JS: Ameryka, Ameryka…6 min czytania

()


29.05.2026

Zdanie odrębne

Ameryka to względnie młode państwo; niedługo będzie obchodzić 250 rocznicę powstania. W porównaniu z ninnymi – również z Polską – ma krótką historię. Za sprawą emigrantów z Europy i niewolników z Afryki zajęło ogromny obszar, eksterminując ludność tubylczą, bądź wpędzając ją do rezerwatów.

*

Ale Polacy są zafiksowani na Ameryce… Po I wojnie światowej; dzięki prezydentowi Tomasowi W. Wilsonowi i jego doradcy (Harold Lord) Polska powróciła na mapę Europy. Ćwierć wieku później inny amerykański prezydent Franklin D. Roosevelt pozwolił na włączenie naszego kraju (i nie tylko) w rosyjską strefę wpływów, na prawie pięćdziesiąt lat. Dopiero za Bila Clintona, który wsparł wejście Polski, Czech i Węgier do NATO, udało się ją opuścić. Teraz w nasze dzieje wkroczył „peacemaker” Trump, który co chwilę wywołuje jakąś wojnę – a to celną, a to handlową, gorącą, zimną, wewnętrzną i zewnętrzną… Zainstalował w Warszawie swego „przyjaciela”, poprzez którego wpływa na polską politykę (przymus zakupów broni w USA, krytyka SAFE, azyl dla Ziobry itp.). Najeźdźczy naród amerykański jest interesowny i pragmatyczny; polski – cierpiętniczy i męczeński jest emocjonalny i służalczy.

*

Przez ostatnie dwa tygodnie wszyscy żyli decyzją odwołania przerzutu do Polski amerykańskiej brygady pancernej. Za oceanem pożegnano żołnierzy, a ciężki sprzęt już płynął w naszą stronę. I oto, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, wszystko się zmienia… Niezwyciężeni woje zostają na miejscu, statki zawracają do portów, a u nas lament i zamęt, ‘płacz i zgrzytanie zębów’… Okazuje się, że bez Amerykanów[1] polskie siły zbrojne są nic nie warte, a Putin dostał zielone światło, by nas atakować.

Za kaprys amerykańskiego przywódcy nasz prezydent obwinia premiera, minister obrony i szef sztabu są zdezorientowani, z ‘misją ratunkową’ (dla amerykańskiego kontyngentu) do Stanów udają się dwaj wiceministrowie polskiego rządu. Brakuje tylko przebłagalnych modłów (suplikacje), jakie w każdej chwili mogą zarządzić proboszcze (w Małopolsce, Podkarpaciu i na ścianie wschodniej)… I oto znowu karta się odwraca, Trump ruga ministra wojny i zarządza ponowne wysłanie do nas swoich żołnierzy. Nieoczekiwaną decyzję uzasadnia „wynikiem wyborów obecnego prezydenta Polski, Karola Nawrockiego, (…) oraz biorąc pod uwagę nasze relacje z nim”. Amerykański ambasador w Warszawie dodaje, że prezydent Trump uznaje nas „za silnego sojusznika” (a) „jeśli Europa pragnie przyszłości, powinna zwrócić się ku jednemu europejskiemu krajowi, który wciąż wierzy, że taką przyszłość ma”, czyli ku Polsce… Będzie to future pod auspicjami największego (jak dotąd) Amerykanina, który nie znosi Europy, próbuje zdestabilizować jej gospodarkę oraz sojusz obronny.

Wygląda na to, że zamorskie mocarstwo ma szatański plan wobec Polski. Relacje Trumpa z Nawrockim oznaczają, że zainstalował tu swego namiestnika (jak niegdyś car Aleksander I[2]) i będzie chciał go wykorzystać przynajmniej na dwa sposoby. Pierwszy to szybsze lub wolniejsze wprowadzenie w Polsce ideologii i praktyk trumpizmu[3]. Drugim będzie próba wyłuskania nas z Unii, rozbicie jedności europejskiej i ułatwienie Rosji powrotu na tereny jej odwiecznej dominacji (Bałtowie, byłe demoludy, Niemcy)

Sprzyja mu część naszych polityków z Kaczyńskim na czele, która jest zaprawiona w destrukcyjnej robocie; trzeba tylko – na wzór amerykańskiego lidera – stale motywować ich przerośnięte ego. Politycy tudzież statyści polityczni powinni uważnie wczytać się w komunikat ambasadora USA. W dawnych czasach podobnie wypowiadali się przedstawiciele Rosji – u schyłku II Rzeczypospolitej był to Otto von Stackelberg, a za PRL Wiktor Lebiediew czy Awierkij Aristow…

