
2018-03-06
Trudno znaleźć słowa. Te, które teraz pierwsze przychodzą do głowy są zbyt gniewne, zbyt radykalne. Ale może nie ma już czasu na inne, może teraz trzeba już walić słowami, nie chować się za miękkim „to nieprawdopodobne”, „to straszne”, „jak tak można”?
Skoro tylu ludzi odważyło się powiedzieć i napisać okrutne, nieprawdziwe zdania o ludziach, których poniżano, maltretowano i mordowano, o milionach mamuś, synków, babć i ojców, których kości spalono, a to co zostało, zmielono na pył, aby nie było śladu po ich życiu, to może jest jednak czas, by nie mówić cichym, spokojnym głosem tylko wrzasnąć: ZAMKNIJCIE SIĘ!
Każde kolejne słowo jest jak nabój, jak ostrze, które wchodzi głębiej i głębiej w obolałe ciało.
To, że o czymś nie wiecie, to że propaganda i ciche uspokajające mruczenie dysonansu poznawczego pozwala uśpić wszelkie niewygodne informacje docierające z przeszłości, nie jest żadnym usprawiedliwieniem dla kłamstw. Dla obrażania ludzi, którzy raz zabici fizycznie teraz mają zostać zabici ostatecznie – wymazani z historii.
Wiele osób ciężko pracowało by wyczyścić pamięć. Żeby sumienie było bialutkie i trzeszczało świeżym krochmalem, a nie śmierdziało zawiścią, zdradą, okrucieństwem i chciwością.
Wszyscy wiedzą, że przed wojną Żydzi w Polsce okradali chłopów, studentów, robotników, robili macę z krwi dzieci chrześcijańskich, studiowali medycynę i prawo, byli komunistami, posiadali fabryki, w których wykorzystywali chrześcijańskich robotników, witali ukwieconymi bramami Armię Czerwoną w 1920 roku, kolaborowali z Niemcami, dezerterowali z wojska, byli syjonistami, chcieli się asymilować i wtopić w społeczeństwo Prawdziwych Polaków, jedli białą chałkę i bułki a polscy chłopi brukiew z wodą, mieli cały handel w swoich rękach, wykupowali polską ziemie, nie chcieli ciężko pracować, nie uprawiali ziemi, żyli w swoich grupach, wkręcali się do oświaty i kultury by plugawić i wykrzywiać polski język, nie uczyli się polskiego, było ich mnóstwo, właściwie ich nie było.
Wszyscy wiedzą, że w czasie wojny (i okupacji) Żydzi byli w Getcie Warszawskim, gdzie tysiące Sprawiedliwych Polaków narażając życie własne i swoich rodzin dostarczało broń, jedzenie w jedną stronę, a w drugą wyprowadzało setki, tysiące, może miliony dzieci i dorosłych, których ukrywano. Ukrywano też powierzone przez Żydów woreczki z tajemniczymi zawartościami, po które po wojnie ktoś się zgłaszał i ten ktoś –nie dzielił się z tymi bohaterami zawartością woreczka, ba! Często nawet nie mówił dziękuję! Niektórzy wiedzą, że było jeszcze getto w Łodzi. No, ale tam to inna historia, tam to Żydzi mieli swoje Państwo, pracowali dla Niemców. Można nawet powiedzieć, że się wysługiwali tym Niemcom.
Wszyscy wiedzą, że Żydzi to tchórze. Dali się zabić. Szli na rzeź potulnie. Sami siebie wsadzali do pociągów, sami siebie wydawali, sami siebie mordowali i palili w piecach krematoryjnych. Mieli taką specjalną policję, która biła i pędziła na Umschlagplatz.
Wszyscy wiedzą, że dzięki Prawdziwym Polakom (od prawej do lewej) w Getcie Warszawskim mogło wybuchnąć powstanie, które się nie udało, więc nie ma o czym gadać… Ale jednak – gdyby nie Prawdziwi Polacy to by go wcale nie było. Ale czy to dobrze, czy źle to już nie wszyscy wiedzą, więc o tym nie mówią na wszelki wypadek.
Wszystko co zostało po Żydach, zabrali Niemcy. Futra, diamenty, złote zęby. Fabryki. Dywany. Maszyny do szycia.
Wszyscy też wiedzą, że ze środowiska półświatka przedwojennego złodziei i sutenerów kilku mniej honorowych trudniło się w Warszawie szmalcownictwem. Na prowincji raczej nie, bo na prowincji – i to wiedzą już naprawdę wszyscy – „moja babcia pomagała Żydom”. Każda babcia, wujek albo kuzyn dziadka „nosił jedzenie”, „tak mu było żal”, „trzymał w piwnicy, dał jej bochenek chleba, a ona mu na pamiątkę obrączkę”.
I to, że Żydzi byli niewdzięczni, że komunistyczna partyzantka, że kradli na wsiach, że zabijali eneszetowców. Chociaż o tym, to chyba też nie wszyscy (jeszcze) wiedzą.
Ostatnio za to wszyscy mogli się dowiedzieć, że w gettach żydowskich było życie jak w Madrycie, wesoło, kawiarnie i dobrobyt, a po stronie aryjskiej (polskiej) bieda, podziemie niepodległościowe i strach. (Licentia poetica: Ewa Kurek)
I jeszcze wszyscy wiedzą, że był obóz. Auschwitz. Koncentracyjny. Niektórzy wiedzą, że był też jakiś obóz zagłady. Prawdopodobnie też Auschwitz. I Irena Sendler. Bym zapomniała.
A teraz okres po wojnie – tu już nie tylko wszyscy wiedzą, ale właściwie są świadkami bezpośrednimi tego, że w UB byli sami Żydzi, w partii byli sami Żydzi, stalinowcami byli Żydzi, prokuratorami i śledczymi bijącymi byli Żydzi, jedni Żydzi drugich Żydów wygryźli w 1968 roku, dzięki czemu ci cwańsi wyjechali za granicę, a biedni Polacy chrześcijanie musieli tu zostać i dalej się męczyć, nie w Szwecji, nie w Stanach tylko na Mazowszu. W Kielcach Rosjanie przebrani za Żydów podburzyli chrześcijan, ale w sumie to nie wiadomo, kto zabił pewną liczbę Żydów. I to chyba wszystko co działo się po wojnie – ubecy i enkawudyści głównie. A później do Szwecji.
I to wiedzą wszyscy. To słyszą, o tym mówią. W tej wersji nie ma białych plam, wszystko się zgadza, daje poczucie dumy narodowej, sprawiedliwości dziejowej, nie razi, nie wymaga zastanowienia, karmi dysonans poznawczy smakowitymi kąskami.
