20.12.2025

Zdanie odrębne
W ostatnich tygodniach w SO na dobre rozpanoszył się felieton. Ma się wrażenie, że ten gatunek pisarstwa – z pogranicza dziennikarstwa i literatury – nadaje ton zasłużonemu portalowi. By ten trend złagodzić spróbujmy – od święta – zaproponować coś innego; na przykład krótki wykład akademicki, który zajmie Czytelnikowi zaledwie 10 minut! A oto jego treść:
„Zastanawiałem się, dlaczego akurat mnie poproszono o wygłoszenie przemówienia. Może dlatego, że nic tak nie elektryzuje młodych prawników jak perspektywa wysłuchania człowieka, który spotkał dementorów tyle razy, że zaklęcie Patronusa zna na pamięć, a czekolada stanowi podstawę jego menu.
Kiedy kończyłem studia, byłem pewny, że prawo jest logiczne, świat rozsądny, a ludzie są generalnie przewidywalni. To była bardzo piękna, ale krótkotrwała iluzja. Życie bardzo szybko weryfikuje wszystkie nasze pewności. Wchodząc do zawodu myśli się, że sprawiedliwość to po prostu kwestia zasad. Że prawda obroni się sama. A potem przychodzi rzeczywistość i pokazuje, że prawo, które uczyliście się traktować jak kompas, czasem gubi północ. Że słuszne decyzje bywają najtrudniejsze do obrony. I że sprawiedliwość, choć zawsze warto o nią walczyć, nie zawsze przychodzi wtedy, gdy się jej najbardziej potrzebuje. Ale to właśnie wtedy zaczyna się prawdziwe prawo.
Nie to z ustaw, nie to z kodeksów, tylko to z wnętrza człowieka. Bo prawo to nie zbiór przepisów. To wybory, które mają wagę. To moment, w którym stoicie sami, a wszystko w was krzyczy „zrób coś łatwiejszego”. I jednak mówicie „nie mogę”. To wtedy stajecie się prawnikami. Nie wtedy, gdy ktoś Was powołuje. Nie wtedy, gdy założycie togę. Tylko wtedy, gdy wybieracie przyzwoitość, mimo że to kosztuje.
W tym miejscu chciałbym zacytować pisarkę J.K. Rowling: „Nadejdzie czas, w którym będziecie musieli wybierać między tym, co słuszne, a tym, co łatwe”. Profesor Dumbledore wypowiada te słowa do Harry’ego Pottera. Mają one uniwersalne przesłanie. Przypominają, że odwaga moralna rzadko bywa wygodna. Z prawem jest podobnie. Uczy pokory – wobec człowieka, wobec błędu, wobec bezsilności. Ale daje coś większego niż tytuł. Daje siłę, która nie bierze się z władzy, tylko z przekonania, że nie wolno się odwracać. Czasem zostaje się przez to samemu. Czasem bez wsparcia, bez zrozumienia, bez oklasków. Ale jeśli się nie cofnie, jeśli się nie zdradzi samego siebie, to nawet w ciszy można wygrać coś, czego nikt nam nie odbierze.