*

W mediach roi się od komentarzy… Na początek tekst Elizy Sarnackiej-Mahoney o Trumpie („Tygodnik Przegląd”): „Chrześcijańscy nacjonaliści, którzy szybko zrozumieli, że mają do czynienia z wyzutym ze skrupułów i moralności handlarzem, z którym łatwo można się dogadać”. „Trumpa otacza grono katolickich fundamentalistów, nazywanych integralistami, twierdzących, że państwo powinno być zintegrowane z Kościołem” (Vance, Rubio, Carr, Bannon). Nie uznają oni rozdzielności państwa od Kościoła, a konstytucyjną klauzulę w tej kwestii rozumieją jako wytyczną, że ludzie władzy „powinni rekrutować się wyłącznie z religii chrześcijańskiej”[4].

Są przekonani, że „wszystko, co się dzieje wokół, jest wolą bożą”. Bóg decyduje o tym, że niektórzy są wybrańcami, mają zwierzchnictwo nad innymi i rządzą. Nie popierają demokracji, nie interesuje ich społeczna równość. Wierzą, że cały świat stanie się kiedyś cywilizacją chrześcijańską, „a ci, którzy będą się wtedy wyłamywać, będą surowo karani” .

Korespondentka „Politico” (w Białym Domu) Dasha Burns pisze o wielkim zamieszaniu, do jakiego doszło w Polsce. Najpierw Pentagon ogłosił wycofanie wojsk, po czym Trump stwierdził coś zupełnie przeciwnego. Ten człowiek uważa, „że jego władza, która przejawia się w eliminowaniu przeciwników politycznych i pomaganiu kandydatom, których popiera, nie powinna ograniczać się do USA”. Dopowiedzmy: skoro nie udało mu się zachować węgierskiego przyczółka, zrobi wszystko, by ingerować w najbliższe wybory parlamentarne. Nie odpuścić Polski, zafiksowanej na punkcie Ameryki i gotowej na zdradę typu 27:1.

Niemiecka gazeta „Süddeutsche Zeitung” uważa, że jeśli poważnie potraktować słowa Rubio, to NATO przestało być dogodnym instrumentem do utrzymania USA po stronie Europy. Przypina się ona łańcuchem do „chaotycznego prezydenta, którego polityka bardzo szkodzi jego (…) sojusznikom i któremu Europa jest obojętna”. Dowodem na to jest zapowiedź Trumpa wysłania do Polski żołnierzy ze względu na dobre relacje z polskim prezydentem. „To uzasadnienie nie ma nic wspólnego ze strategią i odstraszaniem, lecz z osobistymi sympatiami. Trump chce wysłać żołnierzy (…), ponieważ lubi prawicowo-populistycznego prezydenta Polski”. „Amerykańscy żołnierze są jak cukierki, które rozdaje się grzecznym dzieciom według własnego uznania”. (…) „Kto w Europie jeszcze poważnie wierzy, że temu rządowi USA można ufać w kwestiach dotyczących bezpieczeństwa, powinien włożyć pod poduszkę ząb. Możliwe, że Wróżka Zębuszka przyniesie mu w nocy amerykańską brygadę” konkluduje gazeta.

*

Poseł Macierewicz (z żarem w oczach) przekonuje w sejmie, że układ z Wielką Brytanią, który podpisał Tusk, jest wymierzony w nasz sojusz z Ameryką! A prezydent Nawrocki (w Szwajcarii) nie jest pewny, czy ten układ podpisze …


  1. Z wywiadu z wiceministrem rozwoju i technologii I programie PR: „amerykańscy żołnierze bezpieczeństwo nam dają i gwarantują”…
  2. Chodzi o w. księcia Konstantego, któremu Polacy dali żonę, tak jak wcześniej podsunęli Polkę Napoleonowi I, cesarzowi Francuzów.
  3. Amerykańskie MAGA zastąpi nasze MPGA…
  4. W Polsce, sto lat temu podobne poglądy głosił historiozof Feliks Koneczny, którego pisma są dostępne w Bibliotece Kongresu w Waszyngtonie.

JS

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

Odpowiedz

wp-puzzle.com logo