Tytuł dzisiejszego artykułu to fragment wiersza Jerzego Narbuta z 1980 roku, z czasów gdy niezwykle burzliwie organizowała się „Solidarność”. Zjawiska, z jakimi mieliśmy wówczas do czynienia widzę dziś, choć w nieco innej formie, wewnątrz spontanicznie tworzącego się ruchu Komitetu Obrony Demokracji. Niektóre z nich bardzo wielu naszych kolegów niepokoją, ale powiem tak: to norma w takim spontanicznym ruchu i musimy temu stawić czoła, i to my, a nie nasz przeciwnik, damy radę.
Oczywiście w takim spontanicznym ruchu, w tak masowym ruchu, musieli się pojawić też ludzie, którzy mając nawet bardzo dobre chęci, nie potrafią działać w zespole i zamiast pomagać, co nieco psują. Ale, damy radę. To my, większość, musimy działać spokojnie i mądrze. Musimy rozumieć, że to, co robimy, to nie jest heca, przygoda… To szalenie poważna sprawa, a nasz przeciwnik jest potężny i nie wolno go lekceważyć. Jest nie tylko potężny, ale i cyniczny, pozbawiony oporów moralnych, choć o moralności ciągle tokuje.
Zacznijmy od tego: nie obrażajmy się na siebie, nie dawajmy się podzielić, skłócić. Postarajmy się schować osobiste fobie i ambicje. Nie pora na to. Jeśli ktoś sobie wyobraża, że w KOD zrobi karierę, to może się zdziwić, bo nie można wykluczyć, że pewnego dnia trzeba będzie z tą „karierą” stanąć nawet naprzeciw czołgów. Tu nie ma żartów. Kaczyński nie cofnie się przed niczym, nie martwią go spadające słupki poparcia, bo on nie przewiduje już żadnych uczciwych wyborów, a może nawet w ogóle żadnych wyborów. Ja nie mam złudzeń. Jego celem jest ustanowienie dyktatury i od nas, od obywatelskiego społeczeństwa zależy, czy mu się to uda.
Pozostając jeszcze na chwilę przy naszych sprawach wewnętrznych: mądrze wybierajmy swoje struktury. Potrzebni nam ludzie poważni, spokojni i zrównoważeni, tacy ludzie, którzy wytrzymają ogromną presję. Emocjonalność jest może dobra na wiecach, ale nie w realnym działaniu. Musimy, nikogo nie poniżając, nikogo nie wyrzucając (to nie PiS w końcu), wytłumaczyć niektórym kolegom, że musimy trzymać się reguł. Nie podejmować działań na własną rękę, bez uzgodnienia, nawet jeśli mamy bardzo szlachetne intencje. Wygaszać konflikty, a nie wzniecać. Jeżeli chcemy zabrać głos w sprawach wykraczających poza zakres zainteresowania KOD, to owszem, możemy, ale bez podpisywania się jako KOD, bez podpierania się KOD. I nie umieszczajmy takich treści na naszych stronach.
A teraz trochę z nadzieją. Co się działo, gdy tworzyła się „Solidarność”? „Solidarność” w krótkim czasie osiągnęła liczebność 8 milionów ludzi, a później nawet 10 milionów. I też był żywioł pozornie nie do opanowania. Pozwolę sobie przypomnieć niektóre wydarzenia. Już po miesiącu związek miał struktury, regiony i Komisję Krajową. Był statut i autorytety, pozornie wszystko powinno iść dobrą drogą. Tym czasem wszędzie wybuchały dzikie strajki, często prowokowane przez komunę. Dla nas, działaczy regionu, było to jak gaszenie pożarów na polu minowym. Pojawiał się kryzys za kryzysem. A to sędzia Kościelniak dopisał nam do statutu „kierowniczą rolę PZPR”, a to aresztowali Narożnika i tak coś niemal co dnia. Ludzie z zarządu regionu jeździli od strajku do strajku i starali się doprowadzać do kompromisów.
Pamiętam na przykład taki incydent: Trwał jakiś poważny kryzys, strajkowała Huta Warszawa i Ursus, tysiące ludzi. Zarządowi regionu udało się dojść do jakiegoś kompromisu z władzą i strajk miał być zakończony. W tym momencie, jako przewodniczący sekcji branżowej pracowników teatrów, jadę gasić konflikt w Teatrze Lalka, w maleńkim zakładzie pracy, może 30 osób? Co się stało? Dyrektor wyrzucił z pracy przewodniczącego komisji zakładowej Solidarności. I mamy taką sytuację: z jednej strony, mamy skończyć strajk dwóch wielkich zakładów, a z drugiej strony związek nie może pozwolić na wyrzucanie z pracy jego działaczy. Wybór jest fajny: co poświęcić – jednego człowieka i zasady, czy z trudem wywalczony kompromis?
