09.02.2023
Na co dzień nie mamy pojęcia o tym, co się dzieje w parlamencie europejskim, czym się zajmują europosłowie. Polecam bardzo ciekawą rozmowę Jacka Pałasińskiego z eurodeputowanym Robertem Biedroniem – nie tylko o tym.
* * *
Pan Andrzej Koraszewski napisał tekst „Watykan przeciw Izraelowi” https://studioopinii.pl/archiwa/231143, gdzie przedstawia fakty wskazujące na niechęć i wrogość Watykanu wobec państwa Izrael. Przyczyny zapewne są dwie: antysemityzm oraz polityka – akurat te dwie rzeczy nie powinny mieć miejsca w chrześcijaństwie. Zastanowiło mnie, że oceniający ten artykuł dali dwa razy więcej negatywnych ocen niż pozytywnych. Autor przedstawił fakty, których nikt z oceniających nie negował. Jaki więc powód tej niechęci do tekstu? Może wyjaśni to anegdota z czasów ZSRR:
Najwyższe władze radzieckie zdecydowały, aby wybudować w Moskwie synagogę. Powód był ten, że wśród polityków zachodnich bywają religijni Żydzi i trzeba im zapewnić możliwość modlitwy w świątyni, a jednocześnie pokazać kapitalistom, że w kraju panuje swoboda religijna. Po pewnym czasie od podjęcia decyzji I sekretarz zapytał, czy synagoga jest już czynna. Okazało się, że nie. Powodem był brak rabina. – Jak to, zdziwił się I sekretarz, nie ma kandydatów? – Ależ są, towarzyszu, tylko nie nadają się – to wszystko są Żydzi.
* * *
Nie mam mięty do zmagań sportowców a wybory u nas przypominają sport, przynajmniej otoczka medialna. To często są infantylne banały podawane w emocjonalnej formie. Nie cenię naszych partii i większości polityków, choć rozumiem, że ich prezentacje mają dotrzeć do innych niż ja wyborców. Przypomina mi się piosenka Lopka Krukowskiego:
Wiem, to nie jest a mecyje
Nie jest to, co ja bym pragł
Już nie mówię, co do ilość
Wręcz przeciwnie, co do smak.
Mam nadzieję, że w moim okręgu wyborczym znajdą się kandydaci na posłów i senatorów, na których będę mógł oddać głos bez wewnętrznych oporów.
* * *
Odnosiłem wrażenie, że partie, szczególnie PO, opierają się w czasie wyborów na własnych ocenach, a nie na radach fachowców. Jaskrawym tego przypadkiem była kampania i klęska wyborcza Bronisława Komorowskiego, który na starcie kampanii miał miażdżącą przewagę nad Dudą. Obawiam się, że w tej sprawie niewiele się zmieniło.
Przypomnę fragment wywiadu Jakuba Biedrzyńskiego, byłego doradcy partii Wiosna i Nowoczesna, prezesa domu mediowego OMD, jakiego udzielił po ostatnich wyborach:
Mówi pan o jakości kampanii tak, jakby starania o to, by była jak najlepsza, nie były oczywistą oczywistością.
Bo nie są. Proszę się przyjrzeć czterem ostatnim kampaniom Platformy. Były tworzone bez badań opinii publicznej, bez ekspertów, na zasadzie, że coś się komuś wydaje. Efekty wszyscy znamy.
Niewolnicze trzymanie się sondaży to prosta droga do populizmu.
Bo badania i profesjonalny sztab wyborczy kojarzony jest zazwyczaj z tym, że polityk idzie za głosem ludu, a to nieprawda. Nie o to chodzi, żeby mówić to, co wyjdzie w badaniach, że ludzie chcą usłyszeć, ale o to, żeby podejmować racjonalne decyzje.
Rolą lidera nie jest powtarzanie głosu wyborców, lecz rozstrzyganie kluczowych politycznych dylematów: jak chcę kształtować dyskurs polityczny w kraju, jakie stanowisko reprezentuję, jakie tematy są kluczowe, jak chcę opisać konkurentów, a jak przedstawić siebie, jakiego języka użyć i tak dalej.
Polityk powinien wiedzieć, jak wygląda rzeczywistość, nawet jeśli i tak zamierza iść pod prąd. A tego kontaktu z realiami wielu polityków nadal próbuje uniknąć – ze szkodą dla siebie. W konsekwencji podejmują nieracjonalne decyzje lub prezentują dobre rozwiązania w nieodpowiedni sposób lub w nieodpowiednim czasie. Najgorsze w polityce jest krążenie po omacku.
Radzę wszystkim kandydatom w tym wyścigu, by pracowali z ludźmi o innych poglądach, spoza własnych struktur partyjnych. Tylko oni mogą profesjonalnie przeprowadzić ich kampanię. Reszta jest zbyt uwikłana – albo z powodu przekonań, albo interesów.
Emocjonalny dystans, zimna głowa, racjonalna analiza to podstawy higieny pracy w tym zawodzie. Doradca musi politykowi przedstawić maksymalnie obiektywny obraz rzeczywistości i precyzyjnie opisać dylematy, przed którymi stoi. Im mniej emocji, im mniej wiary i zaangażowania, a więcej intelektualnego dystansu, tym prawdziwszy obraz. Możemy opisywać konsekwencje poszczególnych decyzji, lecz na tym rola doradcy się kończy. Decyzję i odpowiedzialność zawsze podejmuje lider.
