W polskiej – i nie tylko polskiej – kulturze utarło się, że o zmarłych mówi się dobrze, albo wcale. Wyjątki robi się jedynie dla postaci historycznych co jest o tyle uzasadnione, że nadmierna delikatność mogłaby znacząco fałszować ich obraz. Należy więc poświęcić delikatność wobec persony dla zachowania historycznej prawdy.
Kłopot bywa z politykami, których wszyscy pamiętają i oceniają skrajnie, bo nie wychodzi to na dobre ani historycznej prawdzie, ani personie, której pamięć zużywa się w gorących dysputach.
Jest jeszcze gorzej, kiedy ze strony rodziny tych zmarłych nie widać ani krzty zachęty, by zostawić w spokoju pamięć o bliskim im człowieku. Podobno bliskim.
Skąd ta wątpliwość?
Ano z obserwacji tego co już się dzieje, a dziać będzie zapewne w stopniu daleko większym i to w najbliższej przyszłości.
Od jakiegoś czasu media donoszą o sporze jaki wywołał w Szczecinie pomysł postawienia tam pomnika Lecha Kaczyńskiego. Rodacy w ogóle nauczyli się w ostatnich latach „wojny pomnikowej” i popełniają wszystkie możliwe błędy, jakie popełnić może ktoś, kto przede wszystkim walczy, myślenie zostawiając sobie na emeryturę, albo jeszcze odleglejszą perspektywę.
Narodowa dyskusja na temat pomników przeszłości, na którą składa się obalanie reliktów komuny i powiększanie zbiorów muzeum w Kozłówce, teoretycznie powinna nauczyć nas ostrożności ze stawianiem jakichkolwiek pomników zważywszy ich przyszłe możliwe losy. Póki co nie uczy. Czasem bywa to żenujące, czasem tragikomiczne, najczęściej bezmyślne.
A wydawałoby się, że to takie proste – skoro polityka bieżąca decyduje o obalaniu pomników jakiejś postaci, obalanie połączone ku uciesze gawiedzi z brukaniem pamięci o niej, to jakim cudem nie przyjdzie nikomu do głowy, że z obecnie stawianymi „na chama”, „na siłę” nie stanie się tak w przyszłości?
Już dziś widzę potrzebę powołania do życia Ministerstwa Stawiania i Obalania Pomników i założę się, że będzie miało ono pełne ręce roboty. Co zmiana polityczna, to nowe zamówienia, przetargi na obalenie tego czy owego itd. Podatki, VAT, ruch w branży kamieniarskiej – przyszłość państwowych finansów w różowych kolorach. Tak trzymać!
Nie przypuszczałem nigdy, że zostanę kiedyś obrońcą śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Za życia poużywałem sobie na tej postaci co niemiara i być może za pokutę, muszę teraz wziąć go w obronę. Przed kim? Przed tymi, którzy podobno byli jego największymi zwolennikami.
Wróćmy do wspomnianego Szczecina. Pomysł postawienia tam pomnika byłego prezydenta od początku był kontrowersyjny. Szczecin to nie miasto PiSlamistów, choć i tych – jak wszędzie – tam nie brakuje. Gospodarz dysponujący jakim takim rozumem wie, że nic tak nie szkodzi miastu, jak skłócenie mieszkańców. W dłuższym okresie czasu jest to w stanie zaszkodzić jemu samemu. Nie wykonuje więc głupich ruchów nawet jeśli hołd z wazeliną ma mu przynosić chwilowe korzyści. No, chyba że czuje czyjeś wsparcie lub parcie.
Gospodarze Szczecina poszli na awanturę z mieszkańcami.
Na zdrowy rozum – jeśli dochodzi do takich szwindli z „zebranymi głosami za” to świadczy, że nie może być to jedynie lokalna inicjatywa. Chyba, że za lokalną uznamy naciski ze strony kogoś wprawdzie posłującego z tego terenu, ale tak naprawdę nie mającego mentalnie nic z nim wspólnego. Nie wymieniam, albowiem nomina sunt odiosa, a rzecz ma charakter tak klasyczny, tak szkolny, że wydarzyć się mogła wszędzie i niewykluczone zresztą, że jeszcze się wydarzy. Szczecin to tylko przypadkowy przykład.
Ponieważ zbliżamy się do jakże refleksyjnego Święta Zmarłych, ważniejsze wydało mi się w tym momencie co innego.
Pan Lech Kaczyński jaki był – każdy widział, że strawestuję księdza Chmielowskiego. Wierzę, że dla brata i reszty rodziny był kimś bliskim, drogim, kochanym. Chcę w to wierzyć. To byłoby bardzo normalne.