Jest po godzinie 22. Wyciągam chyba już z łóżka wiceprezydenta Warszawy i jedziemy negocjować. Około północy kłopot jest zakończony. Jadę do domu i idę spać. Rano telefon: „przyjedź, bo…”. W Teatrze Komedia aktorzy pokłócili się z Olgą Lipińską. Sprawa prosta: ambicje. Mija kilka dni, w innym teatrze aktorzy kłócą się z Józefem Szajną. Znowu ambicje. I tak w koło Macieju.
Ja zajmowałem się teatrami, bo taką miałem działkę, ale inni mieli ten sam wrzący kocioł w Hucie, zakładach Nowotki, Kasprzaka, Róży Luksemburg, w Ursusie, w MZK, itd.
W tej chwili, w Komitecie Obrony Demokracji, ruchu liczącym już około 50 tysięcy ludzi, mamy podobny żywioł. I damy radę. Pamiętajmy, że podporządkowanie się ramom organizacyjnym to nie jest ograniczenie wolności, bo jest dobrowolne. Powstrzymanie zbyt prędkiego języka to nie cenzura, tylko rozsądek. Pod wolny kraj spokojnie kłaść fundament. Ot co.
A będziemy atakowani brutalnie, tak jak robi każda, nawet młoda, dyktatura. Po prostu, ten typ tak ma. Ci ludzie, jak nie kłamią, to chyba nie żyją. Ale my nie możemy robić tak samo.
I na koniec: Byłem na naszej demonstracji w Ełku. Przyszło, według mojej oceny, jakieś 150 do 200 osób. To oczywiście ocena na oko. A już w Internecie ktoś napisał: „było tysiąc osób”. Ludzie, nie róbmy takich rzeczy. Głoszenie, że rzeczywistość jest taka, jak bym chciał, to domena pewnego Hegemona, a nie nasza. 200 osób w Ełku to prawdziwy sukces, bo to jest małe miasto, które można całe przejść w ramach jednego spaceru. Tu chyba jeszcze nigdy nie było żadnej demonstracji. Cieszmy się z tego i nie dorabiajmy psa do ogona.
I to by było na tyle.
Krzysztof Łoziński



„nie obrażajmy się na siebie, nie dawajmy się podzielić, skłócić”
.
Święte słowa, święte..
Panie Krzysztofie, większość z tych ludzi musi przejść przez ten etap, więc proszę się nie dziwić. Wszelkie uwagi ze strony dinozaurów oni jeszcze przyjmują trochę nieufnie, ale powoli się nauczą. Nikt się nie rodzi działaczem społecznym 🙂
Przede wszystkim albo nie reagować, albo nauczyć się reagować na media, bo dziś te robią najgorszą robotę z możliwych. Dziennikarzyna żądny sensacji napisze bzdurę, to idzie w świat i kłopot gotowy.
Nauczą się, jestem pewny.
Panie Krzysztofie, z pełnym szacunkiem, pamiętnik znakomity!
Przeżyłem i doczekałem się obecnej rzeczywistości.
Jestem spokojny, PO & PiS były, są i pozostaną w NATO, w UE i w dozgonnej przyjaźni z USA które decyduje czy ciągnąc dalej zabawę z Polską czy zakończyć. Obie partie organicznie nie cierpią putinowskiej Rosji, obie partie popierały i popierają ruchy nacjonalistyczne w Gruzji i Ukrainie.
Obie partie w imię rusofobii rozwalały polska gospodarkę w ramach sankcji skierowanych przeciwko Rosji. W to miejsce po Polakach wchodzili przyjaciele z zachodu ze swoimi towarami.
Obie partie bez zgody zachodu nie będą egzystować, bufor ma być buforem. Raz z zachodu raz ze wschodu.
Artykuł z 07 December 2015 objaśnia wszystko. Chyba..
Jafe Arnold Location: USA
Specialization: geopolitics.
http://gianalytics.org/en
Właściwie nic ująć, nic dodać tym bardziej, że sam pamiętam jak z ramienia Zarządu Regionu jeździłem na dyskusje z radami Pracowniczymi aby zapobiec strajkom. „Samoograniczająca się rewolucja”, to było hasło „S”. Dziś należałoby w KOD upowszechnić zasady samoograniczania się obywateli.
Poczynania PiSu są na rękę Rosji. To zadne odkrycie. Natomiast pytanie, czy i kiedy poczucie zagrozenia „ludzikami” rozpowszechni sie w kraju. Starsi tak myslą. Dzis rozmawialem z rodzicami w Warszawie. Dla nich to oczywistosc. Dla mnie tez. Ja pamiętam stwierdzenia babci, ze „to” sie nie skonczy „za mojego zycia”. To był cud, ze „to” się jednak skonczyło. Teraz PiS usiłuje ten cud odkręcic. Natychmiast nasuwa sie pytanie, kto skorzysta na przekształceniu Polski w satrapię? Tabuny klientow Kaczynskiego, oczywiscie. Kto skorzysta na osłabieniu powiązan Polski z Zachodem? Tu nie trzeba Einsteina, zeby odpowiedziec.
