Podobną metodę zdaje się stosować minister Macierewicz. Mamy obronić nasze wybrzeże? No to zbudujemy albo kupimy okręt, może dwa i już wróg nie śmie zrobić nam krzywdy. Chcą nas zaatakować z powietrza? No to kupimy jedną, może nawet kilka baterii rakiet Patriot i wróg nie ośmieli się… Wprawdzie dopiero kilka baterii takich rakiet daje jaką taką pewność że obroni jedno duże miasto, ale może wróg o tym nie wie?
Podobnie jest z innym sprzętem wojskowym, a nawet z kilkuset żołnierzami NATO, którzy stacjonują na naszym terytorium, bo gdyby wróg chciał nas zaatakować to nie ośmieli się na nich napaść.
Przyznam się Państwu do wielkiej herezji – otóż nie uważam żeby Putin chciał napaść na Polskę. Sama operacja to już duży wysiłek, także finansowy, straty ogromne, a zysków żadnych. Mam na myśli przede wszystkim straty spowodowane reakcją państw Zachodu. Nie chodzi nawet o militarną reakcję, ale o finansową – Rosja zostałaby wyizolowana i czekałby ją krach gospodarczy. A rosyjscy miliarderzy i milionerzy straciliby to, co mają na Zachodzie i możliwość znalezienia tam sobie miejsca.
Uważam, podobnie jak prof. Kołodko, że pieniądze przeznaczone na zabawę w wojsko, należy przeznaczyć na gospodarkę. A Macierewiczowi, którego przecież nie można ruszyć, wydzielić jakiś mały oddział Wojsk Obrony Terytorialnej, parę dronów i może jedne koszary.
* * *
W 2014 r. rozpoczęto remont Sali Kongresowej w Pałacu Kultury i Nauki. Terminem ukończenia prac miał być 2016 r. Remont (kosztował dotychczas 50 mln zł) się nie udał i będzie nowy, który zakończy się (miejmy nadzieję) w 2020 roku.Budowa całego Pałacu Kultury i Nauki trwała trzy lata, ale to budowali komuniści, w dodatku radzieccy, i jakby się lepiej przyłożyli, to by nie trzeba było nic remontować po zaledwie sześćdziesięciu latach.
Marne i przeciągające się remonty to u nas tradycja. Za czasów PRL tygodnik „Przekrój” napisał kiedyś, że zakończył się dziewięcioletni remont jakiejś szkoły w Krakowie. Przypomniał także, że szkołę tę wybudowano na początku XX w. w ciągu sześciu tygodni.
* * *
Co pewien czas natrafiam na coś w rodzaju samokrytyki komentatorów (także tu – w Studiu Opinii), że nie wychowali odpowiednio tej części narodu która głosuje na PiS, nie przekonali do właściwego spojrzenia na fakty, na sytuację itd., że to nasza wina (w domyśle: inteligencji, elit), bo powinniśmy bardziej…Wydaje mi się, że to próżne żale. Mnie się rzadko udało wpłynąć na kogoś w zasadniczych sprawach. Nie mam wielu znajomych, ale albo mamy podobne poglądy na to co się dzieje, albo unikamy rozmowy o polityce, bo ta moich rozmówców nie interesuje (to najczęstsze), bądź wiadomo, że mamy te poglądy tak różne (nie chodzi tylko o politykę – w ogóle o spojrzenie na życie) że nie warto zaczynać tematu.
Nie sądzę też, aby znani dziennikarze czy w ogóle autorytety (prawnicze, artystyczne itd.) mogli lepiej trafić do ludzi. Oni trafiają do tych, którzy ich słuchają, czytają, nad czymś się zastanawiają. Ale jak wielu ludzi słucha czy czyta coś z poza pewnego ograniczonego kręgu? Ja sam bardzo rzadko szukam interpretacji faktów z kręgów pisowskich, wystarcza mi to, co pojawia się w mediach, które oglądam lub czytam i najwyżej sprawdzam fakty. Ale przecież wielu ludzi wierzy w „zamach smoleński”, wierzą ślepo w zdumiewające kolejne wyjaśnienia Macierewicza, choć są one nawet między sobą sprzeczne. Jak do nich dotrzeć i jak ich przekonać, że to w co wierzą, to bzdury?