Jest jednak pewna ilość informacji, o których nie wszyscy wiedzą. Ale jednak ktoś wie.
Otóż, „wie się”, że było getto ławkowe przed wojną. Nie wie się dokładnie na czym polegało, wydaje się, że nie było jakoś szczególnie uciążliwe, chyba coś się stemplowało, prawdopodobnie indeksy, trzeba było siadać osobno? To się wie mniej więcej. Wie się, ostatnio jakby częściej, że nawet jeśli komuś zdarzyło się przed wojną być narodowcem i antysemitą (nie bez powodu! A w dodatku w całej Europie były takie trendy, ogólnie nie lubiano Żydów, a jakże!), to później doznawał przemiany w sercu i stawał się Sprawiedliwym (tu przykłady: Zofia Kossak-Szczucka, koniecznie Jan Mosdorf, a być może przebije się ksiądz Trzeciak – wyjaśnić czy to nie plotka).
Wie się tu i ówdzie, że doszło do tragedii w Jedwabnem. Że Niemcy zmusili Polaków –chrześcijan do biernego uczestnictwa w strasznym morderstwie. Kto wie, może ci chrześcijanie nawet bardziej ucierpieli w tym wszystkim, bo najpierw z rąk żydokomuny, później Niemców i później znowu żydokomuny, która robiła jakieś procesy, ludziom życie marnowała, krew psuła. Kwaśniewski pijany albo na kacu gadał bzdury, jak żyć w takim miasteczku, skoro w kółko te kłamstwa?
Wie się też, że był Dworzec Gdański, z niego odjeżdżały pociągi? Pociąg? Do Wiednia albo do Szwecji – a w nim Żydzi. Problem, że nie łatwo rozpoznać na zdjęciach i filmach – kto odjeżdża, bo Żyd, a kto zostaje, bo nie Żyd – bo wszyscy wyglądają identycznie, mają takie same fryzury, ubrania i mówią tym samym językiem. Emigracja – ładne słowo, takie okrągłe i ewidentnie pozytywne jednak. Więc wie się, że była „emigracja’68”.
I jest w końcu pamięć. Są ludzie, gazety, zdjęcia, dokumenty, pamiętniki, wspomnienia.
W nich mieszka inna opowieść. Tam jest to, o czym nikt nie chce wiedzieć.
Ci, którym udało się legalnie i nie, wyjechać przed 1939 z Polski pamiętali biedę. Bicie. Upokorzenie. Pamiętali bomby podkładane pod sklepy i synagogi. Kamienie latające w powietrzu, dywany ze szkła na chodnikach Mińska, Częstochowy, Bielska, Przytyka. Pamiętali karykatury, wierszyki, „naukowe opracowania”, w których mowa jest o wszach i robactwie, o ogórkowych nosach, o tym, że mają uciekać, zniknąć. Pamiętali, że bali się chodzić ulicami, że bito nie tylko na wyższych uczelniach, ale też w gimnazjach i szkołach powszechnych. Że dzień w dzień w gazetach były informacje o kolejnych „zajściach”. Że odbywały się pogrzeby dzieci, kobiet, mężczyzn, którzy zginęli „bo byli Żydami”. Co mieli więc opowiadać swoim dzieciom? Że tego wszystkiego nie było? Że było cudnie? Więc milczeli albo mówili o strachu i nienawiści. I mówili prawdę.
Ta druga strona, ta niepamięć, to codzienne życie, praca, święta, narodziny, wesela, ale też głód, połamane ręce i nosy, roztrzaskane czaszki.
Nie ma, nie istnieje taka Polska, która nie byłaby budowana, tworzona przez ludzi różnej narodowości. Nie można wyrwać z encyklopedii literatury polskiej stron z tymi poetami i pisarzami, którzy mieli matkę bądź babkę żydowską – bo zostałaby z niej cieniutka broszurka. Nie można skreślić naukowców „żydowskich”, bo zostanie nam lampa naftowa (o, przepraszam, to akurat można, nie przyznajemy się do noblistów z „pochodzeniem”). Nie można iść przez polskie miasto czy miasteczko i nie widzieć– kto budował kamienice, kto gmachy urzędów, uczelni i bibliotek.
Trudno przyjąć do wiadomości, że Żydzi mieszkali w grupach, ponieważ przez setki lat nie mogli osiedlać się w dowolnych miejscach, nie mogli mieszkać i pracować w centrach itd…
Jeśli chodzi o przyrost naturalny– nieprawdą jest, że „Żydzi zalewali Polskę” bo wg danych GUS za trzeci kwartał 1936 roku, w kwestii przyrostu naturalnego według religii odnotowano: rzymscy katolicy 12 na 1000, grekokatolicy 11,5 na 1000, prawosławni 10,8 na 1000, mojżeszowi 9,9 na 1000. Twierdzenie, że Żydzi monopolizują polski handel i rzemiosło, jak wynika z danych statystycznych, jest nieprawdziwe, natomiast prawdą jest, że osoby narodowości żydowskiej nie mogą pracować w żadnym urzędzie państwowym, nie mogą być kominiarzami, tramwajarzami, ani nawet woźnymi w urzędzie. Według opracowanej przez ekonomistę J. Leszczyńskiego statystyki, w 1938 roku w Polsce Żydzi byli właścicielami 20 tysięcy gospodarstw. Na roli pracowało około 100 tysięcy osób narodowości żydowskiej. 8500 było gospodarstw o powierzchni poniżej 2 ha, 6500 od 2 do 5 ha, 2500 od 5 do 10 ha, 800 do 50 ha i 700 powyżej 50 ha.
W 1937 senator profesor Schorr podczas debaty nad projektem budżetu Ministerstwa Przemysłu i Handlu mówił:
„Żydzi nie są napływową ludnością w Polsce. My – Żydzi – jesteśmy więzami gospodarczymi i moralnymi związani od tysiąca lat z tym krajem”.
