2018-05-12.
Zapewne po chwili zastanowienia zgodzicie się ze mną: podróże w czasie są całkiem realne. Mianowicie, wszyscy podróżujemy w przyszłość, od urodzenia, aż do śmierci. Tyle że niezbyt daleko. I nie da się w drugą stronę. Ale podróż trwa.
I jest coraz szybsza.
Gdy rodziła się moja prababka i gdy umierała – świat był z grubsza taki sam. Podróżowano konno, ewentualnie powozem. Gdzieniegdzie – prymitywną koleją. Żołnierze nosili kolorowe mundury, ulice śmiesznie małych miast – były nocą ciemne. Listy szły od nadawcy do adresata tygodniami, a morza i oceany przemierzały piękne żaglowce…
Za życia mojej babki było już inaczej. Historia wyraźnie przyspieszyła. Babcia urodziła się w świecie takim, jak opisany szkicowo wyżej; gdy umierała, obecność człowieka na Księżycu jeszcze imponowała, ale już była faktem. Babcia widziała na własne oczy pierwsze (konne!) tramwaje w Warszawie i zachwycała się lampą naftową; nawiasem mówiąc, w moim dzieciństwie obecną jeszcze w większości mieszkań „na wszelki wypadek”, gdyby nastąpiła awaria w elektrowni. Za życia mojej babci powstała i rozwinęła się telewizja oraz rozwinęły się i zanikły wielkie transatlantyki, które przegrały bój o pasażera z samolotami. Wcale nie z wielkimi sterowcami, jak się wydawało za życia mojej matki.
A za moich czasów pojawił się Internet – coś, co jeszcze dla poprzedniego pokolenia było niewyobrażalną science-fiction.
Popularny niegdyś naukoznawca Derek J. de Solla Price zauważył, że zasób wiedzy w dowolnej dziedzinie nauki podwaja się mniej więcej co pięć lat; oznacza to, że absolwent wyższych studiów po dziesięciu latach od triumfalnego odebrania dyplomu ma tylko ćwiartkę aktualnej wiedzy w swojej specjalności.
Gordon Moore, współzałożyciel korporacji Intel, sformułował z kolei w 1965 roku swoje słynne prawo, orzekające, że liczba tranzystorów w układzie scalonym podwaja się co ok. 18 miesięcy; co prawda, dziś ten pogląd skorygowano i przyjęto długość okresu podwojenia mocy obliczeniowej komputera na 24 miesiące – ale to i tak krótko, potęga techniki obliczeniowej rośnie nieprawdopodobnie szybko. A to ona wyznacza dziś tempo rozwoju cywilizacji.

Prawo Moore’a
Ona mianowicie rozwija się wykładniczo. Im bardziej jest rozwinięta, tym rozwija się szybciej.
Co to znaczy?
Gdybyśmy mogli cofnąć się w czasie o pięć wieków, moglibyśmy obejrzeć kwitnące imperium Azteków w Centralnym Meksyku, świeżo namalowaną „Monę Lisę” w renesansowej Europie i stwierdzić, że na półkuli północnej jest dość nieprzyjemnie chłodno. Był to bowiem świat Małej Epoki Lodowcowej (mniej więcej od roku 1300 do 1850). Okres rozległych eksploracji europejskich, znanych obecnie jako Wiek Odkryć.
Wybierzmy się teraz 500 lat w przyszłość i spróbujmy wyobrazić sobie naszą Ziemię w XXVI wieku.
Łatwo się to pisze, ale biorąc pod uwagę wspomniany wyżej wykładniczy rozwój cywilizacji – może to być (i zapewne jest) zadanie całkowicie niewykonalne. No – ale spróbujmy.
Na początek, jaka będzie wówczas pogoda?
No i już tu klapa.
W zależności kogo o to zapytamy, wiek XXVI uzna on albo za trochę chłodny, albo piekielnie gorący. Niektóre modele rozwoju pogody sugerują bowiem, że w ciągu 2500 lat klimat na Ziemi powróci do warunków zbliżonych do okresu wspomnianej wyżej małej epoki lodowcowej. Inne badania przewidują, że trwająca zmiana klimatu i zużycie paliw kopalnych sprawią, że większość planety będzie zbyt gorąca dla ludzkiego życia od roku 2300.
