Zbigniew Szczypiński: Problemy naszego świata5 min czytania

()

30.06.2022

Najsłabszym elementem ogromnie złożonego systemu, jakim są współczesne samoloty bojowe jest pilot. Zdolności i sprawności człowieka są znacznie słabsze niż te, które mają zainstalowane w samolocie systemy. To dlatego coraz częściej na polu walki walczą maszyny bezzałogowe, to dlatego powierza im się coraz częściej nawet takie decyzje jak to czy zniszczyć namierzonego i zidentyfikowanego przeciwnika. (Do niedawna taka decyzja należała do człowieka operującego niekiedy w odległości tysiąca kilometrów od pola walki). Nie trzeba wielkiej wyobraźni, aby uzmysłowić sobie, że już za chwilę, za pięćdziesiąt, sto lat, będzie to standard i to maszyny będą podejmowały najważniejsze decyzje. I to nie tylko w odniesieniu do wojny a do wielu sytuacji niewojskowych też.

Wszystkie głosy pięknoduchów, że to koniec cywilizacji człowieka można odłożyć na bok. Nie da się zatrzymać postępu nauki i techniki; tego nawet prezes PiS nie potrafi. Zwolnić, przyhamować – tak, ale zatrzymać nie.

Czy zatem to będzie koniec cywilizacji człowieka?

Odpowiedź brzmi – tak! To będzie koniec cywilizacji takiego człowieka, jakiego znamy – z jego emocjami i systemami wartości, systemami wierzeń w różnych bogów wraz z rozbudowanymi instytucjami w postaci kościołów, meczetów, synagog i czego tam jeszcze, ludzkimi pragnieniami oraz możliwościami ich realizacji.

To będzie inny świat. Albo nie będzie go wcale.

Jeżeli zostawimy niektórym ludziom – czy to pomazańcom bożym, czy wybrańcom narodu albo innym, którzy przejmują władzę i przypisują sobie prawo do jednoosobowego podejmowania najważniejszych decyzji – prawo mówienia co jest prawdą a co kłamstwem, co jest dobre a co złe, to świata nie będzie. Przetrwają jakieś organizmy proste, może karaluchy. Ludzie nie, ludzie się wymordują, dorabiając do tego procederu najsubtelniejsze uzasadnienia.

Mogę tak długo; ale może już wystarczy. Przechodząc do tu i teraz, zawężając pole obserwacji do polskiego podwórka, widzimy jak bardzo władza skupiona w ręku człowieka – w polskim przypadku jednego małego (nie tylko fizycznie) człowieka – zagraża wszystkim, nawet jemu samemu i jego poddanym. Narastający kryzys ekonomiczny o wymiarze światowym, narastający kryzys klimatyczny, również obejmujący cały ziemski glob, wojna tuż za naszą granicą, która dla świata jest wojną lokalną, ale dla nas może stać wojną totalną, spotyka się z cynizmem politycznym rządzących, dla których jedno jest tylko ważne – utrzymać władzę.

Skala cynizmu i niekompetencji urzędników państwowych (a mamy najliczniejszy w historii rząd, wydający na swoje potrzeby najwięcej pieniędzy) jest nieporównywalna do niczego co znamy z przeszłości. Cała władza – wykonawcza, ustawodawcza i sądownicza poddana jest woli jednego człowieka, który albo wprost jako członek rządu, albo pośrednio jako lider rządzącej partii, realizuje swoją wizję państwa, określa czym ono jest i czym być powinno, orzeka które wyroki sądów są dobre, a które złe, wskazuje, jaki powinien być wzór Polaka – przede wszystkim Polaka, obywatela niekoniecznie – oraz jakie miejsce Polska powinna zajmować we współczesnym świecie i decyduje czy my mamy dostosować się do świata, czy świat do nas.

Cały ten polityczny porządek ma u podstawy wynik wyborów, w których obywatele mieli prawo wybrać swoich przedstawicieli. Wielu z tego prawa nie skorzystało, podkreślając, że to ich nie obchodzi, że to nie ich sprawa. Większość głosujących oddała swój głos kierując się emocjami, a nie rozumem. Wszyscy biorący udział w wyborach poddani byli kampanii, a więc takiemu przedstawieniu, w którym ubiegający się o poparcie opowiadali różne rzeczy przygotowane przez sztaby fachowców od marketingu politycznego tak, aby zwiększyć szansę uzyskania głosu. Wszyscy poddani byli obróbce medialnej prowadzonej przez wszystkie media.

Wybory to wielki cyrk i widowisko, w którym decydują się jednak losy kraju na kolejne cztery lata.

Pół biedy, jeżeli w wyniku tego wydarzenia, jakim są wybory parlamentarne do władzy dochodzą ugrupowania mające jakiś etos, jakiś system wartości i ideałów; gorzej, gdy władzę dostają ludzie cyniczni, dla których wygrana w wyborach to los wygrany na loterii, okazja do wzbogacenia się.

To wielka słabość demokracji przedstawicielskiej. Widzimy to na naszym przykładzie, ale wygrana Donalda Trumpa (i możliwe jego powtórne zwycięstwo w kolejnych wyborach) pokazuje, że to przypadek ogólniejszy.

Wybory w Polsce będą w takim terminie, jaki prezes uzna za najkorzystniejszy dla „swoich”. W tych wyborach po stronie PiS-u zaangażowane zostanie całe państwo i wszystkie pieniądze państwowe. Wynik wyborów potwierdzić muszą określone w konstytucji instytucje, wszystkie one są jednak w rękach rządzących. Jeżeli nasze – opozycji – zwycięstwo nie będzie miażdżące, to prezes wyniku nie uzna i będzie rządzić dalej. Tak przecież jest tuż za naszą wschodnią granicą i świat to znosi.

Do wyborów musimy iść maksymalnie umotywowani i zjednoczeni. Proces wyborczy musi być poddany takiej kontroli, aby nawet oni nie mogli sfałszować wyniku.

Tylko wtedy mamy szanse – ale i tak trzeba się przygotować na wariant kryterium ulicznego. W tym Polacy są dobrzy, a przynajmniej byli…

Zbigniew Szczypiński

Polski socjolog i polityk. Założyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.