Szum jest i sprawa jest, więc poczytałam i zabiorę głos, bo sama jestem kobietą i mamą. Na dodatek starą.
Podstarzała (no, jejka, nie ma co się unosić!) Podstarzała –nie młódka – pani aktorka obudziła się nagle samotna i zdesperowana, bo zobaczyła na własne oczy, co się będzie działo, gdy będzie tak stara jak jej matka i na dodatek niedołężna. Musi mieć opiekuna! Przytulankę – pocieszajkę.
Obawiam się, że to niestety przeważyło na szali decyzji pani aktorki – galopująca samotność.
I cała rzecz idzie nie o to, że urodziła, korzystając z całej tej machiny invitrowej, ale o powody powziętej decyzji i brak kalkulacji, bo – niestety – dziecko dzisiaj, to TEŻ kalkulacja: czy mam mieszkanie i pieniądze żeby je odchować. To się nazywa: odpowiedzialność.
Na dziecko trzeba choć trochę pieniędzy. Nie głodową pensyjkę. Może być pomoc rodziny i przydałby się fajny tatuś. Najlepiej pracujący.
Inaczej jest, gdy młoda gąska „wpadnie”, gdy jest mama, babcia, ciocie (bywa że i ojciec dziecka sumienie ma i odpowiedzialny jest) i przyszłość przed nią, przed nimi. Bardzo młoda gąska ma dwa wyjścia – wychować, albo oddać do adopcji. Ale gdy stara pani decyduje się na dziecko z in vitro, to ja bym wypytała dokładnie o motyw postępowania. CZEMU akurat TERAZ? Co sprawiło, że nagle taka decyzja? W Polsce robi się in vitro od 25 lat (jeśli pani jest „obrzydliwa” na metody tradycyjne).
Pani nie mając zaplecza – ani rodziny, ani pieniędzy – a na głowie starą, schorowaną matkę decyduje się na kupienie sobie dzidziusia. Nie myśląc o tym, że po sześćdziesiątce dopadają nas znienacka różne choroby. Tak, oczywiście, za młodu to też możliwe, ale na starość dopadają nas częściej. Tak już jest. Pani to powinna wiedzieć, bo ma chorą mamę i (powinna mieć) wiedzę o naturze ludzkiego organizmu). Oczywiście życzmy sobie wszyscy zdrowia, ale życzenia bywają zawodne.
Dygresja taka – łatwiej (i taniej) byłoby wziąć pieska ze schroniska, choć to też odpowiedzialność. No, ale piesek się nami raczej nie zaopiekuje…
Pisze się też w komentarzach o późnym ojcostwie, z jakimś wyrzutem, którego nie rozumiem. Ono od wieków nie przeszkadzało, bo staremu ojcu towarzyszy zazwyczaj młoda żona, rodzina i wszystko jest w porządku.Co więcej, nigdy nie słyszałam, żeby stary, samotny facet szukał sobie dawczyni jajeczka, dał swoje nasienie, zapłodnił i tak (albo inaczej) kupił sobie w ten sposób przytulankę na stare lata. Panowie raczej (jeśli już) wolą kupowane na godziny – starsze niż bobo – przytulanki (taki żart okolicznościowy) a jak rzeczywiście samotność im doskwiera, a mają „po kokardę” estrogenów – pies ze schroniska załatwi sprawę, bo to wierny i miły przyjaciel merdający ogonem i nie zrzędzący.
Nie ma wśród nas, wątpiących w bajkę pani aktorki o cudownym poczęciu, hejtu. Hejt to nienawiść, a nienawiści nigdzie nie czytam. Sama jej nie mam. Ot, z lekka jestem cyniczna.
We mnie jest niezgoda na taki egoizm i troska o te dzieci, a nie o dobre samopoczucie pani. I jest pytanie o sensowność takiej decyzji, w której nie widać troski o dzietność kraju, a wyłącznie egoistyczną decyzję osoby, która na dodatek obarcza mnie, Ciebie, nas, odpowiedzialnością za
swoją zachciankę rozkładając rączki i mówiąc publicznie: „Nie mam za co wychować, pani Kopacz! Pani mi da!”.