Wybraliście zawód, w którym nie będzie łatwo. Będziecie działać w świecie, w którym prawo bywa traktowane instrumentalnie. Gdzie presja, interesy i pozory potrafią zagłuszyć sens. Ale sens nigdy nie ginie całkowicie. Czasem po prostu trzeba go sobie przypominać – codziennie, po trochu, swoim zachowaniem, swoim tonem, swoim stanowczym „nie”. Bo „nigdy” w życiu prawnika nie istnieje. W naszym zawodzie bezsilność bywa chlebem powszednim, ale rezygnacja już jest wyborem. Tak, bywamy bezsilni, ale nigdy nie jesteśmy bezbronni. Możecie nie wiedzieć, jak wygrać sprawę, ale zawsze pamiętajcie, jak nie zdradzić siebie. I to wystarczy, żeby przejść przez większość burz, bo nawet za najciemniejszymi chmurami jest słońce, a po najdłuższej nocy zawsze wstanie dzień. Będą jednak momenty, kiedy zwątpicie. Kiedy pomyślicie, że uczciwość to naiwność. Że odwaga to błąd. Że to wszystko i tak nie ma znaczenia. Ale właśnie wtedy musicie pamiętać, że ma. Bo sens prawa jest głębszy niż ludzkie decyzje. Jest sumieniem tego świata. I dziś to wy stajecie się jego głosem. To wy będziecie tworzyć obraz współczesnej praworządności. Nie ja, nie wasi profesorowie, nie politycy. Wy. Od tego, jak będziecie myśleć, jak będziecie słuchać i patrzeć na człowieka będzie zależało, czy ludzie będą ufać wymiarowi sprawiedliwości, czy się go bać. Czy prawo w Polsce będzie żyło w salach sądowych, czy tylko w podręcznikach.
Pamiętajcie, że praworządność to nie instytucja. To odruch serca. To sposób, w jaki trzymacie się prawdy, nawet gdy nikogo to już nie obchodzi.
I tu pojawia się pytanie – czym właściwie jest prawda? Prawda to lustro, w które patrzy się po ciężkim dniu. Bez wymazywania faktów. Bez dopasowywania świata realnego do cudzych oczekiwań. Ale przede wszystkim bez wstydu. Ale prawda potrzebuje jeszcze jednego – ochrony przed tymi, którzy chcieliby ją za nas kształtować, naginać. Dlatego potrzebujemy niezależnych sądów. To one są gwarancją, że prawda nie stanie się narzędziem, tylko fundamentem wolności. Nie można być wolnym trochę. Albo jesteśmy wolni, albo jesteśmy niewolnikami. Atak na sądy jest więc zamachem na wolność każdego z nas. Ale dopóki walczymy – jesteśmy zwycięzcami. Nie można kalkulować. Nie można się cofać. Nie można się bać. Bo wolność zaczyna się tam, gdzie kończy się strach.
I niezależnie od tego, jaki kolor żabotu wybierzecie – czy będziecie sędziami, prokuratorami, adwokatami, radcami – wszyscy staniecie się częścią jednej opowieści o tym, czy w Polsce prawo wciąż ma znaczenie.
Niech wasze prawo nie będzie tylko formułą, suchym przepisem. Niech będzie człowiekiem. Niech pachnie wysiłkiem, empatią, refleksją. Niech będzie odruchem jak wdech, jak podanie ręki, jak słowo „nie” wypowiedziane wtedy, gdy inni wolą milczeć. Bo sprawiedliwość nie dzieje się sama. Nie rodzi się w kodeksach. Rodzi się w człowieku. Dzisiaj rodzi się w Was.
Będziecie mieli wątpliwości. To dobrze. Bo kto wątpi, ten myśli. A kto myśli, ten jest w stanie rozumieć. Ale nie pozwólcie, żeby zwątpienie przerodziło się w obojętność. Bo obojętność zabija prawo szybciej niż jakakolwiek władza.
A skoro zacząłem od magii – pozwólcie, że do niej wrócę. W swojej drodze nie możecie być mugolami. Dziadersami – pozbawionymi mocy, nie mającymi żadnej wiedzy na temat istnienia magicznego świata. Nie bądźcie tymi, którzy są obojętni, znudzeni, nie ciekawi życia. Tym bardziej nie możecie być dementorami. Stworzeniami z uniwersum Harry’ego Pottera, które fałszywym pocałunkiem wysysają z ludzi szczęście i pozytywne uczucia.
