Telewizja pokazała (534)14 min czytania

()

02.08.2019

Jeszcze parę lat temu marsze Ruchu Narodowego liczyły do 500 uczestników, teraz są to tysiące. Agresywne faszystowskie ruchy nie są tylko specyfiką polską, są i w Rosji i na Zachodzie. Trudno uwierzyć, że ta ideologia mogła się odrodzić w Rosji, która tak ucierpiała w wojnie z faszystowskimi Niemcami. Faszyści pojawili się nawet w Izraelu, dokąd przesiedlili się emigranci z Rosji, którzy odkryli, że mają żydowskich przodków. Powstał problem, bo nie ma w Izraelu prawa zabraniającego głoszenia faszyzmu – nikomu nie wpadło do głowy, że coś takiego może się tam wydarzyć.

Zapewne wielu z „postfaszystów” nie zdaje sobie sprawy z tego, czym był faszyzm za Hitlera, pociąga ich demonstrowanie siły i nienawiści. Ale kochają symbole i lgną do nich.

C:\Users\Piotr\Pictures\Na 1 kwietnia\cel.jpg

* * *

SLD, Wiosna i Razem zorganizowały w Białymstoku wiec „Polska przeciw przemocy”. Niedawni koalicjanci nie wzięli w tym udziału. Ciekawe są ich uzasadnienia.

Przywódcy PSL poinformowali, dlaczego ich partia nie weźmie udziału w wiecu:

Z uwagi na to, że kolejne radykalne demonstracje stają się w Polsce miejscem eskalacji sporów światopoglądowych i częstokroć forum do prowokacji oraz obrażania uczuć religijnych osób wierzących — co z wolnością nie ma nic wspólnego.

Grzegorz Schetyna stwierdził, że nie chce się wpisywać w scenariusze PiS (!). Powiedział:

Ten marsz najważniejszy odbędzie się w październiku. Dzisiaj musimy protestować codziennie na ulicach przeciwko takim zachowaniom. Nie będziemy wpisywać się w grę i scenariusz przygotowany na Nowogrodzkiej.

Czyżby doszło do tajnego porozumienia PiS i partii lewicowych, które na zlecenie Kaczyńskiego przygotowały ten wiec?

Podobnie o nieuczestniczeniu w wiecu wypowiedział się Bartosz Arłukowicz („zeszliśmy z linii ciosu”).

I pomyśleć, że wiele osób widziało tych trzech panów jako poważnych kandydatów na stanowisko premiera.

Nowoczesna chyba nawet nie wyjaśniała, dlaczego nie wzięła udziału w wiecu.

Partie opozycyjne nie potrafią się zachować rozsądnie i z godnością.

Chodzi zapewne o to, że PiS chce wykorzystać Marsze Równości jako paliwo do walki z opozycją, podobnie jak to było przed wyborami z tematem imigrantów. Działacze PiS podjudzali faszystów przed Marszem Równości w Białymstoku.

Ciekawe jak by się zachowały te partie, gdyby powstała wymarzona koalicja wszystkich partii opozycyjnych. Główne hasło brzmiałoby: nie prowokować PiS. Już widzę, jak politycy PiS gryzą palce, bo nie mogą znaleźć niczego w partiach koalicyjnych, do czego mogliby się przyczepić.

* * *

Przyjęło się w PiS-ie, że kiedy ich politycy nachapią się w sposób wątpliwy, czy naruszą dobre obyczaje i prezes ich upomni, to mówią, że przekażą niesłusznie pobrane pieniądze na cel charytatywny. Ile, kiedy, i czy przekazali – nie można sprawdzić. (Marszałek Kuchciński wpłacił 15 tys. zł na Caritas i Klinikę Budzik za 15 lotów samolotem ze swoją rodziną, a nawet, jak piszą, czasem latała sama rodzina).

Roman Giertych na Twitterze:

Panie Prokuratorze Krajowy. Pewien złodziej złapany na gorącym uczynku kradzieży pieniędzy (był listonoszem) przesłał do kancelarii pytanie: czy jak wpłaci ukradzioną sumę na cel charytatywny, to będzie bezkarny? Co odpowiedzieć?

* * *

W dzieciństwie poznaliśmy na lekcjach rosyjskiego wiersz Majakowskiego Czto takoje charaszo i czto takoje płocho (Czym jest dobro, a czym jest zło). O tym, co jest dobre, a co złe chce nas pouczać każda władza, a także Kościół. Jeśli ludzie uwierzą, że stoją po stronie dobra, które trzeba bronić, a naprzeciw jest zło, które trzeba zniszczyć, to prowadzi to do nieszczęść.