Podejrzewam, że tu ogromny wpływ ma też wychowanie w wierze katolickiej, która (jak większość religii) zawiera zdumiewające sprzeczności i brak jej logiki. Jeżeli w tak ważnych sprawach wyłącza się myślenie, jeśli wierzy się w dogmaty i według nich wbrew oczywistym faktom interpretuje rzeczywistość, to trudno wymagać sukcesu w dyskusji z takimi ludźmi. Wtedy zamiast myślenia pozostaje wiara w słowa osoby której się wierzy.
Jest taka scena w filmie „Chicago”. Żona przyłapuje męża w łóżku na figlach z dwoma paniami. Mąż zaprzecza oczywistości i pyta: „Kochanie, wierzysz mnie czy swoim oczom?”. Często mam wrażenie, że ludzie bardziej wierzą temu mężowi.
Przytoczę niedawny komentarz w Studiu napisany przez ARTU, który pokrywa się z moją oceną:
Moi rodzice są wyznawcami PiS-u. Każda nasza dyskusja, która zahaczy o politykę kończy się kłótnią. Żadne argumenty nie są w stanie ich przekonać, że PiS robi cokolwiek źle. Przede wszystkim dlatego, że demokracja nie jest dla nich żadną wartością, wręcz przeciwnie – jest odbierana jako zagrożenie. Autorytarna władza, wprowadzająca JEDNOLITE NORMY MORALNE (!) dla wszystkich, ma ich świadome poparcie jako lepszy wybór. I podejrzewam, że nawet kryzys gospodarczy czy jakikolwiek inny kataklizm nie zmieni ich stosunku do PiS ponieważ najważniejszy jest „naturalny porządek moralny” i poczucie, że są częścią wspólnoty, która stoi na straży tego porządku. O imigrantach nie chcą nawet słyszeć, bo to takie samo zagrożenie tego porządku jak „totalna opozycja”. Prawdopodobnie te same przesłanki kierują większością wyborców PiSu. Oczywiście to kościół katolicki wpoił w nich i wpaja nadal, od przedszkola, ten „naturalny porządek moralny”. Powrót ustroju demokratycznego nie jest w Polsce możliwy przy jednoczesnym zachowaniu wpływów kościoła katolickiego. Niestety większość zwolenników demokracji ciągle boi się o tym nawet wspomnieć.
* * *
Co roku ukazywała się książka „Prawo Darwina”, zawierająca przykłady interpretacji tej teorii zgodnie z tezą autorów. Uważają oni, że w populacji ludzkiej durnie sami się eliminują i w ten sposób ich geny wyłączane są z ogólnej puli. Moim ulubionym przykładem była historia sprzed parunastu lat, kiedy policjanci w Brazylii ścigali przestępców, którzy uciekali samochodem. Jeden z przestępców chciał zatrzymać pościg, odbezpieczył granat i… rzucił w policjantów zawleczką.Coś w tym jest. Coraz częściej czytamy że myśliwy postrzelił śmiertelnie kolegę, bo nie odróżnił go od dzika czy jelenia. Ostatnio miało to miejsce w gminie Miłakowo w województwie warmińsko-mazurskim.
Właścicielom gruntów, na których zechcą samowolnie polować myśliwi, zalecałbym noszenie jaskrawych ubiorów, a wieczorem latarek, może też warto odpowiednio pomalować domy, bo te kreatury potrafią ostrzelać zabudowania.