Widziałem, jak łatwo zniszczyć czyjąś reputację jednym tytułem w gazecie. Widziałem, jak trudno odbudować wiarę w instytucje. Ale widziałem też, że jeden człowiek, który się nie boi, może przywrócić wiarę tysiącom. Dlatego nie bójcie się być tym jednym człowiekiem. Pozwólcie, że pokażę wam zdjęcie: Hamburg, 13 czerwca 1936 r. Setki ludzi. Krzyczą „Sieg Heil!”. Wznoszą ku górze wyprostowane prawe ręce. Rozfanatyzowane społeczeństwo. Otumanione zbrodniczą ideologią. I ten jeden człowiek – August Landmesser. Samotny pośród tłumu, z zaciśniętymi ustami i rękoma skrzyżowanymi na piersi. On czuje, on wie, że to na co patrzy, nie jest w porządku. To zmienia wszystko.

Nie bójcie się być tym głosem, który mówi „to nie w porządku”. Bo prawo nie potrzebuje oportunistów, ale ludzi, którzy nie mają tóg podszytych strachem. Każdy wasz podpis, każde zdanie, każda decyzja to cegła w budynku, który nazywa się sprawiedliwością. To wy będziecie jego architektami. Może to zabrzmi dziwnie, ale w tym zawodzie jest też coś magicznego. Codziennie można zacząć od nowa. Codziennie można wybrać, kim się jest dla prawa – czynownikiem czy człowiekiem.
A jeśli czasem stracicie wiarę – a stracicie – przypomnijcie sobie, że przyszliście tu nie po tytuł. Nie po władzę. Ale po sens. Po to, by choć w jednym ludzkim życiu zrobić różnicę. Niech więc to prawo, które dziś symbolicznie bierzecie w swoje ręce, nie stanie się tarczą, za którą się chowacie, ale tarczą, którą chronicie innych, światłem, które niesiecie dalej. Pomimo tego, że odwaga jest cichsza niż krzyk, a sprawiedliwość trudniejsza niż kompromis.
Prawo jest zawsze sprawiedliwe, choć wyroki nie zawsze satysfakcjonują. Bo sprawiedliwość nie polega na tym, by ktoś wygrał, ale by każdy miał poczucie, że gra toczy się uczciwie. To jest wasza rola. Nie bronić systemu. Chronić sens. Niektórzy stwierdzą, że to co mówię to krindż. Banały. Łzawe truizmy. Wzruszą ramionami. Tak, to bardzo proste. Ale jak mówić o zasadach? Coś jest dobre – coś jest złe. Coś jest białe – coś jest czarne. Dlatego tylko powtórzę: wartości trzeba bronić. W ich obronie warto zapłacić każdą cenę. Nawet, gdybyście w tej walce mieli być osamotnieni. Dlaczego ja? Dlaczego Ty? To nieistotne. Nie trzeba oglądać się na innych. Lepiej być niewinnym czarodziejem. Może to infantylne, ale lepiej być tym, który wierzy. Wierzy, że o wartości należy walczyć niż tym, który je niszczy. Pamiętajcie: to niewinni czarodzieje zmieniają świat.
I na koniec przytoczę mądre słowa Władysława Bartoszewskiego:
„Ktoś to przecież powinien zrobić. Ktoś powinien reagować. Ktoś powinien się przeciwstawić.
Ktoś powinien protestować. I ja sobie też zadawałem takie pytania. I znajdowałem odpowiedź:
jeżeli ktoś – to dlaczego nie ja?”.
Mam nadzieję, że dziś wyjdziecie stąd nie z iluzją, że będzie łatwo, ale z wiarą, że warto. Bo dopóki będą tacy ludzie jak wy, prawo w Polsce będzie miało twarz człowieka”.
Jest to wykład, jaki sędzia Igor Tuleya wygłosił w dniu 23 listopada br., w Akademii Leona Koźmińskiego na uroczystości, podczas której absolwenci otrzymują dyplomy.
Zastanawiam się dlaczego podobnego wykładu nie mogą wysłuchać absolwenci/studenci uczelni państwowych: UJ, UW, UAM, UG, UMCS, UT, UZ i innych, na których kształci się prawników…
JS
Ps. Wystąpienie sędziego zbiega się w czasie z wydaniem książki–wywiadu pt. Mogłem milczeć, w której Jacek Dubois i Igor Tuleya opowiadają o swoich zmaganiach o sprawiedliwość i prawo – w wolnej Polsce.


