PIRS: Telewizja pokazała (245)7 min czytania

()

telewizja2016-06-16.

Po wojnie popularna była taka anegdota. Idzie facet ulicą i woła „Ten rząd jest do dupy”. Zwija go milicja, a facet tłumaczy się że miał na myśli rząd londyński. „Co pan tu będziesz gadał, my dobrze wiemy który rząd jest do dupy” wyjaśnili milicjanci.

Wzorując się na tej anegdocie piszę, zostawiając Państwu domysły, o kogo chodzi:

Agresywne, niebezpieczne, namolne żłoby.

***

 

Prezydent Warszawy, Hanna Gronkiewicz–Waltz, odmówiła przyjęcia honorowego patronatu dla Parady Równości. Barbara Nowacka wskazuje na niekonsekwencję pani prezydent – bierze udział w marszach KOD, który walczy o wolność, równość i demokrację, ale jak widać nie wszyscy są dla niej równi.

– Nie można być trochę za prawami człowieka, równością, ale nie dla wszystkich, demokracją dla wybranych. Samo deklaratywne i werbalne bycie w opozycji wobec PiS nie wystarczy – stwierdziła Nowacka.

Ta sytuacja obnaża postawę PO. W sprawach światopoglądowych na ogół niczym – prócz braku agresywnego słownictwa – nie różniła się od PiS. Razem w przeszłości budowali zręby IV RP, praktycznie podzielili między siebie role dobrego i złego policjanta na scenie politycznej. Teraz wytyka się PO przyjęcie do swojej paczki Michała Kamińskiego, niegdyś głównego spindoktora PiS, ale przecież partie te w przeszłości wymieniały się politykami, nawet na ministerialnych stanowiskach. Razem do końca życia nękali Jaruzelskiego i Kiszczaka, szukając pretekstów do ich skazania; teraz PiS zrobi to energiczniej wobec swoich przeciwników politycznych.

Postawa pani prezydent – udział w marszu KOD, i tak jest wyjątkowa w PO, gdzie wielu polityków dystansuje się do tego ruchu.

PO, w odróżnieniu od PiS, nie narzucało nachalnie wszystkim swoich upodobań. PiS stara się „obsikać” jak najwięcej terenu, nie dbając o ludzi inaczej myślących. Będziemy mieli święta narzucone przez PiS, obowiązującą interpretację historycznych faktów, wpychanie legalnie i nielegalnie pomników, zmiany nazw ulic itp. Wkrótce z okazji obchodów rocznicy wypadków Poznań ‘56 do listy ofiar ma być dołączona lista ofiar katastrofy smoleńskiej (!!).

Nie chodzi mi o dezawuowanie osiągnięć PO, ale partia ta powinna sobie uświadomić że nie ma powrotu do przeszłości. PiS skompromitował zapędy do budowy IV RP. Powrót do wersji „PiS light” nie będzie atrakcyjny dla wyborców.

* * *

 

Wśród wielu rocznic szumnie obchodzonych lub właśnie pomijanych, warto przypomnieć zdarzenia, o których wspomniał Maciej Hen, pisarz i syn pisarza Józefa Hena. Miał 12 lat w czerwcu 1967 r., kiedy Izrael, broniąc się przed szykowaną napaścią sąsiednich państw arabskich, uderzył na nie tuż przed ich inwazją. Polska, sojusznik ZSRR, obwołała Izrael agresorem. (Kiedy w następnym roku Polska wraz z innymi członkami Układu Warszawskiego napadła na Czechosłowację, udzielając jej „bratniej pomocy”,  w Warszawie pytano, jaka jest różnica między „agresją” a „bratnią pomocą”. Odpowiedź: Agresja ma miejsce wtedy, gdy jeden mały kraj napada na pięć większych).

W Polsce zaczęła się nagonka na Żydów – usuwanie ze stanowisk, wyrzucanie w ogóle z pracy, nakłanianie do emigracji.

Maciej Hen opisuje jak jeszcze przed szczującym przemówieniem Gomułki, z ludzi wyszły antysemityzm i wrogość do obcych. Koledzy w szkole pobili go, wołali na niego „agresor”, „Jude”, „Mosiek”. Jego matka nauczycielka – wysłuchawszy w pokoju nauczycielskim rozmów o tym jak to Żydzi dobrze się urządzili w Polsce – opuściła szkołę. Maciej i matka spotkali się z wyzwiskami. Ja sam pamiętam z tych czasów radość wielu ludzi z tego że „pogoniono Żydków”, zastanawianie się czyja żona jest Żydówką, i pamiętam pracowników uczelni, którzy mówili, że Hitler przynajmniej jedną rzecz dobrze zrobił – dzięki niemu Polacy są teraz jednolici rasowo.