Niektórzy eksperci uznają za początek ludzkiego wpływu na zmiany klimatu rewolucję przemysłową w XIX wieku, inni sądzą, że wszystko zaczęło się od rozwoju rolnictwa w czasach przedhistorycznych. Tak czy inaczej, uzbrojeni w narzędzia ludzie zmieniają swoje otoczenie — a nasze narzędzia, już te z XXI wieku, są naprawdę imponujące.
Fizyk teoretyczny i futurolog, 71-letni dziś Michio Kaku dość optymistycznie (moim zdaniem) przewiduje, że w ciągu zaledwie 100 lat ludzkość dokona przeskoku do cywilizacji typu I w skali Kardaszewa; nie sądzę, by to było powszechnie znane pojęcie, więc kilka słów wyjaśnienia.

Michio Kaku
Otóż owa skala Kardaszewa, to klasyfikacja zaawansowania technicznego cywilizacji, zaproponowana przez rosyjskiego astronoma Nikołaja Kardaszewa w 1964 roku i następnie rozwinięta.
Jako kryterium klasyfikacji Kardaszew przyjął ilość energii wykorzystywanej przez daną cywilizację. My żyjemy obecnie w cywilizacji typu zero. Typ I – to cywilizacja, wykorzystująca energię porównywalną z tą, która jest dostarczana Ziemi przez Słońce. Taką cywilizację charakteryzuje np. znaczny stopień kontroli nad swoją planetą (np. powstrzymywanie trzęsień ziemi czy huraganów), albo kontrolowanie i wykorzystywanie reakcji termojądrowych. Typ II – to cywilizacja wykorzystująca energię porównywalną z całą emitowaną w postaci światła przez Słońce (nie tylko tą docierającą do Ziemi), typ III – to cywilizacja zdolna do wykorzystania energii porównywalnej z energią światła emitowanego przez Galaktykę. Typ IV – to już zdolność do manipulacji całą czasoprzestrzenią.
Na wszelki wypadek: już cywilizacja typu I jest na razie hipotetyczna.
Innymi słowy, zdaniem Kaku staniemy się niebawem gatunkiem, który może wykorzystać całą sumę energii Ziemi. Mając taką moc, ludzie z XXVI wieku będą na przykład mogli manipulować energią planetarną, aby kontrolować globalny klimat.
Z drugiej strony znany fizyk Freeman Dyson uważa, że przejście do cywilizacji typu I nastąpi później, w ciągu około 200 lat.

Rozwój wykładniczy — z początku niezauważalny, potem gwałtowny wzrost
Nauka i technika rozwijają się wykładniczo od dawna; z tym że zauważalne to jest od XVI wieku. Nic nie wskazuje, by to tempo miało maleć w nadchodzących stuleciach. Niedawno zmarły genialny fizyk Stephen Hawking sugeruje, że do 2600 roku wzrost ten osiągnie taki stan, że np. w dziedzinie fizyki będzie publikowane co 10 sekund 10 nowych prac teoretycznych. Jeśli zaś cytowane prawo Moore’a pozostanie prawdziwe (jest ono opisem sytuacji obecnej i trudno przewidzieć, czy zachowa ważność w przyszłości), to niektóre z tych badań mogą być dziełem wysoce inteligentnych maszyn.
Co jeszcze będzie kształtować świat w XXVI wieku?
Futurolog i pisarz Adrian Berry sądzi, że średnia długość życia człowieka wyniesie 140 lat i że cyfrowe przechowywanie ludzkich osobowości umożliwi rodzaj skomputeryzowanej nieśmiertelności. Ludzie będą uprawiać oceany, podróżować statkami kosmicznymi i przebywać zarówno w księżycowych, jak i marsjańskich koloniach, podczas gdy eksplorować Kosmos będą roboty.
Wszystko to wyczytałem ostatnio w Internecie. Jest taka witryna „HowStuffWorks”, gdzie można znaleźć nie tylko opisy, w jaki sposób są skonstruowane różne przedmioty i w jaki sposób działają, ale także sporo interesujących i inspirujących artykułów o treści ogólnej. Między innymi znalazłem tam niektóre opisane wyżej rozważania o XXVI wieku.
Prawdę mówiąc, są one w gruncie rzeczy opisem naszego ludzkiego braku wyobraźni…
Bogdan Miś

Zmianę tempa rozwoju widać w każdej dziedzinie nauki. To się zawsze rzucało w oczy.
