Jerzy Łukaszewski: Uczyć się z historii – kontynuacja7 min czytania

()


12.05.2026

W poprzednim tekście omawiałem propagandę z okresu Wielkiej Wojny, która wbrew pozorom, wiele ma wspólnego z dzisiejszą.

Dziś chciałbym tylko ogólnie omówić to, co twierdziłem poprzednio, a mianowicie, że Wielka Wojna była naprawdę zjawiskiem wyjątkowym, mającym wpływ na kształt świata, jaki znamy dziś. Niektórzy się mogą dziwić, ze to nie II wojna, ale to prawda.

Liczba nowych państw utworzonych po I wojnie uświadamia, że powstał zupełnie nowy świat, co było wynikiem nagromadzenia się problemów, których stary nie był w stanie opanować i rozwiązać.
Po czasie okazało się, że wojna także ich nie rozwiązała, a wręcz przysporzyła nowych.

Tak np. przyjmuje się, że jedną z przyczyn były przez lata nierozwiązywane spory dotyczące świadomości narodowej wielu żyjących w Europie grup społecznych. Przez cały XIX wiek widać było, że coś nazywanego ogólnie świadomością narodową zaczyna mieć dla coraz większej liczby osób znaczenie, a jednak nikt nie podjął rzetelnej próby rozwiązania tego problemu bez uciekania się do środków przymusu. Wybierano raczej używanie tego zagadnienia jako oręża politycznego, co miało gwarantować skłócenie zainteresowanych dające jednocześnie poczucie bezpieczeństwa rządzącym.

Chorwaci odmawiali więc Serbom prawa do nazywania się narodem z powodu rzekomej „niewłaściwej struktury społecznej”, Polacy Ukraińcom (słynna „narodowość urzędowa”) i monarchia austro-węgierska mogła być spokojna. Jak się okazało – do czasu.

Z problemów teoretycznych warto wspomnieć zmiany w rozumieniu słów i pojęć takich jak np. patriotyzm. Może to kogoś zdziwić, ale praktycznie do dziś nie da się jednoznacznie wyartykułować znaczenia tego pojęcia.

„Miłość ojczyzny” – powie ktoś. No dobrze, ale jakiej ojczyzny? W rozumieniu geograficznym, etnicznym czy politycznym? W rozumieniu politycznym byłby to kraj, w którym żyją ludzie identyfikujący się z narodowością w tym politycznym tworze dominującą. A co z narodami, które własnego państwa nie mają? Do dziś mamy wielomilionowy naród Kurdów żyjący w trzech różnych krajach. Co dla nich oznacza patriotyzm i czy w ogóle to pojęcie ma sens w ich sytuacji?

Czy bycie patriotą stanowi obowiązek? Jak przekonać do tego człowieka, który urodził się Rumunem, Polakiem, czy Egipcjaninem przez czysty przypadek i nie miał w tym względzie żadnego wyboru.
W przededniu I wojny z takimi sytuacjami mieliśmy do czynienia masowo tak w Europie jak i poza nią.

Poprzedzające Wielką Wojnę wojny bałkańskie w dużej mierze wywołane były przez ludzi usiłujących ustanowić samoświadomość narodową jako czynnik decydujący o prawach rządzenia na danym terenie. Usiłowania te, co trzeba przyznać, były obce większości żyjących tam ludzi. Znane są przypadki zmuszania ludzi do określenia się pod względem narodowym pod groźbą daleko idących sankcji. Takie usiłowania unifikacyjne widoczne były nawet we Francji, wcześniej w Niemczech itd.

Inny ciekawy problem związany z I wojną, to sprawa równouprawnienia kobiet zajmująca i dziś wiele miejsca w publicznych debatach. Nie da się ukryć faktu, że I wojna dokonała w tym względzie zmian większych, niż dziesięciolecia walk sufrażystek toczonych przed wojną. Przyczyna była oczywista – w sytuacji kiedy mężczyźni zajęcie byli wojowaniem, ktoś musiał pracować, by państwo w miarę normalnie funkcjonowało. Te tysiące kobiet na stanowiskach dotychczas zajmowanych przez mężczyzn nie dały się już cofnąć do przedwojennej sytuacji i statusu. To oczywiste i normalne, a co ciekawe – wcale nie pierwsze w dziejach! Tabliczki klinowe z okresu rozkwitu państwa nowoasyryjskiego mówią nam o kobietach będących szefami nawet wielkich firm handlowych zajmujących się wymianą międzynarodową. Tam też było to normalne, ponieważ państwo asyryjskie uważało wojnę za przeznaczenie mężczyzny, a przecież chciało też normalnie funkcjonować.