I jeszcze drobiazg taki – pani się zarzeka, że dziecko jest z cudu, a nie z próbówki, a jednocześnie całkowicie ochrania, skreśla ojca. Że to niby „zamknięta sprawa”, więc – w domyśle – to my mamy być tym zbiorowym ojcem, fundując pani kasę na dzieci. To mi nie odpowiada. Nie pasuje do bajeczki o „dobru dzieci”.
Nie bez przyczyny (natura mądra jest) nasze, kobiece jajeczkowanie kończy się koło 40 – 50. Późne (nie przeczę, że bardzo szczęśliwe) matki narzekają, zwłaszcza, gdy samotne, na to, że zwyczajnie brak im sił, że fizycznie już im ciężej, (niż gdy były młode).
TAK, matka musi mieć siły i środki żeby być dobrą matką. W domu nie musi być bogato, ale i nie głodno, a z powodu braku sił dziecko nie może być zaniedbane.
To takie trudne do zrozumienia?
Tak trudno pojąć, że dziecko nie może być zachcianką, zabawką, a jest wielką odpowiedzialnością? Że LUBI mieć mamę i tatę? Że młodzi i silni rodzice mają z dzieckiem lepszą więź? Natura, do której dzisiaj tak lubimy się odwoływać tak to zmajstrowała i tak jest dobrze. Nic na siłę. Zwłaszcza za nieswoje pieniądze.
Małgorzata Kalicińska



Świetny tekst a cynizmu w nim nie dostrzegam, samo życie.
Najzabawniejsze jest to, że niemal do wszystkiego potrzebne są obecnie kwalifikacje, papiurek że coś tam wiem i mogę to robić dla dobra społecznego a przy okazji własnego.
Dzieci miało się i dalej jeszcze ma tak od niechcenia, bo prokreacja to miła rzecz podparta później adrenalinką, jest ta ciąża czy (uff) nie..
Ludzików ma być dużo i mają być durni, sekret przekazywany od pokoleń. Ostatecznie koś musi pracować na dostatki mniejszości co nosi dumnie miano przywódców.
Nie pamięta Pani, żeby mężczyzna… jest Pani za młoda. Ja oglądałem w połowie 50-tych ubiegłego, w kinie Stolica na Narbutta francuski film „Dziwne życzenie pana Barda” – właśnie na ten temat. Nie miałem do dziada krzty sympatii.
A ja, przyznam się, nie mam zielonego pojęcia, jak to zdarzenie oceniać. Pracuję niedaleko pewnego urzędu miasta i widzę codziennie korowody „wpadniętych” młodych „gąsek” po zasiłki i ratunek. Które to dzieci są „lepsze”, które to matki są „lepsze”, a które „głupsze”?
Szanowna Pani Autorko, Szanowni Dyskutanci – jeśli zaprezentowane tu poglądy wpoiliście Waszym dzieciom to na niedołężną starość macie zagwarantowane miejsce … w schronisku dla zwierząt.
tiaa, właśnie dziś idę popchnąć sprawę podłączenia telefonu stacjonarnego dla starej kobiety bo Orange załatwia to prawie miesiąc. Mój chrześniak zadzwonił z Anglii z prośbą abym sprawdził co dzieje się z babcią bo nie może się dodzwonić od trzech tygodni. Poszedłem.. Pani jest wiekowa, całkiem samotna, nikogo bliskiego bo pomarli i czeka na swoją kolej.
Dział techniczny mówi że już już.. tak od trzech tygodni.
Powinna założyć internet to by zadziałali?
Ci co ją obsługują są w wieku jej wnuczka..
Ciekawe kto im to wpoił?
@Magog. To wszechwładna „niewidzialna ręka rynku”która unika jak ognia strat a garściami czerpie zyski.
Ja uważam, że to nie tylko problem ekonomiczny jest ważny. Różnica wieku wynosząca trzy pokolenia powoduje zerwanie porozumienia między rodzicami a dziećmi. Świat idzie naprzód, dzieci idą także, a starzy rodzice nie rozumieją zmieniającego się świata.
