BYŁO CYMBALISTÓW WIELU
ALE ŻADEN NIE ŚMIAŁ ZAGRAĆ PRZY JANKIELU
Sporo grzechów antysemickich ma wiele narodów. Od Niemców, Holendrów, po Francuzów i Polaków. Gdy jednak w Polsce próbujemy rozliczyć się z przeszłością chcąc oczyścić brudną pamięć, pojawia się tu i ówdzie fala protestu.
Brudna pamięć – to taka, w której nie ma miejsca na niegodziwości w rodzimym wykonaniu. Antysemityzm? Jaki znowu antysemityzm? „Patrioci” wymazują z pamięci wszystko co złe w polskim wykonaniu. Według nich ten, kto twierdzi inaczej, kala własne gniazdo. Sądzą, że zagłuszając i wymazując czarne haniebne karty z przeszłości bronią ojczyzny.
Jest całkiem przeciwnie. To właśnie ci, którzy ukazują czyny niegodziwe, wręcz zbrodnicze z udziałem Polaków, działają dla ojczyźnianego dobra. Niczego bowiem nie uda się zatupać. Każdy haniebny czyn – indywidualny czy zbiorowy – jest zapisany raz na zawsze. Można co najwyżej prosić o wybaczenie.
Dyrektor Żydowskiego Instytutu Historycznego, profesor Paweł Śpiewak, w swojej pracy „Żydokomuna” bez emocjonalnych uniesień pisze o polskim antysemityzmie – oraz o Żydach i Polakach żydowskiego pochodzenia, którzy dawali „amunicję” antysemitom. Bo byli tacy – i tacy. Jednak polskiego antysemityzmu nic nie tłumaczy i nic nie usprawiedliwia, nawet antypolskie postawy i czyny niektórych Żydów.
Antysemityzmu nic nie legitymizuje. Ani to, że po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1918 r. Żydzi grali pierwsze skrzypce w szeregach prosowieckiej Komunistycznej Partii Polski, ani to, że po II wojnie światowej jako prominentni funkcjonariusze stalinowskiej bezpieki PRL wydawali najsurowsze wyroki na bohaterów AK i żołnierzy armii gen. Andersa; ale przecież także i na „swoich”, uznanych za odstępców.
Z worka faktów można wyjąć także inne. Ukazujące przywiązanie Żydów do polskości. W Legionach Józefa Piłsudskiego znalazło się wielu bojowników o niepodległość Polski, którzy byli pochodzenia żydowskiego. W Katyniu zamordowany został niejeden oficer pochodzenia żydowskiego, na Syberię zesłano niejednego adwokata czy urzędnika – polskiego Żyda.
Antysemityzm karmi się mitami. Mity najczęściej nijak mają się do rzeczywistości. Operując mitami wszystko można zniekształcić, zamulić, zakłamać, zło wyolbrzymić, dobro pomniejszyć. Weźmy mit Żyda Antychrysta. Czy to, że Chrystusa zabili Żydzi oznacza, że winą za to należy obarczać wszystkich Żydów? A co zrobić z samym Jezusem Chrystusem? Wszak i On był -Żydem.
Mity rodzą absurdy. Posługując się przykładami wyrywanymi z kontekstu, ot tak sobie, można udowodnić każdy idiotyzm. Czy to, że polska ziemia zrodziła kata nad katami, oznacza, że jesteśmy narodem zbrodniarzy? Wszak krwawym wodzem słynnej Czeka, a po jej reorganizacji szefem GPU i OGPU – sowieckich zbrodniczych organów bezpieczeństwa – był wywodzący się z polskiej szlachty (herbu Sulima) Feliks Dzierżyński. Miał ręce zbrukane krwią tysięcy niewinnych ludzi, dokonał masowych zbrodni. Czy jego zbrodnią winno się obarczać wszystkich Polaków? Bzdura.
Piłsudski miał wśród bliskich współpracowników polskich Żydów i to jego zamierzano zamordować. Przez „omyłkę” zabity został prezydent Gabriel Narutowicz. Sympatię Marszałka Żydzi odwzajemnili w 1928 r. głosując na piłsudczykowski BBWR.
Kiedyś antysemici mordowali. Dziś pikietują, opluwają, film „Ida”, który dostał Oskara prawicowi dygnitarze III RP próbują zdewaluować, obniżyć jego rangę artystyczną i wartość merytoryczną, ponieważ ukazany został w nim polski antysemityzm. A przecież nic tak nie oczyszcza jak wyznanie winy.
Holocaust to była wielka zbrodnia. Nawet najdrobniejszy w niej udział Polaków wymaga ujawnienia.
A nie były to takie znowu drobne, nieliczne przypadki. Gdy Żydów wysłano już do obozów zagłady, ich domostwa często zajmowali sąsiedzi.
Oddalony od Warszawy 26 km Otwock był miasteczkiem żydowskim. Początki osadnictwa żydowskiego w Otwocku przypadają na lata osiemdziesiąte XIX wieku (jednym z pierwszych otwockich Żydów był cadyk Kalisz Symcha Bunem – wnuk słynnego Izraela Icchaka Kalisza z Warki). Przed wybuchem II wojny światowej w Otwocku na stałe mieszkało 10.689 Żydów (wg spisu ludności), co stanowiło 55% całej populacji miasta, faktycznie otwockich Żydów było ok.15.000. Prawie wszyscy zginęli.
