25.02.2020

Znana to rzecz, że oszustwo powtarzane wielokrotnie, przeradza się w prawdę. Lecz, jak doskonale wiemy, jest to prawda głoszona przez Radio Erewań: niezupełna i rozmydlona. Jest raczej prawdą drugiej świeżości, jakby rzekł Szatan z Mistrza i Małgorzaty Bułhakowa. A mówiąc językiem Gomułki: ni pies, ni wydra, coś na kształt świdra.
Nachalne wciskanie lipy zatyka mózg, broni przed rozsądkiem, sprawia, że przewód łączący czaszkę z analitycznym pomyślunkiem zaczyna nam buksować na wybojach logiki i tak odgrodzeni od zdroworozsądkowych sądów poddajemy się propagandowemu tsunami. Ulegamy, wiemy swoje, wierzymy w ciemno, awansem, bez zastrzeżeń, na wyrost, w byle co i nie mając żadnych obiekcji.
*
Zacietrzewienie, kłamstwa, rany zadawane na oślep, bez opamiętania i zastanowienia, są to charakterystyczne cechy dzisiejszych wypowiedzi. Przyznać trzeba, że przytoczone objawy językowego zdziczenia występują po obu stronach polskiego kabaretu politycznego; niezależnie, skąd te słowa pochodzą, od władz, czy opozycji, są pozbawione kultury, etycznych hamulców i budzą niesmak.
Niewspółmiernie emocjonalne, nafaszerowane złą wolą, głównie stronnicze i złośliwe, rzutują na polityczną sytuację kraju.
Także na życie rodzinne nasiąkłe wrogością. Możemy więc zaobserwować tępe szczucie jednej części narodu na drugą.
*
Bezustanne jątrzenie przynosi już efekty. Już jest tak nagminne, że za niewiele lat przestaniemy toczyć boje o prawdę i damy sobie spokój; powoli zaczynamy skłaniać się w stronę defetyzmu. Wierzyć, iż bez knucia, miotania podejrzeniami i szkalowania czystych, nie potrafimy istnieć; przestajemy tracić z oczu nadrzędny cel. A choć są to jątrzenia subiektywne i sprzeczne z faktami, to przyznać trzeba, że zamiast zniknąć z pola naszego zainteresowania, staną się wkrótce coraz powszechniejsze. I taka niewesoła perspektywa rysuje się coraz wyraźniej.
*
Kiedyś wielomilionowy zryw naszego społeczeństwa zaowocował obaleniem ustroju. Dzisiaj dokonanie takiego wyczynu wydaje się niemożliwością: wtedy było na za wielu gotowych na strach.
Teraz większości z nas nie chce się buntować. Jest nieczuła na niszczenie kraju i nie reaguje na wydarzenia, które jej nie dotyczą. Woli pochwalać cudze protesty, niż protestować razem z odważnymi. Większość z nas woli prywatnie narzekać na skorumpowane i znepotyzowane realia teraźniejszego ustroju. Czyni to jednak w zaciszu czterech ścian. Z ustami przytulonymi do podłogi. Najchętniej w piwnicy, w popiskującej obecności szczurów.
Łudzimy się, że wystarczy protestować, by osiągnąć cel; jednak ludzie, do których zwracamy się ze swoimi kontestacjami, mają gdzieś nasze tyrady, przestrogi, proroctwa i czarne wizje. Łudzimy się, bo wcale nie chodzi o rozmowę, ale o jej pozory, a głosy tak zwanej opozycji, są głosami tak skutecznymi, jak romantyczne puszczenie bąka w księżycową noc.
Wniosek 1
Wolimy uchylać się od oficjalnego sprzeciwu w nadziei, że obecna władza opamięta się bez naszego udziału, spuści z tonu i nie pozwoli na selektywne ubezwłasnowolnienie całego narodu.
Wniosek 2
Pozwalamy sobie uwierzyć w nieuchronność zwycięstwa zżerającego nas demona obskurantyzmu.

Marek Jastrząb
Pisarz
Debiutował w 1971 roku na łamach „Faktów i Myśli”. Drukował także w wielu innych czasopismach swoje opowiadania, felietony, eseje, recenzje teatralne i oceny książek. Jego prozatorskie miniatury były wielokrotnie emitowane w Polskim Radiu w Bydgoszczy.
źródła obrazu
- jastrzab: BM

„Jest raczej prawdą drugiej świeżości, jakby rzekł Szatan…”
To nie Szatan powiedział, to bufetowy Fokicz. Poza tym nie jest tak do końca jasne, kim był profesor Woland. Fakt, że Joshua posłał mu wysłannika z prośbą a nie żądaniem, otwiera pole do spekulacji. Warto także zwrócić uwagę, ze test dla Małgorzaty nie polegał na posłuszeństwie, ale na okazaniu empatii nawet wbrew własnemu interesowi. To niekoniecznie jest sposób myślenia Szatana w płytkim chrześcijańskim rozumieniu.
narciarz 2
o jesiotrze, że nie ma czegoś takiego, jak druga świeżość, mówił do bufetowego Woland. Chyba, że czytaliśmy dwie różne książki
To powiedział bufetowy: „Przywieziono nam jesiotra drugiej świeżości.” Woland zaprotestował: Nie ma czegoś takiego, jak druga świeżość. Świeżość jest pierwsza i tym samym jedyna.
Proszę sprawdzić u źródła.