22.06.2026
Z Kijowa usłyszeliśmy komunikat, że prezydent Nawrocki zniszczył dorobek ukraińsko-polskich relacji; w optyce Warszawy burzycielem jest prezydent Zełeński. W tle tego sporu jest, jak wiadomo, zbrodnia wołyńska oraz nadanie przez niego jednostce wojskowej patronatu „bohaterów UPA”. W odpowiedzi, ukraińskiemu prezydentowi został odebrany order Orła Białego, który niezwłocznie został odesłany do Polski kurierską przesyłką, czego wzmocnieniem stała się, nieco groteskowa, seria rezygnacji z polskich odznaczeń przez bliższe i dalsze otoczenie szefa, w geście solidarności z prezydentem i demonstracji godnościowej, patriotycznej postawy.
We wzniosłych, emocjonalnych reakcjach po obu stronach sporu komentatorzy dopatrują się jednak przyziemnych interesów: Zełeńskiego – dla odwrócenia uwagi od potężnej afery korupcyjnej w jego najbliższym otoczeniu oraz Nawrockiego – dla wzmocnienia swych wpływów politycznych na fali antyukraińskich nastrojów. Niewątpliwie, w kontekście wyborczym, obaj dążą do pozyskania dla swych celów nacjonalistycznych środowisk.
Nie można wykluczyć, że omawiany konflikt jest zwiastunem przyszłej rywalizacji Ukrainy i Polski o przywódczą rolę w regionie. W tym kontekście pewne zdarzenia mogą być symptomatyczne, zwłaszcza widoczna niechęć Kijowa do udostępnienia Polsce technologii dronowej, czy przejmowanie inicjatywy ws. przyszłych negocjacji pokojowych z Rosją przez grupę E3, tzn. Francję, Niemcy i W. Brytanię z pominięciem Polski, czyli w formacie, jak publicznie oświadczył kanclerz Niemiec, zgodnym z życzeniem Ukrainy. Zdecydowana krytyczna reakcja polskiego premiera przypomina wieloletni sprzeciw polskiej dyplomacji wobec wszelkich prób tworzenia ekskluzywnego „jądra” czy mechanizmu ”dwóch prędkości” europejskiej integracji, oznaczającej zmorę zesłania naszego kraju na peryferie europejskiej polityki.
Gdzie szukać wyjścia z tego labiryntu buzujących emocji i rozbieżnych interesów? Na pewno we współpracy w obliczu zagrożenia wynikającego z ekspansywnych ambicji Rosji i szans na optymalizację rozwoju sąsiadujących ze sobą dwóch krajów o znaczącym gospodarczym kulturowym potencjale. W warstwie emocjonalnej niezbędne jest pojednanie, jednak słyszany od ukraińskiej strony argument, że przecież było to możliwe z Niemcami jest o tyle ułomny, że w tym przypadku początkiem takiego procesu było nie relatywizowanie zbrodni Trzeciej Rzeszy i wzięcie za nie odpowiedzialności; to na tym gruncie możliwe było społecznie akceptowalne przyjęcie postawy: wybaczamy i prosimy o wybaczenie. Opowieść o „bohaterskiej UPA” wypacza złożoną rzeczywistość i historyczna prawdę, a to utrudnia porozumienie i antagonizuje oba kraje. Paradoksalnie, mimo trudnej historii, zbliżenie obu społeczeństw widoczne zwłaszcza w obliczu rosyjskiej agresji na Ukrainę jest faktem, a utrwalenie tych pozytywnych tendencji chociaż trudne, jest możliwe.