* * *

* * *
Z okazji trzęsienia ziemi na granicy Turcji i Syrii przypomniano nam o istnieniu Syrii. Kiedy wybuchła wojna domowa w tym kraju, nasze media pełne były doniesień o okrucieństwach prezydenta Asada, cierpieniach Syryjczyków itp. Nawet planowano sprowadzić do Polski grupę rannych i uchodźców, oczywiście chrześcijan, ale okazało się, że to nie są katolicy, a w ogóle ci z Bliskiego Wschodu to są terroryści i sprawa się rozmyła. Oczekiwano, że Stany Zjednoczone dowalą reżymowi Asada, ale USA się wycofały z większej aktywności (może nie chciały konfliktu z Rosją, która tam ustanowiła bazę), a wtedy Syria zniknęła z naszych mediów.
Wojnę domową w Syrii przedstawiano jako bunt szlachetnych ludzi przeciw tyranii („arabska wiosna”). Parę lat temu polski dyplomata, pracownik ONZ, Jerzy Skuratowicz, opisał genezę konfliktu. Przypomnę tę opinię.
W 2000 r. Katar zaproponował budowę gazociągu idącego przez Arabię Saudyjską, Jordanię, Syrię do Turcji, a stamtąd do Europy. Obniżyłoby to znacznie koszty dostarczania gazu, który obecnie dociera do Europy w postaci skroplonej. Ta inicjatywa pozwoliłaby Europie uniezależnić się od dostaw gazu z Rosji.
I tu nastąpiło zderzenie interesów. Taki gazociąg byłby zagrożeniem dla interesów Rosji, która 70% swego gazu wysyła do Europy. W 2009 r. Asad odmówił udostępnienia terytorium Syrii dla gazociągu. Stąd decyzja o obaleniu Asada podjęta przez USA i Arabię Saudyjską już w 2009 r. – dwa lata przed „arabską wiosną”, którą potem przedstawiono jako pretekst – i wsparcie dla grup opozycyjnych w Syrii. Potem okazało się, że występujący przeciw Asadowi opozycjoniści to w dużej mierze fundamentaliści islamscy. Zrobił się kocioł bliskowschodni, miesza w nim kto może, Rosja broni Asada, pojawiło się Państwo Islamskie, zginęły setki tysięcy ludzi a miliony straciły domy i uciekły z kraju.
* * *
Przypomnę swoje rady dla opozycji:
Opozycja powinna przejąć język „dobrej zmiany”. A więc mówić o „totalnej władzy”. Dobry jest też termin „ulica i zagranica” – wyjaśniać, że PiS wpuszcza na ulicę faszystów a za granicą kłamie o sytuacji w Polsce (tu przykłady). Dobry jest też „imposybilizm” – PiS nie pozwala działać konstytucyjnym organom, nie stosuje się do wyroków sądów, a więc obezwładnia państwo. Czekam na wystąpienie posła opozycji, który powie: „Wiem, że boicie się prawdy o katastrofie smoleńskiej, ale nie wycierajcie mord zdradzieckich kłamliwymi oskarżeniami chorych psychicznie ludzi, działających na korzyść Moskwy”.
Chciałoby się zapytać jak niegdyś w rosyjskiej Dumie (parlamencie): – Czy jest taka partia która się na to odważy?
Niestety, wtedy zgłosił się Lenin i partia bolszewików.
* * *
Uwagi laika.
Kiedyś podobały mi się wystąpienia Szymona Hołowni. Mówił inaczej, lepiej niż inni politycy i miałem wrażenie, że bardziej rzeczowo. Wydawało się w pewnym momencie, że będzie poważną konkurencją dla Platformy i odbierze jej część polityków i elektoratu. To nie wypaliło. Teraz jego wypowiedzi brzmią dla mnie sztucznie.
Hołownia popełnił podobny błąd jak Palikot – nie zbudował mocnej partii. To wymagało znalezienia i wypromowania wartościowych ludzi, którzy głosząc program Polski 2050 wyrobiliby sobie nazwiska. Teraz jest w znacznie gorszej sytuacji niż inne partie. Gdyby utworzył jedną listę wyborczą z Platformą to mało kto by głosował na jego kandydatów. Z PSL-em będą imitować „centrową chrześcijańską demokrację” i jakoś miną próg wyborczy.
PIRS

„Opozycja powinna […] mówić o „totalnej władzy”.
Powinna i przecież nie zaprzeczałaby by realności. Ale powinna też powiesić billboardy o 0,5 mld Euro kary za niewykonywanie wyroków sądu europejskiego, marszalek senatu powinien wygłaszać orędzia opisujące kolejne łamania konstytucji, a propaganda i wyborcza agitacja Kościoła powinna być pokazywana jako niszczenie ustrojowych zasad demokracji. Powinna.
Na razie nIech chociaż utrzymuje wątek „willa+”, on chyba żre.