Ciągle za mało ludzi zadaje sobie to pytanie, a już całkiem niewielu na nie odpowiada jak sędzia Tuleya, wiec warto to zapamiętać: „jeżeli ktoś – to dlaczego nie ja?”. I naśladować. A co do felietonów i ich nadreprezentacji na łamach SO, to podzielam zdanie JS i zachęcam siebie i innych do uprawiania różnych form literackich, w tym przemówień.
Dzięki takim ludziom jak sędzia Igor Tuleya wraca wiara w człowieka. Jego listopadowy wykład był niezwykły, porywający i chwytający za serce. Podzielam stanowisko J.S., że winien trafić do jak najszerszego grona czytelników; dla prawników to lektura obowiązkowa! Przywołaną książkę-wywiad już zamówiłem.
Piękny wykład, piękne przesłanie- ile trzeba mieć w sobie prawości i odwagi, aby mu sprostać!
Sędzia Tuleya wygłosił te piękne słowa do młodych , którzy zaczęli studiować w trakcie dewastacji systemu sprawiedliwości przez PiS. W tej dewastacji wzięło udział dużo osób z wykształceniem prawniczym. To wykształcenie nie przeszkodziło im w łamaniu prawa . I to im się opłaciło. I młodzież to wie. Jak będą postępować ? Tego nikt nie wie, gdyż „wiemy o sobie tylko tyle, na ile nas sprawdzono” ( cytat z pamięci). Czyny uwiarygadniają piękne pouczenia. Zdaje się, że syn W. Bartoszewskiego nie zna słów Ojca. Jeżeli prawdą jest sposób w jaki J. Dubois zapewnił wygraną T. Misiakowi w procesie z T. Piątkiem, to jakie jest jego przesłanie do młodych prawników ? Jeden z bohaterów A. Mleczki powiedział : „Nic mnie tak nie upokarza , jak dyskusje o moralności”.
Pan Józef sceptycznie przyjął wykład sędziego Tulei, ponieważ w „dewastacji (wymiaru sprawiedliwości) wzięło udział dużo osób z wykształceniem prawniczym”; i ma do tego prawo. Łączy go (a raczej reklamowaną książkę) z synem Władysława Bartoszewskiego, mecenasem Dubois oraz A. Mleczką. A przecież ani wykład, ani książka nie są o moralności tylko o prawie… Idąc jednak za komentatorem, zróbmy krok dalej: „Kiedy słyszę słowo kultura, sięgam po rewolwer” – powiedział niemiecki dramaturg i nazista Hanns Johst. Moralność i prawo to wytwory kultury; dyskusje o nich nie powinny upokarzać ani budzić strachu przed rozstrzelaniem…
Ze względu na brak umiejętności przełożenia myśli najwyraźniej wyraziłem się niedokładnie. To , co napiszę także będzie niedoskonałe. Młodzi ludzie kończący prawo doskonale zdają sobie sprawę zarówno z rzeczywistości wymiaru sprawiedliwości, jak i nieprzystawalnością pięknych i wzniosłych słów do realiów dnia codziennego. Można długo i namiętnie dyskutować o prawie i moralności, ale nie można zamykać oczy na rzeczywistość., która skrzeczy. Praktyka zaś weryfikuje Katonów. Czy jest Pan uczciwy ? Tak, ale nie ortodoksyjnie.
Na zakończenie roku 2025 Autor zafundował nam tekst, który co prawda słowami sędziego Tuleyi, wyraża nieustanne i wciąż ponawiane przesłanie artykułów JS.