Stoimy na stanowisku, że każdy obywatel Polski powinien mieć jedną ojczyznę – powiedział wtedy Gomułka, i – Nie będziemy w kraju tolerować piątej kolumny.

Te zdarzenia uświadamiają jak bardzo ludzie są podatni na indoktrynację, jak łatwo wzbudzić w nich wrogość do „obcych”.

Zawsze uważałem, że wielu liderów prawicy – ci co żyli w PRL – bardzo chciałoby powrotu stosunków podobnych do ówczesnych, z tym żeby to oni stali na czele jedynej rządzącej partii, mieli w ręku media, organy ścigania i służby i praktycznie nie podlegali karom za bezprawne działania. Ciekawe jak się zachowają rodacy w nowej odsłonie, skoro już teraz wielu dyszy nienawiścią do „wichrzycieli” z KOD i „imigrantów” a chamstwo i kłamstwa polityków PiS nie zmniejszają ich popularności w sondażach.

* * *

 

Ewa Siedlecka w rozmowie u Elizy Michalik zwróciła uwagę na jeszcze jeden aspekt proponowanej ustawy, która pozwala państwu na okres śledztwa i procesu przejąć pod zarząd firmę osoby podejrzanej o popełnienie przestępstwa. Otóż byłoby to wygodne narzędzie usuwania konkurencji dla wybranych firm państwowych. Podała przykład pana Falenty, który sprowadzał tańszy węgiel z Rosji, co stanowiło konkurencję dla droższego polskiego węgla. Obawy przed zwalczaniem go przez państwo podał jako powód nagrywania rozmów polityków w restauracji „SOWA i Przyjaciele”. Gdyby ustawa już obowiązywała to na czas śledztwa i procesu firma Falenty przeszłaby na wiele lat pod zarząd państwowy, jako że nasz system prawny działa powoli.

* * *

 

Naród, czyli suweren, zdecydował o wyborze takich a nie innych posłów. Niestety, część z nich zrozumiała, że suweren upoważnił ich do pouczania tegoż narodu co ma myśleć, odczuwać, co jest dobre a co złe i kto jest dobry a kto zły. Na razie pouczają sędziów Trybunału Konstytucyjnego i Sądu Najwyższego jak należy rozumieć prawo, niedługo zaczną ustanawiać standardy mody, wychowywania dzieci (już o tym mówią), czy savoir vivre’u.

Aż 7.913 wyborców upoważniło pana Terleckiego do plecenia bzdur, 12.370 wyborców chciało żeby poseł Żalek mógł się publicznie kompromitować, 11.802 chciało żeby absolwent liceum, p. Winnicki, mógł krzewić w Sejmie idee Ruchu Narodowego, 18.070 życzyło sobie żeby posłanka Pawłowicz dalej nazywała flagę Unii Europejskiej szmatą i zapowiadała że Unię rozwalimy i sobie z niej wyjdziemy,.

Szkoda że głosowanie nie było imienne, bo wtedy moglibyśmy z pretensjami występować do konkretnych wyborców.

* * *

 

Fragmenty rozmowy z prof. Michałem Głowińskim w Tygodniku Powszechnym:

Żeby goleniem głowy grożono posłance to już zupełna nowość i horrendum. Tu nie chodzi o polemikę, tylko o zmiażdżenie i zohydzenie tego, którego nie uważa się już za przeciwnika, ale za wroga. Obecnie jesteśmy nieustannie atakowani tego rodzaju retoryką, mającą na celu dehumanizację wroga. Wróg to np. ten, kto roznosi choroby – taki wątek zapoczątkował prezes Kaczyński. W Polsce Ludowej suflerem i wzorcem mowy był I sekretarz PZPR. W wodzowskiej partii tę rolę pełni wódz.

Rządzący mówią jak prości ludzie, którzy nie muszą podejmować państwowych decyzji. Weszliśmy w coś, co nazwałbym 'kulturą rymowanki’. Rymowanka to rzecz dobra w zabawach i grach dla dzieci. Ale jeśli jest agresywna i powtarza ją szef rządzącej partii, to już zgroza.

– W pewnym momencie słowa się skończą i zamienią na policyjną pałkę, karabin i więzienny klucz. Od słów przechodzi się do terroru. To było charakterystyczne i dla hitlerowców, i dla bolszewików. Grozili, co zrobią z burżuazją, a zaraz potem zaczęli ją mordować.

– „Mowa nienawiści” nie jest sprawą języka. Straszne rzeczy można mówić najpiękniejszą polszczyzną. Tu nie chodzi o słowa. Słowa są w tym wypadku epifenomenem, czymś wtórnym w stosunku do sposobu myślenia i działania.

– Nawet komuniści nie traktowali opozycji z taką nienawiścią jak PiS.

PIRS

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

2 komentarze

  1. Magog 18.06.2016