PIRS: Nowy temat – pedofilia

22.02.2019

Kiedy nasilają się skandale związane z pedofilią księży, Kościół robi różne uniki, żeby przeczekać szum i nic nie robić w sprawie. Kilka lat temu redaktor z Tygodnika Powszechnego komentował z entuzjazmem pozytywne zmiany w polskim Kościele:

Kościół jest właśnie w fazie przygotowywania przepisów w sprawie pedofilii. Kościół pokazuje, że radzi sobie z tą sprawą, że idzie do przodu. Obyśmy się doczekali w Polsce tych przepisów, to biskupi mieliby jasne wytyczne.

No tak, skąd biskupi mieliby wiedzieć, co robić, kiedy się zetkną z przestępstwem?

Fundacja „Nie lękajcie się” opublikowała niedawno raport, w którym podaje m.in. nazwiska 24 biskupów, z obecnym kardynałem Nyczem na czele, którzy ukrywali księży skazanych bądź oskarżonych o pedofilię, przenosili ich do innych parafii itp. Ten raport został przekazany przez posłankę Scheuring-Wielgus papieżowi.

Mnie interesuje coś innego. O pedofilii księży, o tym, co robią koledzy biskupi, musieli wiedzieć inni biskupi. I nie zareagowali. Widocznie grzech, jakim jest pedofilia, to inna kategoria niż przestępstwo. Kościół stale powtarza, że jesteśmy wszyscy grzeszni. Wystarczy więc wyznać winę, obiecać poprawę i grzech jest wymazany. A w Kościele do niedawna obowiązywało polecenie papieża Jana XXIII, aby nie informować władz o takich przestępstwach, a dokumenty niszczyć. Nie wierzę, żeby Franciszek dowiedział się o pedofilii, dopiero gdy został papieżem. Czy zrobił coś w tej sprawie, kiedy był kapłanem – biskupem – kardynałem?

A może na swoje potrzeby biskupi przyjęli słowa Jezusa, które skierował do ludzi chcących ukamienować jawnogrzesznicę: – Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, który jest bez winy.

Zdumiewa mnie, że szczyt w Watykanie odbywa się pod hasłem „wypracowania szczegółowych i efektywnych środków zapobiegających nadużyciom seksualnym duchownych”. Zapowiada to długie debaty i wiele gadania o niczym. Przypomniał mi się przypadek sprzed lat, kiedy pewien brytyjski instytut naukowy dostał wiele milionów funtów na zbadanie jednej z możliwych przyczyn katastrof. Chodziło o to, żeby zbadać czy mały samochód, który jedzie za bardzo dużym, w przypadku nagłego zatrzymania się tego dużego może dostać się z rozpędu pod taką ciężarówkę. Pewna gazeta zrobiła eksperyment: rozpędzono mały samochód, a on wjechał pod dużą ciężarówkę. W ten sposób za parędziesiąt tysięcy funtów rozwiązano problem, którym instytut miał zajmować się przez lata za grube pieniądze.

Kościoła nie stać na oczywisty ruch: zero tolerancji wobec księży pedofilów i tych, którzy ich kryją. Powinni natychmiast być usunięci z Kościoła a wymiar sprawiedliwości natychmiast zawiadomiony o przestępstwie.

Dziwi mnie też stale postawa wiernych, którzy przecież wraz z duchownymi tworzą Kościół. Wiedzą oni, że wielu kapłanów uwodzi i gwałci dzieci, a przełożeni kryją przestępców, a często sami dopuszczają się przestępstw. Sytuacja nie jest nowa i jest powszechnie znana. Co ich trzyma w Kościele?

Dla członków Kościoła Kościół jest święty i należy ukrywać jego potknięcia, bo to mogłoby zaszkodzić jego opinii u ludzi. To typowa reakcja organizacji – skoro ma szlachetny cel i sama jest narzędziem do jego osiągnięcia, to trzeba ją chronić, żeby ludzie się od niej nie odwrócili. Czyż nie jest to podobne do twierdzenia Kaczyńskiego, że dom można oczyścić także brudną szmatą? Ale, jak powiedział Jezus, złe drzewo nie wyda dobrego owocu. 

PIRS

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com