Duża część elektoratu nie jest zorientowana w tym, jaki jest zakres działania władzy, często uważa się, że władza ma zaprowadzać porządki, nie bacząc na prawo, „żeby było sprawiedliwie”. Do takiego elektoratu apeluje PiS. Niedoinformowanie i podejrzliwość ludzi ułatwiają władzy zadanie. Rzuca się podejrzenia na sędziów, na ruchy obywatelskie, na partie opozycyjne, a trafiają one często na sprzyjającą glebę — przedstawia się w mediach „podejrzanych” jako atakujących religię, Kościół, ukrywających przestępstwa itd. Kłamstwa, wzbudzanie emocji, wszystko to sprzyja nastawieniu wyborców.

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\mleczko 4.jpg

* * *

Jaki jest stan służby zdrowia w Polsce — każdy widzi. I nie zanosi się na to, żeby coś się zmieniło na lepsze, mimo obietnic władz i opozycji. W niedawnym raporcie NIK czytamy:

W skali kraju nie istnieje żadne centrum analityczne wspierające kształtowanie polityki państwa w tym obszarze.

Do niedawna w Turcji było tak jak w Polsce – kolejki do lekarzy, odległe terminy wizyty u specjalisty czy operacji, drogie leki. To już przeszłość. Do lekarza można się dostać bardzo szybko, z dnia na dzień, a także bezpośrednio udać się do specjalisty – bez skierowania. Leki tańsze niż w Polsce i dostępne.

Jak pisze Ehru Orhan (Przegląd), obecnie około 90% lekarzy pracuje w placówkach publicznych. Powiązano ich zarobki z liczbą zbadanych pacjentów. Zarobki wzrosły 2,5-3 razy i lekarzom przestało się opłacać utrzymywać prywatne gabinety, w których musieli działać po godzinach pracy w publicznych jednostkach. Zdecentralizowano zarządzanie w szpitalach, przeniesiono uprawnienia na władze szpitali, wprowadzono premie dla pracowników, natomiast badania laboratoryjne przeniesiono do sektora prywatnego. Za leki emeryci płacą 10% ceny, a pacjenci pracujący 20%. Ceny leków spadły, od kiedy w 2004 r. przyjęto, że ustala się je na podstawie średniej ceny w kilku krajach europejskich i nie pozwala się firmom farmaceutycznym przekraczać ustalonych kwot.

Wydatki na zdrowie praktycznie niewiele się zwiększyły, a Turek płaci prawie tyle samo co Polak na NFZ.

Turcja otrzymała szereg międzynarodowych prestiżowych nagród za swoje dokonania w służbie zdrowia i chętnie podzieli się swoimi doświadczeniami z innymi krajami.

* * *

Na portalu tytuł artykułu: Dziś slow life’owi próbuje się przyczepić tę samą łatkę, co kilka lat temu coachingowi. Do wszystkich, których wkurza slow life.

No i od razu mam problem – nie wiem, co to jest slow life ani coaching. Od czego jednak jest Wikipedia. Jeśli idzie o slow life, znajduję tylko wyjaśnienie w języku angielskim (w odniesieniu do kultury):

  • Slow living, living in a more balanced, meaningful, and life-affirming way
  • Slow movement (culture), a global cultural movement that emphasizes a thoughtful, slower pace in a variety of social areas.

Z grubsza można się domyślić, że chodzi o zwolnienie tempa życia.

Coaching (z ang. coaching – korepetycjetrenowanie) – interaktywny proces rozwoju, poprzez metody związane z psychologią, realizowaniem procesu decyzyjnego do zaspokajania potrzeb, który pomaga pojedynczym osobom  lub organizacjom  w przyspieszeniu tempa rozwoju  i polepszeniu efektów działania, osiągnięcia celu.

Dla mnie brzmi to, jak bełkot, ale sądząc z tytułu artykułu to już chyba przebrzmiała sprawa. Znowu nie dotrzymałem kroku, coś mnie ominęło.

* * *

Miliard ludzi nie ma dostępu do energii elektrycznej.

* * *

Wybory są okazją do przyjrzenia się politykom. Odległy cel, jakim jest szczęście wszystkich Polaków, może być oczywiście osiągnięty tylko wtedy kiedy właściwy człowiek, czyli ja polityk, będę rządził. A więc mniej ważne, w jakiej jestem partii, bo cel każdej partii jest ten sam, a jeśli używa ona dziwnych metod dla zdobycia władzy to przecież tylko dlatego, aby w ostatecznym rachunku służyć Polsce.