* * *
Różne są formy protestu. Lekarze w ten sposób zaprotestowali przeciwko złej sytuacji w służbie zdrowia i braku perspektyw, że przestali pracować ponad 48 godzin tygodniowo. Teraz kolejki do lekarzy wydłużą się, ale zapewne pacjenci, którzy dostaną się do lekarza, będą obsłużeni lepiej, bo przez wypoczętego doktora. Ponieważ sytuacja w służbie zdrowia szybko się nie zmieni, więc część lekarzy wyjedzie z Polski.Nawet zwariować nie warto. Podano, że w szpitalach psychiatrycznych na jednego lekarza przypada 300-400 pacjentów (zdaje się, że lekarze muszą korzystać z mojej metody zwiedzania muzeów – wybiorą z jednej sali jednego pacjenta i tylko nim się zajmą). A w minionym roku śmiercią samobójczą zginęło w Polsce więcej osób niż w wypadkach drogowych.

* * *
Putin i Tusk znowu knują. Okazało się, że chcieli nam wykończyć już kolejnego prezydenta.Pan prezydent zamierzał 21 grudnia polecieć do Kuwejtu. Zgodnie z procedurą, najpierw miała polecieć grupa przygotowawcza złożona z oficerów BOR i pracowników Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Nie mogli jednak polecieć, bo nie było sprawnej maszyny. Przełożono więc odlot na następny dzień, a wtedy okazało się, że nastąpi on nie z Warszawy ale z Poznania. Jednak na lotnisku stwierdzono, że transportowy Hercules, którym mają lecieć, ma wyciek z silnika. Innych samolotów nie było, bo minister Macierewicz postanowił właśnie w dniach 18 i 19 grudnia odwiedzić żołnierzy w Afganistanie i zabrał obie sprawne CASY i nowego Gulfstreama (a drugi miał niekompletną załogę). Rzeczniczka MON nie umiała powiedzieć kiedy minister podjął decyzję o tej wizycie w Afganistanie. Czyżby nie wiedział o wizycie prezydenta w Kuwejcie?
Kiedy naprawiono Herculesa, okazało się, że MON nie dało zgody na wylot. W końcu jednak wylot nastąpił, a wtedy w czasie lotu na wysokości 5.000 m nastąpiło rozszczelnienie drzwi samolotu. Ale przecież, jak mówił prezydent Komorowski, polski pilot poleci nawet na drzwiach od stodoły. Pilot Herculesa zaplótł drzwi samolotu sznurkiem i zawrócił, po czym bezpiecznie wylądował. A 21 grudnia ten sam samolot zabrał z Turcji do Kuwejtu osoby, które towarzyszyły prezydentowi.
Macki Putina i Tuska sięgają więc aż do szczytów władz. Udało im się skłócić ministra Macierewicza z prezydentem, no i zmontowali zamach, który dzięki sprawności polskich pilotów nie udał się.
Kiedyś proponowałem, aby pomnik katastrofy smoleńskiej przedstawiał pilota na drzwiach od stodoły. Teraz dodałbym pilotowi kawałek sznurka.

* * *
Politykom wydaje się, że każdy, tak jak oni, zna się na wszystkim. Ponieważ zaczyna brakować lekarzy specjalistów, resort zdrowia przygotowuje przepisy zmuszające jednego doktora do dyżurowania na kilku oddziałach i w szpitalnej przychodni w tym samym czasie. To może być ciekawe doświadczenie i wreszcie okaże się kto z lekarzy nie uważał na wykładach z innych specjalności. Rozumiem że np. okulista czy laryngolog mogą zajrzeć fachowo do różnych otworów, ale czy to wystarczy żeby postawić diagnozę i przepisać leczenie? Ale po kilkunastu operacjach będą na pewno mogli podszkolić się z chirurgii. Stanie się realna następująca anegdota:Kiedyś młody lekarz zaczął pracować w pogotowiu i wezwano go do porodu. Wrócił bardzo zgnębiony. Starszy kolega zapytał, jak mu poszło.
