Krzysztof Bielejewski: Papież, robot i stare marzenie o zbawcy6 min czytania

()


31.05.2026

Kilka dni temu siedziałem w kawiarni przy Placu Bankowym. Takiej zwyczajnej, warszawskiej kawiarni, gdzie kawa jest za droga, stoliki za małe, a ludzie za bardzo zajęci sobą, żeby zauważyć kogokolwiek obok. Lubię takie miejsca. Człowiek po siedemdziesiątce zaczyna traktować obserwowanie ludzi jak sport wyczynowy. Jedni liczą kroki, inni kalorie, a ja liczę ludzkie dziwactwa.

Przy sąsiednim stoliku siedziała dziewczyna. Mogła mieć dwadzieścia kilka lat. Przez blisko godzinę nie odezwała się ani słowem do nikogo. Nie dlatego, że była sama. Wręcz przeciwnie. Cały czas prowadziła rozmowę. Uśmiechała się, marszczyła brwi, coś wpisywała, coś czytała. Tylko że po drugiej stronie nie było człowieka. Był ekran.

Patrzyłem na nią i przypomniał mi się znajomy, który kilka dni wcześniej powiedział zdanie nie dające mi spokoju.

Powiedział, że za kilka lat ludzie będą pytać komputerów o wszystko. O zdrowie. O dzieci. O miłość. O pracę. O sens życia. A potem przestaną pytać siebie nawzajem.

Wtedy uznałem to za inteligentną obserwację. Dzisiaj zaczynam podejrzewać, że była to prognoza pogody dla całej cywilizacji.

Właśnie dlatego z takim zainteresowaniem czekałem na pierwszą encyklikę Leona XIV. Nie dlatego, że jestem szczególnie religijny. W moim wieku człowiek ma już bardziej skomplikowaną relację z Panem Bogiem. To trochę jak relacja ze starym sąsiadem. Nie zawsze się zgadzacie, czasem się na siebie obrażacie, ale po latach zaczynacie rozumieć, że mieszkacie na tej samej ulicy i raczej nigdzie się nie wyprowadzicie.

Czekałem na tę encyklikę dlatego, że po raz pierwszy od bardzo dawna Kościół postanowił zmierzyć się z problemem, który naprawdę należy do XXI wieku. Nie z długością spódnic. Nie z liczbą pacierzy. Nie z tym, czy anioły mają skrzydła. Ze sztuczną inteligencją.

Brzmiało to obiecująco. Po jednej stronie Watykan. Instytucja pamiętająca cesarzy, królów, rewolucje, wojny, epidemie i wszystkie ludzkie szaleństwa od czasów, gdy większość Europy uważała kąpiel za niebezpieczny eksperyment. Po drugiej stronie Dolina Krzemowa. Miejsce, gdzie grupa bardzo bogatych ludzi próbuje stworzyć istotę mądrzejszą od całej ludzkości, jednocześnie mając problem z ustaleniem, czy ich własne dzieci powinny korzystać z telefonów komórkowych.

Przyznam uczciwie, że liczyłem na coś wielkiego. Liczyłem na dokument, który walnie pięścią w stół. Liczyłem na papieża, który spojrzy kilku technologicznym miliarderom prosto w oczy i powie: „Panowie, chyba wam się coś pomyliło. Budujecie narzędzia, a nie nowych bogów”.

Tymczasem dostałem encyklikę mądrą, wyważoną i rozsądną. I właśnie dlatego poczułem lekkie rozczarowanie. Nie dlatego, że Leon XIV nie ma racji.

Przeciwnie. Ma rację niemal we wszystkim. I być może właśnie to jest problem. Kiedy świat płonie od zmian, człowiek oczekuje strażaka, a nie profesora opisującego właściwości ognia.