Przypomina, że niezliczone sklepiki i stragany żydowskie, warsztaty krawieckie, szewskie, ślusarskie itp. to nie wynik upodobań, przekonań czy uzdolnień żydowskich, ale historycznych uwarunkowań, przepisów i obostrzeń, które przed zaborami i w czasie ich trwania wyznaczały określone miejsca w sferze zawodowej dla osób narodowości żydowskiej. Omawia dziewiętnastowieczne problemy zapaści gospodarczej Polski, niezrozumienia roli rozwoju gospodarczego dla Polski przez szlachtę. Żydzi odsądzani byli od czci i wiary, kiedy namawiali mieszczan i szlachtę do tworzenia wielkiego handlu, przemysłu, bankowości i kolejnictwa:
„Żydzi nie chcą imać się ciężkiej pracy na roli, wolą zajęcia lekkie”, „Żydzi, wciągając nasze rodziny szlacheckie do handlu, przemysłu itp., przyczyniają się do rozkładu najpiękniejszych tradycji szlacheckich”, „Nie zyski, procenty, dywidendy, weksle i akcje są ideałem szlachcica” – przywołuje opinie z lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych XIX wieku. I cytuje pracę ekonomisty Surowieckiego O upadku miast w Polsce:
„Po zniszczeniu kraju przez różne smutne zdarzenia, po upadku miast i ich mieszkańców, ze zniknięciem kapitału i gotowych pieniędzy, rękodzieła i handel pozbawione zostały wszelkich środków do utrzymania się nadal w Polsce. Wyjąwszy kilka znaczniejszych miast, wszędzie prawie samym Żydom winna Polska ocalenie handlu i rękodzieł (…) kto bez uprzedzenia patrzy na Żydów, musi przyznać, że zdatność i przemysł ich był dotąd niepospolitym źródłem wzbogacającym Polskę, ale jeśli naród żydowski jest użyteczny krajowi naszemu przez swój przemysł rękodzielniczy, nierównie jeszcze pożyteczniejszym się staje przez handel.”
Senator Schorr wymienia nazwiska wszystkich tych Żydów, którzy budowali gospodarkę Polski. Przede wszystkim Leopolda Kronenberga, twórcę: kredytów rolnych dla Domów, Banku Handlowego, Towarzystwa Kredytowego miasta Warszawy, Kasy Przemysłowców, Warszawskiego Towarzystwa Ubezpieczeń, Towarzystwa Wzajemnego Kredytu, Warszawskiego Towarzystwa Fabryk Cukru, Towarzystwa Kopalń Węgla i Zakładów Górniczych, budowniczego kolei Wileńskiej i Nadwiślańskiej, administratora kolei Wiedeńskiej, reformatora statutu Giełdy Warszawskiej i fundatora pierwszej Szkoły Handlowej w Warszawie.
Dalej: Poznański, Silberstein, Rozenblatt, Osser, Jarosiński, Barciński, Kon, Ettingonowie – senator Schorr przypomina o wkładzie tych obywateli narodowości żydowskiej w rozwój Łodzi. Na zakończenie powoła się na jeszcze jednego Polaka, ekonomistę Stanisława Szczepanowskiego:
„Żyjąc z braku należytego wykształcenia ekonomicznego w świecie ciągłych urojeń i strachów, zrobiliśmy tych Żydów, których mamy przed naszymi oczyma, kozłem ofiarnym wszystkich naszych niepowodzeń i naszego własnego niedołęstwa, a zaledwie przeczuwamy istnienie przyczyn upadku i głębszych, i trudniejszych do usunięcia”.
Wspomni o profesorze Stanisławie Grabskim, bracie premiera Grabskiego, polityku i ekonomiście, który pisał:
„demagogicznym frazesem jest zapewnienie, że gdy się wyrzuci Żydów z Polski, będzie przez to samo dość pracy u nas dla wszystkich. Zawodowo czynnych Żydów jest u nas co najwyżej 2 miliony. Przybywa nam natomiast w ostatnich czterech latach rocznie po 300 000 bezrobotnych. Więc gdybyśmy mogli dowolną ilość Żydów z Polski wysiedlić i na wszystkie zajmowane przez nich stanowiska wprowadzić bezrobotnych Polaków, dając im dotknięciem czarodziejskiej różdżki potrzebne dla tego wiadomości i kapitały, to po 7 latach już by wszystkie możliwości zarobkowe wynikające z emigracji Żydów były wyczerpane, a co wtedy? Kogo byśmy z kolei usuwali poza granice?”
I nie można spalić wszystkich świadectw ludzi, którzy zamknięci w gettach od jesieni 1939 (a było ich w Europie Wschodniej 1100, z czego absolutnie najwięcej w granicach II RP) umierali z głodu, wyłapywani do ciężkich prac jak niewolnicy, na boso, gołymi rękoma budowali drogi, sprzątali gruz, wykładali nagrobkami swoich bliskich rynki i podwórka. I nie można zakrzyczeć tego, że to Polacy-chrześcijanie mogli wyczuć lekki akcent, nieco przestawiony szyk zdania, albo błędy gramatyczne, a nie niemiecki wermachtowiec spod Lipska czy Monachium. I to sąsiedzi wiedzieli, gdzie kto mieszka. To oni wskazywali skrytki, podpalali schrony, to oni: strażacy, granatowi policjanci i dobrotliwi sąsiedzi. I to dla wielu, wielu tysięcy tych dobrotliwych chrześcijan Żydzi stali się źródłem dochodu. Kto miał „swojego Żyda”, ten mógł, przynajmniej przez jakiś czas liczyć na pieniądze, biżuterię, narzędzia, ubrania. Później, gdy dobro się kończyło – obie strony rozstawały się. I ten, kto uszedł z tego z życiem, miał niebywałe szczęście. Bo najczęściej jednak szczęścia nie miał.
I o ile nie zabił go dotychczasowy gospodarz, to ginął z głodu, zimna, przypadkowego spotkania z „niesprawiedliwym”. Czego jeszcze nikt nie wie? Że ci głupi Niemcy tak bardzo nie lubili się dzielić dobrem, że zarządzili karę śmierci za handel z Żydami? Za dostarczanie im jedzenia i przechowywanie? Albo tego, że ci głupi Niemcy skazali na śmierć matkę i syna – Prawdziwych Polaków, którzy zabili całą przechowywaną u siebie żydowską rodzinę (w tym dziecko) kiedy skończyła się żydowska kasa? Czego jeszcze nie wiecie?
Że Malowany ptak to nie fantazja? Że kobieta, która przeżyła egzekucję i wyczołgała się spod trupów, w tym ciała swojej córeczki – nago uciekała do lasu, a polscy chłopi przeszukali ją ginekologicznie, bo chcieli pieniędzy i obrączki?
Czego jeszcze nie wiecie?
Że ci, którzy przeżyli w ZSRR (w tragicznych warunkach), gdy wracali do Polski PO WOJNIE byli wywożeni na Dolny Śląsk, nie mogli wrócić do swoich domów– bo tam czekała na nich śmierć?
