Natan Gurfinkiel: Antysemityzm, czyli potrzeba nienawiści2 min czytania

()

2016-04-08.

Już wiele lat temu Kołakowski pisał, że pogromy, a później holocaust zaczynają się od małych i dość niewinnych uszczypliwości pod adresem Żydów.

Słowa „żydek” bym nie zniósł i ilekroć je słyszę (rzadko, bo zawsze byłem Żydem w sposób ostentacyjny i antysemici omijali mnie szerokim łukiem), jest to definitywny koniec kontaktu. Nie popadajmy jednak   w histerię i patetyczne uniesienie na dźwięk jakiegokolwiek odniesienia do judaizmu. Skóra nosorożca i brak empatii, czy nawet zwykłego taktu nie zawsze bierze się z pogardy i chęci upokorzenia. Sam często dworuję sobie, mówiąc nie idzie żydź.

Annie – zaprzyjaźniona tutejsza afroamerykańska dziewczyna – mówiła o sobie I’m a nigger (jej wolno, ale mnie by nawet w głowie nie zaświtało, żeby w ten sposób żartować). Opowiadałem kiedyś jej i jej duńskiemu mężowi, że sklepik obok mego domu zmienił właściciela i jest nim teraz brother.

– Jaki jest? – zapytała.

– Cudowny. Marzenie każdego białego rasisty.

Moi przyjaciele pokładali się ze śmiechu. Ten czarny chłopak był rzeczywiście ohydny, nachalny, opryskliwy, pazerny. Biali liberałowie  i progresiści są niewiele lepsi, kiedy mówią, że wszyscy moi brothers  i wszystkie sisters to wspaniali ludzie. Gdybyś trafił na takiego, to zmieszałby cię z błotem za to, co nam teraz opowiedziałeś. Poznałam ich dobrze jeszcze kiedy mieszkałam w Ameryce. Mają nas głęboko w dupie i jedyne co ich interesuje, to nasz zachwyt nad tym jacy są otwarci i postępowi – porzygać się można.

Miałem kiedyś polsko-żydowskiego sąsiada, który też był chyba marzeniem każdego antysemity. A głupi był, że aż zęby bolały. Jeżeli ktoś zwrócił mu uwagę z jakiegokolwiek powodu, to niezaprzeczalnie był zoologicznym antysemitą.

We wczesnym okresie polskiej transformacji (nazywam ją Machtübernahme), przyjaciele byli ciekawi mego odbioru Polski. Jest to kraj – mówiłem – mający niecałe 40 milionów mieszkańców, z czego 60–70 milionów to Żydzi. Tak go widzi oszołom z przaśnym słowiańskim rodowodem. Gdy oszołomem jest Żyd, to owe 60–70 milionów są antysemitami.

Polski antysemityzm godzi nie tylko w Żydów, lecz także w wyznawców islamu, wszystkich, którzy nie są Polakami wyznania rzymskokatolickiego oraz w cyklistów, wegetarian, gejów, lesbijki, niepełnosprawnych, emerytów – owych „innych” , którzy mogą łatwo zaspokoić głęboko zakorzenioną potrzebę nienawiści.

Jarosław Kaczyński jest politykiem, którego wewnętrzna antena łatwo to wychwytuje. Twierdzi, że nie jest antysemitą. Testem na prawdziwość takiej deklaracji jest jednak jego stosunek do „żołnierzy wyklętych”. Gloryfikacja tej ultra-antysemickiej formacji z jednoczesnym potępianiem antysemityzmu albo jest manipulacją albo polityczną schizofrenią.

natan gurfinkiel

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

2 komentarze

  1. PIRS 08.04.2016
  2. j.Luk 08.04.2016