.
Starsi Polacy mają w psychice traumę na punkcie Rosjan. Uczylismy sie tego w szkole. Przejelismy ja od rodzicow. Pytanie zasadnicze: czy młodzi tez? Jesli nie, to takie rozwazania spłyną po nich jak woda po kaczce. Oni sie dopiero muszą nauczyc, ze na tym kawałku Europy nie ma ucieczki od geopolityki. Mysmy te naukę pobrali, a oni moze obudzą się dopiero na widok sołdatow. Ale jest rownie mozliwe, ze młodzi tez tak mysla, bo takie klimaty przechodzą z pokolenia na pokolenie. To się niedługo okaze w praktyce. Znaczna czesc tego konfliktu rozgrywa sie w głowach ludzi. Odzywają schematy i fobie. „Zemsta, zemsta na wroga…” to moze byc jeden z takich wdrukowanych schematow, ktory moze teraz powrocic.
.
Jezeli na horyzoncie naprawde pokazą sie Rosjanie, to młodzi zapewne się obudzą i się zacznie. To, co obserwujemy, to moze byc tylko proba przed spektaklem. Pytanie, czy głowny mąciciel chce tylko dyktatury, czy tez chce sie związac z Rosjanami. Odpowiedz moze zdeterminowac dalszy rozwoj sytuacji.
„Pytanie, czy głowny mąciciel chce tylko dyktatury, czy tez chce sie związac z Rosjanami. Odpowiedz moze zdeterminowac dalszy rozwoj sytuacji.”
.
Ja uważam już od dawna, że Kaczyński tego właśnie chce. Bo przecież nie wymaga wielkiej przenikliwości, zobaczyć, że jego poczynania są na rękę Rosji, on sam musi mieć świadomość, że wszyscy to widzą. Ta jego niby chorobliwa rusofobia to tylko zasłona dymna.
.
Najgorsze jest to, że wobec Zachodu Polska weszła na ścieżkę, z której raczej nie ma odwrotu. Nie tylko brak spolegliwości, co dla zachodniej mentalności jest niezwykle ważne, ale jeszcze fakt, że to nie starzy i niewykształceni wybrali Kaczyńskiego, a młodzi. Co wskazuje, że Polacy nie dają gwarancji, że w przyszłości może być inaczej.
.
Polska dla USA liczy się tylko o tyle o ile jest zakotwiczona w Unii i ma dobre stosunki z Niemcami. Polacy, jeśli nie można na nich polegać, nie są atrakcyjni dla świata.
.
(Ciekawa jestem, kiedy ludzie zaczną tęsknić za ciepłą wodą w kranie, rozumianą metaforycznie.)
Ciekawe jest, ze od wyborow kler sie zapadł pod ziemie. Wczoraj zpod ziemi wystawił głowe niejaki Dziwisz i metnie, ale wyraziscie odwracał kota ogonem. Jest dosc jasne, po ktorej stronie stoi Koscioł. To jest roznica w porownaniu z rokiem ’80. Wtedy kler nie popierał dyktatury, a teraz nie tylko ja popiera, ale dopomogł w narodzinach potwora. Ciekaw jestem, czy w miare rosniecia KODu kler zacznie go otwarcie atakowac.
@magog – „Obie partie organicznie nie cierpią putinowskiej Rosji”. Czy na pewno? Bo ja poważnie się obawiam, że PiS tylko głośno mówi, że „nie cierpi…”, a w rzeczywistości wszystko robi, aby Putinowi dogodzić. Czy tylko dlatego, że można domniemywać, że Putin ma nagraną ostatnią rozmowę telefoniczną braci i nie wiadomo kiedy ją ujawni?
To z tą rozmową może być prawdą.
.
Ja myślę jednak, że Kaczyńskiemu Putin naprawdę imponuje. Taki styl sprawowania władzy to coś dla niego. Właśnie napisałam powyżej, że dla mnie skrywane sympatie do Rosji i do Putina są dość wyraźne.
@narciarz2 – Kościół polski ma długoletnie tradycje współpracy z zaborcami i dyktatorami.
Nic tego nie wymaże z historii i nic tego nie usprawiedliwi.
A obecnie Polska jest na skraju okupacji przez nacjonalistyczno – bolszewicką mafię.
Ona także może liczyć na poparcie KRK…
http://natemat.pl/165927,coraz-glosniej-o-tym-ze-sad-najwyzszy-pozbawi-pis-wladzy-juz-w-styczniu-oni-twierdza-ze-sedziow-zacheca-masowe-protesty