Czego jeszcze nie wiecie? Że PO WOJNIE z nagrobków z żydowskich cmentarzy budowano, tak jak za Niemca – podwórka, mury i koryta dla zwierząt?
Nie wiecie co stało się z masowymi grobami, z miejscami gdzie zakopano dziesiątki, setki ludzi, gdy „likwidowano” getta? Nie wiecie, że na terenie obozu zagłady w Chełmnie nad Nerem, gdzie zagazowano w ciężarówkach nie mniej niż 160 TYSIĘCY LUDZI, w tym 15 tysięcy dzieci z getta łódzkiego PO WOJNIE był sklep gminnej spółdzielni? I w miejscu, gdzie tysiące i tysiące ludzi przeżywało niewyobrażalną katorgę– leżały sobie w pryzmach, jakże potrzebne rolnikom, nawozy i węgiel.
Może nie wiecie tego, że ta „żydowska kasa” te talerze, buty, krzesła i maszyny do pisania nie paliły rąk Prawdziwych Polaków, że nie poszli PO WOJNIE do żadnej organizacji żydowskiej i nie oddali tego „spadku” mamrocząc coś o tym, że im przykro?!
Nie uda się schować teraz za tymi, którzy byli ludźmi do końca. Za tymi, którzy byli bardziej sprawiedliwi niż chciwi. Za tą garstka Sprawiedliwych. Ich było ZBYT mało wtedy by pomóc braciom i siostrom, i zbyt mało teraz–przy przesłonić niesprawiedliwych, głupich i złych.
I pewnie będzie przesadą propozycja, żeby sprawdzić sobie „Listę kadry kierowniczej aparatu bezpieczeństwa w latach 1945–1953”? Kto, gdzie i jak długo był w tym UB? I dlaczego jest to tak niesamowicie ważne, najważniejsze właściwie – czy był „pochodzenia” czy nie??
Wyczyśćcie swoje sumienia, tylko używajcie mocnego wybielacza. Może wypali w nich dziurę, przez którą zobaczycie wykrzywione w głupim, okrutnym uśmiechu twarze Prawdziwych Polaków, twarze miłych pań, które mówią: „idź stąd, ja ci nie mogę pomóc”? I uważajcie na lustra. Bo w nich zobaczycie własne twarze.
I co wtedy wszyscy będą wiedzieć?
Anna Karolina Kłys
Poznańska dziennikarka, autorka książek „Brudne serca” i „Tajemnica Pana Cukra”. Badaczka polskiej przedwojennej prasy.
Od Redakcji Listów z naszego sadu, skąd zaczerpnęliśmy (za zgodą Autorki) tekst
Poniższy komunikat pojawił się na stronie Facebooka Autorki:


no i ? wiele krajów w Europie ma „tradycje” antysemickie, Polska także pod tym względem nie jest krajem wybranym, a jaka jest to przecież widać, słychać i czuć.
No i?? A może zamiast bić się w cudze piersi – warto byłoby się zastanowić – dlaczego u nas też „biją murzynów”?? Może warto się zastanowić nad kondycją umysłową pOsłów – jeśli idiota z .N paraduje na sejmowej mównicy z opaską z literkami NSZ?? Potem jakieś stado idiotów „poprawia” i tak głupia ustawę o powołaniu jeszcze głupszej instytucji jaką jest IPN. To może nie szukajmy usprawiedliwień w rodzaju – ….”no i ? wiele krajów w Europie ma „tradycje” antysemickie, Polska także pod tym względem nie jest krajem wybranym”. Bo sensu w tym nie ma za grosz.
Pozdrawiam
a za dwa ? w przypadku dłużej utrzymującego się niezrozumienia możemy jeszcze posłuchać piosenki:
https://youtu.be/a_I94dWg0p0
PS. Ironia (grec. εἰρωνεία eironeía, dosłownie „przestawienie, pozorowanie“) – sposób wypowiadania się, oparty na zamierzonej niezgodności, najczęściej przeciwieństwie, dwóch poziomów wypowiedzi: dosłownego i ukrytego, np. w zdaniu Jaka piękna pogoda wypowiedzianym w trakcie ulewy.
@PK – Też jestem z miasta i lubię Sienkiewicza. W tym tekście trochę mnie uwiera to „światło przewodów”, choć teraz, po wielu latach, pojawiło się rzeczywiście. Wtedy to mogły być tylko może jakieś przewody doktorskie? A jeśli idzie o tradycje antysemickie to np. Francja albo Anglia też mają pokaźne. Natomiast nigdy nie miały pretensji naszych, aby być narodem wybornym. To mieli tylko Niemcy, za Hitlera, bo byli „über alles auf der Welt”. Trwało dwanaście promili zapowiadanej „Tysiącletniej” i zmądrzeli, mimo cudu gospodarczego. Oczywiście, nie wszyscy. Pamiętam rozmowę z przemiłym Niemcem, który dużo mi pomógł w pierwszym, naprawdę trudnym okresie mojej adaptacji w Niemczech. Opowiedział mi kiedyś, że starzy Germanie byli fanatykami punktualności. Jak się kto spóźnił o 15 minut, to go zwyczajnie zabijali. Nie zapytałem go, skąd oni wtedy mieli zegarki.
@ A.G. – wieloznaczności z których pewnie dla wielu wyniknie wieloznaczność interpretacji i tak to się będzie kręcić; moja ironia jako, że instrumentalizm, w gruncie rzeczy także emocji, nie przekonują mnie; ironia w piosence wydaje mi się przekonująca.
Świeżynką jest opinia posła Żalka, wyjątkowego kretyna nawiasem mówiąc, określająca polskie sprawstwo w Jedwabnem mianem „parszywego kłamstwa”.
Mocno powiedziane, chwilami do przesady, ale bardzo szczere i prawdziwe! Gratuluje.
Sciskam dlon w podziece, jrk
„I nie można spalić wszystkich świadectw ludzi, którzy zamknięci w gettach od jesieni 1939 (a było ich w Europie Wschodniej 1100, z czego absolutnie najwięcej w granicach II RP) umierali z głodu, wyłapywani do ciężkich prac jak niewolnicy, na boso, gołymi rękoma budowali drogi, sprzątali gruz, wykładali nagrobkami swoich bliskich rynki i podwórka.”