Ale jeśli tak, to jak jest możliwe, że ta rodzina wpycha swego drogiego zmarłego w sytuacje, o których z góry wiadomo, że będą komentowane dla niego skrajnie nieprzyjaźnie, że będzie jego pamięć obrzucana wszystkim co najbrudniejsze nawet jeśli tylko w poczuciu posiadanej racji? Kamienna karykatura czy kawał wyszpeconego złomu jest tego wart?
Kto normalny i przyzwoity pozwoliłby na szkalowanie pamięci o swoim bliskim za cenę wątpliwej wartości kukły, z której śmiać się będą nawet „ozdabiające” ją gołębie?
A to już się dzieje, świat bywa bezlitosny.


Niestety jedyny wniosek, jaki się nasuwa jest mało pochlebny dla podobno największych jego wielbicieli. Wniosek, który mówi o braku elementarnych uczuć rodzinnych, empatii, że o zwykłym poczuciu przyzwoitości nie wspomnę.
Każdy człowiek zrobił w życiu coś dobrego, nawet jeśli niechcący. Dobrze jest zapomnieć o wadach, głupstwach czy małościach, a zachować pamięć o tych cechach i działaniach, które pozwalają wspomnieć go mile, z uśmiechem.
Jeśli jednak na siłę przypisuje mu się cechy, których nie posiadał, dzieła których nie dokonał, w sytuacji gdy żyją miliony pamiętających go i będących onegdaj z nim w gorącym sporze, to dlaczego to się robi? Kto jest aż tak „naiwny” by wierzyć, że krzykiem narzuci się milionom swoją rację? Dla uczczenia jego pamięci? Pozwolę sobie powątpiewać.

Jeśli swego „drogiego zmarłego” używa się w politycznej grze dla osiągnięcia swoich własnych celów nie bacząc na krzywdę, jaką wyrządza się jego pamięci, to jak nazwać takie postępowanie?
Naprawdę nie trzeba wysiłku, by zrozumieć, że wypychanie go na siłę na piedestał spowoduje reakcję dokładnie odwrotną od spodziewanej.
Zapomnieliśmy komentarze, które krążyły z PRL na temat wielu ze stawianych wówczas pomników? A czym ta sytuacja się różni? Niczym. Dokładnie niczym.

Drogi panie Nadpremierze i Nadprezydencie, Jarosławie przez lud nad Wisłą uwielbiony!
Pan naprawdę ma za co być wdzięczny bratu, na którego plecach najeździł się pan „na gapę” aż zajął pan wymarzone przez lata miejsce. Gdyby nie jego chwilowa popularność za czasów Buzka, nie byłoby PiS, nie byłoby pana w parlamencie i wszystkiego tego co najlepsze się panu przytrafiło.
Nie czuje pan ani krzty wdzięczności? Nie podpowiada ona panu, że jest pan mu coś winien? Choćby tyle, by zachować go we wdzięcznej pamięci krewnych, znajomych i politycznych zwolenników?
Po co naraża pan jego pamięć na to co nieuchronnie musi ją spotkać?
Otaczają pana pochlebcy, którzy mają na względzie swój mały, prywatny interes. Oni są, łagodnie mówiąc, obojętni wobec tragicznie zmarłego, ale wiedzą, że jego wychwalanie pod niebiosa może być szczeblem w drabinie ich kariery. Będą więc panu kłamać w żywe oczy, wyśpiewywać peany na cześć pańskiego brata łypiąc z ukosa, czy aby na pewno pan słyszy i czy rejestruje pan kto najgłośniej śpiewa.
To już też było. Pamięta pan dowcipy o Stalinie i ludziach, którzy pierwsi przestawali klaskać? Jakiś wniosek?
Mamy Święto Zmarłych. Wspominamy ludzi, którzy odeszli i którym należy się z naszej strony choćby odrobina szacunku.
Pańskiemu bratu również. Nawet od jego byłych politycznych przeciwników.
To naprawdę łatwo uzyskać. Wystarczy zgromić akolitów za bezsensowne używanie jego postaci do załatwiania swoich spraw. O tych sprawach ludzie szybko zapomną, ale wyszydzanie postaci pańskiego brata zostanie w pamięci na długo. Sądzi pan, że on by tego chciał?
Będzie miał pan coraz więcej pokus podsuwanych przez ludzi małych duchem. Stać pana na to, by ich przejrzeć i sprzeciwić się im? Serdecznie panu tego życzę.
Wszyscy kiedyś odejdziemy. I niejednemu z nas nie byłoby przyjemnie, gdyby pamięć o nim miał spotkać podobny los. Setka pomników nie zrekompensuje jednego obraźliwego słowa, które padnie. A padnie.