Obserwujemy różne ruchy polityków, którzy przenoszą się z partii do partii. Grzegorz Napieralski, niegdyś szef SLD i kandydat na prezydenta RP, znowu zasilił listę Platformy. Podobnie zrobili Bartosz Arłukowicz i Danuta Hübner, a teraz jeszcze z list KO startują Katarzyna Piekarska (kiedyś przeszła z Unii Demokratycznej do SLD), Jerzy Wenderlich i Tadeusz Ferenc. Tomasz Siemoniak, wiceszef PO, stwierdził jednak: Nie jesteśmy lewicą ani progresywną lewicą. Jesteśmy partią w centrum. Nie rozbijamy lewicy. Podbieranie polityków z innych partii nie świadczy chyba o wzajemnym nieszkodzeniu partii opozycyjnych, co deklarowały.

PO i PiS wymieniały się wielokrotnie politykami. Teraz były polityk PiS Paweł Kowal wystąpi w ramach KO przeciw kandydatce PiS w Krakowie. Ryszard Czarnecki zaliczył wiele partii, zanim zaczął nas nudzić z pozycji posła PiS, a Antoni Macierewicz rozwalał kilka partii i instytucji, zanim trafił do PiS. Część polityków PO dołącza (lub grozi dołączeniem) do PSL, a w poprzednich latach niektórzy z PSL przenieśli się do PiS. Tam też przechodzą teraz niektórzy posłowie z Kukiz’15. Właściwie brakuje tylko, żeby panowie Schetyna i Kaczyński zamienili się miejscami.

Można dojść do wniosku, że podobnie jak centrum Wszechświata znajduje się w dowolnym punkcie, tak i każda partia w Polsce jest centrowa, skoro każdy polityk może trafić do każdej partii i czuje się tam na miejscu.

Czym jest polityka to widać przy okazji tworzenia list wyborczych. Jest walka o pierwsze miejsca na listach, bo wielu wyborców nie zastanawia się i głosuje na czołowe nazwiska na liście „swojej” partii, poza tym słabsze wyniki osiągnięte przez kandydatów na dalszych miejscach listy wspierają czołówkę. Pan Zdrojewski zażądał pierwszych miejsc do senatu z listy Koalicji Obywatelskiej dla siebie i dla swojej żony, w przeciwnym wypadku groził dołączeniem do PSL albo utworzeniem niezależnego komitetu wyborczego. Pani Hartwich obiecano trzecie miejsce na liście KO, ale teraz poinformowano ją, że to będzie miejsce siódme, więc się wycofała, no i zrobił się szum i pewnie dostanie to trzecie miejsce. Pani Zdanowska — prezydent Łodzi — wycofała się ze sztabu wyborczego KO, bo odrzucono jej listę kandydatów do sejmu z Łodzi i przyjęto inną. Widziałaby na pierwszym miejscu Cezarego Grabarczyka, zamiast Tomasza Zimocha. (Pani prezydent, zanim nudziarz Grabarczyk wyduka jedno banalne zdanie, Zimoch wygłosi całą płomienną mowę!).

Wyborcom to wszystko zdaje się nie przeszkadzać. Traktują polityków jak ulubionych sportowców i obdarzają ich zaufaniem (i głosami), gdziekolwiek by przeszli.

Nadchodzi męczący dla nas okres agitacji przedwyborczej, ale korzystny dla mediów, bo wystarczy im cytować wystąpienia polityków, żeby zapełnić programy i łamy, i korzystny dla komentatorów, którzy będą nam w uczony sposób wyjaśniali tę sieczkę polityczną.

Z zapowiedzi można odnieść wrażenie, że będziemy mieli olimpiadę, a okaże się jak zwykle, że są to rozgrywki w lidze wojewódzkiej.

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\nie-zmarnuj-glosu-wybierz-wieksze-zlo-cthulhu.jpg

* * *

W Etiopii w ciągu 12 godzin jednego dnia posadzono 350 mln drzew. Sadził nawet sam premier. Z końcem XIX w. lasy zajmowały tam 30% obszaru kraju, obecnie niecałe 4%. Etiopia chce odwrócić ten trend i posadzić w sumie 4 mld drzew. Ciekawe, skąd wzięli tyle sadzonek.

To daje nadzieję, że niektóre obietnice premiera Morawieckiego mogłyby się spełnić, na przykład o posadzeniu 500 mln drzew do końca roku. Wystarczy skądś wziąć sadzonki, kupić w Chinach łopaty i zagonić mieszkańców kraju do sadzenia. Ale sądzę, że ani rząd, ani opozycja nie będą tym zainteresowani. Im chodzi o Polskę, a nie o drzewa.