Kolejna ważna rzecz – medycyna.

Zdjęć i pocztówek przedstawiających problemy medycyny wojennej jest mniej niż tych o innej tematyce. Wynikało to z pewnej „oczywistości” jaką jest nie epatowanie bliskich (a przecież te zdjęcia wysyłano do rodzin) widokiem ludzkiego nieszczęścia i cierpienia. Oczywiście można zaprzeczyć tej tezie widząc, że nie było takich oporów przy wysyłaniu rodzinom zdjęć poległych na polu bitwy.

Niewykluczone, że decydującą rolę odegrał w tym przypadku personel medyczny ograniczając dostęp fotografów tak do chorych jak i samych pomieszczeń szpitalnych.

Oczywistością medyczną na wojnie są rany odniesione w czasie walki. W tej dziedzinie również Wielka Wojna odnotowała postęp w stosunku do poprzedzających ją dziesięcioleci.

Pociski i odłamki trafiające żołnierzy potrafiły zeszpecić ich na całe życie. Tym ludziom przyszedł w sukurs Nowozelandczyk Harold Gillies, otolaryngolog uważany za ojca chirurgii plastycznej. Oblicza się, że w szpitalu w Sidcup przeprowadzono pod jego kierunkiem ponad 11 tysięcy operacji plastycznych, w czasie których „łatano” głównie uszkodzone twarze rannych żołnierzy.
Oczywiście to nie ma porównania z dzisiejszymi możliwościami, jednak w porównaniu z dotychczasowymi wojnami była to prawdziwa rewolucja.

Wojenna medycyna to jednak nie tylko rany. Choroby były często powodowane tak prozaicznymi przyczynami jak zmiana nawyków żywieniowych. Kuchnia wojskowa musiała liczyć się z kosztami, a więc jeśli coś było tańsze, to nikt nie zajmował się problemem przyjmowania tego przez żołnierskie żołądki. Wystarczy przypomnieć, że to właśnie myśl o tanim wykarmieniu wojska spowodowała „sukces” ziemniaków za czasów Fryderyka Wielkiego (bywały nawet kontrolowane przez policję nakazy obsiewania wyznaczonych areałów na prywatnych polach w Prusach).

W czasie Wielkiej Wojny ziemniaki jeszcze raz przypomniały o sobie i to w dość szczególny sposób. Przed 1914 rokiem Prusy większość pszenicy sprowadzały z Rosji. Kiedy te dostawy z przyczyn oczywistych ustały, pojawił się problem z rzeczą tak podstawową jak pieczywo. Znaleziono rozwiązanie produkując chleb z mąki pszenno – kartoflanej. Państwo finansowało nawet specjalne kursy dla piekarzy, by móc rozpowszechnić te produkcję.

Dziś w USA bywa sprzedawany taki właśnie chleb. Kosztuje … drożej niż zwykły, traktowany jest bowiem jako ciekawostka.

Niektóre doświadczenia z cywila posłużyły wojskowym medykom w dość szczególnych okolicznościach. Już pod koniec XIX wieku królowa Wiktora cierpiąca na niezwykle silne bóle menstruacyjne nauczyła się (od oficerów służących w Indiach) łagodzenia bólu przy pomocy narkotyków.

W czasie Wielkiej Wojny heroina stanowiła często stosowany środek przeciwbólowy, szczególnie przy pierwszych opatrunkach ciężko rannych na polu bitwy.

To co możemy ponadto zauważyć na zdjęciach i pocztówkach to sprzęt używany w wojskowych szpitalach, a także konstrukcje typu wózki dla niepełnosprawnych i to niekoniecznie na kołach.
Wszystko to stanowi niezwykły dokument pokazujący nam jak wiele może się zmienić w stosunkowo krótkim czasie (historycznie wiek to chwila) jeśli zachodzi po temu po temu potrzeba.

Jerzy Łukaszewski

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

Odpowiedz

wp-puzzle.com logo