– Fatalnie! Dziecko mi się udusiło, matka wykrwawiła i umarła, a jeszcze machnąłem nieostrożnie szczypcami i zabiłem ojca dziecka.
– Proszę się nie martwić kolego, następnym razem pójdzie lepiej.
Wkrótce znów wezwano młodego lekarza do porodu. Kiedy wrócił, starszy kolega zapytał jak mu poszło.
– O, tym razem znacznie lepiej – ojca dziecka udało mi się uratować.
* * *
Tylu polityków marzy o najwyższych urzędach, o zostaniu prezesem partii, premierem, może nawet papieżem. Musi być w tym jakaś frajda, której do końca nie rozumiem. Człowiek staje się panem i władcą, jego wola staje się prawem, wszyscy czekają na jego słowa. Faktycznie, przywódca może dużo zmienić, a szczególnie zepsuć, ale czy rzeczywiście tak dużo może?Weźmy papieża Franciszka. Pokładano w nim wiele nadziei na pozytywne zmiany. No i co się zmieniło w Kościele? Nawet zwykły ksiądz w Polsce krytykuje papieża, komentatorzy wyjaśniają przy różnych okazjach że papież w wielu sprawach jest omylny i nie ma potrzeby go słuchać. W Kościele, jak w każdej organizacji, są różne frakcje i polityka wymaga aby przedstawicielom tej i tamtej frakcji dać kawałek władzy. Konserwatyści (czytaj: ciemniaki) mają duże wpływy i np. metropolitą w Krakowie został abp Jędraszewski. A może jego poglądy tak bardzo nie różnią się od poglądów papieża?
To samo dzieje się w polityce. Kto za czasów rządów PO otrzymywał we władanie resort sprawiedliwości? Między innymi wyciągnięty z kapelusza Andrzej Czuma (kwalifikacje: kiedyś skończył prawo) i Jarosław Gowin, którego brak kwalifikacji przy jednoczesnej chęci wprowadzenia zmian zachwalano. To Gowin miał np. takie wspaniałe pomysły żeby rodzice mogli oddawać głosy w wyborach za swoje nieletnie dzieci – ile dzieci tyle dodatkowych głosów.

A co może Kaczyński? Może nam zniszczyć demokrację i zatruć życie, ale nie może ruszyć takiego świra który panoszy się w wojsku, bo może ten dokonałby schizmy i PiS straciłby większość. Musiał przełknąć obelgi Rydzyka pod adresem swojej szwagierki i chwalić go, choć w przypadku posłów z opozycji wrzeszczał o zdradzieckich mordach, bo obrażają pamięć jego brata. To jak z wzięciem w rękę filiżanki gorącej kawy, którą w domu upuścimy z krzykiem na dywan, a na spotkaniu z szefem z uśmiechem będziemy trzymać w ręku.
Nawet najwięksi przywódcy muszą trzymać nerwy na wodzy, układać się z oponentami, iść na układy. Ta gra ich bawi, pasjonuje. Nie rozumiem tych emocji, podobnie jak boksu czy wrestlingu.

PIRS


Cudowne!
Ten fragment o lotach naszych ukochanych oficjeli…
Może zorganizują jakąś fajną grupę do latania po świecie…
Za każdym razem prezes i jego totumfacki,
mogą dobrać trochę wiernych kolegów aby dodać sobie splendoru.
Mgła będzie zbędna!
WOW! Pierwszy raz KTOŚ mnie zacytował 😉 więc pozwolę sobie rozwinąć myśl:
Dlaczego polski kościół katolicki nigdy nie poprze powrotu do liberalnej demokracji co przesądza o jej porażce być może na długie dekady? Po pierwsze, z natury swej kk jest przeciwieństwem demokracji (autorytarny, hierarchiczny). Po drugie, od liberalnej demokracji nic więcej nie dostanie ponad to co już otrzymał. Obecna władza jest wymarzoną opcją dla kk. Tylko ona może trwale zabezpieczyć bieżący status i majątek kk, poszerzyć jego władzę dając nowe przywileje, zapewnić stały dopływ dużej gotówki do kościelnej kasy, zamknąć usta krytykom kościoła. Czy kk gotów byłby z tego wszystkiego zrezygnować w imię jakiejś demokracji ?