Może jak już zrealizuje się inne obietnice — wyprodukuje obiecany milion samochodów elektrycznych, trzy miliony mieszkań i przekopie kanał z Bałtyku do Morza Czarnego, to posadzi się te drzewa.

* * *

Mimo decyzji Najwyższego Sądu Administracyjnego Kancelaria Sejmu nie chce odtajnić list osób popierających kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa. Jeden z wybranych sędziów przyznał się, że sam na siebie głosował. Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych zablokował wykonanie wyroku sądu (!), bo musi sprawdzić, czy nie zostaną naruszone dane osobowe tych, co poparli.

Szkło Kontaktowe: Utajnić listy wyborcze PiS.

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\prawo 1.jpg

* * *

Prezydent Trump zapowiedział swój przyjazd do Polski z okazji rocznicy wybuchu II Wojny Światowej. Oznajmił, że kocha nasz naród i że w zeszłym roku wygłosił w Warszawie bardzo dobre przemówienie.

Ucieszyłem się. Pan Trump w swoim zeszłorocznym przemówieniu szczegółowo relacjonował nam przebieg powstania warszawskiego i zatrzymał się w swej relacji na walkach w rejonie Alej Jerozolimskich. Bardzo chciałbym się dowiedzieć, co było dalej.

* * *

Porównałem kiedyś wyborców do czarnej skrzynki. Nie chodzi o takie urządzenie w samolocie, ale o urządzenie, do którego wpuszcza się na wejściu sygnały, informacje, a inne otrzymuje się na wyjściu. O tym, co jest w środku, możemy się domyślać, porównując to, co otrzymaliśmy na wyjściu z tym, co było na wejściu. Pisałem:

Politycy i komentatorzy usiłują odgadnąć, co spowodowało, że elektorat zagłosował w taki, a nie inny sposób, że sondaże wskazują na popularność jakichś partii czy działań, ale stale są zaskakiwani wynikami. Co takiego jest w tej skrzynce, że wyskakują z niej Macierewicz, Pawłowicz, Błaszczak, Żalek? Co trzeba do niej wpuścić, żeby nie wstydzić się za wynik?

Wciąż mało wiemy o zawartości skrzynki. Wiadomo, że jeśli Kościół katolicki nadmie się na wejściu, to wynik na wyjściu może był opłakany. Dlatego wszystkie partie przepuszczają przekaz z Kościoła przez filtr pieniężny, który jakoś osłabia groźne sygnały.

Historia pokazuje, że ludźmi łatwo manipulować i że z tej skrzynki może wyskoczyć faszyzm, szczególnie kiedy informacje na wejściu są kontrolowane przez cynicznych polityków. Ale i bez tego poznaliśmy pewne cechy czarnej skrzynki. Ten elektorat, w ponad 90% katolicki, toleruje swoich kapłanów, którzy nie potrafią odróżnić grzechu od przestępstwa, na przykład pedofilii, i nie chcą zawiadamiać wymiar sprawiedliwości. Kłamliwi księża mają wciąż wielki wpływ na wiernych, a ci nie potrafią we własnym sumieniu rozstrzygnąć, co jest prawdą a co kłamstwem, co jest dobre, a co jest złe.

Gdzieś w tej czarnej skrzynce znajdują się ojcowie, którzy nie płacą alimentów milionowi dzieci. Są tysiące kierowców jeżdżących po alkoholu. Są ci, którzy zaśmiecają lasy i spalają plastik. I wielu innych podobnych.

Politycy przypisują elektoratowi pozytywne cechy, podobnie jak w PRL przypisywano je klasie robotniczej, ale cechy te przejawiają się rzadko i głównie indywidualnie. Elektorat nie buntował się w obronie wolności i demokracji, jak pouczają nas kłamliwie historycy, ale tylko w pewnych przypadkach, gdy zabierano mu jakieś zdobycze materialne.

Wiedza elektoratu o tym, jak działa państwo, jak naruszane jest prawo i dlaczego to jest groźne, jest niewielka. A w krótkim czasie można zmienić pozytywne, humanitarne nastawienie ludzi, karmiąc ich kłamstwami o zagrożeniu ze strony imigrantów, o „spisku smoleńskim” itd.

Co wyjdzie z czarnej skrzynki po wyborach?

PIRS

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

One Response

  1. Andrzej Goryński 28.10.2019