Czy aby to „zamknięcie w gettach od jesieni 1939” nie było przypadkiem realizacją marzeń o autonomii, której to Polacy im odmówili w 1918-tym? Cosik o tym wspomina w pamiętnikach niejaki Czerniakowski. Tak, tak szanowna pani. „Nie można spalić wszystkich świadectw….” Ale teraz mamy narrację, że Państwo Polskie i Naród Polski jest wyłącznie odpowiedzialny za wszystko „….od jesieni 1939….” Czy takie stawianie sprawy jest OK?
…..”Czy aby to „zamknięcie w gettach od jesieni 1939” nie było przypadkiem realizacją marzeń o autonomii, której to Polacy im odmówili w 1918-tym?”…. – ależ NARÓD POLSKI dość szybko połapał się w niestosowności odmawiania żydkom autonomii – i przyznał IM getto ławkowe….itp…itd. Dużo wcześniej niż przytrafiło się to przysłowiowe Jedwabne.
Nie pozdrawiam.
A może tak Mr. „SIR” troszku merytoryki – jak mawia Ferdek Kiepski. Jeśli było tak, jak w pamiętnikach zapodaje pan Czerniaków, że od władz niemieckich przyjął stanowisko szefa Autonomii Warszawskiej, to wszystkie inne narracje – intensywnie głoszone na świecie – można zwyczajnie o kant dupy potłuc. I to jest „merytoryka” – „SIR JAREK”!!!
Ponieważ to pierwsza taka okazja, odnotujmy ją: pełna zgoda z Sir Jarkiem w tej konkretnej sprawie. I gdyby Sir użył w tym wypadku jakiegoś słowa powszechnie uznanego – nie interweniowałbym.
Gospodarzu, popieram całkowicie decyzję pozostawienia „WSW” jako elementu naszego portalowego pejzażu. Kiedyś już mieliśmy tu paru takich i oni jakoś urozmaicali. I w ogóle : „audi et altera parch”.
Wspaniały tekst, choć bardzo trudny dla naszego poczucia dumy i uznania konsekwencji własnej przeszłości. Najpierw bestroska i coraz bardziej zdemoralizowana szlachta przez kilkaset lat niszczyła własny kraj. Potem kiedy popadliśmy w niewolę rozbiorową walczyliśmy o niepodległość, a ramię w ramię z nami nasi rodacy wyznania mojżeszowego, ale niezależnie od tego cały czas spotykały ich szykany. Prześladowania Żydów nasilały się wraz z rozwojem ideologii nacjonalistycznej. Szczególnie silnie zaznaczyły się w ostatniej ćwierci XIX wieku i pierwszych XX latach XX w. . Wreszcie w II RP prześladowania były na porządku dziennym. Kiedy dotknęła nas hekatomba zbrodni II WŚ, los naszych braci żydowskich był jeszcze straszniejszy od naszego. I tę straszność poglębiały zachowania wielu rdzennych Polaków – z chciwości, pazerności, z zawiści, ze strachu i ze zwykłej ludzkiej nikczemności pomagaliśmy masowo oprawcom. To powód do hańby, wstydu, poczucia winy i głębokiej, zasadniczej refleksji nad nikczemnością ludzi. I dzisiaj, zamiast prowadzić do szerokiej refleksji społecznej nad małością ludzi zdegradowanych i upodlonych, władze fundują nam urzędowy, uchwalony w majestacie prawa obraz zakłamania. Zamiast refleksji fałszywa duma, zamiast skruchy buta i poczucie wyższosci, zamiast ciszy i zadumy głośne pokrzykiwanie na wszystkich dookoła, w tym na ocalałych, Żydów, Izraelitów, Amerykanów, Niemców i kogo tam jeszcze. Przebudzenie uspionego, choć stale obecnego, antysemityzmu wielu naszych rodaków, to najgorsze co mażna było zrobić dla sprawy. W swojej małostkowej głupocie pisowcy obudzili demona polskiej podłości i to właśnie z nim musimy sie zmierzyć chcąc odzyskać demokratyczne, humanitarne i tolerancyjne państwo polskie.
Powtórzę za Sławkiem – doskonały i piękny tekst, a kto twierdzi, że to nieprawda ten jest…
Merytorycznie dodać jedynie chciałbym ponurą rolę Ojca Maksymiliana Kolbe – obecnie wyniesionego na ołtarze a w latach międzywojennych wybitnie zasłużonego w promowaniu antysemityzmy nie tyle ekonomicznego co religijnego wśród polskiego ludu – patrz Mały Dziennik i inne wydawnictwa, horror prawdziwy.
Nie wydaje mi się, żeby agresja w wypowiedzi Autorki mogła przekonać kogokolwiek. Nie lubię takiej „polemiki”.
W całej ohydzie antysemityzmu, szmalcownictwa, szabrownictwa i zbrodni nie umiem pogodzić się z zaimkiem 'my’, 'nasz’. Nie mam, kurza twarz, nic wspólnego ani z tym, ani z ohydnymi zachowaniami w innych kwestiach, których dopuszczali się i dopuszczają ludzie mówiący tym samym językiem ojczystym co ja.
Jest mi potwornie przykro i żal. Lecz nie poczuwam się do współodpowiedzialności, ani tym bardziej do winy.
Nie czuję się zobowiązana do przeprosin, bo z oprawcami nic mnie nie łączy, ani nie miałam na nich żadnego wpływu – ani ja, ani moi przodkowie. Nie miałam ani ja, ani moi przodkowie żadnej władzy, aby istniejący stan rzeczy zmienić.
Czuję się zobowiązana do solidarności ludzkiej z ofiarami i na swoją własną miarę to manifestuję.
Nie chcę być zawstydzana tylko dlatego, że kosmos umieścił mnie jako zygotę i pozwolił przyjść na świat w tym, a nie innym zakątku świata.
Uważam, że władze państwowe Polski powinny w rzetelnej formule uznać krzywdy, których Żydzi doznali na terytorium Polski od polskich zbrodniarzy i ludzi małych i podłych, lecz ta formuła musi uwzględniać też wrażliwość ludzi takich jak ja, którzy ze zbrodnią i szabrownictwem nie mieli nic wspólnego. A takich ludzi jest i było niemało.
Rozumiem, że materia, której dotyczy artykuł, jest wypełniona krzywdami tak strasznymi, że prawie nie sposób uniknąć przesady, lecz tak jak wrażliwi są Żydzi na Holocaust, tak ja, jako Polka, jestem wrażliwa na oskarżanie Polaków in gremio za te zbrodnie. Bo wiem, że nie tylko nie wszyscy, ale nawet nie większość takimi zbrodniarzami nie była.