.
Sytuacja dziadków jest inna, nie są skazani na odpowiedzialność za wnuki, mogą pozwolić na relaks. Starzy rodzice są odpowiedzialni pod każdym względem.
Gdy invitro sie rozpowszechni, bedzie wiecej takich dziwactw. Czekam na druga dziewice co urodzi.
na stos z tą czarownicą?
małgosiu miła, bez megalomanii, plijz. to nie cynizm, to wścibstwo. zastanów się przez chwilę nad tym, jaki mamy tytuł moralny do pouczania innych ludzi jak mają żyć. odrobina pokory byłaby bardzo na miejscu.
kleider machen leute – wiem, ale z togą moralisty mało komu jest do twarzy
„zastanów się przez chwilę nad tym, jaki mamy tytuł moralny do pouczania innych ludzi jak mają żyć.”
Choćby taki, że jednostki zdemoralizowane jak ta 60 letnia matka najpierw wydają dzieci na świat, a dopiero później układają plan jak sobie z tym poradzić po czym dochodzą do wniosku, że utrzymaniem należy obarczyć społeczeństwo i najlepiej oddać dzieci pod wychowanie instytucji bo ona sobie nie poradzi sama. Otóż jesteśmy społeczeństwem cywilizowanym, a nie dziczą plemienną, gdzie odpowiedzialność za dziecko była odpowiedzialnością wszystkich. Z jaskini to my wyszliśmy już jakiś czas temu i nie widzę powodu by tam wracać.
@ Brentano. Co Pan cudzołoży bez sensu? Jednostki zdemoralizowane to są sprzedajni politycy i dziennikarze, bandyci, kibole, Wesołowscy, Paetze i Gile – a nie kobieta, która urodziła dzieci, choćby podstarzała i z in vitro albo nie z in vitro. Jedno sprzątanie po wyczynach kiboli kosztuje więcej niż utrzymanie tych dzieciaków przez rok. Takie porody to nie jest nawet margines, to jest mniej niż nic. To nie stanie się normą, to niczemu nie zagraża, to nie będzie żaden przykład do naśladowania.
@brentano – jak rozumiem autor tej wypowiedzi jest zwolennikiem eugeniki, bo jeżeli nie jest, to cały ten wywód byłby niespójny i pozbawiony sensu.
poddawanie „zdemoralizowanych jednostek”i ludzi podejrzewanych i posiadanie niewłaściwych genów przumusowej sterylizacji przerabiano już w latach trzydziestych ubiegłego wieku w kilku krajach z niemcami na czele.
dopiero w latach powojennych odstąpiono od tego typu inżynierii społecznej i zaczęto wypłacać odszkodowanie jej ofiarom, ale hańba pozostała.
opisana przez małgorzatę kalicińską sprawa ma charakter raczej incydentalny. uważanie jej za rozpowszechnione zjawisko społeczne jest przesadą, która przydaje całej sprawie pikanterii, a wiara w to, że za pomocą rygorów da siȩ wyhodować idealne społeczeństwo jest doprawdy rozczulająca.
@Brentano. Społeczeństwa cywilizowane żyją za nasza północną i zachodnią granicą, w Polsce można mówić o przypadkowej zbiorowości gdyż nastąpił gwałtowny regres socjalizacji czego przykładem ten artykuł.Odnoszę wrażenie że skrajne przypadki nie kwalifikowałyby się nawet do mrowiska a co dopiero do jaskini.Brentano,chcesz żyć w cywilizowanym społeczeństwie, najpierw musisz się socjalizować – wróć na drzewo!.
Na (circa about) 10 milionów kobiet w wieku rozrodczym znalazła się jedna nietypowa, a lament i dyskusja w stylu …co by to było, gdyby tak wszystkie chciały mieć dziecko po 50-tce, horrendum!
Dzieci, które po utracie rodziców są wychowywane przez dziadków jest zapewne sporo, ale nad nimi jakoś nikt nie płacze, ani nad wychowankami domów opieki.