Sędzia Tuleya w pięknym, bo prostym a zarazem porywającym wykładzie mówi o prawie, niezłomności ale i zwątpieniu, sile, wytrwaniu, wrażliwości i ciągłym dążeniu do prawdy i bezstronności. To wspaniały i pouczający wywód na różne sposoby ponawiający wciąż to samo przesłanie.
Takie samo przesłanie od wielu lat, na wiele sposobów powtarza JS w swoich tekstach. Przesłanie proste i oczywiste dla wielu z nas, a zarazem trudne w praktyce codzienności. Przesłanie przyzwoitości, uczciwości, rzetelności i prawdy. Przesłanie dla wielu naturalne i oczywiste, choć dla wielu współczesnych ludzi już niekoniecznie. Dochowanie wierności wartościom tego przesłania narusza interesy ludzi i grup społecznych, wobec tego wymaga elementarnej odwagi cywilnej. a czasami istotnego dyskomfortu życiowego, żeby nie powiedziec herozimu. Dlatego te wartości coraz częsciej zastępowane są konformizmami lub obojętnością ułatwiającymi zachowania codzienne. Znaczna część populacji wybiera wartości przeciwne, co wspaniale ilustruje aktualna grafika Pana Andrzeja Markowskiego – Wedelstetta na SO.
W okresie świąt chrześcijańskich i Nowego Roku refleksja odwołująca się do tego przesłania, oraz życzenia kultywowania jego wartości są najlepszym prezentem jaki JS nam ofiaruje. Sędzia Tuleja i przywołany przez niego Władysław Bartoszewski są bardzo ważnymi, choć na szczęście nie jedynymi nosicielami tego uniwersalnego przesłania.
Dziękuję za możliwość zapoznania się z tym co mówił sędzia Tuleja, poleciłem lekturę tego tekstu moim młodym kolegom, prawnikom po doktoracie wpisanym na listę adwokacką, niech czytają i pomyślą… przyda im im się…
Wychowałam się w domu, gdzie 'tak’ znaczyło tak, a 'nie’ – nie. Nie miałam wątpliwości, że wszystko jest tak – jak ma być. Im jestem starsza, tym mniej rozumiem otaczający świat, a zwłaszcza to, co się dzieje w Polsce. Wykład sędziego Tulei daje nadzieję, że nie wszystko stracone, a młode pokolenie ma potrzebę obrony wartości ..
No dobrze, a co gdy przepisy prawa same w sobie są niesprawiedliwe, niemoralne, dyskryminujące, opresyjne, wykluczające, etc.? Cóż ma czynić arbiturient uczelni prawniczej kładący przekaz wykładu sędziego Igora Tuleyi na jednej szalce Wagi Temidy, zaś na drugiej takie prawo? Moim zdaniem adresatami wykładu, w pierwszym rzędzie powinni być stanowiący prawo.
Czytałam wykład Pana Sędziego ze łzami w oczach. Takiego rozumienia znaczenia ładu moralnego, siły wartości, mocy prawa i odwagi przestrzegania zasad – potrzeba nie tylko prawnikom, ale NAM wszystkim. Nie ma znaczenia, jaki zawód wykonujemy i co robimy w naszym życiu, to przesłanie jest uniwersalne i dotyczy każdego z nas. Jednak są zawody i powołania, w których szczególne znaczenie ma zrozumienie czym dla obywatela i państwa jest prawo, czym są wartości moralne, odwaga i konsekwencja w podejmowaniu często trudnych odpowiedzialnych decyzji. Prawnik, lekarz, nauczyciel, osoba konsekrowana, rodzice i rodzina, która nas kształtuje i buduje przez całe nasze życie, nasi przyjaciele i ich postawy, relacje z osobami, które szanujemy za ich postawy życiowe…..
Oportunizm jest prosty, łatwy i nie wymaga żadnej odwagi. Często ułatwia życie, napełnia kieszeń i daje poczucie zadowolenia z kariery i spełnionego życia. Co zostawia wokół siebie? zgliszcza, pustkę, jałową glebę, na której nie wyrośnie nic, co daje jakąkolwiek wartość. Dla nikogo.