Otwockie getto było drugim co do wielkości w warszawskim dystrykcie. W sierpniu 1942 r. getto zostało zlikwidowane, ludność żydowską wywieziono w 50 wagonach do Treblinki.
Tych, którzy pozostali rozstrzelano. Uratowały się jednostki. Między innymi pani Puszetowa. Wojnę spędziła na stryszku, trzy metry na trzy, u swojej przyjaciółki.
Była nią moja babcia Maria Płochocka, właścicielka posesji przy ul. Cybulskiego 14 (dziś Cybulskiego 4). W latach okupacji nawet nikt nie przypuszczał, że na strychu mieszka Żydówka. Przyjaciółki bały się wszystkich. Także po wojnie. To był temat tabu. O jej żydowskim pochodzeniu w ogóle się nie mówiło. Pani Puszetowa była po prostu moją ciotką, koniec, kropka. Notabene była wobec mnie dość surowa. Nie pozwalała mi czytać z nosem w książce, abym nie męczył oczu. Krzyczała, że się garbię. Sama nosiła okulary o bardzo grubych szkłach i licznych dioptriach, bez nich prawie nie widziała. Trzymała się prosto jak struna.
Przyjaciółki były nierozłączne, już po wojnie razem chodziły nawet do kościoła św. Wincentego a Paulo. Babcia się modliła. Ciocia Puszetowa spacerowała. Były tego samego wzrostu . W czasie wojny ciocia Puszetowa nabierała świeżego powietrza o zmroku, spacerowała wśród otwockich drzew w naszej posesji ” jako babcia Płochocka”. Na wszelki wypadek. Antysemitów w Otwocku nie brakowało. Pokazali to po wojnie.
Do otwockich pożydowskich posesji wprowadzali się samozwańczy „właściciele”. Dziś otwockie domy, tzw. świdermajery, są zrujnowane.To dzieło tych, którzy zajęli domostwa pożydowskie.
Po śmierci babci Marii w 1953 r., pani Puszetowa wyjechała do syna, do Brazylii. Zachowałem kilka kolorowych kartek, które mi przysłała, załączając kolorowe brazylijskie znaczki. W szkole panowała wówczas moda na filatelistykę.
Holocaust zamknął, zniszczył wielką epokę. Zapisała się ona także przykładami zgody polsko – żydowskiej, dochodziło do małżeństw polsko – żydowskich i wzajemnych przyjaźni. W okresie międzywojennym (dane z 1931 r.) w Polsce liczącej prawie 32 mln ludzi, ponad 3 mln stanowili Żydzi. Na polskiej wsi było ich zaledwie 3,2 proc. W miastach żyło ponad 27 proc. ludności , w tym 27 proc. stanowili Żydzi. Oto przedwojenne „żydowskie” miasta: Lublin (35 proc.), Łódź ( 33), Kraków (32), Warszawa (30), Wilno (28 proc.).
Iluż znanych na cały świat Żydów wydała Polska! Wspomnę największego – zdaniem wielu –Polaka wśród Żydów i największego Żyda wśród Polaków, wirtuoza Artura Rubinsteina (z Łodzi). W 1945 r., podczas uroczystości podpisania Deklaracji ONZ, Rubinstein miał dać koncert. Gdy zauważył brak polskiej flagi, wyraził oburzenie i ostentacyjnie zagrał Mazurka Dąbrowskiego. Dziś na łódzkich ulicach więcej wymalowanych gwiazd Dawida (także na szubienicy), aniżeli wróbli na dachach. Piłkarska jedenastka ŁKS jako obelgę nosi miano żydowskiej.
Mit żydokomuny nie należy do przeszłości, ożywa współcześnie raz po raz. Antysemityzm wybucha głośniej zawsze wtedy, gdy mamy kłopoty sami z sobą. Żyd dla antysemitów był i pozostał wrogiem Polski. Kto nie podziela tej opinii – nie jest już Polakiem. Antysemici chowają się za sztandarem patriotyzmu. Tworzą najgorszy gatunek mieszkańców Polski.


To „tu i ówdzie”, o którym – Jurku – piszesz, wypada nazwać po imieniu. To przede wszystkim prawicowe „niepokorne” i „niezależne” mendia, także często mendia zwące się „katolickimi”, a przede wszystkim ich komentatorzy. Zresztą antysemiccy komentatorzy pojawiają się wszędzie masowo. Mają swoich guru, jak niesławny Michalkiewicz, wyjątkowo obrzydliwy żydożerca. U nas, w „Studiu”, też próbowali. Ale tu najmniejsza antysemicka aluzja – nie mówiąc już o ataku wprost – jest usuwana natychmiast i bez litości. Gdyby tak wszyscy…
Co z tym antysemityzmem?
Jak to co?
Był, jest i będzie, wystarczy poczytać amerykańską prasę.