Nie warto, proszę mi wierzyć – nie warto.
Jerzy Łukaszewski



Jakim trzeba być … aby nawet we Wszystkich świętych nie odpuścić??
Zajmowanie się tematyką PiSu prowadzi do nieodwracalnych zmian w mózgu. Efekty widać powyżej. Ynteligenty z SO, psia mać.
Jakim trzeba być … aby nawet we Wszystkich świętych nie odpuścić??
……………
No właśnie. Jakim trzeba być … ?
Aby wyć na cmentarzu, aby kłamać permanentnie, aby oskarżać bezpodstawnie, aby łeb ukręcać przekrętom finansowym, aby antagonizować społeczeństwo, aby szukać urojonych wrogów aby żerować na naiwności ludzkiej, aby zatrudniać zasłużoną dla byłego systemu nomenklaturkę, aby nie mieć wyrzutów sumienia za pośrednie doprowadzenie do śmierci ludzi z politycznego otoczenia
i nie tylko .. no? Jakim trzeba być …
A może od dziecka ma się zmiany w mózgu i wybujałe ego stymulowane przez rodziców?
No i co?? To jest argument aby zachowywać się tak samo jak PiSowcy??
Czytając taki badziew jak wyżej, najchętniej i jednych i drugich wysłałbym w kosmos.
Drogi czytelniku obdarowany przymiotami charakteru lepszymi od otoczenia.
Trzy zwarte zdania i w odpowiedzi można napisać potężny elaborat niemal ma każdy temat..
„No i co??” no i nic!
Można ten zwrot potraktować jako zachętę te do dyskusji o ..?
„To jest argument aby zachowywać się tak samo jak PiSowcy??”
W tym fragmencie jestem zaskoczony, krytyka PiS?
Ciutek zawoalowana ale jednak..
Pisowcy postępują źle? A może nieetycznie? A może to braki w wychowaniu rodzinnym? A może są tylko naśladowcami naszego Świętego tylko nikt nie jest doskonały! A zwłaszcza ludzie głębokiej wiary mający świadomość, że doskonały jest tylko Bóg!
Więc mają prawo do błędów.
Drogi czytelniku, żyję w tym moim społeczeństwie wystarczająco długo aby wiedzieć kiedy używany jest kij a kiedy słowo.
Do ludzi ubogich duchem czasem słowo nie dociera, więc rządzący używają kija, na tych drugich co myślą wystarczy moc słowa, jako rzecze Pismo – na początku było Słowo. Słowo boli bardziej niż pałka.. co widać po reakcjach czytelników SO jak i Szanownego Admina obarczonego obowiązkiem usuwania tego czasem bolesnego słowa aby nie doszło do pałowania w realu.
„Czytając taki badziew jak wyżej, najchętniej i jednych i drugich wysłałbym w kosmos.”
Tu bym polemizował z tak radykalnymi życzeniami..
Po pierwsze brak środków technicznych do realizacji.
Po drugie, jedni i drudzy mogą stawiać opór przy realizacji.. jak będą środki.
Po trzecie, dobrze napisane badziewie zmusza do myślenia a ta czynność staje się coraz rzadszym zjawiskiem w społeczeństwie.
Po czwarte, czytanie i pisanie na SO nie jest obowiązkowe..
Można czytać i milczeć ale można też wyrażać swoją opinię, która jest przyjmowana i oceniana różnie, bo nie jesteśmy jednacy i chwała za to Najwyższemu…
Pozdrawiam i zachęcam do czytania pozostałego badziewia z SO
Nie rozumiem do czego przyczepić Pana komentarz. Chyba chciał Pan być zabawny ale trochę nie wyszło.
„W tym fragmencie jestem zaskoczony, krytyka PiS?
Ciutek zawoalowana ale jednak..”
No właśnie to jest to o czym pisałem. Zbyt długie zajmowanie się PiSem prowadzi do nieodwracalnych zmian w mózgu. Panu nawet przez myśl nie przejdzie że ktoś, kto ma inne zdanie, pogląd lub co gorsze krytykuje PO, może jednocześnie nie być zwolennikiem PiSu.
Powoli ręce mi opadają, więc napiszę wprost, żeby tacy jak Magog mogli zrozumieć.