@MAGDALENA – Pani ma naturalnie rację. Nikt z nas nie ponosi winy za małość, podłość i nikczemność czy wreszcie zbrodnie konkretnych Polaków na Żydach. W tym sensie słowo MY nie oznacza naszej odpowiedzialności za sprawstwo, winę czy współsprawstwo. To za co MY, razem i każdy z osobna, ponosimy pełną odpowiedzialność to za pamięć, szacunek, próbę zrozumienia, za rzetelną refleksję i dawanie świadectwa takiej prawdy jaką udaje się historykom ustalić po latach. Jeżeli tej odpowiedzialności nie podejmiemy będziemy winni wobec naszej własnej historii, tradycji i kultury. Będziemy winni nie dementowania fałszywego myślenia rządzących. A w konsekwencji nie bedziemy mieli argumentów aby sprzeciwiać się antysemityzmowi (bez Żydów), rasizmowi, fanatyzmowi religijnemu, sprzewciwiać kłamstwom historycznym o wyłącznie heroicznej i przyzwoitej naturze Poalaków. Będziemy wreszcie podobni do rządzących, którzy właśnie do tego dążą, abyśmy nie przyjmowali żadnej odpowiedzialności za pamięć.
*
Tak właśnie rozumują rzadzący – ponieważ Polska ma także wspaniałe karty pomocy Żydom, heroizmu i bohaterstwa, to te przymioty przysługują Polakom a kto zachowywał się inaczej był albo komunistą, albo bolszewikiem, albo volksdojczem, zaprzańcem, albo liberałem, inteligentem, i adresatem podobnych epitetów, według władzy dyskwalifikujących. Takie myślenie świadczy o niedojrzałości i cyniźmie rządzących. Cyniźmie, bo odwołuje sie do płaskiego nacjonalizmu, nie majacego nic wspólnego z dojrzałym patriotyzmem. Niedojrzałości, bo takie rozumowanie utrwala najgorsze cechy Polaków jakie uwidoczniły sie w okresie 1939-1989 r. wobec Żydów ale takze wobec innych Polaków. Niedojrzałych, bo taka postawa eliminuje nas z grona światłych i dojrzałych narodów europejskich umiejących jakoś uporać się z pamięcią o własnej przeszłości. Dlatego świadomie używam słowa MY, bo dziedzicząc tradycje polskości musimy umieć pracować na rzecz pamieci, która pozwoli naszym rodakom w przyszłości, ale także nam samym, być choćby odrobinę lepszymi ludźmi.
*
Na koniec osobista refleksja. W 1968 roku miałem 16 lat i chodziłem do liceum. Z naszej klasy wyemigrowało dwóch kolegów, których rodziców zmuszono do wyjazdu z Polski ( z biletem w jedna stronę). Kiedy na poczatku lat 90-tych po raz pierwszy od wyjazdu odwiedzikli Polskę uderzyły mnie ich słowa. To o co mieli do nas największe pretensje to fakt, że w tym czasie nie mieli żadnego wsparcia z naszej strony. Nikt nie dodawał im otuchy, nikt nie namawiał żeby zostali. I z tą moją małą winą, z tym wyrzutem sumienia pozostanę i nie ucieknę od niego aż do końca. To nie jest tak, że w społeczeństwie tak dotkniętym wielosetletnim antysemityzmem, rasizmem, fanatyzmem religijnym, strachem przed obcymi ktokolwiek z nas jest ex definitione niewinny i czysty. Gdzie chlapią błotem tam na każdego spadnie choćby mała cząstka. I dlatego tak ważne abyśmy to błoto widzieli i umieli sie z niego wyzwalać.
@Slawek – miałem wtedy 28 lat. Mojego ojca przed utratą dwu profesorskich „etatów” ochronił wtedy prawdopodobnie… Jaruzel. Choć z pewnością byliśmy na tych „niebieskich” listach w Pałacu Mostowskich. Co ich żegnał na Gdańskim Jaś Himilsbach, wbiegając na dworzec (jak zwykle pod działaniem) z okrzykiem „z którego peronu odchodzi ten pociąg do Treblinki?”. Poszukiwanie prostych odpowiedzi jest tu chyba skazane na niepowodzenie. Czy tych raptem siedmiu szmalcowników, na których AK wykonało wyroki, oznacza że było ich tak mało? Bo może wnuk wielkiego aktora, którego zastrzelili z takiego szybkiego wyroku, za denuncjację mojego stryja Ludwika, padł trupem nie jako szmalcownik, tylko zwykły konfident ? A może AK uważało to za problem marginalny ? A ten chłop, co przechowywał Sandauera i śpiewał, chodząc po podwórku „Hitlerunciu dobrześ zrobił, żeś tych żydów wygubił”? Bo Sandauer w końcu przeżył. Ale tych co wykorzystywali sytuację całych milionów, pozbawionych raptem prawa do dalszego istnienia, nie da się ryczałtowo zakwalifikować jako „nieliczników”. Tego nie załatwi żaden instytut niepamięci. Jeśli nawet da się wcisnąć ciemnotę do główek paru roczników bezbronnych i niewinnych (stała terminologia) maluchów, to przecież nam także próbowano wmówić w szkole, że marszałek Piłsudski, jeśli w ogóle istniał, to tak nie za bardzo. Ale pamiętam, że już w czwartej klasie nauczyłem się prawidłowo pisać to nazwisko. Wcześniej myślałem że – Piusucki.
A. GORYŃSKI – dzisiaj rządzi nami postać nieporównywalnego formatu, choć równie niedemokratyczna „pisucki” (pisownia małą literą celowa). Nie boję się o wychowanie maluchów, bo naturalna przekora powoduje wzrost zainteresowania wiedzą zakazaną czy wykrzywioną. Polskie środowiska liberalne i oraz inteligenckie, wolny świat, w tym Izrael i USA, przenoszą w przyszłość i ocalą pamięć o przeszłości, w tym pamięć o marcu ’68. Podobnie pamięć przenoszą ci, co przeżyli i historycy rzetelnie opracowujący te relacje. To co mnie zaprząta jako powracające pytanie w wielu różnych wersjach, to zadziwiające pokłady antysemityzmu w Polsce. Nie dość, że Niemcy wymordowali większość narodu żydowskiego zamieszkującego Europę, nie dość że wypędzono wielu Żydów i Polaków pochodzenia żydowskiego najpierw po II wojnie światowej, niedobitki po Marcu ’68, to antysemityzm w Polsce został jakbyśmy nadal mieli znacząca mniejszość żydowską. Naraz, 50 lat po Marcu, antysemityzm odradza się z dynamiką szalejącego huraganu. I to antysemityzm zaszczepiony przez komunistów czyli wyjątkowo pokraczny – antysemityzm bez Żydów. Co ciekawe, odsetek antysemitów w małych polskich miasteczkach przed II WŚ, gdzie żyło od 30% do 50% Żydów, był dużo niższy niż dzisiaj. Do tego był bardziej „light” i bardziej fasadowy, rytualny. Dzisiaj, skala tępej nienawiści wielu naszych rodaków pokazuje jak antysemityzm koncentruje w sobie pokłady zła tkwiącego w gatunku ludzkim. Wiele bym dał aby to zrozumieć.