Ponieważ był i jest, trzeba nieustannie być czujnym.
Na przykład będąc z wizytą u kochanych bliskich, wzorowych katolików:
„…tak, ten M. to bardzo dobry człowiek, ale Żyd.”
Ciekawy i dość wyważony artykuł.
Dwa punkty budzą mój sprzeciw.
Po pierwsze, z tym zdaniem muszę polemizować:
„Holocaust to była wielka zbrodnia. Nawet najdrobniejszy w niej udział Polaków wymaga ujawnienia.”
– zdajecie sobie Państwo sprawę, że takie myślenie doprowadzi do śledztwa trwającego wiele dekad?
Równie dobrze mógłbym napisać:
„Stalinizm to była wielka zbrodnia. Nawet najdrobniejszy w niej udział Żydów wymaga ujawnienia.”
Nie! Nie „wymaga ujawnienia”, lecz „wart jest ujawnienia, dla tego komu na sercu leży prawda historyczna i szczegół faktograficzny” – a to subtelna różnica. Dla odkłamania, dla harmonijnego współistnienia nie są istotne „najdrobniejsze udziały”, lecz całokształt.
Po drugie, słabym punktem tego artykułu jest próba sprowadzenia pojęcia „żydokomuny” do „mitu” w ostatnim akapicie. To nie jest li tylko mit. Dość znanym faktem jest, że ponad 1/3 kierowniczej kadry opresyjnego aparatu włądzy w latach 1944-1954 stanowili Żydzi i osoby pochodzenia żydowskiego. Przez tzw. lewicowo-liberalne kręgi, z Michnikiem na czele, ten fakt jest wypierany i bagatelizowany. I być może to jest jedna z przyczyn, dla których antysemityzm w Polsce długo jeszcze nie zginie, podobnie jak inne skrajne postawy.
Z poważaniem.
FR
PS. Komentarz pana Bogdana, widoczny powyżej, jest niestety nawoływaniem do tworzenia „wieży ze szkła” i epitetowaniem nieobecnych tutaj „obrzydliwych żydożerców”… Nic z tego dobrego nie wynika. Poza poprawą samopoczucia i nimbu „elitarności”, być może.
A po ludziach krążą tego rodzaju dokumenty
http://ruslan.pecado.pl/upload2/readfile.php?file=ruslan/do3.jpg
http://ruslan.pecado.pl/upload2/readfile.php?file=ruslan/do11.jpg
http://ruslan.pecado.pl/upload2/readfile.php?file=ruslan/do12.jpg
Gość chciał to sprzedać, niestety namiary były na tyle niepewne, że do transakcji nie doszło. Szkoda, bo była tego cała teczka, a to w końcu materiały źródłowe.
Jakaś organizacja izraelska robiła badania i wyszło jej, że na świecie jest kilka miliardów antysemitów.
Można i tak.
*
Pojęcie antysemityzmu nadmuchane zostało jak balon i teraz można już każdemu przypisać tą łatkę w zależności od sytuacji, potrzeb i nastawienia. W dużym stopniu szkodzi to samym Żydom, ale to ich sprawa.
*
Film „Ida” atakowany był u nas z dwóch stron. Jedni nazywali go filmem antypolskim, podczas gdy inni uznali go za film jawnie antysemicki.
*
Antysemitą określono również ś.p. prof. Bartoszewskiego. Miał być nawet gorszy od tych głośnych, zajadłych antysemitów, bo wykryto u niego antysemityzm tajny, ukryty. To nie są żarty.
*
Pewnie za ten tekścik też zostanę nazwany antysemitą.
@jmp eip to już będzie nas dwóch, bo kiedyś usiłowałem tłumaczyć, że nic tak sprawie żydowskiej nie szkodzi jak poprawność polityczna, ale nie dotarło. No i jestem teraz antysemitą.
Antysemityzm to ciekawa roślina. Tym bardziej rośnie im więcej się o niej gada.
Żeby to tak z innymi rzeczami było, mielibyśmy kraj mlekiem i miodem płynący (tylko, że ja nie przepadam za mlekiem).
A ja coś podsyłam.. wszak chodzi o obieg informacji, SOTT oryginał tekstu.
https://pracownia4.wordpress.com/2016/01/20/islamofobia-w-usa-napedzana-jest-przez-kontrolowane-przez-syjonistow-media/#more-9509
te gwałty w Niemczech i nie tylko tam..
A Izrael jest za utworzeniem państwa Kurdyjskiego.
A w Polsce zbieranie podpisów aby przez Kukiza aby nie wpuścić muzułmanów bo zgwałcą nam nasze panie. A pani premier objawiła że przyjęliśmy już milion Ukraińców i to wystarczy, zostało to oprotestowane przez stronę ukraińską. Ponoć politycznych było dwóch(!) a ten milion to za chlebem do pracy. Jak czółenko tkackie, tam i nazad..
Bez wodki nie razbieriosz..
Chyba każdy początek wieku tak ma..
Panie Jerzy, czy to historia zapisała w swoich annałach?
ad carotis
…tak, ten M. to Żyd, ale to bardzo dobry człowiek.
Lepiej?