Powyższy artykuł opublikowany w czasie Wszystkich Świętych uważam za totalny brak kultury, wychowania oraz biedę intelektualną. Do tego dochodzi hipokryzja (co jest akurat standardem tutaj), ponieważ to jest zachowanie charakterystyczne dla PiSowców. Krytykujecie ich a sami nie zachowujecie się lepiej. Co gorsze gawiedź, aż pieje z zachwytu, bo zmarłego Kaczora mieszają z …
JK nie miał skrupułów kiedy używał brata w swojej rozgrywce z Donaldem Tuskiem w okresie 2007-2010, wierząc naiwnie że PiS odzyska władzę w 2011 roku. Nie udało się, brat zginął a wraz z nim 96 osób. JK nie miał skrupułów, kiedy „załatwił” zmarłemu bratu Wawel nie bacząc na kompletną nieadekwatność wszystkich okolicznosci całej sytuacji. Podobnie nie miał skrupułów rozpętując histerię smoleńską wokół nieszczęśliwego wypadku, w którym akurat brat i kilku jego współpracowników miało swój niechlubny jakkowiek pewnie niezamierzony udział. Rozumiem apel do JK i podzielam jego przesłanie. Obawiam się jednak, że JK nie potrafi zobaczyć rzeczy we właściwym wymiarze co oznacza, że imię jego nieżyjącego brata bedzie jeszcze wiele razy używane dla doraźnych celów politycznych. Próba budowy pomników wbrew woli mieszkańców wyrządza bratu i samemu JK poważne szkody. Obawiam sie, że apel jest działaniem nieskutecznym, ponieważ przyczyny tragedii osobistej nie podlegają racjonalnej ocenie. Tym bardziej, kiedy jest się samemu w jakimś stopniu odpowiedzialnym za tę tragedie.
Bliźniacy Kaczyńscy, żywi czy spiżowi, to dramat
tego kraju i przekleństwo. Także w sferze estetycznej. Pomnik 4 śpiących w porównaniu z „upamiętnieniami” Wielkiego Brata jawi się jako dzieło sztuki.
j.Luk: Czego Pan oczekuje od faceta, ktory posmiertnie przerabiał członka rodziny na kiełbasę wyborczą? Pan apeluje na serio czy dla jaj?
.
A poza tym, trzeba docenic subtelne poczucie humoru najwyzszych organow. Docenmy wreszcie Generała, ktory utworzył WRONe, oraz docenmy ironie antykomunisty, ktory stawia pomniki Wielkiemu Bratu.
Przypomniał mi Pan tę oto anegdotę:
Podobno żydowski ceremoniał pogrzebowy wymaga, by przed złożeniem nieboszczyka do grobu przynajmniej jedna osoba powiedziała o nim coś dobrego.
W pewien dżdżysty, wietrzny i ogólnie paskudny dzień odbywał się pogrzeb znanego wszystkim łajdaka, o którym nawet w tych okolicznościach nikt nie mógł powiedzieć nic dobrego. Wreszcie ktoś odważył się zabrać głos:
-Umarł Icek, skończony łajdak, oszust, nicpoń i drań. Ale on ma brata.
I ten brat jest jeszcze gorszy.
Drogi czytelniku, czy to jest argument aby zachowywać się tak samo jak PiSowcy??
.
Absolutnie nie wolno zachowywać się tak samo jak PiSowcy. Po ich zwyciestwie absolutnie trzeba zachowywac sie z godnoscią i powstrzymac sie od niegrzecznych komentarzy. W szczegolnosc nie wolno przekrecac nazwisk („komoruski” powinien zostac zapomniany raz i na zawsze). Nie wolno porownywac nikogo do Hitlera, bo co było wolno Radiu Maryja przed wyborami, to absolutnie nie przystoi po wyborach. Teraz obowiązuje takt, grzecznosc, i kultura.
.
Takie zalecenia maja swoją tradycję. Parę cytatow za pl.wikipedia.org z artykułu p.t. Zamach na Gabriela Narutowicza:
.
Stanisław Stroński, który przed kilkoma dniami opublikował artykuł nawołujący do usunięcia prezydenta Narutowicza w dzień po jego zamordowaniu opublikował artykuł pt. Ciszej nad tą trumną.
.
Prasa, w szczególności prawicowa, która przed kilkoma dniami nawoływała do działań niezgodnych z prawem przeciwko legalnie wybranemu prezydentowi wzywała do legalizmu i poszanowania prawa.
.
Gazeta rozdzierała szaty nie nad tragedią Narutowicza, ale zabójcy. Winnym tragedii w tym artykule obwołany został sam Narutowicz, ponieważ przyjął godność urzędu Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej.
.
Tak wiec rzeczywiscie, istnieje prawicowa tradycja, ktorą mozna i trzeba się kierowac teraz i na przyszłosc. Bardzo Panu dziekuję, ze raczył Pan udzielic odpowiednich zalecen.