Człowiek Cro Magnon żył sobie kilkadziesiąt tysięcy lat, ale dopiero ok. 12-13 tys. lat temu jego żona wymyśliła rolnictwo co zmieniło jego życie w sposób wręcz rewolucyjny. Tryb życia, miejsca osadnictwa, wreszcie zwracanie uwagi na pory roku – to był zupełnie nowy świat.
Stałe osadnictwo spowodowało, że pojawiły się kolejne wynalazki. Potrzebne były trwalsze materiały budowlane, lokalna nadprodukcja żywności wymagała zorganizowanego obrotu towarami, człowiek obserwując przyrodę zastanawiał się, skąd to się wszystko wzięło, a szukając odpowiedzi wymyślił religię, którą inni podchwyciwszy pomysł zmienili w metodę rządzenia wielkimi grupami ludzi itd.
Potem była Mezopotamia ze swoją matematyką, astronomią, od niej uczył się Egipt, ale dopiero w XVI wieku pojawił się Kopernik. Znacznie mniej czasu upłynęło od Kopernika do Newtona, a od tego do Einsteina jeszcze mniej.
Czas się zagęszcza 🙂
Natomiast wyobraźnia co do przyszłości zwykle jest ułomna. Oglądałem kiedyś serię pocztówek, na których przedstawiono świat wg wyobrażeń Juliusza Verne’a. Przecież XIX wiek to był wiek niewyobrażalnej dotąd wiary w możliwości człowieka.
Pocztówki były z 1900 roku.
No i wyobraźnia zawiodła 🙂
Były tam np. taksówki powietrzne, ale … siedzące w nich damy miały suknie takie jakie obowiązywały na co dzień mimo, że warunku w powietrzu nie pozwoliłyby takiej pani na tę podróż. Nie zwrócono uwagi na ten „drobiazg”.
W 1937 roku w Tygodniku Ilustrowanym ukazała się seria ilustracji dotyczących rozwoju Gdyni. Tempo wtedy bardzo wszystkim imponowało, więc narysowano Gdynię w roku 2000. Manhattan 🙂
Tylko, że stojący przy nabrzeżu stateczek – parowiec – nie zmienił się ani na jotę. Tu wyobraźni zabrakło 🙂
Czytaliście Homo Deus? Jak nie, to koniecznie!!!
Co do Prawa Moore’a, to nie da się zmniejszyć tranzystora do wymiaru poniżej atomu, dlatego prawo musi się kiedyś załamać. Kwantowy komputer może zmienić sposób obliczeń, ale tylko niektórych.
No to dorzucę.
Larry Niven, „RINGWORLD”
wydawca Amber 1991 „PIERŚCIEŃ”
Wciąga.. choć Harari to nie jest…
Pozdrowienia
Prawo rozwoju informatyzacji firm według Jacka:
„Przygotowanie przeciętnego pisma w przeciętnej firmie na przeciętny temat trwa pół godziny, niezależnie od wydajności użytego sprzętu.”
Sprawdzam je od lat 80-tych, nadal działa i nic nie wskazuje, aby miało się załamać.
uwaga, audycja zawiera lokowanie produktu:
https://youtu.be/cSp1dM2Vj48
@ Hazelhard,
Zakupiłem Homo Deus. Będzie to moje kolejna lektura. Dziękuję za polecenie!
Rozumiem zachwyty nad Yuvalem Noah Hararim, choć właściwie powtarza to, co z mniejszą pewnością siebie mówił i pisał Heraklit, a bliżej nas nieodżałowanej pamięci Zygmunt Bauman. Grecy na zmiany patrzyli spokojnie bo mieli dostęp do rzeczywistości poprzez zmysły, nas ona przeraża bo poznajemy ją przez ekran. Choć można go oswoić jeśli ma się możliwość pogadania nie tylko z ekranem.
Czy będę zachwycony – to się dopiero okaże 🙂
Ciekawe, że od tysięcy lat natura ludzka zmienia się dużo wolniej niż (coraz bardziej) otaczająca nas rzeczywistość. Te rozwierające sie nożyce między naturą człowieka i cywilizacją doprowadzą zapewne do zasadniczych konfliktów między obydwoma zjawiskami. Jedną z możliwości jest zagłada atomowa, inną zniszczenie człowieka przez maszyny a jeszcze inną taka forma nieśmiertelności, która sprowadza się do przeniesienia świadomość w rzeczywistość wirtualną.