” to wyjaśniam, że jest to wyłącznie przypadkowa zbieżność. Nie będę pisał o PRL–owskiej prasie, ale dokładnie o tym, o czym zawiadamia tytuł, czyli o kobiecie. I życiu.

Natura sprawiła człowiekowi wielką niespodziankę i choć logika rozwoju życia na ziemi czyni ją mniej „niespodzianą”, to odnieść się musimy do zdolności poznawczych człowieka pierwotnego i wówczas zrozumiemy, jak wielką zagadką była kobieta dla swojego ówczesnego partnera.

To kobieta dawała grupie nowych członków, instynkt wskazywał, że to jedyna droga do przetrwania zwanego dziś zdolnością przedłużenia gatunku.

Antropolodzy na podstawie badań dawno doszli do wniosku, że człowiek pierwotny nie uświadamiał sobie zależności między stosunkiem płciowym, a narodzinami nowego człowieka. Nie każcie mi tego tłumaczyć, bo sam w to ledwo wierzę, za to wszystko co działo się ze świadomością człowieka, a co możemy stwierdzić poprzez badania historyczne wskazuje, że antropolodzy się nie mylą.

To co możemy zbadać, a co dotyczy świadomości ludzkiej tamtych czasów, zawiera się w pierwotnych religiach. To religie tłumaczyły otaczający człowieka świat, odpowiadały na nurtujące go pytania, dawały rozwiązania problemów.

Dawały spokój ludzkiemu umysłowi tak potrzebny do codziennej egzystencji. Osłaniały go od strachu przed nieznanym. To była podstawa relacji człowiek – religia. Wszystko inne przyszło dopiero potem.

Religie rzadko obywają się bez bóstw. Nasz krąg kulturowy wywodzi się wprost z obszaru szeroko pojętej Mezopotamii, gdzie rodziły się pojęcia tworzące później kulturę grecką, rzymską i in. Na terenie Mezopotamii, szczególnie jej północnych rejonów narodziły się najstarsze znane nam systemy religijne. I najstarsze bóstwa.

Tu dochodzimy do tej „seksualnej nieświadomości” pierwotnych. Gdyby zależność między aktem płciowym, a narodzinami była dla nich zrozumiała, kobieta przestała by być tajemnicą. Gdyby nie była tajemnicą, nie ustawiono by jej tak wysoko w hierarchii ówczesnych społeczeństw. Wszystko wskazuje, że była „dobrem chronionym” jako decydująca o przetrwaniu grupy. To ona była najcenniejszym łupem w czasie międzyplemiennych wojen, który to odruch został ludziom aż do naszych czasów.

I to ona była najstarszym na świecie bóstwem. W świetle powyższego nie budzi to zdumienia. To oczywiste. Dawała życie, stwarzała nową cząstkę świata, była depozytariuszem odwiecznej tajemnicy, której jej partner nie potrafił pojąć. „Musiała” być bóstwem.

Co ciekawe – tzw. intuicje religijne jednocześnie z kultem płodności praktykowały kult zmarłych – świadomie bądź nie dając wyraz zaciekawienia dwiema stronami tajemnicy życia. Nie wyklucza się, że te dwa kulty razem stworzyły dopiero religię o charakterze eschatologicznym.

Pierwsze bóstwo zwano umownie Wielką Boginią Matką, co wyjaśnia wszystko co powiedziałem uprzednio. Ślady archeologiczne wskazują, że przez ponad 10 tys. lat kult Bogini Matki zapoczątkowany w północnym Iraku emanował na bliższe i dalsze obszary obrastając mitologią, przydając nowych imion w nowych językach nowych ludów. Powodował też liczne nieporozumienia wśród współczesnych antropologów odgadujących w nim przejawy matriarchatu, co nie znajduje żadnego ani uzasadnienia, ani materiału dowodowego natury archeologicznej.

To Wielka Bogini Matka , przyjmując lokalne imiona Inany, Ishtar, Ashtarte, Ateny czy Artemidy zadomowiła się w większości religii, przed czym nie uchroniło się nawet chrześcijaństwo niejako wbrew swym założeniom ideowym wynoszące na ołtarze Miriam, matkę Jezusa.

Miriam mieści się jak najbardziej w tej logice. Matka tego, który dał „nowy świat” jest tą samą sumeryjską Tiamat, z której ciała powstała nasza ziemia.

Bo wg najstarszych przekazów świat stworzyła właśnie bogini, nie bóg.

Już choćby na tej podstawie możemy stwierdzić, że najstarsze religie powstawały w oparciu o obserwacje natury, były dosłownym przeniesieniem zjawisk przyrodniczych na grunt pojęć abstrakcyjnych.

Początkowo nie widać w nich odniesień do żadnych stosunków społecznych. To przyszło dopiero później, w dobie rywalizacji między ludnością osiadłą a koczowniczą.

Odniesienie do kultu płodności było też prawdopodobnie źródłem zjawiska napawającego zgrozą i wstrętem późniejszych chrześcijan nie rozumiejących jego genezy – prostytucji świątynnej. A niewykluczone, że i przyczyną ich zbudowanego na zasadzie przeciwieństwa zjawiska seksualnej fobii, z którą borykamy się także dziś, po kilku tysiącach lat, a która współczesnym wydaje się tak „nienaturalna”. Bo w gruncie rzeczy taką jest – anachronizmem, który przetrwał i nie mając już dziś podstaw do istnienia gorączkowo szuka nowej pożywki, by uzasadnić swoją obecność.

W miarę wzbogacania się życia społecznego i jego aspektów zaczęły się tworzyć najpierw odmiany tej samej bogini, a później  nowe bóstwa, będące wszelako wciąż emanacją tej pierwszej, największej.