Dziękuję Autorowi tego felietonu za przypomnienie o Wartościach – najserdeczniej dziękuję i składam na Jego ręce życzenia radosnych i pełnych miłości Świąt Bożego Narodzenia dla Autora i jego Rodziny oraz całej Redakcji.
Marku, prawnik wie, że w przypadku niespełniania przez prawo norm cywilizacyjnych on powinien zadać sobie trud i sięgnąć głębiej, wyżej; przykładowo do orzeczeń SN, treści Konstytucji czy orzeczeń TSUE. Idzie tylko o to by chciało mu się chcieć. Wykład I. Tuleyi i zawarte w nim argumenty są bezcenną w tym względzie zachętą!
Odnośnie celowości zapoznania z jego treścią parlamentarzystów, nie ma przeciwskazań. Czytać (podobnie jak śpiewać) każdy może. Może gdyby poznali go tacy myśliciele jak Suski, Gosek czy Kołalski, efekty rzeczywiście mogłyby być zdumiewające…
Autor „Zdania odrębnego” trzyma rękę na pulsie i czujnie wychwytuje nieprzebijające się na czołówki mediów zdarzenia dotyczące walki o odzyskanie praworządności. Po bardzo ciekawej i pouczającej relacji z uroczystości przyznania przez Senat Uniwersytetu Jagiellońskiego doktoratu honorowego sędziemu Jackowi Gudowskiemu m.in. za budowanie autorytetu Sądu Najwyższego – tego prawdziwego, oczywiście – oraz zaufania do wymiaru sprawiedliwości (https://studioopinii.pl/archiwa/245321), upowszechnił znakomite wystąpienie sędziego Igora Tulei. Chwała Mu za to, a sędziemu Tulei za przenikliwe, formujące wystąpienie do młodzieży! Zarazem przyłączam się do apelu J.S., żeby władze wszystkich wydziałów prawa uczelni państwowych, i nie tylko, wysyłających swoich absolwentów na służbę prawu, zadbały o możliwość wysłuchania przez nich podobnego, mądrego przesłania.
Słowa piękne i słuszne. Ale jak się bronić przed prawnikami podzielającymi takie oto opinie wyrażane przez Kornela Morawieckiego w sejmie:
Kornel Morawiecki wygłosił zdanie, że „wola ludu jest ważniejsza, niż prawo”
„Wola narodu jest ważniejsza od prawa. Nawet od Konstytucji” (cyt.) Kornel Morawiecki.
Kiedyś słyszałem takie zdanie, że największym wrogiem prawdy jest głębokie przekonanie.
Konstytucja i prawo nie powinno być pisane dla aniołów, a dla diabłów. Szlachetne motywacje nie wystarczą, jeśli prawa interpretują ludzi o złej woli. Mimo to mam nadzieją, że dobro zwycięży. Dziękuję za piękny i mądry tekst.
Sporo komentarzy odnosi się do wykładu młodego sędziego, który już przeszedł do historii polskiej jurysdykcji, a zwłaszcza jej niszczenia przez rządy pis i wynajętych prawników. Może więc słowo o książce-dialogu sędziego i adwokata, którą mam świeżo w pamięci… Los naszego państwa, a więc i prawa jest teraz w rękach prawników, a dopiero potem polityków. Jeśli ci pierwsi zawiodą i nie przeprowadzą koniecznych zmian w TK, KRS i SN, za dwa lata znajdziemy się między młotem (Trump) a kowadłem (Putin) i nikt nam nie pomoże wyjść z opresji, która będzie trwać dekady…
Gdyby to była prawda to z Bogiem sprawa. Obawiam sie, że prawnicy niewiele tu mogą, bo politycy decydują o wszystkim. Kilka decydujących faktów: – ślamazarne rozliczenia przestępstw PiSu po 15.10.2023, przegrana Trzaskowskiego na własne życzenie Tuska i PO/KO, brak przeliczenia głosów wyborów prezydenckich i nadal nie ustalony wynik, nadal nie ma decyzji SN o ważności wyborów. Tolerowanie przestępstw Brauna i antykonstytucyjnej działanosci Nawrockiego. Na to wszystko wpływ prawników jest znikomy.