Warto przypomnieć, że to polska liberalna demokracja uzbroiła kościół w przywileje i pieniądze pozwalające na szerzenie bredni i zabobonu, zdobywanie nowych przyczółków władzy. To liberalna demokracja pozwoliła, aby finanse kościoła katolickiego – podobnie jak jak finanse mafii – nie były dostępne do wglądu dla opinii publicznej. To polscy demokraci zbudowali potęgę kościoła kierując się zasadami całkowicie sprzecznymi z demokracją. A teraz chcą się jednoczyć przeciwko PiS? NONSENS. Nie tędy droga!
Najbardziej destrukcyjną siłą niszczącą polskie państwo jest katolicki kler. W czym tkwi ta jego destrukcyjna moc? Przede wszystkim w utrzymywaniu w społeczeństwie przeświadczenia, że irracjonalne brednie można traktować na równi z osiągnięciami nauki i rozumu. Dzięki kościołowi katolickiemu mamy dziś w Polsce antyszczepionkowców, których argumenty traktowane są na równi z argumentami lekarzy. Mamy egzorcystów, którzy ponoć są bardzo skuteczni w oczyszczeniu ludzkich ciał z gnieżdżących się w nich demonów. Mamy klauzulę sumienia, która jest sumienia zaprzeczeniem. Minister Żelazko wprowadza duchowych uzdrowicieli do publicznej służby zdrowia. Mamy „specjalistów” od seksu, którzy żyją (ponoć) w celibacie itd. I NIKT SIĘ TEMU NIE DZIWI ! Wszyscy ci ludzie traktowani są śmiertelnie poważnie, zapraszani do poważnych dyskusji przez „wiodące media”.
Czy w takich warunkach może się rozwijać nauka i innowacje stanowiące podstawę współczesnej gospodarki? Pytanie retoryczne. Polska nie ma żadnych szans stać się państwem demokratycznym ani potęgą gospodarczą dopóki kler katolicki będzie miał jakikolwiek wpływ na polityków i politykę. Amen.
.Nowoczesna, o czym dowiedziałem się dzisiaj, poparła prawo myśliwych do wyrzucania z lasu ludzi i polowania w rezerwatach przyrody. Nie mam słów dla tego barbarzyństwa. Nie będę na tych morderców i wielbicieli NSZ (co wychodzi na jedno) z .N głosował. To tacy pisowcy, tylko jeszcze gorsi, by przypomnieć „Bartka zwycięzcę” Sienkiewicza.
@ Artu. Pełna zgoda. Z ust mi to Pan wyjął.
Oczywiście, że instytucjonalny kościół katolicki, ta quasi-partia o pretensjach do globalnego zasięgu wspaniale kamuflująca się paradygmatem obietnicy żw, nigdy nie opowie się za prawami wolnego obywatela do demokracji. Jeno umie zabiegać o swoje interesy, które rzadko zbiegają się z chwilowymi interesami grup społecznych. Oni myślą strategicznie. Doskonalili przez wieki politykę mającą tylko jeden cel – władzę symboliczną, bo materialna sama przyjdzie, na kolanach.
Dlaczego instytucje świeckiego państwa wykazują się ślepotą na taką politykę, dlaczego wyjmują działania jedynie tej instytucji spod prawa? Czy ludziom odczuwającym potrzeby transcendencji niezbędna jest polityczna instytucja? Bez niej nie znajdą drogi? Dlaczego ten obszar polityki społecznej nie jest badany, dyskutowany publicznie? Dawno już ludzie postanowili, że władza nie pochodzi od Boga, dlaczego więc godzą się, że przychodzi z poręki uzurpatorów?