I tak najpierw Wielka Bogini Matka mająca wśród swoich prerogatyw płodność, narodziny, wyżywienie i uzdrawianie oddała je „wyspecjalizowanym” boginiom.

Płodność Inanie, narodziny Mamie, wyżywienie Asznan, a uzdrawianie Guli.

Potem ten proces coraz bardziej przyspieszał wytwarzając ostatecznie liczbę bogiń, której chyba nigdy nie poznamy.

Wśród odnalezionych tabliczek mamy natomiast takie, które wskazują na silny kult bogiń nawet w późniejszych okresach, gdy ludy koczownicze narzuciły swoje widzenie świata, w tym wyższość bóstw męskich.

Słynny władca Lagasz – Gudea udał się do świątyni Baby po objaśnienie snu. Tekst modlitwy jest zaskakujący. Król zwraca się do Baby per „ojcze i matko”.

Mówi: „… Ty decydujesz o wszystkim, Twoje słowo z radością przyjmie król…”

Bogini Asznan, zwana też Eziną, przedstawiana jako dziewczyna z kłosem zboża we włosach, trafiła nawet jako Panna do znaków Zodiaku. A jest o tyle istotną boginią, że archeolodzy z coraz większą pewnością twierdzą, iż wynalazek rolnictwa, które zmieniło nasz świat, był dziełem kobiet.

Kolejny etap to obecność bóstw żeńskich we wszystkich dziedzinach życia, ale i dziedzin nie dotyczących bezpośrednio bytowania, takich jak kosmogonia. Pojawiają się liczną grupą wśród bóstw astralnych, a także wśród pojęć mitologicznych. Boginią świata podziemnego, do którego trafia się po śmierci jest wszak Ereszkigal – rodzona siostra bogini płodności Inany.

Pomimo niezwykłej rozbudowy panteonu bóstw, logika z najstarszego okresu została zachowana. To właśnie Inana jako jedyna potrafiła wejść do świata podziemi i z niego powrócić (co później pojawiło się w mitach greckich, ale już w wydaniu męskim).

Jej akadyjskie wcielenie – Ishtar to już bogini płodności, sprawiedliwości, wojny, miłości fizycznej, narodzin, tkactwa, żywności, ale i bóstwo astralne – planeta Wenus.

Sporządzony swego czasu przeze mnie katalog bóstw żeńskich Mezopotamii liczy ponad 120 imion. Tylko 120, ponieważ tyle tylko dało się bez wątpliwości powiązać z przysługującymi im prerogatywami.

Najciekawsze jest to, że przeglądając go widzę, jak wiele z nich przetrwało upadek Babilonu, powstanie chrześcijaństwa i weszło do obiegu pojęć obecnych w umysłach całkiem współczesnych ludzi.

W Mezopotamii mieliśmy np. boginię Lilitu. Kiedy czyta się o niej jako o pustynnym demonie porywającym dzieci w pełnym słońcu, trudno aby nie przyszły na myśl czysto słowiańskie „południce” porywające żniwiarzy z pola, którzy nie schronili się przed południowym żarem (i nie odmawiali modlitwy na Anioł Pański). Była i agresywna wobec mężczyzn bogini Ardat – Lili mająca dokładnie te same upodobania co słowiańskie upiory i tak jak one posiadająca podwójny rząd zębów. A czy nie przypominają wam mezopotamskich, wąsko wyspecjalizowanych bóstw chrześcijańscy święci od bólu zębów, żołądka, czy rzeczy zagubionych? Itd., itd.

Z czasem obecność bóstw żeńskich w panteonie mezopotamskim maleje procentowo. W Sumeryjskim było ich 60%, w akadyjskim już niewiele – tylko 7,5%, ale w babilońskim już rośnie – 11,7%, a w asyryjskim, błędnie kojarzonym jako panteon świata wojowniczych mężczyzn –  13.3%.

Jest to najstarszy przykład zjawiska, z którym historia ma często do czynienia. Przychodzą nowe ludy, podbijają miejscowych, ale nigdy nie udaje im się całkowicie wyeliminować miejscowej kultury i sposobu myślenia. To najeźdźcy się zmieniają. Tak było z Bułgarami, którzy podbili słowiańską ludność, tak może być i z islamską imigracja, której tak dziś boi się Europa.

Jeden z mezopotamskich mitów mówi o tym, jak zadano bogini Inanie pytanie za kogo chce wyjść – rolnika czy pasterza? Pasterz symbolizował napływową ludność, rolnik miejscowych.

Ta scena jest ważna bez względu na odpowiedź Inany. Pokazuje, że ONA miała wybór. ON –  nie. Czy był pasterzem, czy rolnikiem, musiał ubiegać się o jej względy. To ona decydując się na jednego z nich decydowała w tym samym momencie o kształcie świata, o drodze, którą pójdzie jego historia.

Ale – tylko wówczas, gdy dokonała wyboru. Odrzucając obu nie zdziałałaby nic.

Polecam tę uwagę współczesnym feministkom. Nie ze złośliwości, wręcz przeciwnie – jako przykład, że coś już w historii się działo, że nie zaczęła się ona wczoraj.

I że w gruncie rzeczy wciąż jesteśmy tacy sami.

Jerzy Łukaszewski

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

15 komentarzy

  1. Aleksy 21.06.2015
  2. j.Luk 22.06.2015
    • Aleksy 22.06.2015
      • j.Luk 22.06.2015
  3. Magog 22.06.2015
  4. Brentano 22.06.2015
  5. j.Luk 22.06.2015
  6. j.Luk 22.06.2015
  7. slawek 23.06.2015
  8. j.Luk 23.06.2015
  9. slawek 23.06.2015
  10. j.Luk 23.06.2015
  11. slawek 23.06.2015
  12. j.Luk 23.06.2015
  13. A.P. 01.07.2015