Papież pisze o samotności. Słusznie. Pisze o dzieciach wychowywanych przez algorytmy. Słusznie. Pisze o manipulacji, dezinformacji i koncentracji technologicznej władzy. Również słusznie. Tylko że w pewnym momencie zacząłem odnosić wrażenie, że czytam niezwykle elegancki opis katastrofy, która już się wydarzyła.

Spójrzmy uczciwie na świat wokół nas. Nigdy nie byliśmy tak połączeni. Nigdy nie byliśmy tak samotni. Nigdy nie mieliśmy tylu możliwości komunikacji. Nigdy nie było tylu ludzi, którzy nie mają z kim porozmawiać. Nigdy nie mieliśmy tylu informacji. Nigdy nie było tak łatwo kłamać milionom ludzi jednocześnie. Nigdy nie mieliśmy tylu ekspertów. Nigdy nie było tylu zagubionych.

Najbardziej fascynuje mnie jednak coś innego. Od kilku lat obserwuję narodziny nowej religii. Nie ma kościołów. Nie ma kadzideł. Nie ma organów. Ale są prorocy. Są święte księgi w postaci prezentacji inwestorskich. Są wyznawcy. Są pielgrzymki na konferencje technologiczne.

Jest obietnica zbawienia. Dawniej obiecywano życie wieczne. Dzisiaj obiecuje się nieśmiertelność cyfrową. Dawniej obiecywano raj. Dzisiaj obiecuje się osobliwość technologiczną. Dawniej słuchano świętych. Dzisiaj słucha się miliarderów.

Czasami mam wrażenie, że część Doliny Krzemowej nie chce stworzyć lepszego komputera. Chce stworzyć nowego boga, a kiedy człowiek próbuje stworzyć boga, historia zwykle kończy się kosztownym remontem.

W tym sensie Leon XIV dostrzegł problem idealnie. Nie walczy ze sztuczną inteligencją. Nie walczy z komputerami. Nie walczy nawet z technologią. Walczy z czymś znacznie starszym. Z ludzką pokusą oddania odpowiedzialności komuś innemu. Kiedyś oddawaliśmy ją królom. Potem partiom. Potem ideologiom. Teraz coraz częściej chcemy oddać ją algorytmom. Niech komputer zdecyduje. Niech aplikacja podpowie. Niech sztuczna inteligencja oceni. Niech system wybierze.

Niech ktoś zrobi to za mnie. I właśnie tutaj zaczyna się największy problem. Nie technologiczny. Ludzki. Największym osiągnięciem sztucznej inteligencji może okazać się nie to, że zacznie myśleć jak człowiek. Największym osiągnięciem może być to, że człowiek przestanie myśleć samodzielnie.

Dlatego po przeczytaniu encykliki jestem jednocześnie zadowolony i rozczarowany. Zadowolony, bo ktoś wreszcie przypomniał, że człowiek jest ważniejszy od maszyny. Rozczarowany, bo liczyłem na więcej odwagi.

Ale im dłużej o tym myślę, tym bardziej dochodzę do niewygodnego wniosku. Być może znowu szukałem zbawcy. Nowego papieża. Nowego lidera. Nowego proroka. Kogoś, kto przyjdzie i uporządkuje świat. A przecież świat nie zmienia się dzięki encyklikom, konferencjom ani prezentacjom PowerPoint. Świat zmienia się wtedy, gdy ludzie przestają oddawać własny rozum w cudze ręce.

Nawet jeśli te ręce są pozłacane. Nawet jeśli należą do papieża. A już na pewno wtedy, gdy należą do bardzo drogiego komputera,  bo komputer może kiedyś wiedzieć wszystko. Może znać odpowiedź na każde pytanie. Może rozwiązywać równania, diagnozować choroby, pisać książki i prowadzić samochody, ale wciąż nie będzie wiedział tego, co od tysięcy lat próbują zrozumieć ludzie. Jak przeżyć dobre życie.

I całe szczęście.

Krzysztof Bielejewski

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

Odpowiedz

wp-puzzle.com logo