@ A. GORYŃSKI – jeszcze jedno. Częścią mojego niezrozumienia współczesnego, polskiego antysemityzmu jest postać pana Bronisława Wildsteina. Niegdyś utalentowany publicysta tak silnie związał się z obozem obsurancko-prawicowym, że sam jest sztandarowa postacią firmujacą antysemitzym. Sytuacja byłaby groteskowa i komiczna, gdyby nie smutna i trochę straszna. On oczywiście jest zbyt inteligentny aby samemu wylewać antysemicką zółć. Nie, on tylko zwalcza tych Polaków, którzy sprzeciwiają się antysemityzmowi, ergo sprzeciwiaja władzy pis. Udowadnia wyższość ksenofobów, rasistów, antysemitów nad ludźmi otwartymi, tolerancyjnymi, przyzwoitymi. Taki żydowski Konrad Wallenrod w szeregach pisowskich. Jego pamięć o Marcu obraża inteligencję przeciętnego czytelnika. Smutek i straszność polega na tym, że pewnie jego rodzina też musiała zapłacić straszną cenę za holocaust. Ale o tym ostatnim nic nie wiem.
@Slawek – WildsteinNie jest postacią wyjątkową. To dość często występujący w żydostwie „Alibijud”. Przypuszczam, że na jego „przełom w bulwie” mogła mieć wpływ ta historia Pyjasa. Doczepiam obrazek, co go wymyśliłem w trakcie tych pierwszych „miesięcznic” na Krakowskim Przedmieściu. Nie publikowałem nigdzie do tej pory bo idea dla mnie samego nie do końca jasna (zdarza mi się). Ale do tu i teraz jakoś mi pasuje.
Obawiam się, że dla ludzi myślących podobnie do mnie nie ma miejsca nigdzie: ani wśród zwolenników metody oskarżycielskiej zaprezentowanej w artykule, ani wśród jego przeciwników z drugiej strony barykady, czyli narodowców. Dziś trzeba albo się wstydzić za Naród, albo go gloryfikować. A ja mam gdzieś ten naród, chętnie przynależałabym do całkiem innego; poza językiem, nic mnie z mordercami i krzywdzicielami nie łączy.
@SŁAWEK. Dyskutujemy nie ogólnie, lecz pod konkretnym artykułem. Ja się odniosłam do agresywnej, oskarżycielskiej mowy artykułu, protestując przeciwko oskarżaniu wszystkich jak leci i zawstydzaniu. Nie przyjmuję tej retoryki oskarżeń:
„Wyczyśćcie swoje sumienia, tylko używajcie mocnego wybielacza. Może wypali w nich dziurę, przez którą zobaczycie wykrzywione w głupim, okrutnym uśmiechu twarze Prawdziwych Polaków, twarze miłych pań, które mówią: „idź stąd, ja ci nie mogę pomóc”? I uważajcie na lustra. Bo w nich zobaczycie własne twarze.spójrzcie w lustra, a zobaczycie tam siebie.”
Artykuł daje mi w twarz za coś, z czym nie jestem w stanie się identyfikować, więc mój ból i współczucie dla krzywdy ludzkiej przeradza się we wkurw, że mnie się tą krzywdą obarcza wprost z tego tylko tytułu, że mam wątpliwy zaszczyt przynależeć etnicznie do narodu, z którego pochodzili mordercy. Do mojego współczucia ani pamiętania o ludzkiej krzywdzie nie wolno w ten sposób „apelować”. Na szczęście dla mnie, urodziłam się za późno, aby pamiętać tamte czasy i mieć jakikolwiek wpływ na cokolwiek. Bo gdybym żyła w podczas wojny, czy w piekle lat wczesnopowojennych, też bym niczemu zaradzić nie mogła.
Gratuluję tekstu, może przykry ale prawdziwy
…przykry ale prawdziwy….
Tia… jak się ma moje lata i od bachora siedzi w kulturze to ten tekst nie jest
ani przykry ani prawdziwy, młodzi to widzą inaczej, ich problem, też byłem idealistą…. byłem, i rozgrywano mnie udatnie… do czasu..
Kultura w każdej formie spełnia określony cel. Jest papierkiem lakmusowym „kłopotów”.
Albo popiera określony reżym, albo walczy z nim, albo wykonawcy są pragmatykami,
i robią wszystko aby przeżyć, zrobić karierę, czasem doskonalą… albo są idealistami co z czasem mija bo otoczenie ma ich za półgłówków albo przydatnymi durniami.
Wszelkie problemy każdego czasu znajdują odbicie właśnie w kulturze, tak było jest i będzie.
Gdyby nie Dejmek i talent sceniczny Holoubka, marca zwyczajnie by nie było.
Zawieszenie przedstawienia ruszyło lawinę polityczną a w konsekwencji „odżydzanie” PZPR
To był jedyny moment w PRL kiedy określonym ludziom bez problemu wydawano paszporty.
Paszli won, bo będziecie mieli kłopoty z sądami, i co mieli robić?
Zwiali dzięki miłosierdziu towarzyszy…
Zadziwiające, nie wszyscy Żydzi byli wypędzani? Kim by był Michnik czy Kuroń jakby wyjechali?
No kim?
Pieniądze to nie wszystko moi mili forumowicze…
Magog – toż to cudne wręcz brednie. Z tego co napisałeś zrozumiałem, że ci „wypędzeni” – to jacyś pieprzeni niewdzięcznicy. Zamiast podziękować Partii i aktywowi robotniczo-chłopskiemu za poprawę życia i bezprecedensowy w tym czasie dostęp do paszportów to okazują jakąś irracjonalną pretensję. Nosz to typowo żydowska niewdzięczność do POLSKI co ich – tułaczy – utuliła na swej piersi żądała tylko ucałowania pomocnej dłoni. Na dokładkę – niektórych Michników i Kuroniów – postanowiono najpierw ubogacić duchowo w aresztach i więzieniach aby potem mieli możliwość zrobienia oszałamiającej kariery biznesowej – vide Michnik – syn Szechtera.