Skoro o Bogu mowa, to prawnicy kiedyś mogli w Polsce wiele, np. Paweł Włodkowic, który sprzeciwił się papieżowi i krzyżakom… Sędzia Tuleya dał przykład, że można bronić prawa i państwa; rzecz w tym, by znalazł naśladowców, a nie oportunistów.
Sędzia Igor Tuleya jest jedną ze sztandarowych postaci środowiska, które sprzeciwiły się łamaniu praworządności przez PiS. Oprócz takich osób duża część środowiska sędziowskiego stawiała opór, wobec czego deforma Ziobry i Kaczyńskiego, nie skończyła się całkowitą katastrofą. Zgadzam się, że w tej batalii daleko do końca i takich postaw potrzeba więcej w skali ogólnopolskiej.
W świecie, w którym profesja prawnika nie jest, mówiąc eufemistycznie, zawodem „zaufania społecznego”, a społeczeństwo raczej skłania się ku stereotypowi przedstawiającemu jurystów jako cynicznych i pozbawionych empatii , głos sędziego Tulei jest bezcenny. Oby tylko nie był głosem „wołającego na puszczy”…
Przeczytałem wykład sędziego Tuleji oraz wywiad z nim i mecenasem Dubois. Chciałem napisać 'niezłomnymi’ – ale to słowo zdewaluowało się za sprawą niejakiego Dudy. Wymiar sprawiedliwości w Polsce znalazł się w stanie krytycznym! Jeśli obecny rząd nie powstrzyma procesu tej degradacji, za dwa lata znajdziemy się w sytuacji Minneapolis, gdzie strzela się do ludzi, a 'kolorowi’ traktowani są jak szczury, które trzeba wytępić. Kibole – za zgodą prezydenta – zostaną powołani do specjalnych formacji, które będą eliminować nieprawomyślnych i unikających kościoła…
Wybór pomiędzy tym, co słuszne, a tym, co łatwe”. nierzadko stanowi dylemat, zwłaszcza dla przyzwoitych ludzi A odwaga, szczególnie ta moralna rzadko bywa wygodna. Zgadzam się z p. Tuleją, że z prawem jest podobnie. Szczególnie ostatnie lata dobitnie pokazały, że w wymiarze sprawiedliwości funkcjonuje potężny dyferencjał, że wielu, szczególnie młodych sędziów, zmuszana jest do podejmowania wyboru, albo jedno albo drugie. Bo jak pokazał wszystkim prawnikom nasz dziś nieobecny w kraju, Wielki Reformator (deformator) albo jesteś z nami, albo przeciw nam.
Zgadzam się, wybór bycia przyzwoitym, uczy pokory – wobec człowieka, wobec możliwości pomyłki, wobec bezsilności, sic!. I prawdą jest też, że daje coś większego niż tytuł, władzę oraz inne iluzoryczne przeświadczenia -. że daje siłę, która nie bierze się z władzy czy możliwości, a z przekonania, że nie wolno się odwracać, że trzeba być wiernym własnym zasadom. Prawda jest też, iż czasem zostaje się przez to samemu, bez wsparcia, bez zrozumienia innych, szczególnie tych najbliższych, bez oklasków, a jeśli się nie cofnie, jeśli się nie zdradzi własnych zasad, to nawet w ciszy można wygrać coś, czego nikt nam nie odbierze – satysfakcję! Jako, że sam doświadczyłem tego w moim życiu.
„Jak najsprawiedliwiej wydać sąd o jakimś państwie? Najprościej – na podstawie jego sądownictwa.” Stanisław Jerzy Lec (Myśli nieuczesane)