Choć jak sam piszesz – ….”Zadziwiające, nie wszyscy Żydzi byli wypędzani? Kim by był Michnik czy Kuroń jakby wyjechali?
No kim?
Pieniądze to nie wszystko moi mili forumowicze”…
Napisać – „ja pi*dolę” – na bigos panujący w twojej głowie to dość spore niedoszacowanie tego bigosu.
@MAGDALENA i JAGNA – moim zdaniem tekst nie jest wcale agresywny i Autorka nie oskarża wszystkich jak leci o zbrodnie na Żydach. Wrażenie agresji może powstawać przez zestawienie pozytywnego wkładu Żydów w rozwój Polski i zapłaty jaką Polacy zgotowali swoim sąsiadom w trakcie hitlerowskiej zagłady. Panie jako agresje traktujecie wspomnienie o zbrodniach i antysemityźmie przedwojennym oraz masowych zbrodniach Polaków próbujacych przeżyc okupacje kosztem majatków a nierzadko istnień Żydów, przez nich „ratowanych”. Te fakty sa tak okropne i wstrząsające, ze nie chcemy ich przyjąć do wiadomości i stąd wrażenie agresji i oskarżania wszystkich POlaków. Autorka nigdzie nie napisała, że oskarża wszystkich Polaków, czy oskarża wiekszość. Co więcej nigdzie nie napisała, że oskarża. Przypomniała tylko ogólnie dostępne informacje. Gdyby przytoczyła wnioski polskich historyków badajacych zbrodnie holocaustu wrażenie oskarżenia i agewsji byłoby wielokrotnie wieksze. Reakcja obydwu Pań pokazuje, że jesteśmy na początku drogi układania się z własną historią. Ona ma tak okropne i ciemne miejsca, że nawet ludziom otwartym, przyzwoitym, pozbawionym uprzedzeń rasistowskich, antysemickich trudno jest to przyjąć do wiadomości. Ale jeśli będziemy uciekali przed prawdą, to niczego sie nie nauczymy a pole do popisu będą mieli ci z nas, którzy w samozadowoleniu nie prowadzą żandej refleksji nad przeszłością, wierząc że Polacy byli wyłącznie bohjaterami a NIemcy, Żydzi, Rosjanie i Ukraińcy wyłącznie zbrodniarzami, bądź w najlepszym razie nieprzyzwoitymi ludźmi. To odrzucenie prawdy jest nawet zrozyumiałe. W Niemczech wsp[omnienia wojny były tak traumatyczne, ze zostały pominiete przez sprawców oraz ich dzieci. Dopiero pokolenia wnuków i prawnuków zaczeło poważne rozliczenia z przeszłością. Gdyby NIemcy podobnie jak wielu POlaków odrzucili wszelka odpowiedzialność za winy swoich dziadków i rodziców to byliby w tym samym miejscu co my dzisiaj. A jednak, jak sądzę, są znacznie dalej. Nie chodzi o to aby się epatować zbrodniami, nikczemnością i podłością naszych przodków. Chodzi o to aby poamiętać, nie kwestionować zbrodni i wyciągać dla nas wnioski na przyszłość. Mówiąc to nie moja wina, mówimy w istocie: a co to mnie obchodzi? Prawda o przeszłości jest bardzo trudna właśnie dlatego, że jest tak wstrząsająca sumieniami ludzi niewinnych takich jak my.
Historycy polscy próbują aktualnie powiat po powiecie uściślić skalę polskich zbrodni na Żydach. Wyniki sa i bedą wstgrząsające. I to właśnie ta nieszczęsna ustawa o IPN-ie i jej projektodawcy próbuja zakrzyczeć i ocenzurować.
*
Zgadzam sie z MAGDALENĄ, że ideologia państwa narodowego, oraz ideologia narodu kompletnie sie wyczerpały. Identyfikacja narodowa skutkuje zbrodniami w imie tego nacjonalizmu. Ja też wolałbym byc nwoczesnym Europejczykiem, nie identyfikującym sie przynajmniej z pewną częścią Europejczyków polskojęzycznych. Niestety – żyjemy w schyłkowej fazie i w drgawkach nacjonalizmów. Z całego serca życzę Pani i kolejnym pokoleniom aby nie tracąc pięknych tradycji polskości, przestały być wieźniami ciasnych nacjonalizmów w nowoczesnej Europie.
>>Autorka nigdzie nie napisała, że oskarża wszystkich Polaków, czy oskarża wiekszość. Co więcej nigdzie nie napisała, że oskarża. Przypomniała tylko ogólnie dostępne informacje.<<…………….
!!!!Przypomniała tylko ogólnie dostępne informacje!!!!
W związku z tym cala ta pisanina jest bez sensu.
Jeśli ktoś posiada inne informacje, nie te dostępne, to zapewniam, że nie jest skłonny nimi się dzielić.
Chyba że….
Scena jest dla oglądaczy, którzy powinni być kontenci, a jak nie są, to są zwani intelektualnymi przygłupami co nie maja pojęcia o sztuce wyższej, a wykonawcy cierpią katusze, bo muszą grać dla motłochu.
Czy ktokolwiek siedząc w restauracji idzie podglądać kucharzy?
Zamawiam, kelner przynosi żarełko, a po jakimś czasie podchodzi i pyta, smakuje?
Zawsze ktoś jest niezadowolony bo np. coś jest przesolone… mina kelnera bezcenna…. przekażę szefowi kuchni….
Idąc po kolejne danie rzuca w kuchni, polędwiczka przesolona… zauważyli ale zjedli, jest ok
Z dziennikarzami jest podobnie… itd.
Pozdrawiam
Świetny tekst, bardzo dziękuję. Moje refleksje zapewne nie w tym miejscu, tym niemniej napiszę krótko: dlaczego w ogóle w ludziach tkwi ta niewytłumaczalna ułomność prześladowania Żydów? Skąd ta nietolerancja dla inności, żeby nie wiem jak ta inność chciała być swoja? Jak to możliwe, zeby ludzkość niczego sie nie nauczyła przez stulecia i powtarzała te same sytuacje na przestrzeni różnych państw? Jest to dla mnie straszne, straszne przez to, że świadomość, a przez to i moralność, człowieka zamiast sie wznosić, co i raz upada. Boleję głęboko. Nie znajduje jasnego wytłumaczenia, mozliwie bezstronnego.